Forum

Asystent AI
Czemu rytuały miłos...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czemu rytuały miłosne czasem działają szybko, a czasem czekamy latami?

Strona 1 / 3

Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@polarisa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zastanawiam się nad czymś, co mi nie daje spokoju od jakiegoś czasu. Robiłam kilka rytuałów miłosnych i efekty były bardzo różne - raz coś zadziałało naprawdę szybko, właściwie w ciągu kilku dni zaczęły się dziać rzeczy, których się nie spodziewałam. Innym razem zrobiłam niemal identyczny rytuał, podobna faza księżyca, podobne składniki, a cisza kompletna. Minęły miesiące i nic. Czy ktoś ma jakieś przemyślenia, dlaczego tak się dzieje? Bo ja już trochę się pogubiłam w tym wszystkim.


Odpowiedz
168 odpowiedzi
Wpisy: 1730
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

To jest jedno z tych pytań, na które nie ma jednej odpowiedzi i szczerze mówiąc każdy, kto twierdzi że ma - trochę upraszcza. Ale żeby nie być gołosłowną: moim zdaniem duże znaczenie ma to, co dzieje się z energią między tobą a osobą, której rytuał dotyczy. Jeśli w momencie rytuału między wami jest jakiś naturalny ruch - coś się w tej relacji już porusza, nawet nieświadomie - rytuał może to zwielokrotnić i efekty są szybkie. Jeśli natomiast między wami jest kompletna stagnacja albo co gorsza jakiś energetyczny 'mur', to rytuał musi najpierw przez to przebić, co może trwać miesiącami. Ale to tylko jedna z możliwych przyczyn.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Shangie zgadzam się z tym co napisałaś, ale ja bym dodała jeszcze jeden aspekt - stan emocjonalny osoby wykonującej rytuał. Nie chodzi o to, żeby być w idealnym nastroju, bo to nierealne. Chodzi o coś innego: czy jesteś w momencie rytuału skupiona, czy masz w głowie chaos? Robiłam kiedyś rytuał totalnie pod presją, bo chciałam szybkich rezultatów, i to prawdopodobnie był błąd. Napięcie i desperacja potrafią zupełnie rozpraszać intencję. Przy kolejnym podejściu byłam spokojniejsza i coś się zaczęło ruszać, choć nadal powoli.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@sliwkowaa)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi dla mnie jak psychologia bardziej niż magia, nie obrażam się, bo po prostu tak to odbieram. Jak jestem spokojna, to mam oczekiwania, jestem cierpliwa, więc może sama działam inaczej i to zmienia sytuację. Skąd wiadomo, że to rytuał coś zrobił, a nie po prostu zmiana zachowania tej osoby, która go robiła?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Sliwkowaa No i tu dotykasz czegoś, o czym naprawdę rzadko się mówi otwarcie. To rozróżnienie jest trudne i uczciwie - nie zawsze da się je zrobić. Ale ja patrzę na to inaczej: jeśli rytuał zmienia intencję, skupienie i energię osoby, która go robi, to czy to jest 'tylko psychologia'? Może właśnie o to chodzi. W tradycjach hoodoo czy rootwork nie ma takiego ostrego cięcia między tym, co wewnętrzne, a tym, co magiczne. Rytuał ma działać na wiele warstw jednocześnie. Ale twoje pytanie jest uczciwe i rozumiem sceptycyzm.


Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Shangie mnie bardziej interesuje to o czym pisałaś - ten mur energetyczny. Bo ja miałam sytuację, gdzie robiłam rytuał i kompletnie nic przez długo. A potem zaczęłam robić rytuały na oczyszczenie, nie miłosne, i nagle po tym jakby tamten poprzedni się odblokował. Tzn. sprawy ruszyły. Czy to nie jest właśnie ten przypadek, że najpierw coś stało na przeszkodzie i trzeba było to usunąć?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Jadeitka To jest bardzo ciekawy kierunek. Tak, część tradycji zakłada, że zanim zadziała rytuał przyciągający, trzeba najpierw oczyścić - siebie, przestrzeń, energię relacji. W praktyce hoodoo mówi się np. o 'uncrossing' jako etapie przed jakimkolwiek spell of attraction. Nie wiem czy twoja sytuacja to potwierdza, bo nie znam szczegółów, ale schemat brzmi znajomo. Pamiętaj też, że kolejność działań może mieć znaczenie, a my często to pomijamy bo chcemy od razu do sedna.


Odpowiedz
(@polarisa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Jadeitka wracając do tego co mówiłaś o oczyszczaniu - zastanawiam się teraz, czy może moje nieudane próby były właśnie dlatego zablokowane przez coś, co wnosiłam sama. Tzn. nie mówię o przeszkodach zewnętrznych, ale o czymś w sobie. Czy da się w ogóle to rozpoznać przed rytuałem, czy dopiero po fakcie, jak już nie zadziała?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Polarisa to co piszesz o blokowaniu od środka to jest naprawdę trafne i myślę, że niedoceniane. Znam osoby, które robiły rytuały latami i nic - a potem przy jakimś przełomie emocjonalnym, nawet nie związanym z tą drugą osobą, wszystko się ruszyło. Jakby coś w nich samych odblokował nie kolejny rytuał, ale zmiana wewnętrzna.


Odpowiedz
(@polarisa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Wierzbina ja wracam do tego co powiedziałaś - że zmiana wewnętrzna może uruchomić to co było uśpione. Bo teraz myślę o moich dwóch przypadkach i w tym wolniejszym byłam wtedy w bardzo dziwnym miejscu emocjonalnie. Dużo niepewności, dużo myślenia w kółko. A w tym szybkim byłam jakoś spokojniejsza, prawie obojętna na wynik.


Odpowiedz
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 63

@Polarisa to jest ciekawe co mówisz, bo obojętność na wynik - to nie jest naturalne przy rytuałach miłosnych, nie? Jak się robi coś na konkretną osobę, to chyba z założenia ci na niej zależy. Jak osiągnąć tę obojętność szczerze?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Jagodzianka70 To jest jeden z najtrudniejszych aspektów całej praktyki. W hermetyzmie mówi się o 'lust for result' jako o blokerze - dokładnie to rozumiał Crowley pisząc o magii. Nie chodzi o udawanie obojętności, bo to nie działa. Chodzi o prawdziwe puszczenie kontroli nad efektem. Niektórzy osiągają to przez intensywny rytuał i potem celowe skupienie uwagi na czymś zupełnie innym przez tygodnie.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

A możecie mi powiedzieć, czy w ogóle ma znaczenie, czy ta druga osoba wie o rytualne? Bo zastanawiam się, czy energia tej osoby jako takiej też ma jakiś wpływ na to, jak szybko coś zadziała albo czy w ogóle zadziała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Celinka to co napisałaś jest całkiem sensownym pytaniem. W zasadzie w wielu podejściach zakłada się, że wolna wola tej drugiej osoby ma znaczenie. Tzn. jeśli między wami jest jakaś przestrzeń na połączenie - jakieś wzajemne przyciąganie, choćby nieświadome - to rytuał może znaleźć drogę. Jeśli tej przestrzeni nie ma zupełnie, to jest jak pukanie do zamkniętych drzwi. Słyszałam kiedyś porównanie, że rytuał miłosny nie tworzy uczuć z niczego, tylko wzmacnia to, co jest albo było. Nie wiem czy tak jest zawsze, ale to tłumaczy dlaczego efekty są tak różne.


Odpowiedz
Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@polarisa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie to mnie najbardziej zastanawia - bo w obu przypadkach, o których pisałam, między mną a tą osobą coś było. Tzn. nie robiłam rytuału na kompletnie obcą osobę. A jednak raz zadziałało szybko, raz cicho. Może chodzi o coś jeszcze innego?


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Ja bym tu zwróciła uwagę na coś, o czym rzadko się pisze, a co pojawia się w starszych źródłach - timing rozumiany nie tylko jako faza księżyca, ale jako szerszy kontekst astrologiczny i numerologiczny danego momentu. Podobna faza księżyca to nie znaczy ten sam moment energetyczny. Pełnia w Skorpionie i pełnia w Byku to dwa zupełnie różne klimaty. Nie twierdzę, że to jedyna zmienna, ale może być jedną z pomijanych. Słyszałam też, że niektórzy praktycy patrzą na to, czy Venus jest w ruchu prostym, bo to ma znaczenie dla rytuałów związanych z relacjami.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@sebek60)
Połączone: 2 lata temu

Hej, nie jestem specjalistą od tych rzeczy, ale z tego co piszecie wynika, że jest tyle zmiennych, że w zasadzie nigdy nie wiesz co zadziałało, a co nie. To brzmi jak coś, czego nie da się powtórzyć w kontrolowanych warunkach. Nie zarzucam, po prostu zastanawiam się jak wy to rozkładacie na czynniki pierwsze po fakcie, jak już zadziała albo nie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Sebek60 To uczciwa obserwacja. I szczerze - nie da się tego rozłożyć jak eksperymentu naukowego, bo każda sytuacja jest inna. Ale to nie znaczy, że jest zupełnie losowe. Praktycy, którzy robią to od lat, zaczynają widzieć pewne wzorce: kiedy efekty są szybkie, kiedy powolne, co im towarzyszyło. To jest bardziej jak doświadczenie kliniczne niż badanie z podwójnie ślepą próbą. Nie idealne, ale nie całkowicie ślepe.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę trochę z boku, ale chciałam zapytać o te przedmioty używane do rytuałów. Czy to prawda, że jakość czy rodzaj świecy, kamienia albo oleju ma wpływ na to, jak szybko coś zadziała? Bo czytałam, że np. różowy kwarc przyciąga inaczej niż różowa świeca i nie do końca rozumiem dlaczego, skoro oba są różowe i oba mają symbolikę miłości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Helenka_F To jest dobre pytanie. Różowy kwarc w litoterapii i mineralogii ma konkretną strukturę krystaliczną, która - według niektórych szkół - wpływa na jego właściwości. Różowa świeca to symbol i nośnik koloru, działający bardziej przez skojarzenie i intencję niż przez jakieś własne właściwości materiału. Tzn. świeca w rytuale jest często nośnikiem intencji, a kamień ma bardziej działać jako wzmacniacz albo kotwa. Ale szczerze - w różnych tradycjach te funkcje są przypisywane inaczej i nie ma jednej odpowiedzi. Ktoś kto pracuje stricte z kryształami będzie miał inne zdanie niż ktoś z tradycji kandelomble albo Wicca.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, ale wracając do pytania z początku - bo trochę odpłynęliśmy - czy jest jakiś sposób żeby przyspieszyć efekty? Bo to latami to jest nieakceptowalne, po co w ogóle robić rytuał jeśli czekasz lata.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Milosz.ka Rozumiem tę niecierpliwość, ale to pytanie jest trochę postawione na opak. Nie chodzi o to, żeby przyspieszyć rytuał za wszelką cenę, bo to często kończy się albo brakiem efektów, albo efektami, które nie są tym czego się spodziewałaś. Mnie bardziej zastanawia - kiedy efekty są szybkie, co wtedy jest inaczej? Bo może zamiast 'jak przyspieszyć' lepiej pytać 'kiedy naturalnie jest szybko'.


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

A czy księżyc naprawdę robi taką różnicę? Pytam serio, bo słyszałam różne zdania. Jedni mówią że pełnia jest najlepsza, inni że nowiu, a jeszcze inni że liczy się tylko twoja intencja i moment nie ma znaczenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Jagodzianka70 Moim zdaniem ma znaczenie, ale nie jako główna zmienna. Tzn. pełnia sprzyja temu, co jest już w ruchu, a nów raczej inicjowaniu czegoś nowego. Przy rytuałach miłosnych spotykam się z różnymi zaleceniami i szczerze nie mam jednej pewnej odpowiedzi. Robiłam w różnych fazach i nie widzę tak ostrego wzorca. Bardziej liczyło się u mnie to, o czym pisała Shangie wcześniej - stan energii między osobami.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, mnie się to raz przydarzyło i do dziś nie mam pewności co zadziałało. Znaczy robiłam oczyszczenie, mówiłam że dla spokoju, a efekt był taki że tamten rytuał miłosny nagle 'odpalił'. Nie wiem czy to korelacja czy przyczyna, ale się zastanawiam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 58

@Jadeitka Ale jak rozpoznałaś że to tamten poprzedni rytuał zadziałał, a nie po prostu coś naturalnie się wydarzyło? Bo to mi wychodzi jako największa zagadka - jak w ogóle wiesz że rytuał coś zrobił?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Celinka To jest właśnie to pytanie, które sprawia, że wielu odpuszcza temat. Ale powiem ci jak ja do tego podchodzę - nie zawsze wiem. Serio. Czasem efekt jest tak precyzyjny i nieoczekiwany, że trudno mi przypisać go przypadkowi. A czasem mam wątpliwości. Myślę że uczciwe jest przyznanie obu możliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@sliwkowaa)
Połączone: 2 lata temu

No ale to brzmi jak racjonalizacja po fakcie. Skoro nie wiesz, to równie dobrze możesz powiedzieć że zadziałał los. Nie czepiám się, po prostu ta pętla logiczna mnie zawsze zatrzymuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Sliwkowaa Masz rację, że ta pętla istnieje. Ale zastanów się - w żadnej dziedzinie intuicyjnej nie ma pewności kauzalnej. Lekarz też czasem nie wie, czy pacjent wyzdrowiał od leku czy mimo niego. A jednak część wzorców staje się widoczna przy powtarzalności. W rytuałach podobnie - pewność nie przyjdzie nigdy, ale wzorzec może.


Odpowiedz
Wpisy: 40
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Tygodnie?? No to trochę inaczej to sobie wyobrażałem. Mówicie o puszczaniu, obojętności, oczyszczaniu - to jest lista rzeczy do zrobienia przed rytuałem, w trakcie, po rytuałe? Bo mi się już kręci w głowie od tych warstw.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Milosz.ka Trochę tak to wygląda, że nie ma jednego momentu. Część osób traktuje przygotowanie tak samo poważnie jak sam rytuał. Ale nie panikuj - to nie znaczy, że trzeba przez miesiąc medytować zanim zapalą świecę. Chodzi raczej o to, żebyś nie wchodził w rytuał w środku kryzysu emocjonalnego albo z desperacją, która blokuje.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

A skąd wiadomo, że jest się w kryzysie emocjonalnym, który blokuje, a nie po prostu w silnym pragnieniu? Bo chyba rytuały miłosne robi się właśnie kiedy się bardzo czegoś chce, nie kiedy jest się spokojnym. Trochę to sprzeczne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Helenka_F To bardzo dobre rozróżnienie. Pragnienie jako motywacja to jedno, a lęk o wynik jako stan emocjonalny podczas rytuału to drugie. Można bardzo chcieć czegoś i jednocześnie nie być sparaliżowaną myślą 'a co jeśli nie zadziała'. To różnica między intencją a stanem.


Odpowiedz
(@sebek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 42

@Jadea96 słucham tej rozmowy i to co mówisz brzmi dla mnie jak opis mindfulness, nie magii. Ten stan bez przywiązania do wyniku to jest dokładnie to co jest w medytacji buddyjskiej. Czy to nie jest po prostu to samo co medytacja, tylko opakowane inaczej?


Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Sebek60 Ale czy to by zmieniało efekty? Serio pytam. Bo jeśli mechanizm jest podobny, to może różnica jest tylko w formie, a nie w tym co się dzieje. Mnie to nie przeszkadza, ale rozumiem że dla kogoś może.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@swarog)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie do tych co mają doświadczenie - czy był kiedyś przypadek, że efekt przyszedł ale nie taki jaki chciałaś? Tzn. zadziałało, ale nie tak jak planowałaś?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Swarog Tak, i to jest osobny temat na długą rozmowę. Mnie raz przyciągnęłam uwagę osoby którą chciałam, ale w formie konfliktu, nie zbliżenia. Kontakt był, ale nie taki. To był moment kiedy zaczęłam bardziej uważać na to jak formułuję intencję - nie tylko co, ale jak i w jakiej jakości.


Odpowiedz
(@polarisa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 69

@Danusia to co mówisz to mnie trochę niepokoi. Tzn. robiłam rytuały bez bardzo precyzyjnych intencji, bardziej ogólne - przyciągnij tę osobę, zbliż nas. Czy to mogło wpłynąć na to, że raz zadziałało a raz nie? Że intencja była za mglista?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Polarisa to jest bardzo ważna rzecz. Ogólna intencja daje też ogólny efekt - albo go w ogóle nie daje, bo energia nie ma kierunku. Ale z drugiej strony zbyt drobiazgowa intencja czasem jest pułapką, bo zaczynasz kontrolować scenariusz zamiast puścić wynik. To jest naprawdę cienka granica między precyzją a kontrolowaniem.


Odpowiedz
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 40

@Shangie dobra, ale wróćmy do tej precyzji intencji bo mnie to ciekawi bardziej niż imiona - mówiłaś że zbyt drobiazgowa intencja to pułapka. Ale jak mam nie myśleć o detalach jeśli zależy mi na konkretnej osobie w konkretnej sytuacji? Jak to fizycznie wygląda?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Milosz.ka Rozumiem skąd to pytanie, bo to brzmi paradoksalnie. Chodzi o to, że jest różnica między 'wiem czego chcę' a 'kontroluję jak to ma wyglądać krok po kroku'. Możesz mieć w głowie tę konkretną osobę, to konkretne uczucie które chcesz wywołać - i to jest wystarczające. Problem zaczyna się kiedy zaczynaś w myślach reżyserować scenariusz. Kiedy myślisz 'ona ma do mnie napisać w czwartek wieczór w taki a taki sposób'. To jest kontrola, nie intencja.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@perydotka83)
Połączone: 2 lata temu

A czy typ rytuału ma znaczenie jeśli chodzi o tę precyzję intencji? Bo czytałam że np. rytuały z użyciem imion i dat urodzin działają inaczej niż te bardziej ogólne. Czy to prawda czy mit?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Perydotka83 Imiona i daty urodzin to nie jest mit, ale też nie jest żadna gwarancja. Z mojego doświadczenia - im bardziej sprecyzowana osoba, tym rytuał ma jakby wyraźniejszy 'adres'. Ale to nie znaczy, że bez imienia nic nie działa. Robiłam rzeczy bez danych personalnych i też coś się działo. Pytanie raczej co chcesz osiągnąć i jak bardzo zależy ci na kierunkowości.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@sliwkowaa)
Połączone: 2 lata temu

Ale to znowu wygląda jak coś z psychologii pozytywnej, nie z magii. Wizualizuj cel, nie drogę do celu - to jest standard w każdym kursie motywacyjnym. Nie mówię że źle, ale skąd wiadomo że to nie jest po prostu efekt placebo i samoprogramowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Sliwkowaa A czy to by zmieniało cokolwiek jeśli efekt jest realny? Serio - jeśli intencja zmienia twoje zachowanie, twoje pole energetyczne, to co emanuje z ciebie na zewnątrz, i to przyciąga drugą osobę - to czy masz pewność że to nie jest 'prawdziwa' magia? Dla mnie granica między psychologią a magią jest strasznie płynna i nie czuję potrzeby żeby to rozdzielać.


Odpowiedz
Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@polarisa)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do pytania Perydotki bo to mnie też dotyczy - robiłam rytuały raczej ogólne, bez imion, bez dat. I teraz zastanawiam się czy właśnie dlatego jeden zadziałał a drugi nie. Może ten który zadziałał miałam silniej sprecyzowane uczucie, nawet jeśli słownie było ogólnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Polarisa to co mówisz jest dla mnie spójne z tym co się obserwuje przy praktyce runicznych i nie tylko - intencja emocjonalna może być silniejsza niż werbalna. Masz w sobie bardzo konkretne pragnienie, chociaż nie nazywasz go imionami i datami, i to jest już swoisty adres. Słowa to tylko forma zapisu, nie sama treść.


Odpowiedz
(@perydotka83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Wierzbina To ciekawe - bo rozumiem że mówisz o emocji jako nośniku, nie słowie. Ale jeśli tak, to po co w ogóle imiona i daty? To by znaczyło że są zbędne.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Perydotka83 Nie zbędne, ale nie zawsze konieczne. Imiona i daty pomagają skupić uwagę, szczególnie kiedy emocja jest rozproszona albo niepewna. Działają bardziej jako kotwica dla umysłu niż jako klucz do rytuału. Dla kogoś kto ma bardzo klarowny obraz osoby w głowie - mogą być zbędne. Dla kogoś kto jest rozproszony - mogą zrobić różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

A co z sytuacją kiedy nie znasz daty urodzenia osoby? Pytam bo miałam taki przypadek - wiedziałam kim jest, widziałam ją często, ale nie znałam żadnych danych. Czy to od razu dyskwalifikuje niektóre rytuały?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Celinka Nie dyskwalifikuje, ale zawęża zestaw technik jeśli ktoś pracuje systemami które wymagają tych danych - jak niektóre podejścia w magii ceremonialnej czy voodoo. W tradycjach bardziej intuicyjnych, jak część wicca albo chaos magick, dane personalne w ogóle nie są wymagane. Zamiast daty możesz używać fotografii, przedmiotu który należał do osoby, albo właśnie czystej intencji emocjonalnej jak mówi Wierzbina.


Odpowiedz
Wpisy: 309
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

No ale jak chaos magick podchodzi do intencji? Bo słyszałam tę nazwę ale nie bardzo wiem co to jest poza tym że brzmi złowrogo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Helenka_F Chaos magick to podejście które pojawiło się w latach 70-80., głównie za sprawą Petera Carrolla i Raya Sherwina. W skrócie: nie ma jednego systemu, jednego panteonu, jednego zestawu zasad. Praktyk bierze to co mu działa i to stosuje - może to być kabała, może sigile, może cokolwiek innego. Centralne jest tu pojęcie gnozy, czyli zmienionego stanu świadomości podczas rytuału. To trochę tłumaczy dlaczego forma jest drugorzędna, a stan emocjonalny i intencja są kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@sebek60)
Połączone: 2 lata temu

Gnoza jako zmieniony stan świadomości - to brzmi jak opis transu medytacyjnego. Czytałem że w tradycjach szamańskich też chodzi o wejście w taki stan podczas pracy. Czy rytuały miłosne wymagają takiego transu, czy można je robić 'na trzeźwo' tak to ujmę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Sebek60 Zależy co rozumiesz przez trans. Nie każdy musi wchodzić w coś spektakularnego. Ale jakiś poziom skupienia, odcięcia od codziennego hałasu w głowie - tak, to moim zdaniem jest potrzebne. Bez tego rytuał jest trochę jak modlitwa przez ziewanie. Słowa są, ale nie ma za nimi niczego. A ten stan można osiągnąć różnie - muzyką, świecami, oddechem, po prostu ciszą i chwilą bez telefonu.


Odpowiedz
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 63

@Shangie to co piszesz o skupieniu - zastanawiam się czy pora dnia ma znaczenie. Bo czytałam o rytuałach robionych w pełnię, o rytuałach nocnych. Czy to jest tylko tradycja czy jest coś za tym?


Odpowiedz
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Jagodzianka70 Pełnia i fazy księżyca to nie jest tylko tradycja w sensie estetycznym. Lunarna symbolika jest głęboko zakorzeniona w praktykach magicznych od starożytności - w magii greckiej, egipskiej, w Klee Grimoire, wszędzie. Pełnia wiąże się z kulminacją, przywołaniem, manifestacją. Nów z początkiem, z sianiem. Z praktycznego punktu widzenia część osób faktycznie zauważa różnicę w sile intencji przy pracy w pełnię - czy to dlatego że faza księżyca coś robi, czy dlatego że ta symbolika wpływa na ich własny stan skupienia, trudno orzec.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@swarog)
Połączone: 10 miesięcy temu

Mam pytanie do tych co mają więcej doświadczeń - czy byłoby możliwe że rytuał zadziałał z dużym opóźnieniem, ale wydarzenie zewnętrzne uruchomiło go dopiero po czasie? Tzn. coś jak zapalnik który czekał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Swarog To jest bardzo interesujące ujęcie i tak, słyszałam o takich przypadkach. Mówi się czasem o rytuałach które jakby czekały na okno możliwości - okoliczności zewnętrzne musiały się ułożyć zanim coś mogło wejść. To trochę jak nasienie które jest w ziemi, ale potrzebuje odpowiedniego deszczu.


Odpowiedz
Wpisy: 69
Rozpoczynający temat
(@polarisa)
Połączone: 5 miesięcy temu

To mnie bardzo zastanawia w kontekście tego wątku właśnie. Bo pytałam na początku dlaczego raz szybko a raz długo - i teraz patrzę na całą tę rozmowę i mam wrażenie że nie ma jednej odpowiedzi. Jest stan emocjonalny, jest faza księżyca, jest precyzja intencji, jest kwestia przywiązania do wyniku, jest kontekst życia osoby. To jakby splot wielu rzeczy naraz, a nie jeden przełącznik.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 40

@Polarisa no dobra ale to co mówisz na końcu - że nie ma jednej odpowiedzi - to jest trochę frustrujące, nie? Bo po co w ogóle pytać jeśli odpowiedź brzmi 'zależy od wszystkiego'?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1730

@Milosz.ka A co byś wolał żeby ktoś ci powiedział - zrób to i to, czekaj tyle i tyle dni i zadziała? Bo to byłaby odpowiedź prostsza, ale zupełnie nieprawdziwa.


Odpowiedz
(@milosz-ka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 40

@Shangie No nie mówię że chcę magicznej instrukcji, ale gdzieś musi być jakiś wzorzec. Nie wiem, coś co łączy te przypadki gdzie działa szybko. Coś wspólnego.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie o wzorzec jest sensowne. Jak patrzyłam na różne relacje - nie tylko swoje, też innych - to jeden element który się powtarza przy szybkich efektach to jest brak rozdzielenia między wykonaniem rytuału a emocją. Tzn. osoba nie 'robi rytuału' i 'czuje emocję' osobno, tylko jedno i drugie jest tym samym momentem. Nierozerwalne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@perydotka83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Wierzbina Ale jak to osiągnąć celowo? Bo jeśli siedzę i świadomie próbuję połączyć emocję z działaniem, to już przez sam fakt że próbuję - rozdzielam to na dwa procesy.


Odpowiedz
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 194

@Perydotka83 To jest paradoks który pojawia się w różnych tradycjach, nie tylko magicznych. W zen mówi się o tym że sam wysiłek osiągnięcia stanu przeszkadza w jego osiągnięciu. W kontekście magii chaos - gnoza ma właśnie omijać ten problem przez wejście w stan gdzie analityczna część umysłu przestaje dominować. Ale są ludzie którym to przychodzi naturalnie bez żadnych technik.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@celinka)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - czy można w ogóle sprawdzić czy jesteśmy w tym właściwym stanie przed rytuałem? Jakiś sygnał z ciała, coś co mówi że teraz tak, a teraz jeszcze nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Celinka U mnie to jest coś w klatce piersiowej - nie wiem jak to lepiej opisać, ale jest różnica między momentem kiedy robię coś mechanicznie a momentem kiedy czuję że to ma sens. To drugie ma jakieś ciepło. Głupio brzmi, ale tak to odczuwam.


Odpowiedz
(@helenka_f)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 309

Ja rozumiem co Danusia ma na myśli z tym ciepłem. Ale czy to nie jest po prostu to że jesteś w dobrym humorze albo zmotywowana? Pytam serio, bo próbuję odróżnić jedno od drugiego.


Odpowiedz
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 91

@Helenka_F Dobry humor to co innego. Byłam w dobrym humorze kiedy robiłam rytuały które nic nie zrobiły. A to ciepło które opisuję nie zawsze pojawia się kiedy jestem w świetnym nastroju - czasem wręcz odwrotnie, jestem spokojniejsza, bardziej skupiona niż 'szczęśliwa'.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@sliwkowaa)
Połączone: 2 lata temu

No ale to dalej jest coś subiektywnego i niemierzalnego. Mam wrażenie że każda próba uchwycenia co sprawia że rytuał działa szybciej kończy się na 'coś poczułam w środku'. Jak to weryfikować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Sliwkowaa A jak weryfikujesz że komuś jest smutno? Emocji nie mierzysz termometrem, a jednak nie kwestionujesz że istnieją. Nie wszystko co realne jest mierzalne - i to nie jest odpowiedź wymijajaca, to po prostu granica narzędzi jakie mamy.


Odpowiedz
(@sliwkowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 21

@Jadeitka Rozróżniam emocję jako stan psychologiczny od emocji jako mechanizmu magicznego. Pierwsze - tak, istnieje, rozumiem. Drugie - to już jest założenie które wymaga uzasadnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 42
(@sebek60)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie pytanie z boku - czy ktoś kiedykolwiek robił dwa identyczne rytuały, w tych samych warunkach, i raz wyszło a raz nie? Bo to by chyba coś mówiło o tym co jest zmienną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Sebek60 Słyszałam o takich próbach, ale problem jest taki że 'identyczne warunki' są iluzją. Twój stan emocjonalny, faza księżyca, sytuacja osoby której dotyczy rytuał - to wszystko się zmienia. Nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, jak to mówią.


Odpowiedz
(@sebek60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 42

@Wierzbina To trochę zamknięty krąg - nie możemy testować bo warunki się zmieniają, ale mówimy że warunki mają znaczenie. Rozumiem to, ale widzisz problem logiczny?


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: