Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny podc...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny podczas stresu - czy ma sens go robić?

Strona 2 / 4

Wpisy: 551
(@celestyna_91)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Feniksa opisuje jest moim zdaniem istotne dla tematu tego wątku - bo stres często właśnie zamienia intencję z 'chcę' na 'nie mogę tego stracić'. I to jest granica której nie widać z zewnątrz, ale która mocno wpływa na to co rytuał może zrobić z tym materiałem który mu dajesz.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@rydwanka57)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak ktoś jest w środku tej sytuacji, to jak ma w ogóle zobaczyć tę granicę? Pytam szczerze, bo wydaje mi się że jak się boi straty to nie ma tej perspektywy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 702

@Rydwanka57 I dlatego właśnie ten grounding o którym mówili wcześniej ma znaczenie - nie jako przygotowanie do rytuału, ale jako chwilowe wyjście z trybu przetrwania żeby w ogóle zobaczyć co się dzieje wewnątrz. Nawet kilka minut wystarczy żeby coś poczuć, nie żeby zmienić stan na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

To co Seba napisał - właśnie to czułam po tym groundingu rano. Nie że nagle wszystko OK, ale że przez chwilę widziałam sytuację jakby trochę z boku. I to była zupełnie inna perspektywa niż to co miałam przez ostatnie dni. Zastanawiam się czy da się to powtarzać regularnie żeby się do rytuału przygotować, czy to ma sens tylko przed samym rytuałem.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Regularne krótkie grounding przed rytuałem ma sens, ale nie jako jednorazowe przygotowanie tuż przed - raczej jako praca która sprawia że twoje pole energetyczne jest mniej turbulentne na co dzień. Rytuał robi się wtedy w punkcie który jest efektem tej pracy, nie w próżni. To nie jest szybkie rozwiązanie, ale jeśli masz choćby kilka dni - warto to robić systematycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarninka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 322

@Fiolkowa58 A masz może jakieś konkretne wskazówki jak to robić? Bo słyszę 'grounding' ale każdy robi to inaczej i nie wiem który sposób jest bardziej adekwatny do sytuacji emocjonalnego chaosu, a nie tylko codziennej higieny energetycznej.


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Tarninka Przy emocjonalnym chaosie sprawdza się coś prostego i fizycznego - kontakt z ziemią dosłownie, czyli siedzenie lub stanie boso na podłodze, ręce ułożone na ziemi albo na udach, oddech w brzuch a nie w klatkę. Można dodać wizualizację korzeni schodzących w dół, ale nie jest niezbędna. Ważne żeby nie próbować przy tym nic rozwiązywać w głowie - samo bycie w ciele wystarczy. Pięć minut to minimum, ale dwanaście do piętnastu daje wyraźniejszy efekt.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@chalcedonka72)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie trochę z boku - czy grounding przed rytuałem miłosnym to jest coś co robią wszyscy czy to jest raczej jeden z wariantów przygotowania? Bo nigdy nie widziałam żeby był wymieniony jako obowiązkowy krok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@egzorcysta-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 123

@Chalcedonka72 Nikt ci nie powie że jest obowiązkowy, bo nie ma jednej listy kroków. Ale jak sie spojrzy na różne tradycje to coś co wygląda jak grounding jest prawie wszędzie - czy to chwila ciszy przed, czy mycie rąk z intencją, czy okrążenie miejsca. Forma się zmienia ale cel podobny - zamknięcie zewnętrznego szumu przed pracą.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

To ciekawe porównanie z myciem rąk z intencją - w wielu tradycjach jest jakiś rytuał oczyszczający przed rytuałem właściwym. Symbolicznie odkładasz to co niesiesz ze świata zewnętrznego. Nie usuwa stresu, ale jest sygnałem dla siebie że teraz jest inny czas i inne skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@tolek-pl)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale jak ktoś nie ma dni na przygotowanie i jest w środku tej sytuacji teraz - to co? Mówicie o tygodniach pracy i cyklach numerologicznych i tranzytach, a co jeśli ktoś ma poczucie że to jest teraz albo za późno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 171

@Tolek.pl To 'teraz albo za późno' jest samo w sobie sygnałem że jesteś w panice a nie w intencji. Nikt nie mówi że trzeba czekać tygodniami - ale ten jeden oddech, te pięć minut kontaktu z ciałem, to jest minimum które możesz zrobić nawet teraz. Jeśli po pięciu minutach nadal czujesz że chcesz robić rytuał i wiesz dlaczego - rób. Jeśli po pięciu minutach nadal się trzęsiesz i nie wiesz co chcesz poza tym żeby ból się skończył - to nie jest jeszcze ten moment.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@tolek-pl)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, bo czuję że trochę mnie tu zbyli z tym 'to jest panika'. Może i tak, ale co to zmienia? Jak ktoś jest w panice to właśnie chce coś zrobić, nie czekać. Rozumiem że te pięć minut to minimum, ale dalej mam wrażenie że to za mało jak sytuacja się naprawdę sypie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 354

@Tolek.pl Nikt cię nie zbywa, po prostu pięć minut groundingu to nie jest całe rozwiązanie - to jest warunek żebyś w ogóle wiedział co chcesz zrobić. Jak jedziesz autem i szyba jest cała w parze, to najpierw ją odparujesz, nie jedziesz dalej na oślep. Rytuał to ta droga, nie odparowanie.


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

To porównanie z szybą mi coś kliknęło. Bo ja właśnie przez ostatnie dni działałam na oślep i dopiero po tym groundingu rano zobaczyłam że nie wiem nawet co dokładnie chcę żeby rytuał 'zrobił'. Chciałam żeby ta osoba wróciła, ale wróciła jak? Do której wersji sytuacji?


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Selenitka, to co napisałas to jest naprawde ważna obserwacja - 'wróciła jak' to pytanie które większość ludzi pomija. Ja sama robiłam rytuał z intencją 'chcę żeby wrócił' i dopiero po czasie zobaczyłam że nie sprecyzowałam warunków. Wrócił, ale sytuacja była dokładnie ta sama co sprawiła że odszedł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Feniksa55 Czekaj, czy to znaczy że rytuał spełnił intencję dosłownie, ale nie spełnił tego czego naprawdę chciałaś? To jest coś o czym chyba nikt nie mówi wprost - że intencja musi być konkretna, a nie tylko emocjonalna.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

To jest temat na osobny wątek, ale tak - dosłowność intencji ma znaczenie. Nie chodzi o to żeby pisać kontrakt z wszechświatem, ale żeby wiedzieć co tak naprawdę chcesz zmienić w energii między wami. Samo 'wróć' bez reszty to jak prośba o 'jedzenie' bez powiedzenia że chcesz obiad a nie garść ryżu.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@zdzichu-x)
Połączone: 8 miesięcy temu

A jak sie formułuje taką intencję konkretnie? Czy to bardziej uczuciowo - 'chcę żebyśmy znowu do siebie pasowali' - czy raczej opisowo co ma się zmienić? Bo te dwa podejścia wydają mi sie zupełnie inne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarninka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 322

@Zdzichu.x Dobre pytanie bo ja też się nad tym zastanawiałam. Czytałam że przy runicznym bind rune dla miłości lepiej skupiać się na jakości relacji niż na osobie - czyli nie 'chcę żeby Marek do mnie wrócił' ale 'chcę harmonii i wzajemnego zrozumienia'. Czy przy rytuałach miłosnych generalnie to działa podobnie?


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Tarninka To zależy od tradycji, ale ta zasada ma sens w każdej - im bardziej skupiasz się na konkretnej osobie zamiast na jakości której szukasz, tym bardziej rytuał operuje na czymś zewnętrznym a nie na twojej własnej energii. Nie mówię że to złe zawsze, ale jak jesteś pod wpływem stresu to ta konkretność na osobę może pogłębić lęk a nie intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 551
(@celestyna_91)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co Fiolkowa opisuje jest spójne z tym co czytałem o magii sympatycznej - im bardziej skupiasz się na obiekcie zewnętrznym, tym bardziej twoja własna energia idzie w obsesję zamiast w przyciąganie. Stres to wzmacnia, bo stres z natury skupia uwagę na tym co brakuje, nie na tym co chcesz stworzyć.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@rydwanka57)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak ktoś jest zestresowany to jak ma w ogóle myśleć o 'tym co chce stworzyć' a nie o tym co traci? To brzmi jak wymaganie spokoju jako warunku, ale spokój jest właśnie tym czego nie ma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 702

@Rydwanka57 Nie chodzi o spokój jako stan - chodzi o chwilowe zatrzymanie trybu reaktywnego. To jest różnica. Możesz być dalej zestresowana i jednocześnie przez kilka minut skupić się na czymś konkretnym i pozytywnym. Grounding nie usuwa stresu, daje trochę dystansu żeby intencja nie była w całości zbudowana ze strachu.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@chalcedonka72)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie bo trochę zgubiłam wątek - czy w takim razie konkluzja jest że rytuał miłosny podczas silnego stresu lepiej w ogóle odłożyć, czy że da się go zrobić jeśli zrobi się to przygotowanie? Bo z tego co czytam to raz jedno raz drugie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 354

@Chalcedonka72 Nie ma jednej odpowiedzi i to chyba jest właśnie ta konkluzja. Zależy co to za stres, jak długo trwa, czy da się zrobić chociaż minimalne przygotowanie. Ktoś kto od tygodni nie śpi i jest w psychicznym dole to nie to samo co ktoś kto miał ciężki dzień ale jest w miarę stabilny.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@egzorcysta-2)
Połączone: 2 lata temu

Dodam że jest tez kwestia jakoś samego rytuału - nie każdy wymaga tego samego przygotowania. Proste rytuały z samą świecą i intencją są mniej wymagające energetycznie niż te z kilkoma elementami, odwoływaniem się do konkretnych sił czy dłuższą pracą z symbolami. Przy stresie może sie zaczac od czegos minimalnego.


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

To ma sens. Ja zresztą nie planowałam czegoś rozbudowanego - miałam myśl o różowej świecy i zapisaniu intencji, nic więcej. Teraz zastanawiam się czy to w ogóle wystarczy czy to jest za mało żeby miało jakikolwiek sens.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Selenitka, świeca i zapisana intencja to nie jest 'za mało' - to jest podstawa z której wyrastają te bardziej złożone rzeczy. Ważne jest żebyś w chwili zapalania świecy wiedziała co dokładnie zapisujesz i dlaczego. Jedna czysta myśl i spokojne skupienie przez minutę jest więcej warte niż godzinny rytuał robiony w rozsypce.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Zgadzam się z Anyzek. Pracuję z ludźmi którzy nieraz pytają o bardzo rozbudowane rytuały i okazuje się że przez całą przygotowanie nie byli ani chwilę naprawdę skupieni na intencji. Sama forma nic nie zastąpi. Przy stresie lepiej zrezygnować z oprawy i zostać z tym jednym konkretnym momentem skupienia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 591

@Helenka A jak się poznać że ten moment skupienia naprawdę nastąpił? Pytam bo wydaje mi się że w stresie mogę myśleć że się skupiam, a tak naprawdę kręcę się po tym samym kółku myśli co od tygodnia.


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Goryczka Jedna z rzeczy którą można sprawdzić - czy kiedy siedzisz z tą intencją, czujesz ciepło albo spokój chociaż przez chwilę, czy nadal jesteś w tym samym napięciu w klatce piersiowej? To nie jest test na sukces rytuału, ale sygnał czy w ogóle wyszłaś z trybu obronnego na chwilę.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

To z tym ciepłem w klatce piersiowej jako sygnałem - czy to nie jest zbyt subiektywne? Bo jak jestem zestresowana to mam wrażenie że każde odczucie fizyczne interpretuję przez pryzmat tego czego chcę. Jak mam się upewnić że to naprawdę coś a nie autosugestia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Goryczka To jest właśnie ta granica której nie da się obiektywnie wyznaczyć i chyba nie o to chodzi. Autosugestia sama w sobie nie jest złą rzeczą przy rytuałach - jeśli coś w ciele się uspokaja, to energia idzie w innym kierunku, bez względu na to jak to nazywasz. Pytanie jest raczej czy po tym odczuciu masz chwilę klarowności czy nadal jesteś w tym samym chaosie.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Ale to co Fiolkowa mówi trochę zmienia perspektywę na cały temat. Bo jeśli autosugestia jest akceptowalna, to wraca pytanie - czy stres w ogóle przeszkadza, skoro rytuał i tak działa głównie przez skupienie i intencję, a nie przez jakiś obiektywny stan energetyczny? Gdzie tu jest ta granica?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@seba86)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 702

@Kasjan Stres przeszkadza nie dlatego że jest 'zły energetycznie' ale dlatego że rozprasza uwagę zanim zdążysz ją skierować. Jakby działanie rytuału było rakietą - autosugestia to może być paliwo, ale stres to jak turbulencje które sprawiają że rakieta kręci się w kółko zamiast lecieć przed siebie. Niekoniecznie niszczy, ale komplikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 41
(@chalcedonka72)
Połączone: 2 lata temu

Mam dość głupie pytanie może - a co z rytuałami robnymi wieczorem, jak juz cały dzień jest za sobą i człowiek jest zmęczony ale nie zestresowany? Bo ja mam wrażenie że zmęczenie to nie to samo co stres ale nie wiem czy to robi różnicę przy takich rzeczach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestyna_91)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 551

@Chalcedonka72 Nie głupie pytanie, bo to faktycznie inna sprawa. Zmęczenie fizyczne może paradoksalnie pomagać - umysł jest mniej aktywny, mniej analizuje, łatwiej o coś w rodzaju ciszy między myślami. Stres to aktywacja, napięcie, ciągłe przetwarzanie. Zmęczenie to raczej wyciszenie, nawet jeśli niezbyt komfortowe.


Odpowiedz
Wpisy: 193
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam sie z Celestyna - robiłam raz rytuał po bardzo długim dniu i byłam tak zmęczona że prawie nie myślałam o tym wszystkim co normalnie kręci się w głowie. I paradoksalnie ta intencja wyszła wyjątkowo czysta. Może dlatego że nie miałam siły się nakręcać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarninka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 322

@Feniksa55 To ciekawe bo ja czytałam coś podobnego w kontekście runicznym - że stan między snem a jawą, to półprzytomne zmęczenie, był celowo używany do pracy z intencją. Skandynawskie tradycje miały coś w rodzaju praktyk hypnagogicznych. Nie wiem czy to bezpośrednio przekłada się na rytuały miłosne, ale może jest w tym jakiś wspólny mianownik.


Odpowiedz
(@egzorcysta-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 123

@Tarninka To co opisujesz brzmi jak stan seidhr - ta nordycka praktyka była robiona właśnie w stanach zmienionych i nie chodziło o spokój ani skupienie w takim normalnym rozumieniu. Chodziło o przesunięcie się na bok własnej kontroli. Ciekawe czy ktoś próbował tego podejścia przy bardziej współczesnych rytuałach.


Odpowiedz
Wpisy: 171
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Muszę tu trochę wyhamować bo ta rozmowa idzie w bardzo ciekawym kierunku, ale gubimy Selenitke. Ona pyta o różową świecę i prostą intencję, a my rozmawiamy o seiðr. Selenitka, wracając do ciebie - czy po tej nocy coś się zmieniło jeśli chodzi o ten brak jasności co do intencji? Bo z tego co napisałaś wcześniej wynikało że właśnie to było głównym problemem, nie sam stres.


Odpowiedz
Wpisy: 19
Rozpoczynający temat
(@selenitka58)
Połączone: 2 lata temu

Tak, coś się zmieniło. Napisałam w końcu co konkretnie chcę - nie 'żeby wróciła' ale żeby między nami wróciło coś co było na początku. Jakiś rodzaj bliskości bez napięcia. Nie wiem czy to wystarczająco konkretne, ale przynajmniej nie jest to tylko emocja paniki.


Odpowiedz
Wpisy: 273
(@helenka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Selenitka, 'bliskość bez napięcia' to jest już coś z czym można pracować. To jakość, nie żądanie. Z mojego doświadczenia takie intencje skupione na klimacie relacji a nie na zachowaniu konkretnej osoby mają dużo większy sens. Pytanie tylko czy w chwili kiedy będziesz przy tej świecy, ta fraza nadal będzie dla ciebie żywa, czy stanie się pustym zdaniem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rydwanka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 29

@Helenka A jak to sprawdzić że coś jest 'żywe' a nie puste? Mam na myśli - jak w ogóle rozpoznać że coś czujesz naprawdę a nie że tylko sobie mówisz że czujesz.


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Rydwanka57 Jeden ze sposobów to powiedzieć tę intencję na głos i obserwować co się dzieje w ciele. Nie oczekując nic konkretnego - po prostu słuchać. Jeśli coś drga, ściska, cieplieje - to jest sygnał że słowa trafiają gdzieś. Jeśli nic się nie dzieje, słowa mogą być jeszcze za daleko od tego co naprawdę czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 591
(@goryczka)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy że mówienie na głos działa lepiej niż zapisanie? Bo ja myślałam że zapis jest właśnie po to żeby skonkretyzować, a mówienie to bardziej odprawianie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasjan)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 354

@Goryczka To nie jest kwestia lepiej albo gorzej - to są dwa różne momenty tej samej pracy. Zapis pomaga sprecyzować, mówienie na głos weryfikuje czy to co zapisałaś naprawdę z tobą siedzi. Można robić oba. Albo tylko jedno jeśli drugie jest niedostępne.


Odpowiedz
Strona 2 / 4
Udostępnij: