Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a ka...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a karmaczyność - czy grozi nam załamanie się związku po pewnym czasie

Strona 4 / 4

Wpisy: 330
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Tylko że tu mam pytanie - bo jeśli tak, to dlaczego w ogóle ludzie to robią? Skoro ryzyko jest tak opisywane, to co nimi kieruje? Strach, że bez rytuału ta osoba ich nie wybierze?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 220

@Wandzisia No właśnie, i to jest chyba kluczowe pytanie w tym wątku. Strach to duża część tego. Ale też coś innego - przekonanie, że 'trochę pomocy' nie zaszkodzi, że to tylko pchnięcie, a potem wszystko potoczy się naturalnie. Ludzie nie myślą o tym w kategoriach zakłócenia - myślą o tym jak o sygnale wysłanym w stronę wszechświata.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest po prostu samooszukiwanie? Bo jeśli wiesz, że ta osoba cię nie chce, to żaden 'sygnał' tego nie zmieni - zmienisz tylko to, co ona czuje, bez jej wiedzy i zgody.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Jadzienka To jest właśnie to, czego ludzie nie chcą sobie powiedzieć wprost. I stąd ta późniejsza niestabilność w związku - bo gdzieś w środku inicjator wie, że to nie był wolny wybór drugiej strony. I zaczyna się niepokój, kontrolowanie, obsesja na punkcie tego, czy 'rytuał jeszcze działa'.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

To brzmi jak mechanizm, który sam siebie napędza. Im bardziej się boisz, że to opadnie, tym bardziej zachowujesz się w sposób, który odpycha - i wtedy rzeczywiście związek zaczyna się sypać, ale niekoniecznie przez karmę, tylko przez twoje własne działania z lęku.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i tu wychodzi to, o czym mówiłem wcześniej - skąd w ogóle wiadomo, co jest przyczyną, a co skutkiem. Związek się sypie, a my już mamy gotową narrację: karma, rytuał, dług energetyczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Bronek54 Ale ta narracja pełni też jakąś funkcję, prawda? Daje ramy do zrozumienia tego, co się stało. Pytanie, czy to ramy dokładne, czy tylko wygodne. Czasem jedno i drugie naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Mnie w tym wątku uderza jedna rzecz - że praktycznie każdy, kto tu pisze, zakłada, że rytuał miłosny to coś, co się robi wbrew komuś albo zamiast relacji. A są tradycje, gdzie taki rytuał to raczej praca nad sobą - nad własną otwartością, magnetyzmem, zdolnością do miłości. I tam pytanie o karę czy dług w ogóle nie pada.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Glifmistrz Masz na myśli coś w stylu rytuałów Venus w tradycji zachodniej? Bo tam rzeczywiście chodzi bardziej o to, żeby stać się kimś, kto przyciąga, a nie o to, żeby przyciągnąć konkretną osobę.


Odpowiedz
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Wandzisia Tak, albo niektóre podejścia z magii ceremonialnej, gdzie praca idzie przez Wenus albo przez Afrodytę jako archetype - i efektem ma być zmiana w tobie, nie w kimś innym. To całkowicie inne założenie i inne konsekwencje.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@dobrochna_88)
Połączone: 2 lata temu

I to chyba jest rozróżnienie, które gubi się w popularnym rozumieniu rytuałów miłosnych - że można je robić 'na kogoś' albo 'na siebie', i że to są zupełnie różne rzeczy z zupełnie różnymi konsekwencjami. Pytanie o rozpad związku dotyczy chyba głównie tej pierwszej wersji?


Odpowiedz
Wpisy: 848
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Dokładnie. I z tego, co obserwuję - zdecydowana większość osób, które przychodzą po taką pracę, myśli o wersji 'na kogoś'. Wersja 'na siebie' jest rzadsza, wymaga więcej odwagi, bo nie daje złudzenia kontroli nad konkretnym człowiekiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@izoldka75)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 76

@Ewunia_J A jeśli ktoś zrobi rytuał 'na siebie' i ta konkretna osoba jednak do niego wróci - to czy to nadal jest problem karmiczny? Czy w takim razie efekt był po prostu... naturalny?


Odpowiedz
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 848

@Izoldka75 Dobre pytanie i nie mam na nie czystej odpowiedzi. Zależy, co rozumiesz przez 'naturalny'. Jeśli zmiana w tobie sprawiła, że relacja stała się możliwa - to raczej nie ma długu. Jeśli ta osoba wróciła, bo wysłałaś coś w jej stronę i to zadziałało jak magnes bez jej świadomości - to już inna sprawa, nawet jeśli intencja była 'tylko o sobie'.


Odpowiedz
Wpisy: 7
(@rozalinda50)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak w ogóle można stwierdzić, która wersja zadziałała? Skąd wiesz po fakcie, że to była zmiana w tobie, a nie coś skierowanego w stronę tamtej osoby?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Rozalinda50 Szczerość intencji w trakcie rytuału, nie po. Jeśli pracujesz z myślą 'chcę być lepszą wersją siebie w relacji' - jedno. Jeśli myślisz 'chcę, żeby on do mnie wrócił', nawet jeśli na głos mówisz o sobie - drugie. Intencja jest trudna do oszukania, szczególnie w trakcie samej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

To zakłada dość dużą samoświadomość w momencie robienia rytuału. Ale większość ludzi, którzy po to sięgają, jest w stanie silnego napięcia emocjonalnego - i wtedy te dwie intencje mogą być zmieszane, nieczytelne nawet dla nich samych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Karolka74 I to chyba jeden z powodów, dla których część tradycji zaleca robienie takiej pracy kiedy jest się w miarę spokojnym emocjonalnie - bo w środku kryzysu nie jesteś w stanie dobrze kalibrować intencji. Choć to trochę paradoks, bo w spokoju rzadko ktoś po rytuał sięga.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Dokładnie ten paradoks mnie zawsze zatrzymuje - że rytuały robi się najczęściej kiedy jest się w najgorszym stanie do ich robienia. I może to właśnie jest jedna z przyczyn tego, o czym Dobrochna pisała na początku - że związki zaczynają się sypać, bo fundament był kładziony w chaosie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

To przypomina mi jedną rzecz z zupełnie innego kąta - czytałam gdzieś, że w niektórych tradycjach afrykańskich praca rytualna w sprawach miłosnych wymaga najpierw 'oczyszczenia' inicjatora, zanim w ogóle cokolwiek zostanie zrobione. Właśnie dlatego, żeby ten chaos emocjonalny nie poszedł razem z rytuałem i nie zabarwił jego kierunku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bronek54)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Dola To ma sens jako praktyczne zabezpieczenie, nawet jeśli nie wierzysz w to ezoteryczne. Bo jak jesteś w środku silnych emocji, to i tak nie myślisz klarownie o tym, czego naprawdę chcesz. Oczyszczenie jako moment zatrzymania - to brzmi bardziej jak psychologia niż magia.


Odpowiedz
 Dola
(@dola)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 158

@Bronek54 Właśnie, i to oczyszczenie nie jest tam traktowane jako coś mistycznego samego w sobie - to dosłownie przestrzeń na to, żeby człowiek zobaczył, czego naprawdę chce, zanim cokolwiek zrobi. Mam wrażenie, że zachodnie podejście do rytuałów miłosnych bardzo często ten krok po prostu pomija, jakby był nieważny. I potem wychodzi to, o czym Dobrochna pisała na początku.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu mam pytanie, które mnie od jakiegoś czasu chodzi po głowie w kontekście tego wątku - czy karmiczność, o której tu mówimy, to jest w ogóle pojęcie z tej samej tradycji, co rytuały, które większość tu opisuje? Bo karma w klasycznym sensie to nie jest tak prosty mechanizm 'zrobiłaś coś złego, więc związek się posypie'. To jest znacznie bardziej złożone.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Radoslawa94 I tu trafiasz w sedno, bo większość dyskusji o 'karmicznych konsekwencjach rytuałów' miesza ze sobą pojęcia z zupełnie różnych systemów. Karma z tradycji wedyjskiej, dług energetyczny z magii hermetycznej, i zachodnie pojęcie 'trójki' z Wicca - to trzy różne rzeczy, które ludzie traktują jak synonimy. I potem się dziwimy, że coś nie gra.


Odpowiedz
(@karolka74)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 298

@Glifmistrz A prawo trójki samo w sobie jest zresztą dość kontrowersyjne nawet w środowiskach wiccańskich - sporo osób twierdzi, że zostało po prostu wymyślone przez Gardnera jako środek odstraszający, żeby nowicjusze nie robili głupstw. Nie ma go w starszych źródłach. Więc jeśli ktoś buduje całe swoje obawy o rozpad związku na prawie trójki, to może stoi na dość chwiejnym gruncie.


Odpowiedz
(@rozalinda50)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 7

Ale jak to jest z tymi tradycjami, o których @Glifmistrz mówił wcześniej - tymi z pracą nad Wenus? Tam też mogą być jakieś konsekwencje, jeśli coś pójdzie nie tak, czy to generalnie bezpieczniejsza ścieżka?


Odpowiedz
(@wandzisia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 330

@Rozalinda50 Z tego, co czytałam i czego się uczyłam - praca przez archetyp Wenus jest inna głównie dlatego, że nie kierujesz energii w stronę konkretnej osoby. Nie ma kogoś po drugiej stronie, kto musiałby 'odpowiedzieć'. Więc to pytanie o konsekwencje wygląda inaczej. Choć to nie znaczy, że jest całkowicie neutralna - zmiana w tobie i tak wpływa na twoje otoczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 220
(@dominik84)
Połączone: 8 miesięcy temu

Poczekajcie, bo zgubiłem się trochę. To czy wy mówicie, że te obawy o karmiczne konsekwencje są w ogóle bezpodstawne, czy raczej że są źle sformułowane? Bo to dwie różne rzeczy. Można wierzyć, że rytuał 'na kogoś' ma konsekwencje, i mieć rację, ale z zupełnie innego powodu niż to, co popularnie się mówi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulita88)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Dominik84 Dokładnie to chciałam powiedzieć. Konsekwencje mogą być realne, ale ich mechanizm jest inny niż 'karma cię ukarze'. Bardziej chodzi o to, że relacja zbudowana na przymusie - niezależnie czy energetycznym, czy emocjonalnym - ma wbudowaną niestabilność. I to jest przewidywalne bez żadnej mistyki.


Odpowiedz
Wpisy: 848
(@ewunia_j)
Połączone: 4 miesiące temu

I właśnie to jest chyba najuczciwsza odpowiedź na pytanie z tytułu tego wątku - że ryzyko rozpadu związku po rytuale zależy nie tyle od jakiegoś automatycznego mechanizmu karmicznego, co od tego, co ten rytuał w ogóle zbudował. Jeśli wymusił coś, czego tam nie było - to związek będzie się sypał, bo sypie się wszystko, co stoi na czymś, czego tam nie ma. A jeśli praca była o tobie, to historia jest zupełnie inna i pytanie w tytule przestaje mieć sens w tej samej formie.


Odpowiedz
Strona 4 / 4
Udostępnij: