Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a se...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a sen - czy można go robić tuż przed spaniem?

Strona 1 / 3

Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@ignaś86)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, bo trochę szukałem i nie mogłem znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Czy robienie rytuału miłosnego tuż przed snem ma jakiś sens, czy wręcz przeciwnie - lepiej go nie robić o tej porze? Chodzi mi o to, że słyszałem różne rzeczy: jedni mówią, że sen po rytuałe wzmacnia intencję, bo podświadomość pracuje dalej, inni twierdzą, że można w nocy przyciągnąć coś niepożądanego albo że energia rytuału się rozprasza, kiedy zasypiamy. Nie wiem co o tym myśleć. Ktoś miał jakieś doświadczenia z porą wykonywania rytuałów?


Odpowiedz
231 odpowiedzi
Wpisy: 109
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

O, właśnie mnie to też nurtuje! Bo czytałam gdzieś, że stan hipnagogiczny - czyli ten moment kiedy zaraz zasypiamy - jest podobno bardzo podatny na sugestię i można wtedy niejako 'wszczepić' intencję głębiej. Ale z drugiej strony sama nie wiem, bo nigdy nie próbowałam robić rytuału bezpośrednio przed snem, zawsze robiłam wieczorem, ale nie dosłownie przed zaśnięciem.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Ten stan hipnagogiczny to ciekawy trop, ale zanim pójdziemy w tę stronę - co konkretnie macie na myśli mówiąc 'rytuał miłosny'? Bo to dość szeroka kategoria. Czy chodzi o prostą wizualizację z intencją, świece i afirmacje, czy coś bardziej złożonego z elementami ceremonii? To trochę zmienia sprawę jeśli chodzi o porę i czas po rytuałe.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@judytka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Też jestem ciekawa tego tematu. Miałam wrażenie, że pora jest ważna, ale nie zawsze z powodów, o których się mówi. Raz robiłam coś wieczorem i przez całą noc miałam bardzo intensywne sny, że byłam z tą osobą. Nie wiem czy to był efekt rytuału, czy po prostu zbieżność, ale to zostało mi w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 38

@Judytka ojej, i co, te sny były przyjemne? Bo to brzmi jak coś co bym chciała przeżyć 🙂 Ale serio - myślisz, że to był efekt rytuału, że twój umysł po prostu kontynuował tę intencję przez sen?


Odpowiedz
(@judytka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 15

@Nelka Tak, sny były przyjemne, ale też trochę przytłaczające po przebudzeniu, bo rzeczywistość wyglądała inaczej. Co do tego czy to był efekt rytuału - szczerze nie wiem. Może to była po prostu projekcja tego, o czym intensywnie myślałam. Ale ciekawe, że to akurat wtedy, nie wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

No właśnie ta kwestia intensywnych snów po rytuałe to nie jest przypadek. Podświadomość przetwarza emocje i obrazy które jej 'podaliśmy' i sen jest naturalną przestrzenią do tego. Zresztą w wielu tradycjach celowo wykonuje się rytuały wieczorem właśnie po to, żeby noc dopełniła pracę. Godziny między 21 a 23 są generalnie uważane za dobry czas na rytuały związane z emocjami i relacjami.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Telepata84 skąd ta konkretna godzina? Pytam szczerze, bo słyszałam o tym, że godziny wieczorne są powiązane z Księżycem, ale ta konkretna ramka 21-23 to coś co pojawia się w różnych miejscach i nigdy nie widziałam solidnego wyjaśnienia skąd pochodzi. Czy to jest coś z tradycji, czy raczej współczesna umowność?


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Zywiena73 To powiązanie idzie z chaldejskim systemem godzin planetarnych, gdzie każda godzina doby jest przypisana do innej planety. Wieczorne godziny w zależności od dnia mogą przypadać na Wenus albo Księżyc, które są tradycyjnie związane z miłością i emocjami. Tyle że to wymaga konkretnych obliczeń pod dany dzień, a nie sztywnych widełek 21-23. Te godziny to uproszczenie które gdzieś się przyjęło.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Godziny planetarne to faktycznie inna historia niż prosta rama czasowa. Ale wracając do pytania o sen - jest jeszcze jedna rzecz, o której się rzadko mówi. Jeśli rytuał jest intensywny emocjonalnie i robimy go chwilę przed zaśnięciem, możemy po prostu nie mieć przestrzeni na właściwe zamknięcie. Rytuał to nie tylko intencja na początku, ale też świadome zakończenie - rodzaj psychicznego 'puszczenia'. Jak zasypiasz zaraz po, to czy naprawdę puszczasz tę intencję, czy wchodzisz w sen z głową pełną tego samego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Wieszczbita.x To co mówi Wieszczbita.x ma sens. Sama zresztą zawsze robię coś na zakończenie rytuału - gaszenie świecy, krótkie podziękowanie, chwila ciszy - i właśnie po to, żeby był wyraźny koniec. Nie wyobrażam sobie zasnięcia od razu po. Ale zastanawiam się czy to jest kwestia techniczna, czy bardziej psychologiczna - że my sami potrzebujemy tego zamknięcia, żeby nie 'pogrzebać' w tym przez całą noc.


Odpowiedz
(@ignaś86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Begonia To jest właśnie to, co mnie zastanawia. Bo z jednej strony właśnie ta praca przez całą noc brzmi jak zaleta - że intencja nie zostaje zapomniana, tylko przetwarzana. A z drugiej ty i Wieszczbita.x mówicie, że brak zamknięcia jest problemem. Jak to pogodzić? Że sen po rytuałe może być i dobry i zły zależnie od... czego właściwie?


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wydaje mi się, że tu klucz leży w tym, jaki jest stan wewnętrzny przed zaśnięciem. Jeśli po rytuałe jesteś spokojny, pełen zaufania że 'zrobiłeś co do ciebie należy' i idziesz spać z lekkim sercem - sen może faktycznie działać jak wzmocnienie. Ale jeśli zasypiasz wciąż z intensywnym pragnieniem i skupieniem na osobie - to jest coś innego. Pragnienie bez puszczenia intencji to według mnie jeden z częstszych błędów w ogóle.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Amulecja A jak w ogóle się nauczyć tego 'puszczania'? Mówię serio, bo mi to zawsze sprawia największy problem. Robię rytuał, potem i tak myślę o tym cały wieczór. Nie wiem jak przestać myśleć na żądanie.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Salomejka No właśnie to jest sedno. Nie chodzi o to żeby przestać myśleć - to i tak nie działa. Bardziej o zmianę nastawienia do tych myśli. Jak po rytuałe myślę o tej osobie, to staram się żeby to była myśl z pozycji 'już zadziałało' a nie 'czekam czy zadziała'. To subtelna różnica, ale dla mnie robi różnicę w jakości snu po.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

czytałam że niektórzy celowo robią krótką medytację PRZED snem, juz po rytuale, żeby jak gdyby 'przeskanować' ciało i uspokoić myśli. Coś jak bufor miedzy rytuałem a snem. Czy to ma sensó? Albo czy to nie zaburza tego co rytuał miał zainicjować


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Medytacja jako bufor to nie jest zły pomysł, ale zależy co to za medytacja. Jeśli skupiona na oddechu i rozluźnieniu ciała - tak, może pomóc w tym przejściu. Natomiast jeśli to kolejna wizualizacja związana z intencją rytuału, to nie jest żaden bufor, tylko przedłużenie rytuału. I tu pojawia się pytanie, które mnie samą ciekawi od dawna - gdzie kończy się rytuał, a gdzie zaczyna się zwykłe myślenie życzeniowe. Bo sen z intensywnymi obrazami osoby, o którą nam chodzi, to może być efekt rytuału, albo po prostu efekt tego że cały wieczór o niej myśleliśmy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziunia56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Ludka To co napisała Ludka... ja się nad tym nie zastanawiałam, ale to chyba ważne pytanie. Bo jak mamy odróżnić, że 'działanie rytuału przez sen' to nie jest po prostu normalna praca umysłu który przetwarza nasze emocje? Nie wiem, może nie ma różnicy i rytuał właśnie o to chodzi - że świadomie inicjujemy ten proces?


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, i tu wchodzi kwestia fazy Księżyca, bo to zmienia dynamikę całej sprawy. Rytuał miłosny robiony w czasie Księżyca w nowiu przed snem to zupełnie inna energia niż w pełnię. Nów sprzyja sadzeniu ziarna intencji, pełnia wzmacnia to co już jest. Jakbyście pytali o porę dnia to OK, ale data w cyklu księżycowym moim zdaniem jest ważniejsza niż godzina.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@eliksiryna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Pentaklista80 Ale jak to się ma do pytania o sen konkretnie? Bo to że faza Księżyca jest ważna to słyszałam, ale nie rozumiem połączenia z tym czy spanie po rytuałe pomaga czy przeszkadza. Możesz rozwinąć?


Odpowiedz
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Eliksiryna No dobra, postaram się powiązać. Chodzi o to, że Księżyc w nowiu to czas, kiedy energia jest skierowana do wewnątrz - jak ziarno w ziemi. Jeśli robisz rytuał miłosny przed snem w nowiu, sen staje się jakby inkubatorem tej intencji. Ale w pełnię Księżyc działa odwrotnie - wyciąga na zewnątrz, amplifikuje. Wtedy zasypanie zaraz po rytuałe może rozpraszać energię zamiast ją skupiać. Przynajmniej tak to widzę.


Odpowiedz
(@eliksiryna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Pentaklista80 Okej, ale skąd to wiesz? To znaczy, czy to jest coś co gdzieś przeczytałaś, czy sprawdziłaś sama? Bo brzmisz pewnie, a ja nie wiem jak to w ogóle zweryfikować.


Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Pentaklista80 Przy okazji tego co pisze Pentaklista80 - jest coś takiego jak inkubacja snu i to nie jest tylko ezoteryczna koncepcja. W starożytnej Grecji świątynie Asklepiosa były miejscami gdzie chorzy spali w specjalnych warunkach właśnie po to, żeby przez sen dostać odpowiedź albo uzdrowienie. To się nazywało enkoimesis. Celowo przygotowywano ciało i umysł przed snem - post, kąpiel, modlitwa. Więc ta idea że rytuał przed snem może wejść głębiej jest stara jak cywilizacja, tylko różnie opisywana.


Odpowiedz
(@dziunia56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Wieszczbita.x To ciekawe z tą Grecją. Ale w tych świątyniach to był cały rytuał, nie tylko sam moment zasypiania. Czy to nie znaczy, że sama pora snu to za mało i potrzebne jest jednak jakieś przygotowanie wcześniej? Zastanawiam się czy nie robimy skrótu myślowego - że samo robienie rytuału przed snem wystarczy.


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Dziunia56 trafia w sedno. Enkoimesis to był rozbudowany proces, nie tylko 'zrób coś i połóż się spać'. Wcześniej były dni abstynencji, specjalna dieta, konkretne myśli i nastawienie. To co my nazywamy rytuałem miłosnym to często bardzo skrócona wersja czegoś, co historycznie wymagało realnego przygotowania ciała i psychiki. Nie mówię że to złe - mówię że warto wiedzieć że to uproszczenie.


Odpowiedz
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 109

@Ludka A co konkretnie rozumiesz przez przygotowanie ciała? To brzmi poważnie. Czy chodzi o coś fizycznego jak właśnie post, czy bardziej o stan emocjonalny przed rytuałem?


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Salomejka Obie rzeczy, ale z mojego doświadczenia stan emocjonalny jest ważniejszy. Jeśli przychodzisz do rytuału z głową pełną codziennych spraw, kłótni z szefem, zakupów które trzeba zrobić - twoja podświadomość nie jest gotowa na przyjęcie intencji. Myślę że starożytni instynktownie to wiedzieli, stąd ten cały ceremoniał przygotowania. Nam się wydaje że wystarczy zapalić świeczkę.


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@ignaś86)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale z praktycznego punktu widzenia - większość z nas nie ma możliwości robić kilkudniowych przygotowań. Pytam bo sam zacząłem ten wątek właśnie dlatego, że zastanawiam się kiedy robić rytuał, żeby miał sens w realiach normalnego dnia. I zaczyna mi wychodzić, że może ważniejsze niż pora jest to co robimy godzinę przed, a nie to czy jest 21 czy 23.


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie to sobie pomyślałam. Że może to nie chodzi o godzinę, tylko o stan. Ja raz robiłam rytuał rano, bo byłam wypoczęta i spokojna, i miałam wrażenie że to zadziałało lepiej niż te wieczorne gdzie byłam zmęczona i roztrzęsiona. Tylko potem się zastanawiałam czy nie wymyślam sobie tego.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

No ale nie możemy zupełnie odrzucić znaczenia pory. Stan emocjonalny jest ważny, zgadzam się, ale pora synchronizuje rytuał z rytmami zewnętrznymi - Księżycem, godzinami planetarnymi, cyklami natury. To nie jest tak że jedno wyklucza drugie. Można być w dobrym stanie emocjonalnym i trafić w odpowiednią porę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Telepata84 A masz jakiś przykład z własnej praktyki kiedy pora faktycznie zrobiła różnicę, a nie tylko stan? Bo mi się łatwo mówi że pora ważna, ale jak siedzę i myślę to nie jestem w stanie rozdzielić tych zmiennych. Gdy robiłam coś w dobrej porze, byłam też zwykle bardziej skupiona, bo się do tego przygotowałam.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Zywiena73 To jest właśnie ten problem z każdym subiektywnym doświadczeniem - nie możemy kontrolować zmiennych. Zywiena73 ma rację że dobra pora i dobry stan często idą razem, bo samo planowanie 'zrobię to o 22' już wpływa na przygotowanie. Rytuał zaplanowany ma inną jakość niż ten robiony spontanicznie z desperacji o 2 w nocy.


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@judytka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie - ta kwestia desperacji jest dla mnie ważna. Moje najgorsze rytuały, te po których czułam się gorzej niż przed, były robione z jakiegoś pilnego poczucia że MUSZĘ coś zrobić teraz. I może to nie ma nic wspólnego z porą, tylko z tym że w takim stanie umysł nie jest gotowy na nic konstruktywnego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Judytka dokładnie to samo miałam. robiłam coś kiedy byłam bardzo zdenerwowana i potem przez kilka dni czułam sie jakby gorzej, jakby te emocje sie skgondensowały zamiast rozejść. nie wiem czy to związek przyczynowy ale od tamtej pory staram się przynajmniej chwilę uspokoić przed


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Wandalena A ile czasu ci zajmuje to uspokojenie? Pytam bo czasem mam wrażenie że próbuję się uspokoić i to samo skupianie się na uspokojeniu mnie nakręca. Masz jakiś sposób?


Odpowiedz
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Begonia u mnie działa chodzenie. serio, wychodzę na 15-20 minut, wracam i jakoś jest inaczej. nie medytacja, nie oddech, po prostu spacer. może dlatego że skupiam uwagę na czymś zupełnie innym. po tym rytuał idzie inaczej, spokojniej


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Czytam cały ten wątek i mam pytanie trochę z boku - mówicie dużo o stanie i o przygotowaniu, ale co jeśli ktoś w ogóle nie czuje żadnych 'energii' ani stanów podczas rytuału? Bo ja próbowałem raz wieczorem i po prostu... nic. Siedziałem ze świecą i czułem się trochę głupio. Czy to znaczy że to nie zadziałało, czy że po prostu nie wiem czego szukać?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Jaryla To jest bardzo uczciwe pytanie. To poczucie że nic się nie dzieje jest powszechniejsze niż się przyznajemy. Może to znaczyć kilka rzeczy - albo za bardzo szukasz czegoś spektakularnego i przez to nie zauważasz subtelniejszych sygnałów, albo faktycznie ten konkretny wieczór nie był tym momentem. Sen po rytuałe czasem jest tym miejscem gdzie coś się jednak przetwarza, mimo że podczas samego rytuału było pusto.


Odpowiedz
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Wieszczbita.x To co napisał Wieszczbita.x przypomniało mi coś co czytałam o afirmacjach - że nasz sceptyczny umysł blokuje przekaz zanim dotrze głębiej. I sen właśnie obchodzi ten blok, bo krytyczny rozum jest wyłączony. Może dlatego rytuał przed snem ma sens nawet jeśli w trakcie nic nie czujesz?


Odpowiedz
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Sodalitka86 To jest ładna teoria ale zakłada że rytuał działa przez coś w rodzaju autosugestii. Część podejść traktuje go jako coś więcej - jako działanie na zewnętrzne siły, a nie tylko na własną psychikę. I wtedy sen i nasz krytyczny umysł to trochę osobna kwestia.


Odpowiedz
(@eliksiryna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Pentaklista80 Dobra, ale skąd wiadomo która interpretacja jest właściwa? Serio pytam bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że to psychologia, inni że energia. Może macie jakiś sposób na to żeby to w ogóle rozróżnić w praktyce?


Odpowiedz
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Eliksiryna Szczerze? Nie ma dobrego sposobu żeby to rozróżnić w praktyce, bo działają równolegle. Rytuał może wpływać na twój stan wewnętrzny i jednocześnie na coś zewnętrznego - to nie są wzajemnie wykluczające się opcje. Mnie bardziej interesuje co z tego wynika praktycznie niż która teoria jest 'prawdziwa'.


Odpowiedz
(@eliksiryna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 121

@Pentaklista80 No ale to brzmi jak wykręt. Jak coś może działać na dwa sposoby jednocześnie i nie dać się sprawdzić? Czy to nie znaczy że właściwie nie wiemy nic?


Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Eliksiryna To nie jest wykręt, to jest po prostu granica naszej zdolności do weryfikacji. Ale wracając do tego co Sodalitka86 napisała o autosugestii i śnie - jest w tym coś ciekawego z perspektywy tego jak w ogóle działa stan hipnagogiczny. To ten moment tuż przed zaśnięciem, gdy mózg zaczyna zwalniać i przechodzi między czuwaniem a snem. Wtedy krytyczna część umysłu faktycznie odpuszcza, ale jesteś jeszcze świadomy. Niektóre tradycje właśnie ten moment traktują jako bramę.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Wieszczbita.x Hipnagogiczny - o tym rzadko tu mówimy a to akurat coś konkretnego. Czy rytuał zrobiony dokładnie w tym momencie to coś innego niż zrobiony godzinę przed snem?


Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Begonia Myślę że tak, ale to jest bardzo trudne do uchwycenia. Hipnagogia pojawia się bez zaproszenia, nie możesz powiedzieć 'teraz zacznę wchodzić w ten stan'. Możesz tylko stworzyć warunki i poczekać. Dlatego rytuał 'przed snem' to bardziej sadzenie ziarna niż targetowanie konkretnego momentu.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

To z tym hipnagogicznym to akurat mnie zatrzymało. Bo ja czasem właśnie w tym stanie mam bardzo wyraźne obrazy, czasem jakby dokończenie myśli z dnia. Czy to znaczy że jeśli intencja rytuału jest ostatnią silną myślą przed zaśnięciem, to ona jakoś 'żyje' w tym przejściu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Amulecja To jest dokładnie to o czym czytałam przy temacie inkubacji snów. W tradycjach ceremonialnych chodziło o to żeby ostatnie silne wrażenie sensoryczne i emocjonalne przed zaśnięciem było związane z intencją. Dlatego były zapachy, dźwięki, konkretne obrazy - nie po to żeby 'zrobić magię', ale żeby zakotwiczyć intencję w tym przejściu. Pytanie czy to autosugestia czy coś więcej - ale efekt strukturalnie jest ten sam.


Odpowiedz
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Ludka Czyli rozumiem że te wszystkie świece i zapachy w rytuałach to nie jest tylko klimat, tylko coś konkretnego robi z głową przed snem? To dla mnie nowe. Myślałem że to bardziej symboliczne.


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Jaryla Tak i nie. Symbol też coś robi z głową - to nie jest 'tylko symbol'. Mózg reaguje na symbole poważnie, szczególnie jeśli są dla ciebie ładowane znaczeniem. Ale przy rytuałach nocnych ta warstwa sensoryczna - zapach, ciepło świecy, dotyk przedmiotów - ma dodatkową funkcję kotwiczenia. To staje się sygnał dla umysłu że wchodzimy w inny tryb.


Odpowiedz
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Ludka Kotwiczenie - to słowo znam z afirmacji. Tam też chodzi o to żeby skojarzyć intencję z konkretnym bodźcem. Może dlatego mi afirmacje przy rytuałach idą lepiej niż same afirmacje bez żadnego kontekstu?


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@ignaś86)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego wszystkiego i zaczynam myśleć że moje pierwotne pytanie o porę snu było trochę zbyt dosłowne. Bo teraz wychodzi że pytanie powinno brzmieć: jak sprawić żeby ostatni stan umysłu przed snem sprzyjał rytuałowi, niekoniecznie o której godzinie. Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Ignas86 - tak, ale nie do końca. Pora nadal ma znaczenie bo wpływa na hormony, na fazę Księżyca, na godziny planetarne. Stan jest ważny ale nie jest jedyną zmienną. Upraszczamy.


Odpowiedz
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Telepata84 Chwila, bo hormony to konkretny argument. Masz na myśli melatoninę? Bo czytałam że produkcja melatoniny zaczyna się około 21-22 i osiąga szczyt między 2 a 3 w nocy. Jeśli to ma znaczenie dla rytuału, to są konkretne widełki, nie dowolna pora.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Zywiena73 Tak, dokładnie o to mi chodziło. Melatonina zmienia stan świadomości - to nie jest placebo. W neurologii opisuje się ją jako jeden z czynników ułatwiających dostęp do nieświadomości. Więc jeśli rytuał działa przez podświadomość, to ta godzina 21-23 ma biologiczne uzasadnienie.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Telepata84 Ale to by znaczyło że najlepiej byłoby robić rytuał bardzo późno w nocy kiedy melatonina jest na szczycie. Tylko wtedy większość ludzi po prostu twardym śpi. Skąd ta różnica między teorią a praktyką?


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Amulecja Właśnie - i to jest chyba sedno problemu z którym Ignaś zaczął ten temat. Optymalne warunki biologiczne mogą być o 3 w nocy, ale jeśli musisz wstać o 6 to nie jesteś w stanie ani fizycznie ani psychicznie ich wykorzystać. Może dlatego tradycje które to opisywały działały inaczej bo tryb życia był zupełnie inny.


Odpowiedz
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Begonia no tak, mnisi czy szamanki nie mieli porannych standupów 🙂 ale serio - myślisz że to kwestia że stary system nie pasuje do nowego trybu zycia i trzeba dostosować, czy że po prostu nie działa tak samo?


Odpowiedz
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 38

@Wandalena Dziękuję Wandalena za to pytanie bo ja się dokładnie nad tym zastanawiam. Czy można 'przeprogramować' rytuał do swojego harmonogramu? Bo czytałam gdzieś że intencja jest ważniejsza niż timing i może to jest właśnie ta odpowiedź dla nas wszystkich co pracujemy normalnie?


Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Nelka Przeprogramowanie to chyba za mocne słowo. Ale dostosowanie - tak. Różne tradycje miały różne pory jako 'właściwe' i one nie były ze sobą zgodne. Japońskie praktyki senne różniły się od greckich, te od celtyckich. Może to znaczy że 'właściwa pora' to coś co jest płynne i częściowo wynika z kontekstu kulturowego, a nie z kosmicznej prawdy.


Odpowiedz
(@dziunia56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Wieszczbita.x To jest pierwsza rzecz w tym wątku która naprawdę zmienia moje myślenie. Bo szukałam jakiejś jednej odpowiedzi o porę i tu wychodzi że może tej jednej odpowiedzi nie ma. Ale czy to nie zniechęcający wniosek? Skoro nie wiemy co działa to jak w ogóle podejść do tego praktycznie?


Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Dziunia56 Nie zniechęcający, raczej uwalniający. Jak nie ma jednej jedynej odpowiedzi, to nikt ci nie może powiedzieć że robisz 'źle'. Masz przestrzeń do eksperymentowania zamiast mechanicznego odtwarzania czegoś co ktoś uznał za jedynie słuszne.


Odpowiedz
(@dziunia56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Wieszczbita.x dobra, rozumiem to tak - ale czy nie jest tak, że właśnie ta wolność sprawia że ludzie nie wiedzą od czego zacząć? Bo ja na przykład nie wiem czy mam się skupić na tej melatoninie, na stanie hipnagogicznym, na symbolice, na kotwiczeniu... to jest dużo naraz.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Dziunia56 ma rację że to robi się skomplikowane. Ale może nie trzeba wszystkiego naraz? Bo ja na przykład kompletnie nie myślę przy rytuałach o melatoninie i jakoś mi idzie. Może to jest kwestia tego co dla kogo ma znaczenie.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Amulecja Tylko że 'jakoś mi idzie' to nie jest żaden dowód. Może idzie mimo braku optymalnych warunków, może szłoby lepiej z nimi. Nie wiesz tego.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Telepata84 No i ty też nie wiesz że szłoby lepiej. To działa w obie strony.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Ignas86 I tu jest sedno tego wątku chyba. Bo Ignaś pytał o konkretną rzecz - czy można robić rytuał tuż przed snem - a my teraz rozmawiamy o neurobiologii, tradycjach szamańskich i harmonogramach pracy. To jest ciekawe ale czy to odpowiada na jego pytanie?


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam że się wtrącę ale mnie to pytanie Dziuni bardzo dotknęło bo sama czuję że informacji jest za dużo i nie wiem co jest ważne a co nie. Czy ktoś mógłby powiedzieć - gdyby miał wybrać jeden element tego wszystkiego co tu piszecie - to co? Stan przed snem, godzina, zapachy, intencja?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Nelka To jest uczciwe pytanie, ale odpowiem pytaniem: co u ciebie jest łatwiejsze do kontrolowania? Bo teoria mówi różne rzeczy różnym tradycjom, ale praktyka zawsze zaczyna się od tego co jesteś w stanie faktycznie zrobić. Nie od tego co idealnie.


Odpowiedz
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Ludka To co Ludka mówi to ma sens. Ja na przykład nigdy nie pamiętam żeby zapalić świeczkę przed snem bo po prostu zasypiam przy czytaniu. Więc dla mnie to już nie jest realny element.


Odpowiedz
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 169

@Jaryla a czy próbowałeś inaczej układać wieczór? Bo jak masz ten nawyk zasypiania przy książce to może po prostu najpierw rytuał a potem czytanie? Chodzi o kolejność.


Odpowiedz
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Sodalitka86 Szczerze? Nie próbowałem tak. Myślałem że rytuał to osobna sprawa od rutyny. Ale to ma sens co mówisz.


Odpowiedz
Wpisy: 139
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wracam do tego co Telepata84 pisał o melatoninie bo mam pytanie - czy to jest coś co można znaleźć w jakichś badaniach neurobiologicznych czy to raczej przekonanie z kręgów ezoterycznych? Bo to jest dość konkretne twierdzenie i chcę wiedzieć czy jest na to coś poza intuicją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Zywiena73 Są badania nad melatoniną i stanami świadomości, tak. Jej rola w regulacji snu i w snach lucydnych jest dość dobrze udokumentowana. Interpretacja że to ułatwia dostęp do podświadomości - to już jest moje przełożenie, nie citat z Pubmedu.


Odpowiedz
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Telepata84 Okej, dzięki za szczerość. To ważna różnica - jedno to fakt biologiczny a drugie to twoja interpretacja jak ten fakt przekłada się na rytuał. Nie mówię że jesteś w błędzie, ale dobrze wiedzieć co jest czym.


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@ignaś86)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze to ta dyskusja odpowiada mi lepiej niż gdyby ktoś napisał tylko 'tak, możesz' albo 'nie, nie rób'. Bo teraz rozumiem dlaczego to nie jest zero-jedynkowe. Ale mam jeszcze jedno pytanie bo nikt tego nie powiedział wprost - czy ktoś z was miał sytuację że rytuał przed snem zadziałał inaczej niż spodziewany?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Ignas86 - ja raz robiłam coś prostego z różową świecą i kamieniem i zasnełam w połowie dosłownie 🙂 i potem miałam sen w którym ta osoba się pojawiła. Nie wiem czy to był efekt rytuału czy po prostu myślałam o tej osobie i stąd sen, ale był bardzo wyraźny.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Wandalena A ten sen miał jakiś konkretny charakter? Bo mówisz że wyraźny - wyraźny w sensie emotjonalny, czy wyraźny wizualnie, czy czułaś że to coś znaczy?


Odpowiedz
(@wandalena)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 345

@Amulecja bardziej emocjonalny. Obudziłam sie z takim dziwnym spokojem jakby coś się ułożyło. Nie umiałabym tego lepiej opisać.


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Wandalena To co Wandalena opisuje to jest zresztą jedna z rzeczy na które wskazuje tradycja inkubacji snów - nie chodzi o to żeby sen był proroczy w jakimś dosłownym sensie, ale żeby po przebudzeniu był inny stan emocjonalny. Stare praktyki egipskie i greckie właśnie to mierzyły jako efekt, nie treść snu.


Odpowiedz
(@dziunia56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Ludka to dla mnie nowe, że efektem miał być stan po przebudzeniu a nie to co się śniło. Zawsze myślałam że chodzi o konkretny przekaz w śnie. Czy to znaczy że jeśli budzę się spokojniejsza to rytuał zadziałał, nawet jeśli nie pamiętam snu?


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Dziunia56 zadała dobre pytanie i postaram się to jakoś sensownie postawić. Inkubacja snów w tradycji egipskiej - szczególnie w świątyniach Serapisa - nie była nastawiona na to, żeby otrzymać konkretny obraz czy wizję. Chodziło o to, żeby po przebudzeniu coś się zmieniło. Kapłani mówili wręcz o 'stanie oczyszczenia', który przychodził przez noc. Więc tak - jeśli budzisz się z innym poczuciem niż kiedy kładziesz się spać, to jest to coś. Czy rytuał zadziałał - tego nie wiem, ale ten stan po przebudzeniu nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
(@dziunia56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 34

@Ludka Czyli rozumiem, że nie muszę pamiętać snu żeby coś się zadziało? To trochę zmienia perspektywę, bo ja rzadko pamiętam sny w ogóle i zawsze myślałam że mam pod górkę jeśli chodzi o takie rzeczy.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Dziunia56 Ja też słabo pamiętam sny i to mnie kiedyś blokowało. Ale potem ktoś mi powiedział że sen jest tylko jednym z kanałów i ciało też przetwarza w nocy, nie tylko umysł. I trochę mi to uwolniło głowę.


Odpowiedz
Wpisy: 135
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Tylko uważajcie bo to idzie w stronę myślenia życzeniowego. 'Coś się dzieje w nocy' to można powiedzieć o każdej nocy, rytuał był czy nie. Skąd wiadomo co jest efektem rytuału a co po prostu normalną pracą mózgu podczas snu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Telepata84 No ale to samo można powiedzieć o każdym rytuale w dowolnej porze. Skąd wiadomo czy efekt to rytuał czy po prostu zbieg okoliczności? To nie jest argument przeciw robieniu rytuałów przed snem, to jest argument przeciw rytuałom w ogóle.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Begonia Nie, to jest różnica. Bo jeśli rytuał wieczorny ma działać przez sen i podświadomość, to właśnie od snu zależy cały mechanizm. Więc pytanie o weryfikację jest tu bardziej zasadne niż przy rytuałach dziennych.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Są tradycje - i to całkiem stare - gdzie rytuał przed snem był celowo niedokończony. Czyli zostawiało się jakiś element otwarty, żeby noc sama 'domknęła' intencję. Praktyki z kręgu sufickiego, część tradycji celtyckich też coś takiego sugeruje. Nie chodziło o to żeby zasnąć z gotowym rytuałem, tylko żeby zasnąć w trakcie procesu. To jest inne podejście niż 'zrób rytuał i połóż się spać'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 87

@Wieszczbita.x Poczekaj, czyli świadomie się nie kończyło rytuału? Jak to wyglądało w praktyce - co zostawiano otwarte?


Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Jaryla Na przykład zostawiano zapalona świeczkę - ale nie po to żeby się wypalila do końca, tylko żeby zasnąć zanim ona zgaśnie. Albo zostawiano otwarte pytanie do snów, coś w rodzaju intencji skierowanej do snu zamiast do przestrzeni. Różnie to wyglądało. Chodzi o to, że granica między rytuałem a snem była celowo rozmyta.


Odpowiedz
Wpisy: 169
(@sodalitka86)
Połączone: 1 rok temu

To brzmi trochę niebezpiecznie z tą świecą 🙂 ale rozumiem o co chodzi. Czy to działa inaczej niż kiedy rytuał jest skończony przed snem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Sodalitka86 Tak, to inna mechanika intencji. Skończony rytuał to jakby wysłana wiadomość. Otwarty rytuał przed snem to bardziej jak pozostawione pytanie. Jedno i drugie ma swoich zwolenników. Nie ma jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@ignaś86)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze to nie wiedziałem że to jest tak rozbudowane. Moje pytanie było dość proste - czy można robić rytuał tuż przed snem - i teraz mam z głowy i niedokończone rytuały i melatoninę i Egipt. Ale to dobrze, naprawdę. Tylko chcę zapytać - czy to co Wieszczbita.x opisuje z tym otwartym rytuałem to jest bezpieczne? Pytam serio, bez ironii.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Ignas86 - 'bezpieczne' to tutaj pytanie o to co rozumiesz przez ryzyko. Z praktycznego punktu widzenia - rytuał otwarty to po prostu intencja w trakcie snu. Nie otwierasz żadnych portali ani nic w tym stylu. To raczej kwestia tego, czy jesteś gotowy na to że sen może być intensywniejszy emocjonalnie, bo podświadomość dostaje dodatkowe 'zadanie'. Dla niektórych to jest za dużo, dla innych - to właśnie o to chodzi.


Odpowiedz
(@nelka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 38

@Ludka Dziękuję Ludka za to wyjaśnienie, bo mnie też to trochę niepokoiło. Ale mam pytanie do Ignatia - jak ty w ogóle wyobrażasz sobie ten swój rytuał? Bo czytam ten wątek od początku i nie wiem czy ty masz konkretny plan czy pytasz ogólnie.


Odpowiedz
(@ignaś86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Nelka Mam coś konkretnego w głowie tak. Różowa świeca, kamień, coś napisanego na kartce. Nic skomplikowanego. Pytałem o czas bo po prostu wieczorem mam więcej przestrzeni niż rano i nie chciałem robić tego 'na siłę' o nieodpowiedniej porze.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Ignas86 No to właściwie brzmi sensownie co Ignaś opisuje. Różowa świeca i kamień to standardowy zestaw do rytuałów miłosnych i nie ma w tym nic co wymagałoby konkretnej pory. Pytanie to bardziej o intencję i stan umysłu niż o godzinę.


Odpowiedz
(@zywiena73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 139

@Amulecja Ale Ignaś pyta konkretnie o tuż przed snem, nie o wieczór w ogóle. I to jest różnica o której tu rozmawiamy przez cały wątek. Bo wieczór może być o 20:00 z pełną energią, a tuż przed snem to może być 23:30 i ledwo trzymasz oczy otwarte. To są dwa różne stany.


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Ludka Mnie bardziej interesuje to co Ludka mówiła wcześniej o gotowości na trudniejsze sny. Bo to jest coś co mnie rzeczywiście spotkało - po rytuale miłosnym zrobionym wieczorem miałam sen o tej osobie, ale niekoniecznie pozytywny. I nie wiedziałam co z tym zrobić. Czy to znaczy że rytuał 'źle poszedł' czy że podświadomość przetwarza coś ważnego?


Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 160

@Amulecja To jest jedno z tych pytań gdzie nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od treści snu i kontekstu. Trudny sen po rytuale miłosnym może oznaczać że wychodziły emocje, które normalnie tłumisz - i to nie jest zły znak, to jest właśnie ten 'materiał' który nocna praca psychiki wyciąga na wierzch. Ale może też być po prostu sen bez związku, bo mózg w nocy przetwarza wszystko razem. Czy ten sen miał jakiś konkretny charakter? Czy był chaotyczny, czy miał narrację?


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Ludka Miał narrację. Byłam z tą osobą w jakimś miejscu, które wyglądało znajomo ale nie umiałam go zidentyfikować, i przez cały sen czułam że coś jest nie tak, ale nic konkretnego się nie działo. Obudziłam się z takim dziwnym uczuciem. I potem przez kilka dni zastanawiałam się czy nie zrobiłam czegoś nieodpowiednio.


Odpowiedz
(@begonia)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Amulecja Ale skąd miałaś punkt odniesienia żeby ocenić 'nieodpowiednio'? Pytam bo mnie to zawsze zastanawia - ludzie robią rytuał, mają jakieś doświadczenie po nim i natychmiast przypisują je rytuałowi. A może po prostu miałaś niepokój związany z tą relacją i sen go odbił?


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 180

@Begonia Nie wiem. I właściwie to jest odpowiedź na twoje pytanie. Nie wiem. Ale to uczucie było inne niż normalne sny o tej osobie.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym jeszcze dodał że faza księżyca ma tu znaczenie - i to niekoniecznie w sposób mistyczny, ale jako dodatkowy punkt skupienia. Pełnia przed snem to inne warunki niż nów. Jeśli Ignaś już ma świecę i kamień, to może warto żeby spojrzał też na to kiedy jest dobry moment z punktu widzenia kalendarza księżycowego, a nie tylko godziny.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Pentaklista80 Hmm, a skąd przekonanie że faza księżyca zmienia efekt rytuału miłosnego? Mówię serio, ciekawi mnie jakie jest uzasadnienie. Bo to jest kolejna zmienna którą wrzucamy do tego układu i znowu nie wiadomo jak ją zweryfikować.


Odpowiedz
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Telepata84 Uzasadnienie tradycyjne - przy pełni energia wzrostu jest największa, przy nowie - zasiewu. Miłosne rytuały nastawione na przyciąganie robi się przy rosnącym księżycu. To jest spójne w wielu tradycjach niezależnie od siebie. Czy to weryfikowalne empirycznie - nie wiem, nie jestem naukowcem. Ale spójność między tradycjami coś znaczy.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Pentaklista80 No dobrze, spójność między tradycjami to argument, ale spójność nie znaczy prawda. Wiele tradycji niezależnie od siebie wierzyło też w płaską ziemię. Pytam serio, nie złośliwie - czy ktoś z was miał konkretny przypadek gdzie faza księżyca wyraźnie zmieniła coś w rytuale miłosnym, który robił wieczorem przed snem?


Odpowiedz
(@pentaklista80)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 116

@Telepata84 Wracam do twojego pytania o konkretne doświadczenia z fazą księżyca. Nie powiem że miałem coś mierzalnego, ale robiłem raz rytuał miłosny przy pełni wieczorem i przy nowie wieczorem - intencja podobna, wykonanie podobne. I subiektywnie - przy pełni było głębsze skupienie i sen spokojniejszy. Przy nowie było jakby więcej napięcia w głowie. Wiem że to nie dowód.


Odpowiedz
(@telepata84)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 135

@Pentaklista80 Właśnie - subiektywne. I nie zarzucam ci że kłamiesz, po prostu taki eksperyment ma za dużo zmiennych żeby cokolwiek z niego wyciągnąć. Twój nastrój tego dnia, co jadłeś, jak bardzo byłeś zmęczony przed snem, co się działo w tej relacji w tamtym czasie. To wszystko wpływa na jakość snu i na odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@jaryla)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w ten wątek bo czytam od jakiegoś czasu i mam pytanie może głupie - czy kamień który Ignaś wspominał, ten co ma mieć przy rytuale, co się z nim robi po? Bo zakładam że nie zostawia się go na noc obok siebie? Albo może właśnie tak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 250

@Jaryla To zależy od rytuału i od kamienia. Przy rytuałach miłosnych często zostawia się kamień przez całą noc - właśnie dlatego żeby był aktywny podczas snu. Różowy kwarc, który Ignaś pewnie ma na myśli biorąc pod uwagę różową świecę, często zostawia się przy łóżku lub pod poduszką. Ale to nie jest żaden przymus, to kwestia intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 125
Rozpoczynający temat
(@ignaś86)
Połączone: 2 lata temu

Tak, różowy kwarc. Nie wiedziałem że można go zostawić pod poduszką. Myślałem że rytuał to tylko ta chwila kiedy go robię, a potem wszystko się kończy i kamień wraca na półkę.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: