Forum

Asystent AI
Wróg czy rywal - ry...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wróg czy rywal - rytuał na usunięcie konkurenta w miłości

Strona 1 / 2

Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, jak właściwie ludzie podchodzą do kwestii usuwania trzeciej osoby z relacji. Bo to chyba jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów w magii miłosnej - z jednej strony jest popyt, z drugiej sporo osób twierdzi, że to ingerencja w wolną wolę. Sam miałem sytuację, gdzie byłem po drugiej stronie - czyli ktoś kręcił się wokół kobiety, na której mi zależało. Nigdy nie zdecydowałem się na żaden rytuał w tamtym kierunku, ale myślałem o tym. Ciekawe, czy ktoś tu faktycznie próbował czegoś w tym stylu i jak to się skończyło. Nie chodzi mi o szczegóły techniczne na start, bardziej o to, jak to w ogóle działa według różnych tradycji - bo słyszałem o kilku zupełnie różnych podejściach.


Odpowiedz
113 odpowiedzi
Wpisy: 269
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe, że poruszasz kwestię tradycji, bo właśnie to mnie tu najbardziej interesuje. Zależy skąd patrzysz - w hoodoo na przykład masz pracę z mirror box albo klasyczne rozdzielenie przez lemon spell, a to już nie jest 'usunięcie' w sensie wyrządzenia krzywdy, tylko rozłączenie energetyczne dwóch osób. Pytanie jest takie: czy rytuał ma sprawić, żeby ta trzecia osoba gdzieś zniknęła z życia, czy żeby relacja między nią a 'celem' po prostu sama się rozpadła? Bo to są dwie różne intencje i dają zupełnie inne efekty, przynajmniej z mojego doświadczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Chryzoprazkaa Dokładnie to chciałam powiedzieć. Ludzie często mylą rytuał rozdzielenia z rzuceniem klątwy na rywala i to jest błąd, który potem kosztuje. Lemon spell czy klasyczny break-up spell jest skierowany na relację, nie na osobę - to fundamentalna różnica. Natomiast gdy ktoś robi coś, żeby tej trzeciej osobie 'stała się krzywda' albo żeby ją 'usunąć' w sensie wyrządzenia jej szkody, to już wchodzi w zupełnie inny rejestr. I nie jest to neutralne energetycznie dla tego, kto wykonuje.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@wieszczkaa)
Połączone: 1 rok temu

A mogłabyś powiedzieć więcej o tym lemon spell? Słyszałam o nim, ale nie do końca rozumiem na czym polega ta różnica, że jest skierowany na relację a nie na osobę. Bo jak piszesz imiona obojga na tym cytrynie, to chyba oboje w tym są?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Wieszczkaa Tak, imiona obojga są, ale intencja jest inna - nie 'niech tej osobie będzie źle' tylko 'niech ta relacja się skończy'. To trochę jak różnica między życzeniem komuś złego a odcięciem się od niego. Choć rozumiem, że dla kogoś z zewnątrz to brzmi jak sofistyka. Ale w praktyce ta różnica bardzo wpływa na to, z jakimi energiami pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wchodzę tu bo mam konkretne przemyślenia na ten temat. Próbowałem kiedyś rytuału rozdzielenia - nie robionego przeze mnie, ale przez kogoś znajomego, kto zna się na rzeczy. Sytuacja była taka, że w związku mojej dobrej znajomej pojawił się ktoś, kto ewidentnie rozbijał go od środka. Efekt był dziwny - tamta osoba faktycznie zniknęła z obrazka, ale na jakiś czas. Wróciła po kilku miesiącach, tyle że już w innych okolicznościach. Więc moje pytanie do bardziej doświadczonych jest takie: czy to kwestia tego, że rytuał był źle zrobiony, czy może te rzeczy po prostu mają datę ważności?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Jacek73 To co opisujesz jest dość typowe. Rytuał rozdzielenia bez zakotwiczenia intencji - czyli bez czegoś, co utrzymuje efekt w czasie - często działa jak wypchnięcie kogoś za drzwi, ale nie zamknięcie ich na klucz. Ktoś, kto ma silną własną wolę albo silne przywiązanie energetyczne do danej relacji, może po prostu wrócić. Inna kwestia to to, czy ta trzecia osoba miała jakieś własne 'prawo' do tej relacji z perspektywy energetycznej - jeśli tamto połączenie było głębsze, niż wyglądało z zewnątrz, sam rytuał rozdzielenia nie wystarczy.


Odpowiedz
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Laurencja99 Zatrzymałabym się przy tym, co mówi Laurencja, bo to jest ważne. W numerologii przy takich sprawach patrzę najpierw na to, czy między daną parą jest w ogóle kompatybilność liczbowa - bo zdarza się, że rytuał ktoś robi na siłę, żeby podtrzymać relację, która po prostu nie ma karmy do trwania. I wtedy usuwasz rywala, ale związek i tak się rozpadnie, tyle że inaczej. Czy ktoś brał pod uwagę ten aspekt przy swoich doświadczeniach z rytuałami tego typu?


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@oraklia60)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie zastanawia - bo zakładam, że jeśli chcę kogoś 'usunąć' z życia mojego partnera, to po tym rytuał skierowany na związek powinien też iść, żeby to miało sens, prawda? Czyli nie wystarczy samo rozdzielenie tej trzeciej osoby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Oraklia60 W wielu tradycjach robi się to w sekwencji - najpierw praca nad rozdzieleniem, potem wzmocnienie więzi. Ale bywa też tak, że ludzie skupiają się tylko na tej pierwszej części i potem dziwią się, że związek nie wrócił do normy. Sama myśl 'usuń tego kogoś' bez równoległego budowania relacji jest trochę jak usunięcie chwasta bez podlania rośliny, o którą ci chodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie tę sekwencję miałem na myśli, gdy zacząłem wątek. Bo słyszałem o osobach, które robiły tylko to pierwsze i były rozczarowane. Ale z drugiej strony - jak ta trzecia osoba jest naprawdę aktywna, na przykład sama robi coś, żeby rozbić związek, to czy sama praca na wzmocnienie więzi cokolwiek da?


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

To jest kluczowe pytanie, serio. Jeśli masz do czynienia z kimś, kto aktywnie ingeruje - niekoniecznie magicznie, ale też przez manipulację, kontakt, wpływanie - to sama praca na wzmocnienie więzi może być niewystarczająca. Wtedy rozdzielenie jest bardziej uzasadnione jako krok wcześniejszy. Znam przypadek, gdzie kobieta robiła tylko miłosne rytuały na swojego partnera, a tymczasem jego była dawała mu energetycznie więcej, niż ktokolwiek był w stanie zrównoważyć bez pracy po drugiej stronie.


Odpowiedz
Wpisy: 548
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam to i mam jedno pytanie do Chryzoprazki - co rozumiesz przez 'dawała energetycznie więcej'? Bo to można rozumieć na różne sposoby. Mówisz o świadomej pracy magicznej z jej strony, czy o naturalnym połączeniu energetycznym, które po prostu było silniejsze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Majka01 Dobre pytanie, bo sama nie wiem tego do końca. Z tego co słyszałam, ta osoba miała robić coś aktywnie - ale nie mam potwierdzenia. Faktem jest, że energetycznie ten mężczyzna był ciągle przyciągany w tamtą stronę pomimo kilku prób rytuałów miłosnych. Czy to była praca z jej strony, czy po prostu karma tych dwojga - nie sposób powiedzieć z zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę nie po kolei, ale chcę zapytac - czy jest jakaś różnica między rytuałem na usunięcie rywala a na usunięcie wroga? Bo tytuł watku mówi o obojgu, a ja zawsze myślałam że to dwie osobne sprawy. Rywal to ktoś kto też po prostu kocha tę samą osobę, a wróg to ktoś kto aktywnie chce zniszczyć zwiazek. Czy techniki są inne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Amuletka To jest naprawdę istotne rozróżnienie, które rzadko kto robi. Rywal 'niewinny' - czyli ktoś, kto po prostu się zakochał - i rywal 'aktywny' - ktoś, kto celowo rozbija relację - to zupełnie inne sytuacje etycznie i energetycznie. Przy tym pierwszym wiele tradycji jest ostrożnych i sugeruje raczej pracę nad przyciągnięciem swojego partnera niż usuwanie kogoś, kto sam z siebie nie zrobił nic złego. Przy drugim jest więcej uzasadnienia dla bardziej bezpośredniej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

Dobra, ja tu nic nie wiem o rytuałach, ale rozumiem ludzką stronę tego. Jakbym miał rywala, który mi odebra kobietę, to bym chciał coś zrobić. Ale teraz słucham i wynika, że jak on nic złego nie zrobił to nie powinienem? Trochę bez sensu z punktu widzenia zwykłego człowieka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@willowa96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 178

@Hilek Rozumiem ten tok myślenia, ale w magii działa to inaczej niż w życiowej logice. Jeśli skierujesz pracę na kogoś, kto ci nic nie zrobił, wraca to do ciebie - to jest zasada, którą zna większość tradycji, nie tylko Wicca. Poza tym rytuał skierowany na 'niewinnego' często po prostu nie działa albo daje efekty boczne, których się nie spodziewasz.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest tak, że każdy rytuał ingeruje w czyjąś wolną wolę, więc ta granica 'winny/niewinny' jest trochę sztuczna? Bo nawet rytuał miłosny na partnera jest przecież ingerencją w jego decyzje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Kabalistka05 To jest stary dylemat i nie ma tu jednej odpowiedzi. Część tradycji w ogóle nie robi rytuałów miłosnych z tego powodu, inne rozróżniają między przyciąganiem a wymuszaniem. Ale jeśli chodzi o rywala - tam jest jeszcze jedna warstwa: ta osoba nie jest zaangażowana w rytuał, nie wyraziła zgody i nie ma świadomości, że coś się wobec niej robi. To dla wielu jest tą granicą.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

No dobra, bo ta cała dyskusja o winnych i niewinnych to jakoś mi nie daje spokoju. Słucham i rozumiem o co chodzi z tą wolą, ale mam wrażenie, że magia ma tu trochę inną etykę niż normalne życie. Jakby ktoś mi odebra dziewczynę, to w realu mogę iść z nim pogadać, nakrzyczeć, cokolwiek. A tu mówicie, że jeśli on nic nie zrobił złego, to muszę siedzieć z założonymi rękami? To nie brzmi uczciwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@willowa96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 178

@Hilek Ale tu nie chodzi o siedzenie z założonymi rękami. Możesz pracować na wzmocnienie swojej relacji, na przyciągnięcie partnera z powrotem, na usunięcie blokad między wami - to wszystko jest kierowane na ciebie i wasz związek, nie na tamtego człowieka. To nie jest pasywność, to po prostu inna strategia.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

I tutaj właśnie jest sedno tego wątku, bo Kazik na początku pytał właśnie o tę sekwencję - rozdzielenie plus wzmocnienie więzi. Ale ja bym jeszcze zapytała: czy jest jakaś kolejność, której się trzymać czasowo? Tzn. czy to ma być najpierw rozdzielenie, potem po jakimś czasie praca na związek, czy można to robić równocześnie?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Chryzoprazkaa Nie równocześnie, zdecydowanie. Pracowanie nad rozdzieleniem i wzmacnianiem więzi jednocześnie to trochę jak ciągnięcie w dwie strony - energetycznie to się kłóci. Najpierw rozdzielenie, potem przerwa - różnie się ją określa, ale chodzi o to, żeby efekt się ustabilizował - a dopiero potem praca na związek.


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Laurencja99 A jak długa powinna być ta przerwa? Bo słyszałam różne podejścia. Jedni mówią trzy dni, inni pełny cykl księżyca, jeszcze inni czekają na konkretną fazę. Masz jakiś punkt odniesienia?


Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Gabrysienka_82 Ja osobiście opieram się na cyklu księżycowym, bo to ma sens przy tego rodzaju pracy. Rozdzielenie przy księżycu w nowiu lub w fazie zanikającej, potem czekasz do następnego nowiu i od tam zaczynasz budować. Ale to moje podejście - znam osoby, które liczą po prostu dni i im działa.


Odpowiedz
(@oraklia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 33

@Laurencja99 Wracając do tej przerwy między rytuałami - bo Laurencja mówi o czekaniu do kolejnego nowiu - czy to znaczy, że jeśli ktoś zrobi rozdzielenie tuż po nowiu, to musi czekać prawie miesiąc na drugą część? Bo to długo, gdy sytuacja jest napięta.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 378

@Oraklia60 Dobre pytanie, bo właśnie ta niecierpliwość jest jednym z głównych błędów. Sam się na tym przyłapałem - w sytuacji, o której pisałem wcześniej, był nacisk żeby działać szybko. I efekt był taki, że nie było czasu na stabilizację. Potem wszystko zaczęło się sypać szybciej niż przed rytuałem.


Odpowiedz
(@oraklia60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 33

@Jacek73 Ale kiedy mówisz, że się sypało szybciej - to miałeś wrażenie, że rytuał coś odwrócił, czy po prostu nic nie zrobił? Bo to duża różnica.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 378

@Oraklia60 Trudno powiedzieć jednoznacznie. Zewnętrznie wyglądało jakby ta osoba trzecia zniknęła - przez jakiś czas nie było kontaktu. Ale mój znajomy nie zrobił nic dalej ze swoim związkiem, nie było tej drugiej części, i w końcu partner do tej osoby wrócił. Czy to przez rytuał, czy mimo niego - nie wiem. Ale ta przerwa w kontakcie była.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji tej fazy - w numerologii patrzę też na dzień osobisty obu osób w momencie rytuału. Jeśli twój dzień osobisty to 4 albo 7, to jest zła pora na zaczynanie czegokolwiek nowego, szczególnie tak delikatnego. To może brzmieć jako szczegół, ale kilka razy widziałam, że timing numerologiczny pokrywa się z tym, czy rytuał 'trzyma'.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

A jak się wylicza ten dzień osobisty? Bo słyszałam o roku osobistym, ale dniowy to coś innego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Amuletka Tak, to jest oddzielna kalkulacja - bierzesz swój rok osobisty, dodajesz miesiąc bieżący i dzień bieżący, redukujesz do jednej cyfry. To daje bieżący dzień osobisty. Ale szczerze, to nie jest główny temat tego wątku, więc nie będę tu robić wykładu - jak chcesz wiedzieć więcej, napisz na PW albo znajdź wątek numerologiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 548
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam tę rozmowę i zastanawiam mnie jedna rzecz - czy ktoś brał pod uwagę, że zanim w ogóle zaczniemy gadać o rytuałach na kogoś trzeciego, warto sprawdzić stan energetyczny samej pary? Przy czakrach często widać, że relacja jest zablokowana od środka, nie przez kogoś z zewnątrz. I wtedy usuwanie rywala nic nie da, bo problem jest zupełnie gdzie indziej.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@willowa96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 178

@Majka01 Ale jak to sprawdzić samemu? Masz jakiś konkretny sposób na diagnozę, czy trzeba iść do kogoś z zewnątrz?


Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 548

@Willowa96 Można pracować z wahadłem na własnych czakrach i intuicyjnie na czakrach partnera, ale trzeba mieć dobre wyczucie. Czakra serca i czakra splotu słonecznego to te, na których widać stan relacji najwyraźniej. Jeśli czakra serca jest zamknięta u obu albo energetycznie nie ma przepływu między nimi, to żaden rytuał zewnętrzny nie naprawi połączenia. Najpierw to.


Odpowiedz
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 269

@Majka01 To co Majka mówi ma sens, ale mnie zastanawia coś innego - zakładamy cały czas, że rytuał na rywala to ostateczność albo błąd. A czy jest scenariusz, w którym to jest faktycznie uzasadnione jako pierwszy krok, bez wcześniejszego 'diagnozy' relacji? Tzn. jeśli ta trzecia osoba aktywnie ingeruje, manipuluje, może robi coś magicznie - to czekanie na diagnozę czakr trochę mija się z celem?


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Chryzoprazkaa Jeśli masz konkretne sygnały, że ktoś działa magicznie - np. rzeczy powiązane z partnerem, zmiany zachowania które są nagłe i nielogiczne, sny partnera o tej osobie, które sam opisuje jako bardzo realne - to tak, wtedy sekwencja może zacząć się od ochrony i rozdzielenia, zanim w ogóle zaczniemy patrzeć na samą relację. Ale to musi być oparte na czymś konkretnym, nie na podejrzeniu.


Odpowiedz
(@wieszczkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 78

@Gabrysienka_82 A te sny, o których Gabrysieńka mówi - to naprawdę jest sygnał? Bo mój partner ostatnio śnił o pewnej osobie kilka razy i mnie to niepokoi, ale nie wiedziałam, że to może coś znaczyć w tym kontekście.


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Wieszczkaa Jeden sen nic nie znaczy. Kilka powtarzających się snów o tej samej osobie, które partner opisuje jako intensywne albo dziwnie realne, to już jest sygnał do przyjrzenia się sprawie. Ale zanim wyciągniesz wnioski, zapytaj go o szczegóły tych snów - bo sen, że rozmawiali o czymś neutralnym, to nie to samo co sen z silnym ładunkiem emocjonalnym.


Odpowiedz
(@wieszczkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 78

@Gabrysienka_82 a jak rozróżnić sny wynikające z magii od zwykłych snów o kimś? Bo mój partner opisywał to jako bardzo żywe, ale nie wiem, czy to nie jest po prostu normalna rzecz. Nie mam jak tego ocenić.


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Wieszczkaa Kluczowe jest to, czy on sam się z tego snu budzi z dziwnym uczuciem. Normalne sny o kimś po przebudzeniu szybko bledną, a ten typ - gdzie może być zaangażowanie innej energii - zostaje jako obrazy przez cały dzień. Partner sam potrafi powiedzieć, że 'to było jakieś inne'. Ale naprawdę - jeden, dwa sny to za mało, żeby wyciągać wnioski.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do sedna tego wątku - bo trochę poszliśmy w sny i numerologię - chciałam zapytać o samą formę rytuału na rozdzielenie. Czy to zawsze jest praca z imionami, czy znacie inne podejścia? Bo widziałam różne metody i nie wiem, które są bardziej skuteczne w przypadku, gdy nie mamy pewności, czy ta trzecia osoba w ogóle działa magicznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Chryzoprazkaa Praca z imionami to jeden ze sposobów, ale nie jedyny. Część ludzi pracuje z fotografią, część z przedmiotami powiązanymi z osobą, a są też podejścia oparte na energetycznym odcięciu bez żadnego fizycznego nośnika - tylko wizualizacja i intencja. To ostatnie jest najtrudniejsze do utrzymania, bo wymaga naprawdę skupionego umysłu.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

A co jeśli nie mamy żadnych danych - ani zdjęcia, ani imienia? W sytuacji, o której pisałem wcześniej, znajomy wiedział tylko, że ta osoba istnieje, widział ją raz. Jak wtedy cokolwiek skierować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Jacek73 To jest właśnie ten moment, kiedy wielu ludzi robi błąd - zaczyna pracować z mglistym opisem. Energia skierowana na 'ten ktoś, kto przeszkadza' jest niesprecyzowana i może trafić w zupełnie kogoś innego. Bez nośnika jest to ryzykowne. Lepiej wtedy skupić się na wzmocnieniu więzi, niż na usuwaniu czegoś, czego nie można precyzyjnie zidentyfikować.


Odpowiedz
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 221

@Gabrysienka_82 To co Gabrysieńka mówi jest istotne, bo ja właśnie mam podobny problem - wiem, że ta osoba istnieje, mam imię, ale nie wiem praktycznie nic poza tym. Zastanawiałem się, czy samo imię wystarczy, czy to jest za mało.


Odpowiedz
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 378

@Kazik59 Wracając do tego, o czym pisał Kazik - on ma tylko imię, żadnego nośnika. Mnie zastanawia coś innego: czy w sytuacji, gdy dane są tak skąpe, w ogóle warto zaczynać? Bo może lepiej jest skupić energię na relacji z partnerem niż na tej osobie, której praktycznie nie znamy.


Odpowiedz
Wpisy: 548
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Kaziku, sama praca z imieniem bez żadnego nośnika energetycznego to dość abstrakcyjne podejście. Imię to wskazówka, ale energia musi mieć na czym 'pracować'. Znam osoby, które w takim przypadku używały kawałka papieru z imieniem napisanym własnoręcznie - i twierdzą, że to wystarczy. Ale sama nie wiem, czy to nie jest bardziej psychologiczne działanie na siebie, niż faktyczna praca z energią.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@amuletka)
Połączone: 1 rok temu

A czy moze ten papier z imienim musi byc pisany konkretnym kolorem? Bo czytalm gdzies ze czarny atrament na rozdzielenie a czerwony na milosc, ale nie wiem czy to ma znaczenie czy to tylko takie dodatki.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Amuletka Kolor nośnika to symbologia, nie mechanika. Czarny atrament przy rozdzieleniu ma uzasadnienie - kolor kojarzy się z kończeniem, granicą. Ale to nie jest warunek konieczny. Ważniejsza jest intencja w momencie pisania niż kolor długopisu. Ktoś, kto piszę z rozproszonym umysłem czarnym atramentem, zrobi mniej niż ktoś skupiony z niebieskim.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@oraklia60)
Połączone: 2 lata temu

A czy przy rozdzieleniu w ogóle może pojawić się efekt odwrotny? Pytam, bo słyszałam, że nieumiejętne działanie na trzecią osobę może sprawić, że ta osoba zaczyna się bardziej narzucać, jakby ją 'aktywowało'. Czy to jest realne ryzyko?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Oraklia60 To jest jak najbardziej realne. Dzieje się tak, gdy rytuał jest zbyt słaby albo niedomknięty - zamiast odcięcia tworzysz kanał uwagi skierowany na tę osobę, i to może jej energię pobudzić zamiast wyciszyć. Dlatego rozdzielenie wymaga konkretnego zamknięcia - wyrzucenia nośnika, spalenia, zakopania - cokolwiek jest stosowane, ale musi być finał.


Odpowiedz
(@willowa96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 178

@Laurencja99 A co przez 'niedomknięty' dokładnie rozumiesz? Że ktoś przerywa w połowie, czy że nie ma tego fizycznego zakończenia z nośnikiem?


Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Willowa96 Jedno i drugie. Przerywanie w połowie to katastrofa, bo energię uruchomiłaś, ale jej nie ukierunkowałaś. Ale też brak fizycznego zamknięcia - np. zostawienie nośnika w domu zamiast pozbycia się go - sprawia, że energia 'siedzi' i nie wie, że ma działać w jednym kierunku. To nie jest teoria, słyszałam o kilku przypadkach, gdzie właśnie ten błąd zrobił więcej szkody niż pożytku.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@hilek)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, może głupie pytanie, ale co znaczy, że energia 'siedzi'? To dosłownie coś czuć, czy to jest tylko takie przenośne określenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@majka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 548

@Hilek Zależy od wrażliwości. Część osób to czuje fizycznie - napięcie w powietrzu, dyskomfort w określonym pomieszczeniu, gorsze sny. Inni nie czują nic, ale obserwują efekty zewnętrzne, np. że sprawy zamiast iść do przodu, stoją w miejscu albo się cofają. To nie jest metafora, ale nie każdy to odbiera tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do Gabrysieńki - wcześniej wspomniałaś, że bez precyzyjnego nośnika ryzyko jest duże. Ale co jeśli ktoś pracuje z lunarnymi symbolami albo z syglem skonstruowanym z imienia? To nadal za mało, czy to już coś daje jako podstawa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Chryzoprazkaa Sygil z imienia to już konkretniejszy nośnik, bo włożono w niego świadomą pracę. Sygle mają tę zaletę, że umysł racjonalny 'nie wie', co reprezentują po chwili, i przez to intencja może działać bez blokowania przez wątpliwości. Ale musi być dobrze ładowany i aktywowany. Samo narysowanie nic nie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 226
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie słucham tej dyskusji i mam pytanie, które mnie trapi od jakiegoś czasu - czy to w ogóle jest etyczne, żeby działać na kogoś, kto może nic złego nie robić? Bo konkurent w miłości to nie zawsze ktoś, kto świadomie 'odbija' partnera. Czasem po prostu jest, i może nie mieć pojęcia, że jest w tej roli.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@jacek73)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest ważne pytanie, ale myślę, że w tym wątku to było już poruszane wcześniej - chodzi o intencję. Rozdzielenie energetyczne to nie jest działanie przeciwko komuś z wrogością, tylko ustawienie granic energetycznych w relacji. Przynajmniej takie rozumowanie słyszałem. Ale sam nie jestem pewien, gdzie jest granica między rozdzieleniem a faktyczną pracą contra komuś.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kabalistka05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 226

@Jacek73 okej, intencja bez wrogości - rozumiem ten argument. Ale mam wątpliwość: jeśli ta trzecia osoba nic złego nie robi, to czy ustawianie 'granic energetycznych' w relacji, w której ona uczestniczy, nie jest jednak ingerencją w jej wolę? Bo z jej perspektywy ona może po prostu lubić tego człowieka i nic więcej.


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Kabalistka05 Właśnie dlatego rozróżnia się pracę na siebie od pracy na innych. Jeśli rytuał dotyczy wzmocnienia więzi z partnerem albo oczyszczenia przestrzeni relacji - to jest praca na siebie i na relację. Natomiast gdy bezpośrednio kierujesz intencję na tę trzecią osobę, żeby gdzieś odeszła - to już jest działanie na kogoś bez jej zgody, bez względu na to, jak to nazwiemy.


Odpowiedz
(@willowa96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 178

@Gabrysienka_82 To gdzie konkretnie przebiega ta granica? Bo rytuał na wzmocnienie własnej więzi z partnerem pośrednio też wypycha tę trzecią osobę - efekt może być ten sam, tylko droga inna.


Odpowiedz
(@gabrysieńka_82)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 165

@Willowa96 Przebiega na poziomie kierunku intencji. W pierwszym przypadku pracujesz z sobą i swoją relacją - ta trzecia osoba nie jest obiektem. W drugim - konkretnie kierujesz energię na kogoś, kto nie wyraził zgody. Efekty mogą być zbliżone, ale odpowiedzialność energetyczna jest zupełnie inna.


Odpowiedz
Wpisy: 269
(@chryzoprazkaa)
Połączone: 1 rok temu

Ale w praktyce mało kto siedzi i spokojnie analizuje, czy pracuje 'na siebie' czy 'na tamtą osobę'. Jak ktoś pisze imię na papierze i robi rytuał rozdzielenia, to kieruje intencję na konkretny obiekt. Trudno mi uwierzyć, że sam akt skupienia się na kimś jest neutralny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@laurencja99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Chryzoprazkaa Masz rację, że skupienie samo w sobie nie jest neutralne. Ale to nie znaczy, że każde skupienie na kimś jest równoznaczne z działaniem przeciwko tej osobie. To jest kwestia tego, co dokładnie intencjonalizujesz - odcięcie połączenia, nie szkodę osobie.


Odpowiedz
Wpisy: 221
Rozpoczynający temat
(@kazik59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie to mnie trochę hamuje - że to może być strzelanie w ciemności. Ale z drugiej strony czuję, że ta relacja mi się jakoś rozmywa i nie wiem, czy to kwestia tej osoby, czy czegoś innego zupełnie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: