Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny dla ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny dla siebie - przyciągnięcie miłości zamiast konkretnej osoby

Strona 1 / 3

Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, o czym rzadko się tutaj mówi. Większość rytuałów miłosnych, które znam albo o których czytałam, skupia się na konkretnej osobie - imię, data urodzenia, zdjęcie, coś osobistego. Ale co, jeśli ktoś nie ma tej osoby na oku, tylko po prostu chce przyciągnąć miłość do swojego życia? Ogólnie, bez wskazywania na kogoś konkretnego. Czy to w ogóle działa inaczej energetycznie? Czy takie rytuały są budowane na innych założeniach? Sama zaczęłam o tym myśleć, bo wydaje mi się, że rytuał 'na siebie' zamiast 'na kogoś' to zupełnie inne podejście i nie do końca wiem, jak to ugryźć.


Odpowiedz
170 odpowiedzi
Wpisy: 135
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe rozróżnienie, bo faktycznie rzadko ktoś o tym mówi wprost. Rytuały ukierunkowane na konkretną osobę mają inny mechanizm - działasz na jej wolę, jej pole energetyczne. Rytuał na przyciągnięcie miłości do siebie działa bardziej jak zmiana własnej częstotliwości niż jak wysłanie sygnału do kogoś. Przynajmniej tak to rozumiem. W tradycji hoodoo jest pojęcie 'come to me' versus 'love drawing' i to właśnie ta różnica - jedno przyciąga konkretnego człowieka, drugie otwiera cię na miłość jako taką. Love drawing pracuje głównie z tobą, z twoją energią przyciągania.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Miałam podobne pytanie jakiś czas temu i zapisałam sobie kilka rzeczy z różnych źródeł. W rytuałach 'na siebie' bardzo często pojawia się praca z Wenus - zarówno w astrologii, jak i w magii ceremonialnej. Piątek jako dzień Wenus, róż i zieleń jako kolory, różana woda, miedź. Ale to co mnie zastanawia to właśnie intencja. Czy wystarczy powiedzieć 'chcę miłości' i rytuał się dostosuje? Czy trzeba być bardziej precyzyjnym co do tego, czego się szuka? Bo 'miłość' to pojęcie dość szerokie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 252

@Latawica54 właśnie o to mi chodzi. Jak precyzyjnie formułować intencję, żeby nie była ani zbyt ogólna, ani zbyt szczegółowa? Bo jeśli powiem 'chcę kogoś wysokiego, brunetki z pracą w IT' to już trochę wracam do kierowania na konkretny typ, nie? A z drugiej strony samo 'chcę miłości' brzmi jak życzenie z bajki.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Pracuję z przedmiotami magicznymi od lat i zauważyłam jedną rzecz - im bardziej rytuał jest skierowany do wewnątrz, tym mniej potrzebuje konkretnych składników 'przyciągających kogoś'. W rytuałach miłosnych dla siebie podstawą nie jest magnes ani zdjęcie, tylko praca z własnym polem. Dlatego często sięga się po kamienie jak różowy kwarc, ale nie po to żeby 'magnesować' miłość z zewnątrz, tylko żeby otwierać czakrę serca. To subtelna różnica, ale ma znaczenie dla tego, jak układasz cały rytuał. Kamień ma inną funkcję - nie jest przynętą, jest lustrem dla twojej własnej gotowości na miłość. A co do precyzji intencji - moim zdaniem powinna opisywać uczucie i stan, który chcesz doświadczyć, nie opis fizyczny osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Numerologicznie rzecz biorąc, data wykonania rytuału ma tu sporą wagę. Przy rytuałach 'na siebie' wiele osób poleca daty z wibracyjną siódemką albo szóstką. Szóstka to liczba Wenus i harmonii, kojarzona właśnie z miłością romantyczną i równowagą relacji. Sióstka pojawia się w numerologii jako liczba odpowiedzialna za dom, rodzinę, relacje. Ale ja mam pytanie do tych, którzy robili takie rytuały praktycznie - czy w ogóle sprawdzaliście datę albo fazę księżyca, czy raczej kierowaliście się czymś innym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Swarog65 ja przy tym typie rytuałów zawsze patrzyłam na fazę księżyca i szczerze mówiąc to miało dla mnie większe znaczenie niż sama data. Przybywa - przyciągasz. Ubywa - odpuszczasz to, co blokuje. Przy rytuałach skierowanych na siebie robię zazwyczaj coś dwuetapowego: w ubywającym księżycu pracuję z tym, co mnie zamknęło na miłość - lęki, stare przekonania, wzorce po poprzednich związkach. A dopiero przy przybywającym siadam do właściwego rytuału przyciągania. Bez tego drugiego etapu mam wrażenie, że przyciągasz miłość do zablokowanego systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wejdę z podstawowym pytaniem, ale nie do końca rozumiem co znaczy 'zablokowany system' w tym kontekście. Chodzi o to, że jeśli mam jakieś urazy po poprzednim związku, to rytuał po prostu nie zadziała? Czy że przyciągnie złe rzeczy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Pigwowa03 nie tyle że nie zadziała, co że może przyciągnąć coś, co powieli ten sam schemat. Jeśli masz gdzieś głęboko przekonanie, że miłość zawsze boli, to rytuał przyciągnie ci miłość - ale taką, która w twoim doświadczeniu pasuje do tego przekonania. Dlatego wiele osób robi najpierw oczyszczenie, żeby nie programować nowej energii starymi wzorcami.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Dokładnie to, co mówi Malwinia i mogę to uzupełnić od strony pracy z czakrami. Czakra serca, jeśli jest zamknięta albo zablokowana po przejściach, wystawia specyficzny rodzaj energii - defensywnej. I wtedy nawet najlepiej zbudowany rytuał przyciąga ci partnerów, którzy 'pasują' do tej defensywności, czyli albo niedostępnych emocjonalnie, albo takich, przy których nie musisz być blisko. Praca przed rytuałem - medytacja na serce, kamienie jak rodochrozyt, malachit - otwiera to, co jest zamknięte. Dopiero na otwarte pole możesz siać.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie bo czytam tę dyskusję z zainteresowaniem - czy ktoś próbował łączyć takie oczyszczenie z ziołami? Chodzi mi konkretnie o zioła używane do kadzenia przed rytuałem miłosnym skierowanym na siebie. Wiem, że przy ochronie używa się szałwii, ale czy przy otwieraniu na miłość jest coś analogicznego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Zielarz68 róża to klasyka, ale często pomijana bo kojarzy się z banalnym prezentem, a nie z magią. Tymczasem w tradycji cunning folk i w starszych europejskich rytuałach miłosnych płatki róży, olejek różany i woda różana były podstawą. Do kadzenia przy intencjach miłosnych skierowanych na siebie spotkałam się też z lawendą w połączeniu z jaśminem - lawenda uspokaja i porządkuje emocje, jaśmin otwiera. Ale spotkałam się też z opinią, że mirt ma bardzo stary związek z Wenus i w tym kontekście działa lepiej niż róża, bo różę trochę 'zjadła' komercja i wyprała z pierwotnego znaczenia. Nie wiem czy się z tym zgadzam, ale argument jest ciekawy.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

W astrologii hellenistycznej Wenus rządzi zarówno miłością romantyczną jak i samą zdolnością do przyciągania, więc rytuały pod jej rządami mają sens. Ale warto też patrzeć na Wenus w swoim natywnym horoskopie - jeśli masz Wenus w znaku, który sprawia jej trudności, na przykład w Skorpionie albo Baranku, to może to wpływać na to, jak w ogóle przyjmujesz miłość. Nie twierdzę, że horoskop determinuje wyniki rytuału, ale daje wskazówkę czego w sobie szukać przed rytuałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Lesnica Wenus w Skorpionie to nie jest zła pozycja, tylko intensywna. Ale rozumiem punkt - własna mapa energetyczna ma znaczenie dla tego, jak działasz w rytuałach. Pytanie tylko czy naprawdę ktoś sięga do efemeryd przed rytuałem czy to bardziej teoria?


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Ja sięgam, i to nie tylko do efemeryd. Patrzę kiedy Wenus jest bezpośrednia, bo w retrogradzie generalnie unikam rytuałów miłosnych - nie dlatego że to zakazane, ale że retrograd Wenus to czas wracania do przeszłości, stare znajomości wracają, stare uczucia się odgrzewają. Przy rytuałach na przyciągnięcie czegoś nowego to nie jest dobry klimat. Ale wracając do samego pytania Wiolki - miałam kiedyś taki rytuał w którym zamiast opisywać cechy partnera zapisałam listę uczuć: bezpieczeństwo, śmiech, bycie sobą, spokój. I to chyba był najlepiej skonstruowany cel jaki zrobiłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 252

@Latawica54 to brzmi bardzo sensownie i chyba odpowiada na moje pytanie o precyzję. Uczucia zamiast cech fizycznych albo zawodowych. Ale jak to fizycznie wygląda w rytualne - piszesz tę listę i co z nią robisz? Palisz, zakopujesz, chowasz?


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam wrażenie, że cały czas kręcimy się wokół przygotowań, ale nikt jeszcze nie powiedział co konkretnie robi w samym rytuale. Mnie interesuje właśnie ta środkowa część - nie faza księżyca, nie kamienie, tylko sam moment rytuału. Co się w nim dzieje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Iwetka84 to zależy od tradycji i od osoby, ale w rytuałach miłosnych skierowanych na siebie najczęściej pojawia się element symbolicznego 'stawania się gotowym'. Zapalasz świecę - zazwyczaj różową albo zieloną - i w momencie gdy płomień jest aktywny, mówisz albo piszesz swoją intencję. Niektóre podejścia kładą nacisk na to, żeby mówić to w pierwszej osobie i w czasie teraźniejszym, tak jakby to już się działo. 'Jestem gotowa na miłość' zamiast 'chcę miłości'. To stara technika z manifestacji, ale w kontekście rytuału ma inny wymiar - nie tylko programujesz myślenie, ale ładujesz intencję w obiekt lub gest.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Dodam do tego, bo jest jeszcze jeden element który często się pomija - oddech i ciało w trakcie rytuału. Jeśli robisz rytuał mechanicznie, czytasz słowa z kartki bez żadnego skupienia, to wątpię żeby miało to dużą siłę. Ciało musi być zaangażowane - i tu nie chodzi o żadne skomplikowane techniki, tylko o świadome wejście w stan skupienia przed samym rytuałem. Kilka głębokich oddechów, chwila ciszy, może krótka medytacja. W tradycjach ceremonialnych mówi się o 'sacred space' - tworzeniu przestrzeni mentalnej oddzielonej od codzienności. To nie dekoracja, to część rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Zastanawiam się czy nie za bardzo komplikujemy tę rozmowę w kierunku technik, a za mało mówimy o tym co za tym stoi. Bo rytuał miłosny skierowany na siebie to jest coś więcej niż zestaw kroków - to jest deklaracja wobec siebie samej że jesteś gotowa i warta miłości. I szczerze mówiąc wiele osób, które znam, miało problem właśnie z tym ostatnim. Nie z techniką, nie z fazą księżyca. Z tym czy naprawdę w to wierzą. Więc zanim ktoś odpowie Wiolce na pytanie o technikę, pytałabym raczej - dlaczego teraz? Co sprawiło, że zdecydowałaś się na taki rytuał właśnie teraz, a nie wcześniej?


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

To co powiedziała Wierzbina trafia w samo sedno, ale chciałam dopytać - jak to wygląda w praktyce? Bo rozumiem, że rytuał to deklaracja wobec siebie, ale jak nie zatrzymujesz się na symbolice i przechodzisz do działania, to w którym momencie czujesz, że coś faktycznie 'przeszło'? Czy to jest odczucie w trakcie, czy raczej po kilku dniach od rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

u mnie zawsze to było po, nigdy w trakcie. W trakcie jesteś skupiona na tym co robisz i rzadko kiedy jest przestrzeń na takie odczucia. Ale dzień, dwa po rytuale pojawia się coś w rodzaju lekkości. Trudno to nazwać inaczej - po prostu pewne rzeczy przestają wydawać się tak pilne albo bolesne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Makary to jest bardzo charakterystyczne dla rytuałów skierowanych do wewnątrz. Ten moment 'lekkości' to zazwyczaj sygnał, że coś się faktycznie przestawiło w ciele, nie tylko w głowie. Pytanie do Wiolki - czy masz w ogóle doświadczenie z rytuałami skierowanymi na zewnątrz, czyli z prośbami o konkretną osobę? Bo różnica w odczuciach potem jest naprawdę wyraźna.


Odpowiedz
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 143

A wracając do pytania Wiolki o środkową część rytuału - bo myślę że wątek trochę odskoczył. @Makary wspomniał o mówieniu afirmacji przy świecy, Jolusia o oddechu i ciele. Ale nikt nie powiedział co konkretnie z tymi słowami. Czy mówicie je na głos, czy w głowie, czy piszecie? Bo mam wrażenie, że każde z tych podejść działa inaczej na koncentrację.


Odpowiedz
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Zielarz68 na głos, zdecydowanie. Mówienie w głowie to dla mnie za duże ryzyko odpłynięcia myślami. Piszę wcześniej tekst, czytam go głośno przy świecy i starám się żeby każde zdanie było wypowiadane z pauzą. Nie spieszę się. Tekst powinien być krótki - im krótszy, tym lepiej go utrzymujesz w świadomości przez cały czas trwania rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Miałam jedno takie doświadczenie i właśnie dlatego zaczęłam szukać czegoś innego. Rytuał na konkretną osobę zostawił mnie z poczuciem... nie wiem, jakiegoś napięcia? Że czekam. A rytuał na siebie - choćby dlatego, że przestawiasz uwagę z tamtej osoby na siebie - już w założeniu coś zmienia.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To napięcie po rytuałach ukierunkowanych to klasyczny efekt rozszczepionych intencji. Chcesz kogoś przyciągnąć, ale jednocześnie boisz się odrzucenia - i ciało to trzyma jako stan gotowości. Przy rytuałach na siebie nie ma tego napięcia, bo nie czekasz na odpowiedź z zewnątrz. Pytanie tylko czy wasze odczucia 'lekkości' pojawiają się przed czy po jakimś wyraźnym geście zamknięcia rytuału? Bo to może mieć znaczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Energetyczka co rozumiesz przez gest zamknięcia? Bo ja zazwyczaj gaszę świecę i to dla mnie sygnał końca, ale nie wiem czy to wystarczy. Słyszałam też o 'odpuszczeniu' intencji - że po rytuale masz ją zostawić i nie wracać do niej myślami. Ale jak masz robić rytuał miłosny na siebie, to jak masz 'nie wracać' do intencji bycia gotową na miłość?


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Latawica54 dobra uwaga, bo to jest powszechne nieporozumienie. Odpuszczenie nie znaczy zapomnienie - znaczy że przestajesz kontrolować efekt. Dalej żyjesz intencją, ale nie sprawdzasz co rano, czy już 'zadziałało'. Gest zamknięcia to właśnie ta granica - po jego stronie jesteś nadal sobą z tą intencją, ale przestajesz jej pilnować. Gaszenie świecy działa, zakopanie listy działa, rozwiązanie węzła działa - cokolwiek co ciałem sygnalizuje koniec aktu.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Makarym co do mówienia na głos, ale dodałabym jeden element który często się pomija - ton głosu. Nie mówię o żadnym specjalnym głosie rytualnym, ale o tym żeby mówić serio. Słyszałam o ludziach którzy mówią afirmacje szybko i płasko, jak czytanie listy zakupów. To nie działa, bo ciało nie dostaje sygnału że to ważne. Pauz i tonu używamy zresztą naturalnie - kiedy mówisz do kogoś coś ważnego, automatycznie zwalniasz.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że znowu wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak długi powinien być taki tekst afirmacji? Bo słyszałam że im dłuższy tym lepiej, bo więcej intencji. Ale teraz czytam że krótki. Skąd mam wiedzieć co mi pasuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Pigwowa03 długość zależy od tego ile jesteś w stanie skupić się bez rozproszenia. Jeśli masz 3 minuty prawdziwego skupienia, to lepiej mieć jeden krótki tekst i przeżyć go całkowicie, niż czytać przez 15 minut i wyłączyć się po pierwszej minucie. Próbuj - zacznij od krótkiego, patrz jak reagujesz. To nie jest przepis z dokładnymi gramami.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Chciałam wrócić do tego co powiedziałam wcześniej, bo myślę że trochę zbyt szybko przeszliśmy do technik. Rytuał skierowany na siebie to jest w pewnym sensie przyznanie przed sobą, że chcesz miłości - i to samo w sobie bywa trudne. Dla wielu osób łatwiej jest szukać techniki niż usiąść z tym uczuciem. Pytam serio - czy ktoś z was miał doświadczenie że sam akt przygotowania do rytuału coś zmienił, zanim jeszcze cokolwiek zapaliłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Tak, właśnie to. Kiedy zaczęłam pisać tę listę o której mówił ktoś wcześniej - uczucia zamiast cech - to już przy pisaniu poczułam się jakoś... rozbroją? Że to nie jest lista zamówienia, tylko rozmowa ze sobą. I chyba właśnie dlatego chcę zrobić ten rytuał dobrze, a nie mechanicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji i mam pytanie trochę z innego kąta. Mówicie o rytuałach miłosnych skierowanych na siebie jako o czymś zdecydowanie lepszym od tych skierowanych na konkretną osobę. Ale czy te dwa podejścia naprawdę są aż tak różne energetycznie? Znaczy - czy intencja 'chcę być gotowa na miłość' nie może przypadkiem ściągnąć na ciebie kogoś zupełnie nieodpowiedniego, tak samo jak intencja na konkretną osobę może ściągnąć 'nie tę' wersję tej osoby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Konradek97 to jest jedno z lepszych pytań w tym wątku, szczerze. I nie ma na to prostej odpowiedzi. Różnica jest taka, że przy intencji skierowanej na siebie pracujesz ze swoją energią, czyli jeśli jesteś gotowa na coś zdrowego, to to przyciągasz. Ale jeśli masz głęboko zakorzenione przekonanie, że na dobrego partnera nie zasługujesz, to ta intencja też to odbije. Dlatego tyle osób mówi tu o oczyszczeniu - to nie jest pusty rytuał, to sprawdzenie co faktycznie w sobie niesiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Dorzucę tylko jedno - to co Konradek nazwał 'przypadkowym ściągnięciem nieodpowiedniego' to w numerologii jest kwestia wibracji w jakiej jesteś w momencie rytuału. Jeśli wykonujesz rytuał z lęku że jesteś sama, a nie z otwartości, to wibracja jest inna. I przyciągasz coś zbudowanego na tym samym lęku. To nie są mistyczne rzeczy - to dość prosta logika energetyczna.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Słucham i słucham i mam jedno pytanie - a co jeśli ktoś naprawdę nie wie w jakiej jest wibracji? Bo te wszystkie rozmowy zakładają że człowiek ma dość samoświadomości żeby to ocenić. A co jeśli ktoś jest po prostu zagubiony i nie wie czego chce, tylko wie że jest mu źle i chce żeby było lepiej? Czy taki rytuał ma w ogóle sens?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Dagma to jest szczera sytuacja i wcale nie dyskwalifikuje kogoś z rytuału. Wręcz przeciwnie - moment kiedy wiesz tylko tyle że chcesz żeby było lepiej, to jest uczciwy punkt startowy. Rytuał możesz wtedy ustawić jako intencję otwartości, nie konkretnej miłości. Czyli nie 'chcę partnera' tylko 'chcę wiedzieć czego chcę w relacjach'. To jest pełnoprawna intencja, może nawet bardziej szczera niż lista życzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Właściwie to co powiedziała Energetyczka jest dla mnie bardzo ważne, bo sama nie byłam pewna czy w ogóle jestem 'gotowa' na taki rytuał. A jak to ująć jako intencję otwartości - to już czuję że mogłabym to zrobić. Zastanawiam się tylko czy taki rytuał można powtórzyć po jakimś czasie, jeśli się coś zmieniło wewnętrznie?


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Zastanawiam się tylko czy taki rytuał można powtórzyć po jakimś czasie, czy lepiej go zostawić i czekać? Bo nie wiem jak długo czekać żeby uznać że coś zadziałało albo nie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Ilonka80 to zależy od tego jak ustawisz intencję. Ja robię notatki po każdym rytuale i zaobserwowałam, że jeśli powtarzam go zbyt szybko, to wychodzi z niego nerwowość, a nie spokój. Jakby ciało wiedziało, że nie wierzę w to co zrobiłam. Dlatego teraz czekam minimum kilka tygodni.


Odpowiedz
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Latawica54 ta nerwowość którą opisujesz - skąd wiesz że pochodzi z braku wiary, a nie po prostu ze zwykłego niecierpliwości? Pytam serio, bo to mi się wydaje trudne do rozróżnienia.


Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Konradek97 szczerze? Nie wiem czy zawsze potrafię to rozróżnić. Ale ta nerwowość rytualna ma dla mnie inną jakość - czuję ją w klatce piersiowej zanim zacznę, a zwykła niecierpliwość przychodzi później, jak czekam na efekty. To moje obserwacje, może u kogoś inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do pytania Ilonki, bo myślę że kryje się w nim coś ważniejszego niż technika. To pytanie 'jak długo czekać żeby uznać że zadziałało' zakłada, że rytuał ma mieć konkretny, identyfikowalny wynik. A przy rytuałach skierowanych na siebie ten wynik nie zawsze jest oczywisty - czasem dzieje się coś w środku, a nie na zewnątrz. Zmienia się to jak patrzysz na relacje, nie to że ktoś konkretny pojawia się w życiu.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Wierzbina to prawda, ale rozumiem też frustrację Ilonki. Jak ktoś robi rytuał miłosny, to jednak gdzieś w głowie liczy na jakiś sygnał z zewnątrz, a nie tylko zmianę wewnętrzną. I to jest uczciwe. Pytanie tylko jak długo ma czekać zanim uzna że coś poszło nie tak.


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 185

@Swarog65 właśnie o to mi chodziło. Bo Energetyczka pisała o intencji otwartości i to brzmi pięknie, ale potem żyję z tą otwartością i co? Ile czasu ma minąć? Rok? Miesiąc? Nie chcę czekać wiecznie.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Ilonka80 rozumiem ten niepokój i mam do ciebie pytanie zanim odpowiem - czy chodzi ci o to że się boisz, że zmarnowałaś czas i energię, czy o to że nie masz żadnego punktu odniesienia kiedy ocenić efekt?


Odpowiedz
(@ilonka80)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 185

@Energetyczka chyba jedno i drugie. Chcę wiedzieć czy cokolwiek zrobiłam dobrze, bo nie mam jak tego sprawdzić.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: