Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a se...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a senność - czemu czuję się zmęczony po wykonaniu?

Strona 3 / 3

Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

No dokładnie tak to czułam. Jakby jedno ja robiło ten rytuał a drugie patrzyło z boku i oceniało czy dobrze, czy działa, czy w ogóle ma sens. To jest strasznie męczące jak to teraz opisuję. Może gdyby te dwa głosy jakoś zgrać ze sobą to by było lepiej, ale nie wiem jak to zrobić w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 31
 Felo
(@felo)
Połączone: 2 lata temu

Hej, może głupie pytanie, ale - czy ta senność w ogóle jest zła? Bo czytam ten wątek od dawna i trochę mi się wydaje że wszyscy zakładają że trzeba to minimalizować albo wyjaśnić. A może to po prostu znaczy że możesz iść spać i tyle, bez filozofowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Felo Tak na chłopski rozum masz racje, ale chyba chodzi o to że część ludzi robi te rytuały wieczorem i potem planuje jeszcze coś, albo nie chce od razu padać. A poza tym Pokrzywka na początku wątku pisała że się jej to wydało dziwne i chciała wiedzieć czy to normalne. Więc to nie jest tylko filozofia, jest jakiś praktyczny wymiar.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, to jak już mówimy o praktycznym wymiarze - czy jest jakiś sposób żeby w ogóle kontrolować intensywność tej senności? Bo rozumiem że po intensywnym rytuale miłosnym można być zmęczona, ale czy np. skrócenie rytuału albo uproszczenie go cokolwiek zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Wera_K Moim zdaniem skrócenie niekoniecznie. Miałem krótsze które wyczerpały mnie bardziej niż długie. Chyba bardziej chodzi o to ile się wkłada emocjonalnie niż o samą długość. Ale to jest moje doświadczenie i nie wiem czy to działa tak dla każdego.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Może zamiast skracać lepiej jest jakoś inaczej zaplanować to w czasie - nie wieczorem, jak i tak jesteś już zmęczona po całym dniu. Bo jak do tego dochodzi zwykłe zmęczenie plus ta emocjonalna warstwa, to potem człowiek pada. Ja przynajmniej zauważyłam że jak robię coś w środku dnia to odpowiedź ciała jest zupełnie inna.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytonissa77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Wahadelka No ale to zakłada że masz pełną kontrolę nad tym kiedy robisz rytuał, a nie zawsze tak jest. Niektóre rzeczy muszą być o konkretnej porze - nów, pełnia, cokolwiek. Czy naprawdę pora dnia robi aż taką różnicę że warto przestawiać wszystko?


Odpowiedz
Wpisy: 107
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja kiedyś właśnie dlatego przesunąłem jeden rytuał z wieczora na późne popołudnie i powiem szczerze - nie miałem potem tej nagłej senności. Ale wtedy też byłem inaczej nastawiony, miałem więcej spokoju, więc nie wiem co zadziałało. Trudno to rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

A mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz - czy ta senność jest silniejsza jak rytuał jest o konkretnej osobie do której masz mocne uczucia, a słabsza jak to jest bardziej ogólne, np. przyciągnięcie miłości bez konkretnego celu? Bo intuicyjnie wydaje mi się że to drugie powinno być mniej obciążające emocjonalnie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 230

@Jagodzianka70 To jest dobre pytanie i sam się nad tym zastanawiałem. Moja hipoteza jest taka że rytuał ukierunkowany na konkretną osobę angażuje więcej - masz obraz tej osoby, wspomnienia, emocje z nią związane. To jest dużo więcej materiału który aktywujesz. Ogólne przyciąganie jest abstrakcyjne, nie ma tej konkretności.


Odpowiedz
(@czarna00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Astral Ale to co Astral mówi ma sens bo jak myślimy o kimś konkretnym to chyba cały mózg pracuje inaczje, nie? Mam na myśli że to nie jest tylko emocje ale też pamięc, wyobrażanie, wszystko razem. Może dlatego wychodzi sie z tego bardziej wyciśniętą niż po czymś abstrakcyjnym.


Odpowiedz
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Czarna00 To co Czarna00 pisze o pamięci i wyobrażaniu ma sens. Bo jak myślę o konkretnej osobie podczas rytuału, to chyba nie tylko 'wysyłam intencję' ale też w głowie odtwarzam całe sceny, rozmowy, jak pachniała, jak mówiła. To jest jak kilka filmów naraz. Może właśnie to tak męczy, a nie sama magia?


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Rdestowa No i to jest chyba odpowiedź na pytanie Jagodzianki. Bo jak robisz coś ogólnego - przyciąganie miłości, otwieranie się na kogoś nowego - to nie masz tego bagażu konkretnych wspomnień. Intencja jest, ale nie ma tych wszystkich szczegółów. Mnie przynajmniej tak wychodzi po mojej stronie, ogólne zawsze było spokojniejsze pod tym względem.


Odpowiedz
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Kacperek.x A masz jakieś przykłady co rozumiesz przez 'ogólne'? Bo ja nie wiem czy to co robiłam to już jest ogólne czy jeszcze konkretne. Niby nie miałam osoby w głowie, ale miałam wyobrażenie jak ta osoba miałaby wyglądać, jak byśmy się czuły. Czy to już się liczy?


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 230

@Jagodzianka70 Moim zdaniem tak, to już jest konkretne, tylko w innym sensie. Zamiast realnej osoby masz projekcję, wyobrażenie. I ta projekcja też wymaga pracy - budujesz ją aktywnie, dodajesz szczegóły. Może nawet więcej pracuje wyobraźnia niż przy kimś rzeczywistym, bo przy realnej osobie masz gotowy materiał ze wspomnień.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@czarna00)
Połączone: 2 lata temu

Ale chwila, bo jeśli tak to wychodzi że ZAWSZE będzie sennosc po rytuale miłosnym bo zawsze jest albo konkretna osoba albo jakieś wyobrażenie? Czy jest w ogóle wersja bez tego zaagażowania wyobraźni?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Czarna00 Teoretycznie można by spróbować robić to bardziej symbolicznie, bez wizualizacji - skupić się na samym działaniu, na symbolach, na słowach rytuału, a nie na osobie. Ale szczerze mówiąc nie wiem czy to w ogóle działa w rytuale miłosnym, który z definicji jest skierowany na kogoś lub coś.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@diaspor)
Połączone: 2 lata temu

A mi się wydaje że to jest trochę sprzeczne wewnętrznie - rytuał miłosny bez emocjonalnego zaangażowania jest jak... ognisko bez drewna. Możesz mieć zapałkę, ale co z tego. Pytanie nie brzmi chyba 'jak nie angażować się emocjonalnie' tylko 'jak angażować się inaczej, mniej wyczerpująco'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Diaspor to mnie bardzo uderzyło bo chyba właśnie to jest sedno. Ja nie chcę przestać czuć podczas rytuału, bo to wydaje się bez sensu. Chodzi o to żeby to czucie nie było takim wewnętrznym szarpaniem. Nie wiem tylko jak to osiągnąć, bo emocje trochę przychodzą same.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

No i tu jest ten pies pogrzebany. Bo emocje się nie da kontrolować jak przełącznik. Ale podobno można nauczyć się je 'puszczać' zamiast trzymać. Tzn. coś czujesz, dajesz temu wybrzmieć w środku rytuału, i potem odpuszczasz zamiast kręcić się w tym w kółko. Łatwo powiedzieć, wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 31
 Felo
(@felo)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, ja rozumiem to 'puszczanie' bo to trochę jak po meczu - albo cieszysz się i idziesz dalej albo przeżuwasz to przez tydzień i nie możesz spać. Ale jak kogoś lubisz to automatycznie przeżuwasz, bo ważne jest. Czy to się da jakoś przeprogramować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 107

@Felo Dobre porównanie z meczem. Ja próbowałem taką technikę że po rytuale od razu zapisuję co czułem, jakby wyrzucam to z głowy na kartkę, i potem zostawiam tę kartkę przy świecy żeby sama dogasła. Trochę symboliczne ale faktycznie czułem po tym mniejsze kręcenie się myślami. Może i senność była słabsza, ale nie jestem pewien czy to przez kartkę czy przez co innego.


Odpowiedz
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Obsydian O, to ciekawy pomysł z tym zapisaniem. Pytam bo mam tendencję właśnie do tego przeżuwania po - leżę i mam w głowie cały rytuał od nowa, analizuję czy to zrobiłam dobrze. Myślisz że to zapisanie faktycznie coś zamknęło dla ciebie, czy to był jeden raz i nie wiesz?


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 107

@Rdestowa Robiłem to kilka razy i za każdym razem trochę pomagało z tym analizowaniem. Natomiast senność to różnie - raz byłem spokojny i mogłem funkcjonować, raz i tak zasnąłem. Trudno mi powiedzieć czy to był ten zabieg czy po prostu różne dni.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@pytonissa77)
Połączone: 2 lata temu

No dobra, ale to wszystko brzmi jakbyśmy szukali sposobu na to żeby nie czuć skutków czegoś co robimy. Ja się zastanawiam bardziej czy ta senność w ogóle świadczy o tym że rytuał zadziałał, czy jest niezależna od skuteczności. Bo jeśli możesz być po nim kompletnie nie śpiąca a rytuał i tak działa, to ta senność to tylko fizjologia, nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Pytonissa77 Dobre pytanie i sam się nad tym zastanawiam. Bo z mojego doświadczenia nie ma prostej zależności - miałem rytuały po których się prawie nie zmęczyłem a efekty były i takie co mnie zwaliły z nóg a nic z tego nie wyszło. Więc chyba rzeczywiście te dwie rzeczy nie idą razem automatycznie.


Odpowiedz
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

@Kacperek.x To co Kacperek pisze trochę zmienia perspektywę. Bo chyba część z nas (mnie też to dotyczy) podświadomie zakłada że jeśli jest silna reakcja po rytuałe to coś się zadziało. A tu wychodzi że to może być złudne.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, i to jest jedno z częstszych nieporozumień przy tej pracy. Zmęczenie mówi ci tylko tyle że coś wydałaś z siebie. Nie mówi czy to trafiło tam gdzie chciałaś, ani w ogóle czy wyszło poza ciebie. W praktykach gdzie pracuje się z energią osobistą zawsze jest ten risk że pracujesz intensywnie, wytwarzasz dużo, ale nie przekazujesz tylko się kręcisz w środku.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 35

@Anastazjaa A jak się rozpoznaje tę różnicę? Czy jest jakiś sygnał w samym rytuale że coś faktycznie 'poszło' na zewnątrz zamiast się zamknąć w środku?


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Wahadelka Ciężko to opisać jednoznacznie bo to bardzo subiektywne. Ale u mnie jest poczucie jakiegoś rozluźnienia, wręcz lekkości po, a nie ciężaru. Jakby coś odpuściło. Kiedy jest to kręcenie się w środku, zostaję z uczuciem napięcia albo niespełnienia, jakby ktoś nacisnął guzik bez efektu. Ale to jest tylko moje odczucie, nie ma reguły.


Odpowiedz
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Anastazjaa Słyszę to co Anastazjaa pisze i myślę że u mnie chyba było to drugie - to poczucie że nacisnęłam guzik i nic. I może właśnie dlatego ta senność była taka dziwna, nie spokojne zmęczenie tylko takie zalegające. Jak po wysiłku który nie miał sensu. Brzmi znajomo komuś?


Odpowiedz
 Felo
(@felo)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

@Pokrzywka_H to co opisujesz z tym 'wysiłkiem który nie miał sensu' brzmi znajomo ale z zupełnie innej beczki - jak po treningu kiedy wiesz że zrobiłeś coś nie tak i ciało reaguje inaczej niż po dobrym treningu. Nie wiem czy to dobre porównanie w ogóle dla rytuału ale coś w tym jest.


Odpowiedz
(@rdestowa)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 68

@Anastazjaa A mnie zastanawia czy ta różnica którą Anastazjaa opisuje - lekkość kontra ciężar - w ogóle da się wyczuć za pierwszym razem czy to przychodzi z czasem? Bo ja nie wiem jeszcze jak 'powinnam' się czuć po i może po prostu nie umiem rozpoznać co jest czym.


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Rdestowa Szczerze mówiąc nie da się tego wyczuć za pierwszym razem, bo nie masz jeszcze punktu odniesienia. To trochę jak z rozróżnianiem win - musisz spróbować kilku żeby zacząć widzieć różnicę. Ale jest jeden sygnał który może coś powiedzieć nawet wcześnie: czy po rytuale masz ochotę do niego wracać myślami czy chcesz po prostu iść dalej.


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Anastazjaa O, to mnie trochę zaskoczyło. Bo ja zawsze wracam myślami, analizuję czy dobrze zrobiłem. Ale to raczej mój charakter niż cokolwiek innego. Chyba każdy kto jest skrupulatny będzie tak robił niezależnie od wyniku?


Odpowiedz
(@anastazjaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Kacperek.x Tak, zgadzam się że to może być po prostu charakter. Dlatego mówiłam że to subiektywne i trudne do uogólnienia. Bardziej chodziło mi o jakościową różnicę - czy wracasz bo chcesz coś poprawić i ciągnie cię z powrotem, czy analizujesz ale z takiego miejsca spokoju. To nie to samo uczucie.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

No i tu jest sedno tego co cała dyskusja kręci się wokół - że te sygnały są tak wewnętrzne że ciężko je odróżnić od zwykłego niepokoju albo od zmęczenia fizycznego. Ja po prostu przyjąłem że nie wiem i przestalem sie meczywc rozróżnianiem, i paradoksalnie senność mi trochę zelżała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pytonissa77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Leszek81 Czyli mówisz że samo przestanie analizowania zmniejszyło zmęczenie? To trochę potwierdza że ta senność jest bardziej z głowy niż z czegoś zewnętrznego. Chociaż to samo w sobie jest interesujące, bo skąd głowa miałaby wiedzieć że 'nie udało się'.


Odpowiedz
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 64

@Pytonissa77 Nie powiedziałbym do końca że z głowy, bo to brzmi jakby to było wyłącznie psychologiczne. Raczej że głowa i ciało idą razem. Kiedy umysł kręci się w kółko to ciało też nie odpoczywa, i na odwrót.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Ale jeśli to głównie kwestia zamknięcia albo niezamknięcia rytuału, to czy nie wystarczyłoby wprowadzić jakiś stały rytuał zamknięcia - niekoniecznie skomplikowany, po prostu coś co sygnalizuje koniec? Gaszenie świecy ze świadomością że to finał, jakieś słowo, gest. Już samo to może ułatwić przejście.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Ja właśnie to próbowałam - gasiłam świecę i mówiłam w myślach coś w stylu 'zakończone'. I faktycznie pomogło mi nie myśleć za dużo po. Tylko senność i tak była, więc chyba to nie było wyłącznie z myślenia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarna00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Jowitka79 A gasiłaś świecę palcami, dmuchnięciem, czy nakrywałaś? Bo czytałam gdzies ze to ma znaczenie ale nie wiem czy to prawda czy kolejna miejska legenda z internetu


Odpowiedz
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 79

@Czarna00 Gasiłam palcami bo gdzieś to widziałam, ale szczerze to nie wiem czy faktycznie ma znaczenie. Robiłam to bardziej intuicyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 47
(@diaspor)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do sedna tego wątku - ta senność po rytuale miłosnym to jest jedna z tych rzeczy o których mało się mówi bo ludzie skupiają się na tym czy rytuał zadziałał a nie na tym co dzieje się z nimi samymi. A właśnie ten aspekt jest chyba ważniejszy długoterminowo, bo jeśli po każdym rytuale zostajesz z ciężarem to w pewnym momencie po prostu przestajesz to robić.


Odpowiedz
Wpisy: 50
Rozpoczynający temat
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest dokładnie to co czuję. Nie tyle że byłam zmęczona, ale że ta senność była zniechęcająca. Jakby sygnał że coś kosztowało za dużo. I zaczęłam się zastanawiać czy w ogóle powinnam to powtarzać.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 107

@Pokrzywka_H ja miałem dokładnie tak samo po jednym z pierwszych razów. I wtedy zrobiłem dłuższą przerwę, wróciłem po kilku tygodniach z innym podejściem i było inaczej. Nie wiem co zmieniłem, może właśnie to nastawienie o którym Anastazjaa mówiła, ale ta 'zniechęcająca senność' już się nie powtórzyła w takiej formie.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 348

@Obsydian Ale co to znaczy 'inne podejście'? Bo wszyscy tu mówią żeby zmienić nastawienie ale nikt nie mówi jak konkretnie. Mam rozumieć że po prostu zasnę mniej jeśli bardziej uwierzę? To brzmi za prosto.


Odpowiedz
(@obsydian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 107

@Wera_K Nie chodzi o uwierzenie, to nie jest kwestia wiary. Dla mnie to było bardziej że przestałem traktować rytuał jako coś co musi dać wynik, a zacząłem robić go jakby dla samego działania. Tzn. wykonałem, zakończyłem, odłożyłem. Bez sprawdzania co kilka godzin czy coś się zmieniło.


Odpowiedz
(@astral)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 230

@Obsydian To co Obsydian opisuje to trochę zbliżone do tego co w niektórych nurtach nazywają detachment - odłączeniem od oczekiwanego rezultatu. Nie ma tu magii, to po prostu kwestia tego że napięcie emocjonalne zużywa energię. Im więcej oczekiwań tym więcej energii na utrzymanie tej nadziei w aktywności, i potem ciało wysyła rachunek.


Odpowiedz
(@jagodzianka70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 60

@Astral To jakoś tłumaczy czemu mi się zdarzyło być bardziej zmęczoną po rytuale kiedy bardzo na czymś zależało, a mniej kiedy robiłam to bardziej mechanicznie. Chociaż wtedy z kolei miałam poczucie że to nie ma sensu robić czegoś bez zaangażowania.


Odpowiedz
(@diaspor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Jagodzianka70 I to jest ten paradoks przy którym chyba utknął cały wątek. Bez zaangażowania czujesz że to puste, z zaangażowaniem jesteś potem wyczerpana. Może nie ma złotego środka i każda z tych form kosztuje inaczej - jedna energetycznie, druga emocjonalnie.


Odpowiedz
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 348

@Diaspor Ale to rozróżnienie 'jedna kosztuje energetycznie, druga emocjonalnie' - to co to w praktyce zmienia? Nadal jesteś zmęczona po obu. Skąd wiadomo że jedna forma jest lepsza od drugiej?


Odpowiedz
(@diaspor)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 47

@Wera_K Nie twierdzę że jedna jest lepsza. Raczej że jak wiesz skąd pochodzi zmęczenie, łatwiej coś z tym zrobić. Jeśli to emocjonalne to regenerujesz się inaczej niż przy energetycznym. Chociaż przyznam szczerze że granica między nimi jest płynna.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@leszek81)
Połączone: 2 lata temu

Mnie z kolei zastanawia czy ta senność zmienia sie w zależnosci od pory w której robisz rytuał. Bo ja próbowałem wieczorem i rano i wieczorem było gorzej, ale nie wiem czy to dlatego że ciało i tak się szykowało do snu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pokrzywka_h)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 50

@Leszek81 U mnie zawsze wieczorem więc nie mam porównania. Ale to ciekawe pytanie bo nie pomyślałam że pora może cokolwiek tu zmieniać. Myślałam że senność to senność. A robiłeś podobny rytuał rano i wieczorem czy zupełnie inne rzeczy?


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 135

@Leszek81 Ja też kombinowałem z porami i dla mnie rano było dziwniejsze - bardziej rozedrganie niż senność. Jakby ciało nie wiedziało co z tym zrobić o tej porze. Wieczorem ta senność była, ale przynajmniej naturalna, mogłem po prostu zasnąć.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: