Forum

Asystent AI
Rzeczy pozostałe po...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rzeczy pozostałe po rytuale - czy naprawdę trzeba je spalić, zakopać czy wyrzucić

Strona 1 / 2

Wpisy: 38
Rozpoczynający temat
(@jasnoslyszka50)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, bo nigdzie nie mogę znaleźć konkretnej odpowiedzi. Robiłam rytuał połączenia i zostały mi różne rzeczy - resztki wosku, kawałki sznurka, trochę ziół. Wszędzie piszą co innego. Jedni mówią, żeby zakopać w ziemi, inni że spalić, jeszcze inni że wyrzucić na rozstajach dróg albo wrzucić do rzeki. Ale skąd wiadomo, co konkretnie zrobić z danym przedmiotem? Czy to zależy od materiału, od intencji rytuału, czy po prostu każda tradycja ma swoje podejście i nie ma jednej odpowiedzi?


Odpowiedz
65 odpowiedzi
Wpisy: 86
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od kilku rzeczy jednocześnie i nie ma tu jednej reguły, bo każda tradycja podchodzi do tego inaczej. W hoodoo na przykład bardzo dużo zależy od tego, czy rytuał był "przyciągający" czy "odpychający". Rzeczy z rytuałów przyciągających zakopuje się blisko domu albo nosi przy sobie, a z odpychających - wyrzuca jak najdalej, najlepiej za próg albo do biegnącej wody. Przy rytuałach miłosnych sprawa się trochę komplikuje, bo to zależy też od tego, czy chodziło o przyciągnięcie konkretnej osoby, o otwarcie się na miłość w ogóle, czy może o wzmocnienie istniejącej relacji. Ale powiedz mi - co konkretnie robiłaś z tym sznurkiem? Bo sznurek to osobny przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z tym co napisała Spinel76 o rozróżnieniu przyciąganie/odpychanie, ale dorzucę coś od siebie - moim zdaniem równie ważne jest to, z jakiego materiału są rzeczy. Wosk po spaleniu świecy najczęściej wraca do ziemi, bo to naturalne. Natomiast sznurek, szczególnie jeśli był wiązany z intencją połączenia, to już inna historia. Niektórzy uważają, że rozwiązany sznurek po rytuale połączenia oznacza rozluźnienie więzi. Inni że właśnie nie należy go rozwiązywać, tylko zakopać w całości. Nie wiem czy ktoś tu miał sytuację gdzie zrobił coś z pozostałościami i wyraźnie poczuł różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Zawsze myślałem, że to trochę nadinterpretacja. Jak coś jest już po rytuale, to jest po. Ale ostatnio czytałem o koncepcji, że przedmioty użyte w rytuale wciąż przechowują ładunek intencji i sposób ich pozbycia się to jakby ostatni krok całego procesu. Coś w tym może być, bo w różnych tradycjach - od Santerii po stare słowiańskie praktyki - pozbywanie się resztek traktuje się bardzo poważnie. Ciekawi mnie ta kwestia rzeki. Skąd w ogóle wziął się ten pomysł z wrzucaniem do wody?


Odpowiedz
Wpisy: 820
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Woda jako element oczyszczający i przenoszący pojawia się w niemal każdej tradycji magicznej i religijnej niezależnie od szerokości geograficznej. W kontekście rytuałów - woda płynąca symbolizuje odprowadzenie czegoś od siebie, bo nurt dosłownie zabiera. Stąd rzeki, skrzyżowania rzek, morze. Ale jest jedno zastrzeżenie które często jest pomijane: wody stojącej się nie używa do takich celów, bo w wielu tradycjach uważa się, że zamiast odprowadzić, zatrzymuje. Przy rytuałach miłosnych - jeśli ktoś chce podtrzymać coś, a nie zakończyć - wrzucanie do rzeki byłoby logicznie sprzeczne z intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@bratek58)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo można w ogóle trzymać te rzeczy zanim coś z nimi zrobimy? Pytam bo moje leżą już jakiś czas i zaczynam się zastanawiać czy to nie blokuje jakos efektów. Czytałam że podobno maksymalnie trzy dni ale nie wiem czy to jakaś konkretna tradycja czy ktoś to wymyślił.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Bratek58 Ta zasada trzech dni pojawia się w różnych miejscach, ale szczerze? Nie ma jednego źródła, które by to potwierdzało jako sztywną regułę. W magii ludowej termin był często powiązany z cyklem księżyca albo z konkretnym rytuałem. Trzy dni ma znaczenie symboliczne w wielu tradycjach, ale nie jako "termin ważności" pozostałości. Bardziej chodzi o to, żeby nie zostawiać rzeczy w nieokreślonym stanie przez tygodnie, bo wtedy energia rytuału jakby wisi w powietrzu bez zamknięcia. Ale tydzień, dwa - raczej nic się nie stanie. Bardziej liczy się to, żeby w ogóle świadomie zakończyć, niż żeby zdążyć w określonym czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@czeremchaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mnie zawsze zastanawiało to z zakopywaniem. Zakopuje się w ogrodzie, przy domu, gdzieś w lesie? Bo widziałam różne wersje i nie wiem czy lokalizacja ma znaczenie. I co z tym jest w bloku, gdzie nie ma ogrodu? Pytam serio, bo te wszystkie wskazówki wydają się pisane dla kogoś z działką.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Czeremchaa To akurat dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. W tradycji słowiańskiej zakopywanie blisko progu domu miało inne znaczenie niż zakopywanie daleko - jedno wiązało z miejscem, drugie odprowadzało. Przy rytuałach miłosnych zakopywanie blisko domu miało przyciągać, zakopywanie gdzieś na polu czy w lesie - puszczać wolno. Jeśli mieszkasz w bloku, niektórzy sugerują doniczkę z ziemią, ale szczerze - nie wiem czy to działa tak samo. Myślę że intencja robi robotę, ale nigdy nie próbowałam.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie do całej dyskusji - czy ktoś z was faktycznie zauważył realną różnicę między różnymi metodami pozbycia się resztek? Bo moje doświadczenia są takie, że nie zawsze efekt idzie w tę stronę co teoria. Robiłam różne rzeczy z pozostałościami, czasem zgodnie z tym co gdzieś wyczytałam, czasem intuicyjnie, i szczerze nie byłam w stanie powiązać konkretnej metody z konkretnym skutkiem. Może macie inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Ubiorek06 Ja miałem jeden przypadek gdzie moim zdaniem to miało znaczenie - zostawiłem rzeczy po rytuale bez żadnego zamknięcia, bo nie wiedziałem co z nimi zrobić. Rytuał dotyczył relacji. Przez kilka następnych tygodni miałem wrażenie jakby energia całej sprawy była zawieszona, ani ruszyła ani nie ruszyła. Dopiero jak świadomie zakopałem resztki z intencją zamknięcia rytuału, coś się ruszyło. Ale nie wiem czy to metoda zadziałała, czy sam akt świadomego zakończenia, niezależnie od metody.


Odpowiedz
Wpisy: 45
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem wosk zawsze trzeba spalić, bo wosk jest połączony z ogniem i zwracając go ogniowi zamykasz cykl. Czytałam o tym w kilku miejscach i to ma sens. Ze sznurkiem to inaczej - sznurek zakopuje się. Woda jest do oczyszczenia rzeczy które były użyte do czegoś negatywnego albo do zerwania. Tak to działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Cyla Skąd to rozróżnienie? Bo wosk pochodzi ze świecy, która faktycznie pracuje z ogniem, ale sam wosk po stopieniu nie jest już 'połączony z ogniem' w jakiś stały sposób. To materiał organiczny. W tradycji hoodoo resztki wosku ze świecy rytualnej wyrzuca się często na rozstaju dróg albo zakopuje, nie spala ponownie. Ponowne spalanie resztek wosku to praktyka która pojawia się gdzieniegdzie, ale nie jako reguła. Powiedziałbym ostrożniej: różne tradycje mają różne podejście i żadne nie jest jedynym słusznym.


Odpowiedz
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 45

@Wedrowiec No może nie wszędzie, ale ogień oczyszcza i to jest chyba najważniejsze. Jak coś spalisz to masz pewność że jest skończone.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

To że ogień coś kończy - to rozumiem i zgadzam się. Ale mam wątpliwości co do założenia że 'pewność' wynika z metody. Myślę że ta pewność jest w głowie osoby wykonującej rytuał, nie w ogniu czy ziemi. Ogień może być zamknięciem jeśli tak traktujesz ten moment. Ziemia też może. To bardziej kwestia intencji i tego jak ty przeżywasz ten końcowy gest, niż fizycznej właściwości elementu. Choć rozumiem że dla wielu osób konkretna metoda pomaga zbudować to wewnętrzne poczucie zamknięcia, więc też ma wartość.


Odpowiedz
Wpisy: 38
Rozpoczynający temat
(@jasnoslyszka50)
Połączone: 2 lata temu

Słuchacie, wracam do swojego pytania bo trochę się pogubiłam. Mam te resztki wosku, sznurek którym wiązałam dwie figurki i garść rozsypanych ziół. Rytuał był o przyciągnięciu, nie o zerwaniu. Na podstawie tej rozmowy rozumiem że zakopać blisko domu to logiczna opcja dla rytuałów przyciągających. Ale co z ziołami? Zioła to coś organicznego, rozsypują się, można je i spalić i zakopać. Jakaś sugestia?


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

Zioła w rytuałach przyciągających - moje podejście to albo zakopać razem z innymi rzeczami, albo rozsypać przy progu jeśli chodziło o przyciągnięcie do domu i relacji. Rozsypanie przy progu pojawia się w magii południowoeuropejskiej i w niektórych nurtach hoodoo właśnie przy takich intencjach. Ale powiedz - jakich ziół użyłaś? Bo to może mieć znaczenie. Różne zioła mają różne przypisania i teoretycznie każde mogłoby wymagać innego traktowania po rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie trochę z boku tej rozmowy - czy ktoś wie co z przedmiotami osobistymi które były w rytuale, na przykład zdjęciem? Zdjęcia się przecież nie zakopuje ani nie spala zazwyczaj. A co jeśli to było zdjęcie kogoś drugiego, nie swoje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 102

@Dominiczka.ka Ze zdjęciami w rytuałach jest jedna kwestia, o której rzadko się mówi - jeśli zdjęcie należy do kogoś innego i zostało użyte bez jego wiedzy, to kwestia pozbycia się go po rytuale schodzi trochę na drugi plan wobec całego etycznego aspektu samego takiego rytuału. Nie mówię że źle robisz, ale to warto przemyśleć niezależnie od technikaliów. Co do samego pytania - zdjęcia w tradycji fotomanipulacji i sympathetic magic były często traktowane jak substytut osoby, więc ich los po rytuale jest traktowany poważnie. Zakopanie znaczy inaczej niż spalenie, a przechowywanie - jeszcze inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@bonifacy97)
Połączone: 2 lata temu

To jest ciekawy wątek. Ze zdjęciami to chyba jeszcze bardziej indywidualne niż z woskiem czy ziołami. Gdzieś czytałem że zdjęcie osoby drugiej jeśli było w rytuale przyciągającym, można zostawić przy sobie w jakimś schowanym miejscu, a jak rytuał się spełnił albo relacja się skończyła - wtedy dopiero spalić lub zakopać. Ale nie jestem pewien czy to jakaś konkretna tradycja czy po prostu czyjś pomysł.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@dominiczka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale wracając do zdjęć bo chyba nie odpowiedziałam na Ubiorek06 wprost - rozumiem co mówisz o etyce i masz rację, że to ważniejsza kwestia. Ale piszę tu bo moje zdjęcie było w tym rytuale, nie cudze. I właśnie dlatego pytałam - co z nim zrobić teraz? Zakopać własne zdjęcie to trochę dziwna perspektywa.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

Własne zdjęcie to inna sprawa kompletnie. Tu nie ma dylematu etycznego, jest tylko pytanie o intencję końcową. Jeśli rytuał był przyciągający i chcesz go utrzymać, część tradycji mówi żeby własny wizerunek zostawić przy sobie - schowany, ale nie zniszczony. Zniszczenie własnego zdjęcia z rytuału przyciągającego to trochę jak cofnięcie intencji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Spinel76 A skąd to rozróżnienie pochodzi? Bo nie spotkałem się z tym w żadnym konkretnym źródle, bardziej z ogólnym 'tak się robi'. Pytam serio, bo samodzielne zdjęcie vs zdjęcie kogoś drugiego to jednak bardzo różne sytuacje i ciekawi mnie czy jest jakaś tradycja która to systematyzuje.


Odpowiedz
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Makary Szczerze to nie dam ci jednego źródła, bo to jest wypadkowa kilku rzeczy które czytałam - trochę folk magic, trochę hoodoo, trochę starsza literatura o magii sympatycznej. W magii sympatycznej zasada jest taka, że wizerunek jest połączony z osobą którą reprezentuje. Skoro rytuał był o tobie i dla ciebie, własny wizerunek zostaje w twojej orbicie. Nie jest to jakaś skodyfikowana reguła jednej szkoły.


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

A mnie zastanawia coś innego w tym wszystkim - czy te zasady dotyczące pozbycia się resztek są w ogóle ze sobą spójne między tradycjami czy to jest totalna mozaika i każda tradycja mówi co innego? Bo z tej rozmowy wynika że hoodoo mówi jedno, słowiańska magia drugie, południe Europy trzecie. Gdzie tu sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

@Jasnowidz96 Mozaika to dobre słowo. Ale to nie znaczy że nie ma sensu - każda z tych tradycji wewnętrznie jest spójna, tyle że operuje na innych założeniach co do tego jak działa materia, energia i intencja. Hoodoo ma inne rozumienie 'zamknięcia' rytuału niż tradycja słowiańska. Problem zaczyna się kiedy ktoś miesza elementy z pięciu tradycji i oczekuje że wszystko będzie pasować.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

I to jest chyba sedno - nie chodzi o to która metoda jest 'właściwa', tylko o to żeby to co robisz miało wewnętrzną logikę. Możesz wybrać zakopanie albo spalenie, ale jeśli robisz to bez żadnej intencji i myślisz przy tym o zakupach, to nie ma znaczenia co wybrałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@bratek58)
Połączone: 2 lata temu

No to ja mam pytanie praktyczne bo trochę mi to wszystko siada - jak ta intencja przy pozbywaniu się resztek ma wyglądać? Tzn. czy trzeba coś mówić, czy wystarczy że wiem co robię i po co? Bo nigdzie nie widziałam żeby ktoś opisał jak to konkretnie przeprowadzić, wszyscy mówią 'z intencją' ale co to znaczy w praktyce?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Bratek58 Dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Wydaje mi się że to nie musi być słowna formuła, ale jakiś świadomy moment - zatrzymanie się, skupienie na tym co robisz i dlaczego. Niektórzy faktycznie coś mówią na głos, inni robią to w ciszy. Ważniejsza jest świadomość niż konkretna forma.


Odpowiedz
(@czeremchaa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 51

A wracając do mojego wcześniejszego pytania o blok - bo chyba nikt nie odpowiedział do końca. @Antonisia_81 napisała o zakopywaniu blisko progu, ale w bloku to niemożliwe. Czy doniczka z ziemią przy drzwiach miałaby sens jako substytut? Albo wyrzucenie przez okno gdzieś w zieleń? Pytam serio bo to moja realna sytuacja.


Odpowiedz
(@ubiorek06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 102

@Czeremchaa Doniczka z ziemią przy drzwiach to pomysł który widziałam wspomniony w kontekście praktyk miejskich - nie jako ideał, ale jako funkcjonalne wyjście. Kluczowe jest chyba to żeby była to ziemia, a nie syntetyczne podłoże. Wyrzucanie przez okno brzmi trochę jak przypadkowe wyrzucenie śmieci, nie jak świadome zamknięcie, ale to zależy od tego jak to robisz.


Odpowiedz
Wpisy: 45
 Cyla
(@cyla)
Połączone: 2 lata temu

Ja zawsze coś mówię, bo inaczej czuję że to niepełne. Jak zakopuję to mówię żeby ziemia to przyjęła i zamknęła co było otwarte. Jak palę to dziękuję ogniowi. Może to brzmi dziwnie ale dla mnie to działa.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@hipolit54)
Połączone: 9 miesięcy temu

Nie brzmi dziwnie. Werbalizacja intencji to coś co pojawia się w bardzo różnych tradycjach i nie tylko magicznych - w modlitwie, w medytacji z mantrą, w rytuałach religijnych. Mówienie na głos jest po prostu innym poziomem zaangażowania uwagi.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Hipolit54 Okej, ale to rodzi pytanie - czy wtedy sam rytuał pozbywania się resztek staje się kolejnym rytuałem? Bo jeśli mówię formułę, skupiam uwagę, mam intencję - to jest następny rytuał do tego samego celu czy zamknięcie poprzedniego? I czy to nie jest jakaś pętla w której nigdy nie ma końca?


Odpowiedz
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Jasnowidz96 To nie jest pętla, to sekwencja. Każdy rytuał ma swoje etapy - przygotowanie, właściwe działanie, zamknięcie. Pozbycie się resztek to po prostu etap zamknięcia, nie osobny rytuał. Różnica jest w tym, że główny rytual ma swoją intencję sprawczą a zamknięcie ma intencję kończącą. Nie mieszaj tych dwóch rzeczy.


Odpowiedz
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 820

Wracając trochę do wcześniejszego wątku o materiałach - @Makary podniósł kwestię sznurka jako materiału syntetycznego i mi to zostało w głowie. W tradycjach w których fizyczna natura materiału ma znaczenie, syntetyki są problematyczne bo nie wchodzą w naturalne procesy rozkładu. Ale tu jest pytanie czy w zamknięciu rytuału chodzi o fizyczny rozkład materii czy o symboliczne działanie. Bo to są dwie różne filozofie.


Odpowiedz
Wpisy: 38
Rozpoczynający temat
(@jasnoslyszka50)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o intencji i mam jedno pytanie do wszystkich - jeśli podczas zakopywania myśl mi ucieknie albo zacznę się stresować czy robię to dobrze, to to psuje zamknięcie? Bo teoretycznie wiem co chcę zrobić ale praktycznie zawsze mi coś siada i zaczynam wątpić w połowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stasio97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 38

Mam podobne doświadczenie co @Jasnoslyszka50 opisuje - ta wątpliwość w połowie to coś z czym często się zmagam. I właściwie nie wiem czy to kwestia rytuału czy po prostu mojej głowy. Jak ktoś z was sobie z tym radził praktycznie?


Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Stasio97 Mnie pomogło robić te rzeczy wolniej. Jak zakopuję czy palę to nie robię tego szybko żeby mieć z głowy - robię to powoli, zwracam uwagę na każdy ruch. Wtedy myśl rzadziej ucieka bo jest coś konkretnego do obserwowania. Może banalne ale u mnie skuteczne.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest normalne i myślę że większość osób które robią jakieś rytuały przez to przechodzi. Jedna uciekająca myśl nie przekreśla całości, szczególnie jeśli wrócisz do skupienia. Problem byłby gdyby cały akt pozbywania się resztek był wykonany zupełnie bezrefleksyjnie, od początku do końca. Ale chwilowa wątpliwość to po prostu umysł robiący to co umysły robią.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie - syntetyki. Wracam do tego bo mi nie daje spokoju. Jak masz sznurek syntetyczny, wosk do świecy z parafiny, papier powlekany - to co z tym robisz? Spalenie parafiny to nie jest to samo co spalenie wosku pszczelego czy nawet sojowego. Parafina to ropa naftowa, dosłownie. Zakopywanie czegoś co nie zgnije przez dekady też jest dyskusyjne. Mam wrażenie że duża część tego co sprzedaje się jako 'materiały do rytuałów' jest kompletnie nie do obiegu w ziemi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spinel76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Makary I to jest problem który w ogóle rzadko się porusza, a powinien. W hoodoo tradycyjnie używa się materiałów naturalnych i nie jest to kwestia mody ekologicznej tylko właśnie tego że zakopywanie ma działać przez rozkład - materia wraca do ziemi i 'zamyka' coś. Syntetyk tego nie robi. Ale co ciekawe, w niektórych nowszych opracowaniach folk magic spotykam podejście że intencja przeważa nad materiałem - że jak nie masz wosku pszczelego to świeca z parafiny z odpowiednią intencją jest lepsza niż brak rytuału. Nie wiem czy to jest racjonalizacja czy rzeczywiście tak to działa.


Odpowiedz
(@jasnowidz96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 182

@Spinel76 Ale to brzmi jak post-hoc tłumaczenie, żeby usprawiedliwić brak dostępu do odpowiednich materiałów, nie? Tzn. skoro tradycja mówi że materia ma znaczenie, to 'ale intencja ważniejsza' to trochę jak mówić że zasady działają, chyba że jest to niewygodne.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@elwirka92)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja bym tu była ostrożna z tym albo-albo. Materia i intencja to nie są dwie przeciwne rzeczy, które się wykluczają. Materia może wzmacniać intencję albo jej nie wspierać, ale nie zeruje jej całkowicie. Myślę że sznurek syntetyczny nie jest idealny, ale jeśli ktoś robił cały rytuał z pełną uwagą i nie ma dostępu do lnianych materiałów, to nie jest katastrofa. Co innego gdyby materiał był symbolicznie sprzeczny z intencją.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@bratek58)
Połączone: 2 lata temu

A mam pytanie może głupie - czy jak wyrzucam do śmietnika to mam rozumieć że trafia do spalarni odpadów i to jest de facto spalenie? Bo mieszkam w mieście i u nas segregacja idzie do spalarni. Serio się nad tym zastanawiałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antonisia_81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Bratek58 Hm, nie wiem czy pośrednie spalenie w spalarni odpadów komunalnych robi to samo co spalenie własnoręczne z intencją. Mam wrażenie że jednak nie, bo w tej wersji nie ma twojego działania i skupienia - to się po prostu gdzieś trafia mechanicznie. Ale mogę się mylić, nigdy o tym nie myślałam w taki sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 820
(@wedrowiec)
Połączone: 4 tygodnie temu

To jest ciekawe pytanie Bratek58, ale myślę że tu chodzi o coś innego. Spalenie w rytuale to nie jest akt techniczny - podpalasz, patrzysz jak się spala, jesteś przy tym. Spalarnia odpadów to logistyka, nie rytuał. Efekt fizyczny jest podobny ale kontekst kompletnie różny. Choć rozumiem logikę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bratek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 16

@Wedrowiec Czyli de facto i tak trzeba to spalić samemu, nie można tego 'delegować'. To już rozumiem, dzięki. A co z wyrzuceniem na skrzyżowanie - to jest osobna tradycja czy wariant zakopywania?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: