Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a ka...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a karmaczyność - czy grozi nam załamanie się związku po pewnym czasie

Strona 1 / 4

Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co nie daje mi spokoju. Robię rytuały miłosne od kilku lat i generalnie widzę efekty, ale zauważyłam pewien schemat - związki, które 'przyszły' po rytuałach, mają tendencję do rozsypywania się po jakimś czasie. Nie mówię tu o tygodniach, raczej o roku, dwóch latach. Zaczęłam się zastanawiać, czy to kwestia karmiczna - że tak jakby życie 'koryguje' to, co zostało wymuszone intencją. Czy ktoś to obserwował? Bo czytałam trochę o tym w kontekście prawa przyciągania i tam się przewija myśl, że jeśli coś nie jest dla nas karmicznie, to i tak w końcu odpłynie. Ale z drugiej strony, jak odróżnić, co jest karmiczne, a co nie?


Odpowiedz
188 odpowiedzi
Wpisy: 57
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

To jest jedno z tych pytań, które wraca tu co jakiś czas i za każdym razem dyskusja idzie w trochę innym kierunku. Sama mam mieszane zdanie. Z jednej strony faktycznie widzę, że pewne połączenia po rytuałach są krótkotrwałe - ale wcale nie jestem pewna, że to wina 'karmicznej korekty'. Może po prostu rytuał wzmocnił coś, co i tak było nietrwałe? Intencja działa na to, co jest, nie tworzy czegoś z niczego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

Zgadzam się z @Ulita88 częściowo, ale jest jeden aspekt, który mnie w tym gryzie. Jeśli rytuał działa na istniejące energie, to dlaczego w ogóle miałby produkować coś niestabilnego? Chyba że - i to jest ta trudna część - rytuał wzmocnił przyciąganie bez wzmocnienia fundamentu. Czyli masz silną więź energetyczną, ale bez wspólnej ścieżki. I taki związek może trwać, dopóki jest energia, potem się sypie. Widziałam to kilka razy.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę od razu z własną sytuacją, ale to trochę mój przypadek. Kilka lat temu ktoś zrobił za mnie rytuał - nie będę wchodzić w szczegóły - i związek, który potem nastał, był bardzo intensywny, ale po roku i kilku miesiącach wszystko się dosłownie posypało w ciągu jednego tygodnia. Zastanawiałam się, czy to właśnie to. Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić po czasie, czy związek miał 'karmiczne' podstawy, czy był tylko efektem rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

Jadzieńka, to co opisujesz - ta nagłość na końcu - jest akurat charakterystyczna dla połączeń, które były utrzymywane jakimś zewnętrznym ładunkiem. Kiedy ładunek wygasa albo zostaje zakłócony, związek nie odpływa powoli, tylko się urywa. W tarocie byłoby to widać jako wyjście Wieży albo sekwencja Kielichów zakończona odwróconym Asem. Ale nie mówię, że tak było u ciebie - nie znam całości. Pytanie do Dobrochna_88 - te związki, które obserwujesz, rozsypują się stopniowo czy nagle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Karolka74 Różnie. Jeden się rozciągał miesiącami, taki powolny rozpad, gdzie oboje wiedzieli, że coś nie gra, ale żadne nie umiało odejść. Inny - właśnie jak mówi Jadzieńka - nagle, z zupełnie przyziemnej przyczyny, na przykład nieoczekiwana przeprowadzka albo coś w pracy. Jakby życie dostarczyło pretekst i tyle. To drugie zawsze mnie bardziej zastanawia, bo to nie wygląda jak normalne rozstanie.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam trochę inne podejście do tego tematu, bo obserwuję sny jako sygnały, i muszę powiedzieć, że kilka razy przed takim rozstaniem po rytuałach pojawiał się bardzo specyficzny motyw - woda, która odpływa albo wysycha. Nie twierdzę, że to dowód na cokolwiek, ale mnie to tłumaczyło pewne rzeczy. Jakby na poziomie podświadomości wiedziałam, że to jest tymczasowe, zanim to nastąpiło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Wandzisia To ciekawe z tymi snami, ale wracając do sedna karmiczności - mam wrażenie, że to słowo jest tu trochę nadużywane, nie tylko w tym wątku, generalnie. Karma to nie jest jakiś system nagród i kar, który pilnuje, żebyś była z 'właściwą osobą'. To bardziej jak wzorzec działań i ich konsekwencji. Rytuał miłosny nie 'łamie karmiczności', bo karma nie działa jako blokada. Działa jak historia - i jeśli w tej historii oboje macie do siebie nierozwiązane sprawy, to rytuał może je przyspieszyć, ale nie wyeliminuje.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Sorki że wchodzę, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówicie, że rytuał może przyspieszyć spotkanie, ale jeśli ta para nie ma wspólnej karmicznej ścieżki, to i tak się rozejdą - tylko że może szybciej i gwałtowniej niż bez rytuału? Dobrze to rozumiem? Bo to by znaczyło, że rytuał może wręcz zaszkodzić, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Dezydery.1 Tak mniej więcej, choć 'zaszkodzić' to mocne słowo. Ja bym raczej powiedziała, że może przyspieszyć coś, co i tak by nastąpiło, ale z większą intensywnością emocjonalną po obu stronach. Rytuał nie bierze odpowiedzialności za to, co się stanie po - a ludzie często tego nie rozumieją, zamawiając go albo robiąc na siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 7
(@rozalinda50)
Połączone: 1 rok temu

Czytam to z zapartym tchem, bo właśnie rozważam czy w ogóle robić jakiś rytuał i teraz się zastanawiam, czy to dobry pomysł. Ale mam pytanie może głupie - czy to znaczy, że rytuały miłosne z zasady są ryzykowne dla trwałości związku, czy tylko te robione 'na siłę', kiedy druga strona w ogóle nie jest zainteresowana?


Odpowiedz
Wpisy: 848
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Rozalinda50, nie ma głupich pytań w takim temacie. Ale nie odpowiem ci wprost, bo to nie jest takie proste. Powiem tak - pracuję z tym od wielu lat i nie widziałam jeszcze reguły, która by działała zawsze. Widziałam rytuały zrobione na bardzo trudne sytuacje, gdzie związek potem trwał długo i był dobry. I widziałam takie, gdzie wszystko się posypało szybko. Pytanie, które mnie zawsze interesuje bardziej niż 'czy rytuał zadziałał', to: co oboje z siebie wnosili do tego związku po tym, jak już był?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 298

@Ewunia_J Dokładnie w to chciałam uderzyć, ale ty to lepiej ująłaś. Bo ja też widzę, że często kiedy związek po rytuałach się rozpada, to nie jest tak, że 'karma go rozsypała' - to jest tak, że jedna albo obie osoby przestały pracować, bo wydawało im się, że skoro jest efekt, to już z górki. Rytuał otwiera drzwi, ale nie chodzi za ciebie przez nie.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mam takie pytanie do całej dyskusji - czy wy macie na myśli rytuały robione samemu na siebie, żeby przyciągnąć kogoś konkretnego, czy też takie robione przez osobę trzecią? Bo intuicja mi mówi, że to może być różnica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Bronek54 Dobra obserwacja. Dla mnie to jest różnica, i to spora. Kiedy robisz rytuał sama na siebie, to jesteś w środku tego procesu, czujesz to, masz intencję. Kiedy ktoś robi za ciebie - szczególnie kiedy nie wiesz dokładnie, co i jak - to wchodzisz w coś, do czego nie masz dostępu energetycznego. I potem kiedy to odpada, jesteś bardziej bezbronna, bo nie rozumiesz, co się właściwie dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z trochę innej strony. Czytałem kiedyś o koncepcji wyodrębnionej z tradycji hoodoo - tam mówi się o różnicy między 'drawing' a 'binding', czyli przyciąganiem a wiązaniem. Przyciąganie wzmacnia to, co naturalnie mogłoby istnieć. Wiązanie tworzy strukturę, której naturalnie nie ma. I właśnie wiązanie jest tym, co może generować tę niestabilność po czasie - bo utrzymuje coś wbrew naturalnemu przepływowi. Nie mówię, że jedna tradycja ma monopol na prawdę, ale ta distinkcja wydaje mi się naprawdę sensowna w kontekście tego, o czym tu mówicie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Glifmistrz Interesujące, bo w tradycjach słowiańskich też jest coś podobnego - jest różnica między 'zjednaniem' a 'przywiązaniem'. I ta druga forma była historycznie traktowana znacznie poważniej właśnie ze względu na konsekwencje dla obu stron. Ale wracając do pytania o karmiczność - czy według ciebie 'wiązanie' to jest właśnie to, co generuje tę karmiczną pętlę po czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Sam nie wiem, czy użyłbym słowa 'karmiczna pętla', bo to mi się kojarzy z trochę zbyt deterministycznym myśleniem. Ale coś w tym jest - jeśli stworzyłeś strukturę energetyczną wbrew naturalnemu przepływowi, to ta struktura ma swój własny cykl życia. I kiedy on się kończy, to nie jest 'karma się mści', tylko po prostu coś sztucznego wróciło do pierwotnego stanu. Pytanie, czy związek przeżyje ten moment.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Przepraszam, może to jest oczywiste dla wszystkich, ale jak rozpoznać, czy rytuał, który był zrobiony, był przyciąganiem czy wiązaniem? Pytam, bo w moim przypadku nie wiem nawet dokładnie, co było robione.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Izoldka75 To trudne pytanie, bo nie zawsze można to odtworzyć. Ale kilka rzeczy może sugerować, z czym masz do czynienia. Wiązanie często zostawia takie poczucie, że związek 'musi' trwać mimo wszystko, nawet kiedy logicznie nie ma ku temu podstaw. Przyciąganie raczej daje uczucie, że coś naturalnie zaistniało - jest intensywność, ale nie ma tej przymusowości. Czy masz poczucie, że jesteś w tym związku z wyboru, czy jakby z przymusu?


Odpowiedz
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Radoslawa94 To z tym poczuciem 'musi trwać mimo wszystko' - to mnie uderzyło. Bo właśnie tak to u mnie wyglądało. Taki dziwny przymus bycia razem, nawet kiedy wszystko wokół sugerowało, że to nie ma sensu. I żadne z nas nie umiało po prostu wyjść. Myślałam, że to miłość, ale teraz... nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słuchajcie, to co Izoldka opisuje - ten przymus - to jest bardzo specyficzne odczucie i znam je z opisu od kilku osób. Mam pytanie do tych, którzy mają więcej doświadczenia: czy to się różni od zwykłego przywiązania emocjonalnego, które też potrafi być irracjonalne? Bo obawiam się, że czasem naklejamy etykietkę 'wiązanie' na coś, co jest po prostu toksycznym wzorcem relacji bez żadnej magii w tle.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Wandzisia No i tu jest właśnie ten problem, o którym rzadko się mówi wprost. Trudno to rozróżnić od zewnątrz, a często nawet od wewnątrz. Toksyczne przywiązanie i energetyczne wiązanie mają podobne objawy - przymus, niemożność wyjścia, intensywność, która nie ma racjonalnego uzasadnienia. Różnica, którą ja widzę, to taka, że przy wiązaniu jest jeszcze coś jakby zewnętrznego - poczucie, że ktoś lub coś poza tobą i tą drugą osobą 'chce' żebyście byli razem. Ale to subtelne i nie każdy to czuje.


Odpowiedz
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 298

@Ulita88 Ale jak to 'coś zewnętrznego' odróżnić od projekcji? Serio pytam, bo mam z tym problem. Kiedy jesteśmy w silnej relacji, mózg robi cuda interpretacyjne i każde odczucie możemy przypisać zewnętrznej sile. Skąd pewność, że to nie jest po prostu mechanizm racjonalizacji?


Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Karolka74 Nie mam pewności i nie twierdzę, że mam. Mówię tylko, co zauważam jako różnicę. Ale twoje pytanie jest właściwe - to jest jedna z tych rzeczy, gdzie samemu sobie trudno zaufać, bo za bardzo jesteś w środku.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do pytania Izoldki sprzed kilku postów - bo myślę, że warto to rozwinąć - w hoodoo jest taka praktyczna zasada, że wiązanie zostawia ślad w przedmiotach. Jeśli ktoś użył czegoś, co należało do ciebie lub do drugiej osoby - włos, zdjęcie, cokolwiek osobistego - to zazwyczaj jest wiązanie, nie przyciąganie. Przyciąganie operuje na poziomie ogólnym, bez zakotwiczenia w konkretnym człowieku. Czy wiesz cokolwiek o tym, co było użyte?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Glifmistrz Nie wiem dokładnie. Wiem, że było zdjęcie. To by wskazywało na wiązanie?


Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Izoldka75 Niekoniecznie. Zdjęcie jest używane i przy przyciąganiu, i przy wiązaniu - różnica jest w tym, co się z nim robi i z jaką intencją. Samo zdjęcie to jeszcze nic nie mówi. Ale rozumiem, że próbujesz to poukładać.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam inne pytanie, bo trochę zgubiłem wątek. Mówimy o ryzyku dla trwałości związku - ale czy to ryzyko dotyczy tylko wiązań, czy też rytuałów przyciągania? Bo z tego co czytam, to jakby wiązania były złe, a przyciągania okej, ale Ewunia wcześniej mówiła, że nie ma prostych reguł.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Dezydery.1 Dobrze to zauważyłeś i dobrze, że wróciłeś do tego. Nie chodzi o 'złe' i 'okej'. Chodzi o to, że różne rodzaje rytuałów mają różne mechanizmy i różne potencjalne punkty, w których coś może się posypać. Przy przyciąganiu ryzyko jest bardziej związane z tym, czy energia, którą wzmocniłeś, miała rzeczywiście fundament. Przy wiązaniu ryzyko jest inne - struktura może trwać dłużej niż naturalna żywotność relacji, a kiedy w końcu się rozsypuje, robi to z trzaskiem.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

A co z sytuacją, gdy związek po rytuałach trwa już wiele lat i wszystko gra? Czy to znaczy, że rytuał był 'właściwy', czy może po prostu para sama zbudowała coś trwałego i rytuał niewiele zmienił w ostatecznym rozrachunku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Bronek54 Dokładnie to pytanie zadaję sobie od dawna. I szczerze - nie wiem. Nie ma grupy kontrolnej. Nie możesz sprawdzić, jak wyglądałby ten sam związek bez rytuału. Może trwałby tak samo. Może nie powstałby w ogóle. Może skończyłby się wcześniej. To jest jedna z tych rzeczy, gdzie przyczynowość jest niemożliwa do ustalenia.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że w tym całym wątku kręcimy się wokół jednej rzeczy, którą nikt jeszcze nie powiedział wprost: że karmiczność - jeśli w ogóle to pojęcie ma tu sens - nie jest karą za rytuał. Jest czymś, co istniało wcześniej, niezależnie od rytuału. Rytuał mógł to przyspieszyć, ujawnić, skomplikować - ale nie stworzył problemu od zera. Czy wy tak to czujecie, czy widzicie to inaczej?


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

Dobrochna, tak - i to mi się zgadza z tym, co obserwuję w tarocie. Karman w relacjach to nie wyrok, to materiał do pracy. Kiedy patrzę na rozkład kart dla kogoś, kto pyta o taką sytuację, to widać, czy para miała coś do przepracowania razem, niezależnie od tego, jak się spotkali. Rytuał to tylko kontekst spotkania, nie sama substancja relacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 28

@Karolka74 To dla mnie ważne, bo długo myślałam, że skoro rytuał był, to wszystko co się stało to 'jego wina'. A ty mówisz, że to ja i ta druga osoba mieliśmy jakiś własny materiał niezależnie od tego. To trochę odciąża, ale i trochę bardziej komplikuje.


Odpowiedz
Wpisy: 158
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy i myślę o czymś innym. Czy ktoś z was miał doświadczenie z oczyszczaniem po takim rytuałem? Bo rozumiem, że dużo tu o diagnozowaniu - wiązanie, przyciąganie, karma - ale co potem? Jeśli ktoś czuje, że jest w takiej sytuacji i chce z niej wyjść, to co?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Dola To bardzo praktyczne pytanie i całkiem inne od tego, o czym rozmawiamy. Ale ważne. Powiem tak - oczyszczanie po wiązaniu to nie jest to samo co oczyszczanie po przyciąganiu i nie jest też to samo co zwykłe zakończenie relacji. Jeśli chcesz, możemy poruszyć to szerzej, bo to temat na osobny wątek, ale mogę zarysować podstawy tutaj.


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Ewunia_J Byłabym wdzięczna za te podstawy, bo właśnie o to mi chodzi - mam kogoś bliskiego, kto może być w takiej sytuacji i nie wiem nawet, od czego zacząć myśleć o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Zanim Ewunia odpowie - Dola, jedna rzecz, którą zawsze mówię w takich przypadkach: najpierw trzeba się upewnić, że w ogóle jest co oczyszczać. Bo zdarza się, że ludzie przekonują siebie, że są 'pod wpływem rytuału', a w rzeczywistości po prostu są w trudnej relacji i szukają zewnętrznego wyjaśnienia. To nie jest mały problem - bo jeśli zaczniesz oczyszczać coś, czego nie ma, możesz naprawdę destabilizować relację, która inaczej mogłaby dojść do równowagi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Ulita88 To ważna uwaga, ale mam pytanie - jak w takim razie w ogóle podejść do oceny, czy coś jest, czy nie ma? Skoro zewnętrzna weryfikacja jest niemożliwa, a wewnętrzna jest podatna na projekcję... to trochę błędne koło, nie?


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Radoslawa94 To nie jest błędne koło, to jest po prostu granica tego, co można ocenić samodzielnie. I właśnie dlatego w takich przypadkach zawsze mówię - najpierw porozmawiaj z kimś, kto nie jest emocjonalnie uwikłany w tę sytuację. Nie chodzi mi o to, żeby ta osoba dała ci odpowiedź, tylko żeby pomogła ci zobaczyć, czy twoje odczucia mają jakiś wzorzec. Bo projekcja zwykle nie ma wzorca - skacze po różnych tłumaczeniach. A jeśli od miesięcy czujesz to samo i opisujesz to samo, to jest już coś innego.


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Ewunia_J To mi trochę rozjaśnia. Chodzi ci o to, żeby nie oceniać tego w izolacji, tylko przez kontrast z tym, jak ta osoba funkcjonuje poza tą relacją? Bo to akurat mogę zaobserwować z zewnątrz.


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Dola Dokładnie tak. Kontrast jest tu kluczowy. Jak ktoś w każdej relacji ma podobne wzorce - przywiązanie, niemożność wyjścia, intensywność - to jest raczej pytanie o tę osobę. Jak to pojawia się wyraźnie tylko w jednym miejscu i w inny sposób niż wcześniej, to już bardziej interesujące diagnostycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie - wzorzec to klucz. I to nie tylko w czasie, ale też w przestrzeni. Czyli czy to odczucie jest wszędzie, czy koncentruje się wokół konkretnej osoby, miejsca, przedmiotu. To daje dużo informacji.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, co Dobrochna mówiła kilka postów wcześniej o karmiczności - mam wrażenie, że ta dyskusja cały czas oscyluje między dwoma pytaniami i nigdy ich wyraźnie nie rozdziela. Pierwsze: czy rytuał może sam w sobie wygenerować karmę dla pary. Drugie: czy karma już istniejąca wpływa na to, jak rytuał działa. To są inne pytania i odpowiedzi na nie mogą być kompletnie różne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Karolka74 No i właśnie. Ja bliżej stoję do drugiego - że rytuał raczej aktywuje to, co już jest, niż produkuje coś zupełnie nowego. Ale widziałam różne opinie na ten temat i nie twierdzę, że mam rację.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie, które Karolka zrobiła, jest dla mnie ważne. Bo jeśli rytuał tylko aktywuje coś istniejącego, to pytanie o 'karę' w ogóle odpada. Nikt nie karze - po prostu pewien materiał wychodzi na powierzchnię. Tylko że to może być bardzo trudne do przejścia, niezależnie od intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli materiał, który wychodzi, jest tak ciężki, że para sobie z nim nie radzi? To wtedy rytuał nie przyspieszył czegoś dobrego, tylko uruchomił coś, na co ta para nie była gotowa. Czy to nie jest właśnie to ryzyko, o którym tytuł wątku mówi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Jadzienka To jest dobra obserwacja, ale tu wchodzi pytanie - a skąd wiadomo, że bez rytuału ten materiał by nie wyszedł? Może by wyszedł za dwa lata i też by ich rozłożył. Rytuał mógł tylko zmienić moment, nie wynik.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale zmiana momentu to też coś istotnego, nie? Jeśli para nie była gotowa, to wcześniejsze uruchomienie może być czynnikiem decydującym. W innym momencie mogliby sobie poradzić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 78

@Bronek54 O, to mnie zastanawia. Czyli w tym ujęciu rytuał miałby działać trochę jak katalizator, który przyspiesza reakcję - i to czy ta reakcja jest dobra czy zła, zależy od składników, nie od katalizatora samego w sobie?


Odpowiedz
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Dezydery.1 Niezłe porównanie. Tylko że katalizator w chemii nie zmienia produktu końcowego, tylko tempo. W rytuałach nie jesteśmy tego pewni - mogą też zmieniać sam kierunek, nie tylko prędkość. Przynajmniej takie mam wrażenie z tego, o czym tutaj rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

I właśnie to jest chyba sedno tego wątku - nie wiemy, czy rytuał zmienia kierunek, czy tylko tempo. I ta niewiedza sprawia, że trudno mówić o ryzyku w sposób precyzyjny. Możemy mówić o możliwych scenariuszach, ale nie o regule.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 298

@Radoslawa94 Zgadzam się, ale to nie znaczy, że nie ma żadnej prawidłowości. Z tarotem widzę pewne powtarzające się układy u osób, które pytają po rytuałach miłosnych - nie zawsze, ale na tyle często, żeby to zauważyć. Szczególnie te napięciowe karty w pozycjach związanych z wolą i autonomią drugiej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Karolka, a co dokładnie masz na myśli? Chodzi ci o to, że tarot pokazuje, że rytuał zderzył się z wolą drugiej osoby? Czy że ta osoba jest w jakiś sposób zniewolona energetycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 298

@Wandzisia Raczej to pierwsze. Widzę napięcie między tym, czego jedna osoba chciała, a tym, czego druga by chciała bez tego wpływu. To nie musi być zniewolenie w dramatycznym sensie - ale jakiś dysonans, który gdzieś tam siedzi i w pewnym momencie zaczyna się manifestować.


Odpowiedz
Strona 1 / 4
Udostępnij: