Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny dla ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny dla siebie - przyciągnięcie miłości zamiast konkretnej osoby

Strona 3 / 3

Wpisy: 141
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

To co Wiolka opisuje to nie jest efekt uboczny rytuału - to jest efekt uboczny samoświadomości. I nie wiem czy można je rozdzielić. Jak zaczniesz brać siebie poważnie jako kogoś wartego miłości, to siłą rzeczy zaczynasz inaczej patrzeć na to co dotąd tolerowałaś. Tyle że to nie brzmi tak romantycznie jak 'rytuał miłosny na siebie'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lesnica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 127

@Swarog65 ale właśnie o to chodzi że te dwa procesy są splecione. Saturn w siódmym robi dokładnie to samo - nie 'niszczy' relacji, tylko zdejmuje z nich iluzje. Nie twierdzę że rytuał i tranzyt to jedno, ale efekt jest podobny: nagle widzisz co jest co.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Tylko że Saturn to zewnętrzny rytm, a rytuał to decyzja. I to jest różnica którą warto mieć w głowie. Kiedy coś przydarza ci się pod wpływem tranzytów, możesz czuć się ofiarą okoliczności. Kiedy sam/sama intencjonalnie inicjujesz zmianę, masz inaczej ustawioną relację z tym procesem - jesteś jego sprawcą. To zmienia jakość tego dyskomfortu który Wiolka opisywała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 17

@Malwinia a co jeśli nie czujesz się sprawcą nawet robiąc rytuał? To znaczy - robisz go, ale w środku jest przekonanie że 'i tak nic z tego'? Czy ta intencja w ogóle ma jakiś sens?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Pigwowa03 to jest może najczęstsze pytanie w kontekście rytuałów w ogóle. Z mojego doświadczenia - przekonanie 'i tak nic z tego' to nie jest przeszkoda do pokonania przed rytuałem, to jest materiał do pracy w trakcie. Część tradycji celowo wbudowuje w rytuał element który zmusza cię do konfrontacji z tym właśnie miejscem.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wierzbina, a czy możesz powiedzieć coś więcej o tym 'materiale do pracy w trakcie'? Jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 806

@Iwetka84 na przykład w niektórych tradycjach przy rytuałach na przyciąganie pracuje się z lustrem właśnie dlatego że jest trudne. Siedzisz i patrzysz na siebie przez kilka minut w ciszy - i wyłażą wszystkie przekonania o tym czy zasługujesz, czy nie. Nie trzeba ich 'naprawiać' przed rytuałem, wystarczy że je widzisz i mimo to kontynuujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@stasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

To brzmi bardziej jak psychoterapia niż rytuał. Nie mówię że to źle, po prostu zastanawia mnie gdzie jest granica.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Stasiek to zależy od tego skąd patrzysz. Z perspektywy psychologii - to technika ekspozycji na dyskomfort. Z perspektywy magii ceremonialnej - lustro jest symbolem prawdy i odbicia wyższego ja. Ale efekt w obu przypadkach jest podobny: konfrontujesz się z czymś co dotąd omijałeś. Może nie trzeba tej granicy pilnować tak sztywno?


Odpowiedz
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Jolusia96 ja się z tym zgadzam, ale mam wrażenie że to może być też pułapka. Jeśli każdy rytuał traktujemy jako psychologię z symbolami, to wyrzucamy za burtą całą warstwę która sprawia że rytuał jest rytuałem a nie ćwiczeniem mindfulness. Czy ty rozróżniasz te dwa podejścia w praktyce?


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Konradek97 tak, i to dobre pytanie. Dla mnie różnica leży w tym czy pracujesz tylko z własną psychiką, czy zakładasz że angażujesz też coś zewnętrznego wobec siebie. Nie chodzi o to żeby jedno wykluczało drugie - ale jeśli dla ciebie rytuał to wyłącznie autosugestia, to ok, ale wtedy rzeczywiście to jest bliższe terapii niż magii.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do kwestii przedmiotów, bo myślę że to jest miejsce gdzie te dwa poziomy - psychologiczny i magiczny - spotykają się naturalnie. Kamień albo inny przedmiot fizyczny pełni funkcję kotwicy dla intencji, ale też jest nośnikiem - i jeśli wierzysz że minerał ma własne właściwości, to rytuał staje się dialogiem, nie monologiem. Rozmawiacie z czymś, nie tylko sami ze sobą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Cykoria60 a jak dobierasz kamień do rytuału na siebie a nie na konkretną osobę? Logika jest inna, bo w tradycyjnych zestawieniach większość kamieni miłosnych jest opisywana przez pryzmat przyciągania partnera - różowy kwarc, rodonit i tak dalej. Ale czy te same kamienie działają gdy intencja dotyczy własnej gotowości na miłość?


Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Latawica54 różowy kwarc tak naprawdę w starszych opisach był kamieniem miłości własnej zanim stał się kamieniem 'na partnera' - to nowsze, bardziej komercyjne ujęcie go zawłaszczyło. Malachit i moonstone, czyli kamień księżycowy, są bliższe temu co opisujesz - pracują z gotowością emocjonalną i cyklicznością. Ale szczerze? Najważniejsze jest co ty czujesz gdy go trzymasz. Tabele są punktem wyjścia, nie wyrocznią.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam inne pytanie do tego wątku z kamieniami. Czy jest sens pracować z kamieniem cały czas - nosić go, spać z nim - czy to ma być wyłącznie element rytuału i potem odkładasz go na bok?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 333

@Zielarz68 zależy co chcesz osiągnąć. Jeśli kamień ma być kotwicą intencji z konkretnego rytuału, to ciągłe noszenie może rozmyć tę intencję - zaczyna być elementem codzienności zamiast czymś wyjątkowym. Ale jeśli pracujesz z kamieniem na poziomie energetycznym przez dłuższy czas, to inne podejście. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wtrącę się bo chcę wrócić do tego co Pigwowa pytała o 'i tak nic z tego' - bo to jest klasyczny wzorzec blokady w czakrze serca, nie tylko przekonanie mentalne. Kiedy serce energetycznie jest zamknięte po trudnej relacji, dosłownie nie przepuszcza nowych impulsów. Rytuał może być intencją głowy, ale jeśli ciało i pole energetyczne nie idą za tym, to nic nie przejdzie. Dlatego praca tylko z symboliką bez pracy z ciałem i oddechem bywa niepełna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 356

@Energetyczka ale jak rozpoznać że to jest blokada w czakrze serca, a nie po prostu lęk albo brak gotowości emocjonalnej? Bo dla mnie te opisy brzmią bardzo podobnie.


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Sylwunia98 szczera odpowiedź: nie zawsze da się rozróżnić i nie wiem czy trzeba. Lęk emocjonalny ma swoje odzwierciedlenie w ciele i energetycznie - to nie są dwa osobne zjawiska. Ale znak który dla mnie jest sygnałem energetycznym to kiedy intelektualnie wiesz że chcesz być otwarta, rozumiesz dlaczego to dobre, a jednak w klatce piersiowej jest stałe napięcie albo pustka bez konkretnej przyczyny. To jest inaczej niż świadomy lęk.


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie że kiedy zaczynałam robić ten rytuał na siebie, to w ogóle nie zadawałam sobie tych pytań. Działałam bardziej intuicyjnie. I teraz czytam wasze analizy i jest mi trudno powiedzieć czy to dobrze że nie wiedziałam tego wszystkiego, czy gorzej. Może niektóre rzeczy lepiej robić zanim zdążysz za dużo pomyśleć?


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

...i właśnie o to mi chodziło - że może brak wiedzy był wtedy jakimś rodzajem ochrony. Robiłam swoje, nie analizowałam czy czakra serca jest otwarta, czy nie, po prostu byłam w tym całkowicie. Teraz kiedy wiem więcej, mam wrażenie że ta wiedza czasem wchodzi mi w drogę. Czy ktoś miał podobnie?


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz to klasyczny paradoks wtajemniczenia - im więcej wiesz, tym trudniej działać bez autocenzury. W tradycjach ceremonialnych mówi się o tym wprost: neofita często osiąga efekty których wtajemniczony nie może, bo nie ma jeszcze wewnętrznego krytyka który podważa każdy krok. Z czasem uczy się go wyciszać, ale to jest praca, nie stan naturalny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@konradek97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Makary ale czy to znaczy że ta wiedza jest przeszkodą, czy po prostu że wymaga innego rodzaju gotowości? Bo mam wrażenie że to nie to samo.


Odpowiedz
(@makary)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Konradek97 nie przeszkoda, raczej dodatkowa warstwa. Musisz wiedzieć tyle żeby działać świadomie, ale równocześnie umieć tę wiedzę odłożyć w trakcie samego rytuału. To trochę jak z jazdą na rowerze - uczysz się techniki, a potem przestajesz o niej myśleć podczas jazdy.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Mam notatki z kilku rytuałów robionych na siebie i widzę dokładnie ten wzorzec który Wiolka opisuje. Te pierwsze próby były bardziej spontaniczne i miałam poczucie że coś się dzieje. Później zaczęłam podchodzić do tego metodycznie - fazy księżyca, odpowiednie kamienie, dzień tygodnia - i nie wiem czy to pomogło, czy utrudniło. Efekty były może głębsze, ale sam proces stał się mniej żywy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 252

@Latawica54 dokładnie to. 'Mniej żywy' - to jest dobre określenie. Jakby metodyczność wycisnęła z tego jakiś sok.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest napięcie które jest wbudowane w każdą tradycję gdzie jest i wiedza i praktyka. Ale chcę zapytać Latawicę - piszesz że efekty były głębsze. Co przez to rozumiesz? Głębsze w sensie emocjonalnym, czy coś konkretnie się zmieniło w tym co przyciągałaś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Wierzbina hmm, to dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Chyba jedno i drugie. Emocjonalnie pracowałam z trudniejszym materiałem - wzorcami relacyjnymi, nie tylko z pragnieniem miłości jako takim. I na poziomie tego co się pojawiało w życiu też były jakościowo inne osoby, nie tylko 'ktoś'. Choć nie wiem na ile to rytuały, a na ile sam fakt że zaczęłam inaczej patrzeć na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 141
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z boku bo obserwowałem rozmowę od jakiegoś czasu. To co Latawica opisuje - zmiana jakości a nie tylko pojawienie się czegoś - to jest kluczowa różnica między rytuałem na konkretną osobę a rytuałem na miłość jako zasadę. W numerologii jest coś podobnego: kiedy pracujesz z liczbą życia albo liczą serca, nie wywołujesz konkretnego zdarzenia, kalibруjesz swoje pole tak żeby przyciągało rzeczy spójne z twoją ścieżką. I właśnie dlatego efekty są inne jakościowo.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stasiek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Swarog65 możesz to rozwinąć? Bo nie rozumiem co znaczy 'kalibrować pole przez liczbę'. To brzmi dla mnie abstrakcyjnie.


Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Stasiek w największym skrócie - każda liczba ma przypisany zakres wibracyjny, i jeśli wiesz że np. twoja liczba serca to 6, to pracujesz z rytmem i jakością tej liczby, nie z efektem końcowym. Rytuał oparty na numerologii to inaczej: nie 'przyciągnij mi kogoś', ale 'pogłębiam działanie tej częstotliwości w sobie'. Efektem ubocznym jest że rzeczy spójne z tą częstotliwością zaczynają się pojawiać. Ale nie obiecuję nikomu że to działa zawsze i tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

A jak się oblicza tę liczbę serca? Pytam szczerze, bo nigdy tego nie robiłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swarog65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 141

@Pigwowa03 liczba serca to suma samogłosek w pełnym imieniu i nazwisku, zredukowana do cyfry 1-9 albo liczb mistrzowskich 11, 22, 33. To nie jest temat na ten wątek, ale możesz poszukać w dziale numerologii.


Odpowiedz
Wpisy: 562
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracam do wątku z lustrem, bo Iwetka pytała wcześniej o szczegóły i chcę dodać jedną rzecz. W pracy z lustrem przy rytuale na siebie ważne jest co robisz po konfrontacji z tym co wychodzi. Samo siedzenie i patrzenie to jest ekspozycja, ale bez domknięcia możesz wyjść z rytuału bardziej rozkopaną niż przed. Tradycje które tego używają zazwyczaj mają drugi etap - jakiś gest zamknięcia, afirmację albo fizyczne działanie które symbolizuje że przekształciłaś to co zobaczyłaś, nie tylko że to zobaczyłaś.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka84)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 57

@Energetyczka i to domknięcie - czy ono musi być częścią rytuału od początku zaplanowaną, czy może być improwizowane?


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Iwetka84 z mojego doświadczenia - lepiej mieć je zaplanowane, choćby w ogólnym zarysie. Improwizowane domknięcie jest możliwe jeśli masz dobre wyczucie własnego stanu, ale kiedy lustro zrobi swoje i siedzisz z trudnym materiałem, to nie jest najlepszy moment na wymyślanie co zrobić dalej. Nawet prosty gest jak zgaszenie świecy z konkretną myślą albo mycie rąk z intencją oczyszczenia wystarczy - ważne że to coś fizycznego i świadomego.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham i zastanawiam się - czy te techniki z lustrem albo z czakrą serca są dla każdego, czy są osoby które nie powinny tego robić samodzielnie? Pytam bo mam wrażenie że to jest poważna praca i nie wiem czy sama bym dała radę to przeprowadzić bez kogoś z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Sylwunia98 to jest dojrzałe pytanie i dobrze że je zadajesz. Część pracy z lustrem i sercem jest bezpieczna w samodzielnej praktyce, szczególnie jeśli zaczynasz od krótkich sesji i masz jakiś sposób na grounding po. Ale jeśli wiesz że masz za sobą traumę relacyjną albo bardzo głęboko siedzące przekonania, to tak, towarzyszenie kogoś doświadczonego może być pomocne - nie dlatego że zrobisz coś źle, ale dlatego że łatwiej przejść przez trudniejszy materiał gdy ktoś trzyma przestrzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Chcę dorzucić coś do tego co mówi Energetyczka o domknięciu, bo to łączy się z przedmiotami. Jeśli pracujesz z kamieniem podczas rytuału z lustrem, kamień może służyć właśnie jako fizyczny gest zamknięcia - trzymasz go w dłoni podczas domknięcia i on staje się nośnikiem tej transformacji, nie tylko świadkiem rytuału. To jest inny sposób użycia kamienia niż kotwica intencji na początku. Przy czym moonstone i labradoryt mają tu szczególne zastosowanie właśnie dlatego że w wielu tradycjach są związane z lustrami i odbiciem - labradoryt szczególnie, bo jego optyczny efekt to coś w rodzaju okna a nie tafli.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Cykoria60 a labradoryt to nie jest bardziej kamień ochronny i pracy z cieniem? Zawsze go kojarzyłem z transformacją, ale nie z rytuałami na miłość czy otwieraniem serca.


Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Zielarz68 masz rację że jest silnie związany z pracą z cieniem i to właśnie dlatego pasuje do tego kontekstu. Rytuał na przyciągnięcie miłości dla siebie - a nie na konkretną osobę - często wymaga właśnie pracy z cieniem, bo to tam siedzą przekonania o niegodności albo wzorce które przyciągają powtarzające się relacje. Labradoryt nie otwiera serca tak jak różowy kwarc, ale pomaga zobaczyć co go zamyka. To różnica, ale w tej pracy oba mają sens, tylko w innym momencie procesu.


Odpowiedz
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Cykoria60 dobra, przekonujesz mnie co do labradoryt w tym kontekście. Ale mam jeszcze jedno pytanie - czy kamień po takim rytuale z lustrem powinien być czyszczony, czy wręcz przeciwnie, zostawić mu to co zebrał?


Odpowiedz
(@cykoria60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Zielarz68 to zależy od tego jak go używasz dalej. Jeśli kamień służył jako domknięcie i chcesz go mieć przy sobie jako coś w rodzaju kotwy dla nowego wzorca - zostawiasz, nie czyścisz. Ale jeśli czujesz że zebrał coś ciężkiego i nie chcesz tego nosić ze sobą, to czyszczenie ma sens. Ja osobiście w tym konkretnym zastosowaniu wolę zostawić go na jakiś czas i obserwować jak sama się z nim czuję. Kamień nie jest neutralny po takiej pracy, i to jest właśnie jego rola.


Odpowiedz
Wpisy: 333
(@malwinia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Zatrzymuję się przy tym co napisała Jolusia wcześniej o traumie relacyjnej i samodzielnej pracy. To jest ważna kwestia, bo widzę że kilka osób w tym wątku pyta o techniki, ale nikt nie zapytał co tak naprawdę chcą zmienić. Bo praca na przyciągnięcie miłości dla siebie może oznaczać zupełnie różne rzeczy - ktoś może pracować z otwarciem, ktoś inny z usuniętą blokadą, a ktoś jeszcze z przekonaniem że na miłość po prostu nie zasługuje. I te trzy przypadki wymagają innych podejść.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylwunia98)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 356

@Malwinia właśnie to mnie trochę zatrzymuje. Jak w ogóle rozróżnić z czym się pracuje? Bo jak siedzę i myślę o sobie i miłości, to nie wiem czy to jest blokada, czy przekonanie, czy coś jeszcze innego. To jakoś można odróżnić przed rytualem?


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 654

@Sylwunia98 nie zawsze da się to odróżnić z góry i myślę że nie trzeba. Czasem sam rytuał to pokazuje - to co wychodzi podczas pracy jest odpowiedzią na pytanie z czym pracujesz. Ale jest jeden sygnał, który warto mieć na uwadze zanim zaczniesz: czy twoja trudność z miłością wiąże się z konkretną osobą lub wydarzeniem, które wciąż cię emocjonalnie trzyma, czy jest bardziej rozmyta, bez wyraźnego źródła. To nie diagnoza, ale daje ogólną orientację.


Odpowiedz
Wpisy: 252
Rozpoczynający temat
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

To co mówi Jolusia opisuje dobrze moją własną historię z tym tematem. Kiedy zaczęłam robić rytuały na przyciągnięcie miłości, nie wiedziałam że siedzę w poczuciu że jestem za trudna dla kogokolwiek. Nie myślałam o tym świadomie, ale to wychodziło przy każdej pracy z sercem. I dopiero kiedy zaczęłam z tym pracować bezpośrednio, coś się zaczęło realnie zmieniać - nie tylko w rytuale, ale w tym co w ogóle przyciągałam.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wiolka, a jak to wyglądało u ciebie praktycznie - to wychodzenie poczucia bycia za trudną? Pytam bo sama miałam podobne momenty, ale nigdy nie byłam pewna czy to jest sygnał do pracy, czy po prostu trudny nastrój który mija.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiolka88)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 252

@Latawica54 u mnie to wychodzi przez obrazy. W rytuale z sercem albo z lustrem pojawia się konkretny obraz albo zdanie, które nie jest tym co chciałam zobaczyć. Trudny nastrój jest bardziej rozmyty i mija szybko. To co wychodzi w rytuale jest ostrzejsze i zostaje - wraca przez kilka dni. To jest dla mnie ta różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@pigwowa03)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i trochę czuję że zanim w ogóle zrobi się jakikolwiek rytuał na przyciągnięcie miłości, trzeba by najpierw zrobić coś w stylu porządkowania. Czy jest jakaś praca wstępna którą robicie przed samym rytuałem, coś co przygotowuje grunt?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 562

@Pigwowa03 tak i to jest według mnie często pomijany etap. Zanim wejdziesz w rytuał przyciągający, warto przepracować przynajmniej warstwę czakry serca pod kątem tego co jest zamknięte. Prosta praktyka to kilka dni z kryształem przy sercu podczas medytacji i obserwacja co się pojawia - bez żadnej interwencji, tylko obserwacja. Dopiero z tym materiałem wchodzisz w rytuał i masz wyraźniejszy obraz co tak naprawdę otwierasz, a co jeszcze potrzebuje czasu.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: