Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny dla ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny dla siebie - przyciągnięcie miłości zamiast konkretnej osoby

Strona 2 / 3

Wpisy: 135
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie to pytanie o czas jest może nie tym co najważniejsze. Jeśli rytuał był skierowany na siebie, na otwartość - to jednym z sygnałów że coś się zmieniło jest to jak reagujesz na sytuacje związane z relacjami. Czy zauważasz że podchodzisz do tego spokojniej, mniej obronnie? To konkretny wskaźnik, nie data w kalendarzu.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

A jeśli w ogóle nie czujesz żadnej zmiany ani wewnątrz ani na zewnątrz? To znaczy że rytuał nie wyszedł?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Pigwowa03 niekoniecznie. Może znaczyć że zbyt wcześnie pytasz albo że oczekujesz zmiany którą łatwo nazwać, a ona zachodzi inaczej. Znam przypadki gdzie ktoś po kilku tygodniach zaczął nagle wybierać inne otoczenie - inne miejsca, inne towarzystwo - i dopiero z perspektywy czasu połączył to z intencją rytualną. W momencie nie było żadnego 'czuję że się zmienia'.


Odpowiedz
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Cykoria60 to ciekawe co mówisz o wyborze otoczenia. Myślisz że to może być efekt rytuału, czy po prostu naturalna zmiana którą i tak by zaszła?


Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Zielarz68 nie wiem i szczerze nie sądzę żeby dało się tego rozdzielić. Rytuał nie działa obok ciebie, działa przez ciebie. Więc jeśli coś zmienia się w twoich wyborach, to trudno powiedzieć że to 'nie rytuał' tylko dlatego że nie ma wyraźnej przyczynowości.


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham tej dyskusji o czasach i wskaźnikach i mam wrażenie że my wszyscy szukamy sposobu na zmniejszenie niepewności. A może właśnie chodzi o to żeby ją zaakceptować? Jak robiłam rytuał na konkretną osobę to miałam bardzo jasne kryterium sukcesu - albo ta osoba wróci albo nie. Tu nie ma takiego binarnego sprawdzianu i może właśnie to jest trudne.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie to co Wiolka mówi ma dużo sensu, ale nie wiem czy nie za filozoficznie do tego podchodzicie. Czy nie można po prostu powiedzieć - jak po miesiącu coś się zmieniło, choćby małe, to rytuał wyszedł, jak totalnie nic - spróbujesz jeszcze raz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Dagma miesiąc to trochę arbitralna data, ale rozumiem skąd pochodzi ta potrzeba. Problem polega na tym że 'totalnie nic' jest bardzo trudne do oceny. Ludzie mają tendencję do nieprzyjmowania subtelnych zmian bo są nastawieni na coś spektakularnego. Pytanie - co dla ciebie znaczy 'coś się zmieniło'? Bo to jest osobiste.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę z pytaniem trochę z boku - mówicie o rytuałach na siebie jako o alternatywie dla rytuałów na konkretną osobę. Ale co jeśli ktoś chce zrobić oba? Najpierw na siebie, a jak poczuje że jest gotowa - na konkretną relację? Czy to w ogóle ma sens?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Sylwunia98 to sensowne pytanie i znam osoby które tak pracowały. Tylko że jest jeden haczyk - po dobrym rytuale na siebie często zmienia się też to kogo wybierasz. Ta konkretna osoba, którą miałaś na myśli na początku, może po kilku tygodniach wyglądać zupełnie inaczej w twoich oczach. I to jest ważna informacja zanim przejdziesz do kolejnego etapu.


Odpowiedz
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Malwinia a miałaś kiedyś do czynienia z taką sytuacją? Że ktoś zrobił rytuał na siebie i ta zmiana perspektywy w stosunku do konkretnej osoby była aż tak wyraźna?


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Konradek97 tak, miałam. Ktoś bliski mi zrobił rytuał skupiony na sobie - na otwarciu, na gotowości - i po kilku tygodniach powiedział mi, że ta osoba, którą wcześniej obsesyjnie chciał przyciągnąć, nagle zaczęła go po prostu... nudzić. Nie złościć, nie ranić, tylko nudzić. I to był dla niego sygnał że coś w nim rzeczywiście się przesunęło, bo wcześniej nie był w stanie na nią patrzeć obojętnie.


Odpowiedz
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Malwinia to brzmi jak dość radykalna zmiana. Ale czy on sam interpretował to jako efekt rytuału, czy raczej jako coś co i tak by nastąpiło?


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Konradek97 mówił, że nie wie. I chyba to uczciwa odpowiedź. Ale zaznaczył, że tempo tej zmiany było dla niego nieoczekiwane - nie stopniowe wyciszanie się uczuć, tylko dość wyraźny punkt, po którym coś przestało ciążyć. Czy to rytuał, czy własna psychika - może jedno napędza drugie.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

To co @Malwinia opisuje - ten 'wyraźny punkt' - jest dla mnie ciekawszy niż same efekty zewnętrzne. Bo kiedy ktoś mówi że nagle przestał czuć ciężar, to pytanie czy to naprawdę zmiana energetyczna, czy po prostu mózg w końcu dostał sygnał że czas odpuścić. Rytuał mógł być tylko pretekstem do podjęcia decyzji którą i tak już podejmował.


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Swarog, ale czy to zmienia cokolwiek? Jeśli rytuał był tym pretekstem, to nadal spełnił swoją funkcję. Ja sama przez długi czas byłam na to przewrażliwiona - że może to tylko efekt placebo, może po prostu czas zrobił swoje. I w pewnym momencie przestałam się tym zadręczać, bo wynik był taki sam niezależnie od przyczyny.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

nie mówię że to zmienia wynik, mówię że to zmienia rozumienie co tak naprawdę robimy. Jeśli rytuał działa głównie przez naszą psychikę, to warto wiedzieć które elementy rytuału faktycznie na nią wpływają, a które są tylko dekoracją. To ma znaczenie praktyczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Swarog65 a jak byś to rozróżnił? Serio pytam, bo nie wiem czy jest jakiś sposób żeby oddzielić element symboliczny od elementu który robi 'prawdziwą robotę'.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Zielarz68 nie ma prostego testu, ale można obserwować co odpada kiedy uprościsz rytuał. Jak wyrzucisz świecę, wyrzucisz zioła, zostanie tylko intencja wypowiedziana na głos - czy efekt jest podobny? U mnie różne próby dawały różne rezultaty i z tego wyciągałem wnioski. Nie naukowe, ale własne.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to robiłam przez ostatnie miesiące - prowadzę coś w rodzaju dziennika gdzie zapisuję co zmieniałam i co czułam po. I rzeczywiście wychodzi że dla mnie sama intencja wypowiedziana na głos ma większy ciężar niż to czego używam. Ale słyszałam od innych, że dla nich bez przedmiotów w ogóle nie 'wchodzą' w odpowiedni stan. Więc może to po prostu kwestia jak kto działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Latawica54 masz rację i myślę że to jeden z ważniejszych wniosków które można wyciągnąć z takich notatek. Pytanie do ciebie - czy zauważyłaś że w pewnych dniach ta sama intencja brzmi dla ciebie przekonująco, a w innych fałszywie? I czy zapisujesz też to?


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Energetyczka tak, i to jest właśnie to co najtrudniej opisać. Są dni kiedy mówię coś i wiem że to 'wchodzi', i dni kiedy powtarzam te same słowa i czuję że jestem jak aktorka recytująca tekst bez wczucia. Nie wiem jeszcze co powoduje tę różnicę - czy faza księżyca, czy mój nastrój, czy coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Faza księżyca to jedno, ale ja bym postawiła na zmęczenie emocjonalne. Kiedy mam za dużo na głowie, żaden rytuał nie 'idzie' tak jak powinien - nie dlatego że warunki zewnętrzne są złe, tylko dlatego że nie jestem w stanie naprawdę się skupić. Rytuał na siebie wymaga chyba więcej obecności niż rytuał nakierowany na zewnątrz, bo nie ma 'adresata' który by coś przejął - całość leży po mojej stronie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 185

@Wierzbina a jak ty radzisz sobie z tą obecnością kiedy jesteś zmęczona? Czy po prostu przekładasz, czy jest jakiś sposób żeby się do tego zebrać?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Ilonka80 przekładam. Serio - nie widzę sensu w robieniu na siłę. Jak nie mam energii i skupienia, to jest to trochę jak pisanie listu bez przekonania że chcesz żeby dotarł. Może dojdzie, ale chyba nie w takim stanie jak powinien.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak długo można przekładać? Bo ja miałam taki okres że ciągle coś było nie tak - raz byłam zmęczona, raz zdenerwowana, raz miałam za dużo myśli. I przez kilka tygodni w ogóle nic nie zrobiłam, bo zawsze coś stało na przeszkodzie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Pigwowa03 to co opisujesz brzmi jak sytuacja gdzie oczekiwania dotyczące 'idealnego stanu' do rytuału stały się blokiem samym w sobie. Nikt nie jest w idealnym stanie. Pytanie czy szukasz doskonałych warunków, czy wystarczającego skupienia - to są dwie zupełnie różne poprzeczki.


Odpowiedz
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Jolusia96 a jak odróżnić wystarczające skupienie od za małego? Skąd wiem że 'teraz wystarczy'?


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Pigwowa03 nie ma na to jednej odpowiedzi, ale jeden test który mi się sprawdza - czy potrafię przez minutę myśleć tylko o tym co robię, bez że myśl odpływa do listy zakupów albo do kłótni sprzed tygodnia? Jak tak, to zwykle jest wystarczające skupienie. Nie musi być trans, nie musi być uniesienie.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Jest jeszcze jeden wątek który tu gdzieś zginął, a warto do niego wrócić. Sylwunia pytała wcześniej o sekwencję - najpierw rytuał na siebie, potem na konkretną relację. I Malwinia odpowiedziała że po pierwszym może zmienić się to kogo wybieramy. To prawda, ale jest też inna warstwa tej zmiany - zmienia się to co uważamy za dostępne dla siebie. Ludzie którzy robią rytuały miłosne na konkretną osobę często robią to z pozycji 'bez niej to niemożliwe'. A po rytuale na siebie ta logika trochę pęka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 252

@Cykoria60 to jest dokładnie to co czułam. Przed rytuałem na siebie miałam takie głębokie przekonanie że albo ta jedna konkretna sytuacja, albo nic. Jakby wszechświat miał tylko jedną ścieżkę dla mnie. A po - nie wiem jak to opisać - ale jakby pojawiło się poczucie że jest więcej przestrzeni. Nie od razu, ale stopniowo.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

To co Wiolka opisuje - to poczucie że pojawia się więcej niż jedna ścieżka - chyba jest jednym z ważniejszych sygnałów że coś się faktycznie przesunęło. Nie chodzi o to że nagle masz trzy kandydatury do wyboru, tylko o to że znika to tunelowe widzenie. Pamiętam jak ktoś kiedyś powiedział mi że rytuał na siebie to nie jest prośba do wszechświata, tylko zmiana w tym co jesteś w stanie zobaczyć. I to mi zostało.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie które pewnie jest oczywiste dla innych, ale nie dla mnie - jeśli rytuał na siebie zmienia to kogo jesteś w stanie zobaczyć jako możliwość, to znaczy że on działa na percepcję? Czy to jest właśnie ten mechanizm?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Sylwunia98 to nie jest oczywiste pytanie, właśnie o to się tu od jakiegoś czasu kłócimy. Jedni mówią że zmienia się percepcja, inni że zmienia się energia i przez to przyciągasz inne sytuacje, a inni że to jedno i to samo powiedziane dwoma językami. Ja nie mam jednoznacznej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Sylwunia, właśnie o to chodzi. Przed moim pierwszym rytuałem skupionym na sobie miałam głowę ustawioną tak że oceniałam wszystkich nowych znajomych przez filtr 'czy to mógłby być on'. I to było wyczerpujące. Po - nie wiem kiedy dokładnie - ale ten filtr jakoś zniknął. Zaczęłam rozmawiać z ludźmi nie oceniając ich pod tym kątem od pierwszej minuty.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

to co opisujesz jest bardzo bliskie temu co w psychologii nazywa się zmianą schematu poznawczego - przestajesz kategoryzować przez pryzmat jednej potrzeby i zaczynasz widzieć szerzej. Nie twierdzę że to tłumaczy wszystko, ale to konkretny, obserwowany mechanizm. Ciekawe że rytuał może to uruchomić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Jolusia96 a czy to może działać w drugą stronę? Mam na myśli - czy można wejść w taki rytuał z intencją otwartości, ale w środku mieć dalej ten sam stary schemat i wtedy efektu nie ma? Zastanawiam się bo miałam rytuały gdzie byłam przekonana że pracuję na otwartość, a po fakcie widziałam że intencja była podszyta czymś innym.


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Latawica54 tak, i myślę że to jest właśnie ten moment gdzie sama forma rytuału może cie oszukać. Możesz powiedzieć wszystkie właściwe słowa, zapalić wszystko co trzeba, ale jeśli intencja jest przykrywką dla starego pragnienia - efekt będzie inny niż oczekujesz. Nie wiem czy gorszy, ale inny.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co Latawica opisuje - że intencja była 'podszyta czymś innym' - to jest clue. W pracy z czakrą serca często wychodzi że ktoś deklaruje otwartość, a napięcie w ciele mówi co innego. Nie mówię że rytuały miłosne wymagają czystości jak kryształ, bo to nierealistyczne, ale różnica między intencją a tym co niesiesz głębiej potrafi być ogromna.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Energetyczka jak to rozpoznać z zewnątrz - mam na myśli od środka własnego doświadczenia? Masz jakiś sygnał że intencja i to co głębiej idą w tym samym kierunku?


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Zielarz68 dla mnie to jest odczucie spójności - kiedy wypowiadam intencję i czuję spokój, a nie niepokój lub przyśpieszenie. Niepokój często znaczy że za słowami kryje się lęk. Spokój nie znaczy brak emocji, ale brak rozdźwięku między tym co mówię i tym co czuję. Ale to bardzo subiektywne - nie każdy to czuje od razu.


Odpowiedz
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

Mam pytanie do tego co @Energetyczka mówiła o lęku - co jeśli ktoś robi rytuał właśnie z pozycji lęku że będzie sama? Czy wtedy rytuał na siebie w ogóle ma sens, czy tylko wzmocni ten lęk?


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Pigwowa03 to jest jedno z trudniejszych pytań w tym temacie. Sama przez długi czas robiłam rytuały z miejsca lęku i nie mówię że były bez sensu - ale efekty były inne niż kiedy zaczęłam pracować z pozycji czegoś bardziej spokojnego. Rytuał z lęku może pomóc ten lęk zobaczyć, nie zawsze go wzmocni. Ale też nie zawsze pomaga w tym co chciałaś osiągnąć.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Lęk że będziemy same to jest bardzo konkretna emocja i ona ma swoją energię. Rytuał na siebie z tej pozycji to trochę jak pisanie listu do siebie w którym powtarzasz że wszystko będzie dobrze, kiedy w środku w to nie wierzysz. Może być krokiem, ale raczej nie rozwiąże tego co pod spodem. Myślę że te rytuały działają lepiej kiedy nie są desperacją.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

A co jeśli to jest trochę i i, i? Znaczy - część z ciebie jest spokojna i chce otwarcia, a część jest zalękniona. Bo to chyba normalne że człowiek nie jest jednolity emocjonalnie. Czy rytuał wymaga że masz być w stu procentach w jednym miejscu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Iwetka84 nie, nie wymaga. I dobrze że to pytasz, bo Malwinia właśnie zasugerowała że to nie jest zero-jedynkowe. Bycie 'wystarczająco spokojną' to nie znaczy brak lęku - to znaczy że spokój ma trochę więcej miejsca niż lęk w danym momencie. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do wcześniejszego pytania Sylwunia które trochę zginęło w tym wątku - ona pytała o mechanizm. I mam wrażenie że dyskutujemy o efektach i warunkach, ale ciągle omijamy odpowiedź na to co tak naprawdę powoduje że coś się zmienia. Czy ktoś ma jakiś model który mu działa? Nie musi być jeden jedyny, ciekawi mnie co kto stosuje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Swarog65 ja pracuję z założeniem że rytuał zmienia nastawienie, nastawienie zmienia zachowanie, zachowanie zmienia sytuację. Nie muszę wierzyć w przyczynowość energetyczną żeby uznać że to działa - choć też jej nie wykluczam. Dla mnie model jest nieistotny dopóki efekt jest realny. Ale rozumiem że dla innych model jest ważny żeby w ogóle zacząć.


Odpowiedz
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Makary a czy jeśli model jest nieistotny, to czy możesz robić rytuał który kompletnie ci nie odpowiada filozoficznie i nadal liczyć na efekt? Pytam bo miałem taką sytuację że próbowałem czegoś z zupełnie innej tradycji niż ta którą rozumiem i efekt był zerowy. Nie wiem czy to przypadek czy coś innego.


Odpowiedz
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Konradek97 to ciekawe pytanie. Moje podejrzenie jest takie że jeśli forma rytuału budzi w tobie opór lub śmiech, to nie możesz się wystarczająco skupić żeby cokolwiek zrobiło efekt. Nie dlatego że forma jest zła, tylko dlatego że twój umysł nie jest w stanie jej potraktować poważnie. Ale to tylko moje przemyślenie.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wracam jeszcze do tego co Wiolka mówiła o tym poczuciu wielości ścieżek - bo to co opisała jest chyba clue do samego tytułu wątku. Rytuał na siebie a nie na konkretną osobę - ta różnica to nie jest tylko zmiana adresata. To zmiana całego pytania. Zamiast pytać 'jak przyciągnąć Marka' pytasz 'jak otworzyć się na coś czego nawet nie potrafię jeszcze nazwać'. I to jest zupełnie inna praca.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 356

@Cykoria60 to co napisałaś o zmianie pytania - że zamiast 'kiedy on?' jest 'czego chcę doświadczyć' - to mnie trochę zatrzymało. Bo jak ktoś robi rytuał miłosny na siebie pierwszy raz, to skąd ma wiedzieć czego chce doświadczyć? Mam na myśli że większość ludzi wie że chce miłości, ale co to znaczy konkretnie?


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Sylwunia, ja się z tym zmagałam długo. Na początku pisałam w intencji ogólniki - 'chcę miłości', 'chcę być kochana'. I dopiero kiedy zaczęłam zapisywać nie to czego chcę, ale jak chcę się czuć, coś się zmieniło. Nie 'chcę związku' tylko 'chcę czuć się bezpiecznie przy kimś' albo 'chcę się śmiać z kimś codziennie'. To brzmi banalnie ale różnica w tym jak to siedzi w ciele była ogromna.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

to ciekawe bo ja mam odwrotne doświadczenie - jak byłam za bardzo szczegółowa w intencji, to czułam że to bardziej lista życzeń niż coś autentycznego. Jak gdybym projektowała osobę zamiast otwierać się na coś. Gdzie jest granica między konkretną intencją a przespecyfikowaniem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Latawica54 myślę że ta granica jest między intencją opartą na wartościach a intencją opartą na wymaganiach. 'Chcę czuć się bezpiecznie' to wartość - nie mówisz jak ta osoba ma wyglądać, co robić, ile zarabiać. Ale jak zaczniesz wchodzić w cechy zewnętrzne albo konkretne zachowania - tam już zaczynasz projektować a nie otwierać.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

To co @Makary mówi ma sens, ale jest w tym też pułapka. Bo 'czuć się bezpiecznie' to wciąż może być definiowane przez każdego inaczej i kiedy próbujesz to przełożyć na rytuał, musisz jakoś zakotwiczyć tę intencję w czymś konkretnym. Sama abstrakcja może nie wystarczyć żeby cokolwiek ruszyło.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Swarog65 właśnie dlatego w pracy z intencją często używam ciała jako weryfikatora - nie słów. Kiedy wyobrażam sobie tę wartość i czuję w ciele rozluźnienie, wiem że intencja jest blisko prawdy. Jak czuję napięcie albo nic - to znaczy że słowa są, ale nie ma za nimi niczego żywego. Rytuał na siebie ma tę przewagę że jesteś całym punktem odniesienia, nie musisz nikogo innego uwzględniać.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

A jak wy podchodzicie do samego momentu rytuału? Mam na myśli - kiedy już jesteś w środku, zapalone świece, intencja gotowa - i nagle masz głowę pełną myśli o konkretnej osobie z przeszłości? Czy to psuje cały rytuał na siebie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Pigwowa03 to jest bardzo normalne i nie sądzę żeby automatycznie psuło. Mózg nie jest maszyną do wyłączania wspomnień na żądanie. Ważniejsze jest to co robisz z tą myślą - czy ją odpuszczasz i wracasz do intencji, czy za nią idziesz. Niektóre tradycje mówią wręcz że te myśli to materiał do przepracowania, nie przeszkoda.


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

Zgadzam się z @Wierzbina. Pojawienie się konkretnej osoby w myślach podczas rytuału to często sygnał że jest jeszcze jakiś ładunek emocjonalny z tą osobą związany - niekoniecznie że wciąż jej chcesz, ale że coś jest niedokończone. Ignorowanie tego na siłę może być mniej skuteczne niż chwilowe przyznanie 'tak, ta myśl jest' i puszczenie jej dalej.


Odpowiedz
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 57

To mnie zastanawia - bo @Wierzbina mówiła że te myśli to materiał, a Jolusia że to niedokończony ładunek. Czy to znaczy że rytuał na siebie może jednocześnie być jakimś rodzajem zamknięcia poprzednich rzeczy? Czy to są dwa osobne procesy?


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Iwetka84 moim zdaniem często jedno z drugiego wynika - żeby otworzyć się na coś nowego, trzeba zwolnić energię która jest zaangażowana gdzie indziej. To nie jest dwa osobne rytuały, to może być jeden proces który zaczyna się od pożegnania a kończy na otwarciu. Choć nie każdy rytuał na siebie musi przez to przechodzić - zależy gdzie jesteś.


Odpowiedz
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 143

Mam pytanie praktyczne do tego co @Malwinia powiedziała - jak odróżnić że jesteś na etapie gdzie potrzeba najpierw zamknięcia, od momentu gdzie możesz od razu pracować na otwarcie? Czy to czysto intuicyjne, czy jest jakiś sygnał?


Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Zielarz68 dla mnie sygnałem jest to jak reaguję na myśl o nowej miłości. Jeśli moja pierwsza reakcja to porównanie z poprzednią osobą - 'a tamten był inny', 'nie chcę żeby znowu tak było' - to znaczy że poprzedni rozdział wciąż ciągnie. Jeśli myśl o nowej możliwości jest po prostu ciekawa i lekka, to grunt jest gotowy. To nie jest matematyka, ale ciało dość uczciwie sygnalizuje.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Chcę wrócić do czegoś co Swarog powiedział kilka postów temu o abstrakcji. On ma rację że sama wartość bez zakorzenienia może być pusta - ale myślę że to gdzie się zakotwicza intencja ma znaczenie. W pracy z przedmiotami magicznymi, na przykład z kamieniami, intencja jest wpisywana w obiekt który ma konkretny ciężar, temperaturę, teksturę. Zmysłowość jest tu kotwicą - nie słowo ale doznanie. W rytuale na siebie może pełnić tę samą rolę - jakiś gest, materiał, zapach który reprezentuje to czego szukasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Cykoria60 to mi przypomina coś co czytałem o technikach zakotwiczania w NLP - tam też chodzi o przypisanie stanu do bodźca zmysłowego. Nie mówię że to to samo co rytuał, ale mechanizm łączenia intencji z czymś fizycznym jest podobny. Czy ty świadomie dobierasz te zmysłowe elementy do treści intencji, czy to intuicyjne?


Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Konradek97 trochę i i, i. Kamień dobierany jest do intencji - nie losowo. Ale intuicja działa tu jako filtr, bo czasem podchodzisz do kolekcji i jeden kamień po prostu przyciąga rękę, a nie ten który 'powinien' pasować według tabeli. I ten wybrany intuicyjnie często okazuje się trafniejszy. Przy rytuale miłosnym na siebie używałabym czegoś co wiąże się ze spokojem i otwartością - malachit, rodonit - ale ostatecznie ciało powie swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@stasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Pytanie może trochę z boku - czy ktoś robił taki rytuał na siebie i po jakimś czasie żałował? Nie że nie zadziałał, ale że zmienił coś w sobie czego się nie spodziewał i to było niekomfortowe?


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Stasiek, to uczciwe pytanie i odpowiem szczerze - nie żałowałam w sensie 'chcę cofnąć', ale były momenty gdzie zmiany które nastąpiły były nieoczekiwane i nie zawsze przyjemne. Kiedy zaczęłam mniej akceptować to co wcześniej akceptowałam w relacjach, to na początku poczułam się bardziej samotna, nie mniej. Dopiero po czasie zobaczyłam że to było potrzebne.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

To co Wiolka opisuje to jest klasyczne przejście przez próg - w astrologii widać to często przy tranzycie Saturna przez siódmy dom, kiedy wszystko co było kompromisem zaczyna ciążyć bardziej niż wcześniej. Nie twierdzę że rytuał to wywołuje, ale może amplifikować to co już jest w toku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Lesnica Saturn w siódmym to szerokie pędzle. Możesz mieć taki tranzyt i nie czuć nic z tego co Wiolka opisuje, albo czuć to bez żadnego konkretnego rytuału. Myślę że Wiolka opisuje coś bardziej psychologicznego - że kiedy zaczynasz traktować siebie poważnie w kwestii tego czego chcesz, pojawiają się rzeczy które wcześniej były zagłuszane przez skupienie na kimś innym.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: