Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a bi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a biofeedback - czy ciało mówi nam o działaniu?

Strona 3 / 4

Wpisy: 218
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

A gdyby założyć że ktoś to robi przez, powiedzmy, rok — dwadzieścia rytuałów, zapisane obserwacje, sprawdzone wyniki — to co byście powiedzieli że jest minimalną liczbą przypadków żeby wyciągnąć jakiś wniosek? Bo wydaje mi się że przy tym typie zjawisk statystyka to trochę ślepa uliczka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 89

@Fabianek to naprawdę dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. W badaniach klinicznych przy efektach słabych i zmiennych potrzeba kilkuset obserwacji żeby cokolwiek było statystycznie wiarygodne. Ale my nie robimy badań klinicznych — robimy coś bardziej w stylu case study. Dwadzieścia przypadków przy uważnej obserwacji może dać coś wartościowego, pod warunkiem że jesteś w stanie być uczciwy wobec siebie co do wyników.


Odpowiedz
Wpisy: 28
Rozpoczynający temat
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Trochę smutne to co wychodzi z tej rozmowy — że ani ciało, ani znaki zewnętrzne nie dają nam pewnego sygnału. Rozumiem to po ludzku ale mam wrażenie że gdzieś w tym wszystkim jest jakaś granica której po prostu nie można przekroczyć poznawczo. I nie wiem czy to znaczy że rytuały miłosne są skazane na działanie w ciemno, czy że po prostu mechanizm weryfikacji jest inny niż myślałam.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Może nie 'działanie w ciemno', tylko działanie bez dowodu zewnętrznego. To jest inna sytuacja. Mnóstwo rzeczy działa bez możliwości pełnej weryfikacji — intuicja, decyzje emocjonalne, zmiana nastawienia wobec kogoś. Pytanie czy potrzebujesz dowodu że zadziałało, czy wystarczy ci obserwacja że coś się zmieniło. Ciało może nie być wskaźnikiem sukcesu rytuału, ale może być wskaźnikiem twojego stosunku do całej tej historii — jak bardzo w to wchodzisz, jak bardzo wierzysz w możliwość zmiany, jak bardzo jesteś otwarta na różne wyniki. I to jest informacja nie bez wartości.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Ja powiem szczerze — przez lata obserwacji własnych rytuałów doszłam do wniosku że najlepszym wskaźnikiem jest to co czujesz mniej więcej tydzień po. Nie zaraz po, nie w trakcie. Jakieś wewnętrzne przesunięcie, zmiana perspektywy wobec tej osoby albo sytuacji. Ciało podczas rytuału to zbyt bieżące, zbyt zależne od nastroju dnia. Ale ta tygodniowa zmiana — tego nie da się udawać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 16

@Halszeczka.x ten tydzień po to interesująca obserwacja, ale mam pytanie — czy to 'wewnętrzne przesunięcie' które opisujesz to coś co czujesz jako zmianę w sobie, czy raczej zmieniasz swoje postrzeganie tej osoby? Bo to chyba nie jest to samo?


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 247

@Znachornik jedno i drugie na raz, i myślę że właśnie o to chodzi. Zmiana w sobie powoduje zmianę sposobu patrzenia na tę osobę. Trudno to rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 557
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To co Halszeczka.x opisuje jest zbliżone do tego co w psychologii określa się jako reappraisal — poznawcze przepracowanie sytuacji emocjonalnej. Z punktu widzenia fizjologii to się faktycznie manifestuje zmianami w aktywności kory przedczołowej i obniżeniem reaktywności ciała migdałowatego. Czy to jest 'efekt rytuału' czy efekt czasu i refleksji — tego nie rozstrzygnę, ale mechanizm jest realny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Dadzbog.x Ale czy ten mechanizm który opisujesz Dadzbog.x mógłby być po prostu tym co rytuał robi — czyli skłania do refleksji, do przepracowania emocji, i te tygodniowe 'przesunięcia' to właśnie skutek tego? Nie nadnaturalny, ale wciąż prawdziwy?


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja tak własnie rozumiem większość rytuałów miłosnych szczerze mówiąc. Nie że coś zmieniam w komsie innym, tylko że zmieniam coś w sobie. I biofeedback miałby sens właśnie jako miara tej zmiany — czy moje ciało jest spokojniejsze wobec tej osoby, czy mniej zestresowane na myśl o sytuacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Teofilka ale wtedy to jest terapia, nie rytuał w sensie który większość osób tu rozumie. Ludzie przychodzą do kategorii 'rytuały miłosne' z konkretnym oczekiwaniem — że coś się zmieni u tej drugiej osoby. I jeśli mówimy im 'zmieni się tylko twoje postrzeganie', to czy to nie jest trochę omijanie pytania?


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 409

@Jasiek98 ale może właśnie to omijanie jest uczciwe? Bo alternatywą jest obiecywanie że rytuał zmieni zachowanie kogoś innego, co jest twierdzeniem którego nie możemy zweryfikować. Przynajmniej zmiana we własnym ciele i emocjach jest czymś co można zaobserwować.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że ta dyskusja trochę się rozdwaja — z jednej strony mówimy o biofeedbacku jako wskaźniku stanu podczas rytuału, a z drugiej weszliśmy w temat co rytuał w ogóle robi. Nie że to złe, po prostu zastanawiam się czy te dwa pytania mają tę samą odpowiedź.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 89

@Bazylka54 masz rację że to są różne pytania. Biofeedback jako wskaźnik stanu podczas rytuału — to pytanie ma sensowne odpowiedzi. Biofeedback jako dowód że rytuał zadziałał na zewnątrz — to już zupełnie inna sprawa i chyba nie ma tu dobrej odpowiedzi.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Rena07 a co z tym co Dadzbog.x pisał wcześniej o HRV? Jeśli zmierzyłabyś HRV przed i po rytuałe i po tygodniu, i widziałabyś stabilizację — to byłoby dla ciebie jakimś sygnałem? Nawet nie dowodem, tylko sygnałem?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 557

@Smiertka HRV po tygodniu to w zasadzie jest miara stresu życiowego, nie efektu konkretnego rytuału. Może wzrosnąć bo lepiej spałaś, bo minął trudny tydzień w pracy, bo mniej myślałaś o tej osobie. Problem z pomiarem rozciągniętym w czasie jest taki, że im dłuższy odstęp, tym więcej zmiennych wchodzi w grę i coraz trudniej wskazać co co spowodowało.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, zastanawiam się czy nie ma tutaj czegoś takiego jak odwrócona logika — że może nie chodzi o to żeby biofeedback mówił nam czy rytuał zadziałał, tylko żeby mówił nam kiedy przestać. Kiedy ciało jest wyczerpane, kiedy emocje są zbyt intensywne, kiedy nie ma sensu kontynuować. To jest informacja którą ciało może dawać całkiem rzetelnie, prawda?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 406

@Fabianek o, to jest ciekawy punkt. W starych systemach był taki moment zwany 'uwolnieniem intencji' — że po wykonaniu rytuału trzeba go puścić, bo dalsze napięcie i oczekiwanie blokuje efekt. I może właśnie ciało mówi nam kiedy jesteśmy w tym momencie — to charakterystyczne rozluźnienie, głębszy oddech, że tak powiem 'odpuszczenie'.


Odpowiedz
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 16

@Dominisia01 ale to jest właśnie problem — ciało może się rozluźnić bo naprawdę odpuściłaś intencję, albo bo jesteś po prostu zmęczona. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest takie trudne do rozróżnienia jak się wydaje. Zmęczenie to ciężkość, chęć żeby się położyć, pewien dyskomfort. 'Odpuszczenie' które opisuję to jest coś lżejszego — jakbyś odłożyła coś co niosłaś. Subiektywnie to są różne odczucia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@turkusowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 33

@Halszeczka.x a jak to wygląda fizycznie? Czy jesteś w stanie powiedzieć coś konkretniejszego, bo 'lżej' i 'ciężej' to jednak trochę metafory?


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 247

@Turkusowa hmm, fizycznie to brzmi banalnie, ale: rozluźnienie w klatce piersiowej, spokojniejszy oddech, brak napięcia w ramionach. Przy zmęczeniu te rzeczy też są, ale jest do tego pewna tępość, brak koncentracji. Przy 'odpuszczeniu' jestem spokojna ale przytomna. Nie wiem czy to jest zadowalające jako opis.


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Halszeczka.x Ja rozumiem o czym mówisz Halszeczka i chyba każdy kto robił rytuały wie o co chodzi. Problem jest taki że to subiektywne odczucie jest trudne do przekazania komuś kto tego nie czuł. I tu biofeedback jako język wspólny mógłby być pomocny — nie jako dowód, tylko jako opis.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie, i to jest może jedyne sensowne zastosowanie biofeedbacku w tym kontekście — jako wspólny język opisu stanów. Zamiast mówić 'czułam lekkość' mówisz 'moje HRV wzrosło o X, oddech zwolnił do Y'. To nie jest dowód na nic, ale to jest komunikowalna informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Z tym wspólnym językiem to jest tak, że biofeedback jednak wymaga sprzętu. Ale ciekawi mnie czy ktoś z was próbował kiedykolwiek prostego protokołu — bez sprzętu, tylko zapis odczuć w konkretnych kategoriach, według stałego szablonu. Coś prostszego niż pełny dziennik, ale bardziej systematycznego niż 'pamiętam że coś czułam'.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Dobry punkt Fabianku z tym kiedy przestać. Ale wracam do pytania o prosty protokół bez sprzętu — bo wydaje mi się że to jest realistyczniejsze dla większości z nas. Czy ktoś próbował np. zapisywać po rytuałe konkretne fizyczne odczucia według stałych kategorii? Nie 'czułam dobrze', tylko np. napięcie mięśni 1-10, tempo oddechu, temperatura dłoni, stan uwagi. I to robić systematycznie przez kilka sesji żeby zobaczyć wzorce?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 406

@Rena07 ja robiłam coś podobnego przez jakiś czas. Nie taki formalny formularz, ale miałam zeszyt gdzie po każdym rytuałe zapisywałam garść obserwacji. Co zauważyłam — moje odczucia były dość stabilne jeśli rytuał szedł 'po swojemu', a zupełnie chaotyczne jak coś mi nie wychodziło, rozpraszałam się, albo robiłam go w złym nastroju. To mi dało więcej niż sama intuicja bo mogłam porównać.


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Dominisia01 i co z tych porównań wynikło? Znaczy — czy widziałaś jakiś wzorzec który mógłbyś powiedzieć 'ok przy takich odczuciach rytuał działał, a przy takich nie'? Bo to by było naprawdę interesujące.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 406

@Teofilka szczerze? Nie do końca. Widziałam korelację między moim stanem a tym jak rytuał przebiegał, ale nie między tym a 'efektami' rozumianymi jako zmiany w relacji. Mogę powiedzieć że jak byłam skupiona i spokojna, to rytuał był spójniejszy subiektywnie. Ale czy to przełożyło się na coś zewnętrznego — tego nie wiem. Za dużo zmiennych.


Odpowiedz
Wpisy: 218
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

A czy to nie jest trochę pułapka z tym szukaniem wzorców — że zaczynamy dopasowywać interpretację do oczekiwanego wyniku? Jak rytuał 'poszedł dobrze' to czujemy że zadziałał, jak coś poszło nie tak to mamy wytłumaczenie dlaczego nie. Czy ktoś miał sytuację gdzie ciało mówiło 'źle' a potem coś się jednak zadziało?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 247

@Fabianek tak, dokładnie taką sytuację miałam. Rytuał który czułam jako kompletnie rozproszony, wręcz nieudany — byłam zmęczona, myśli uciekały, fizycznie byłam gdzieś indziej. I mimo to coś się poruszyło w relacji, nie powiem że dramatycznie, ale wyraźnie. Więc moja własna ocena stanu była zupełnie oderwana od tego co nastąpiło.


Odpowiedz
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 16

@Halszeczka.x ale jak możesz być pewna że to był efekt tamtego rytuału a nie coś co i tak by się wydarzyło? To jest ten problem z korelacją o którym mówiłam wcześniej.


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 247

@Znachornik nie mogę. I to jest właśnie to — nie mogę być pewna ani w jedną ani w drugą stronę. Dlatego mówię o tym jako o obserwacji, nie jako o dowodzie. Ale właśnie to podważa ten pomysł że 'dobre' odczucia podczas rytuału są gwarancją efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@turkusowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

A co jeśli odczucia podczas rytuału nie mają nic wspólnego z efektem, tylko z czymś zupełnie innym — na przykład z tym jak bardzo dana osoba w ogóle nadaje się do pracy rytualnej w danym momencie? Że ciało mówi nie 'zadziałało' tylko 'jesteś gotowa' albo 'nie jesteś gotowa'?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Turkusowa ale wtedy co to w ogóle znaczy 'gotowa'? Bo to słowo robi dużo roboty w tym zdaniu i jest bardzo nieostre. Gotowa fizycznie, emocjonalnie, energetycznie — każde z tych znaczeń to inny temat.


Odpowiedz
(@turkusowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 33

@Jasiek98 no właśnie nie wiem jak to precyzyjnie określić, stąd pytanie. Ale intuicyjnie — chodzi mi o coś w stylu stanu wyjściowego. Że jak jesteś roztrzęsiona albo wyczerpana to wkładasz w rytuał inny materiał niż jak jesteś wycentrowana. I może biofeedback mierzyłby właśnie to wejście, nie wyjście.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 557

@Turkusowa To co Turkusowa mówi ma zresztą podstawy fizjologiczne. Kortyzol i stan układu współczulnego przed rytuałem determinują jakość każdej praktyki wymagającej koncentracji. Badania nad medytacją pokazują że osoby w stanie chronicznego stresu mają znacznie trudniejszy dostęp do stanów alfa i theta — czyli do tych częstotliwości fal mózgowych które wiążą się z głęboką praktyką. Więc biofeedback jako sposób oceny gotowości przed, nie po, ma sens. Tylko nadal nie odpowiada na pytanie o efekt zewnętrzny.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Dadzbog.x to jest dla mnie naprawdę nowe spojrzenie na to. Czyli de facto lepszym zastosowaniem biofeedbacku byłoby sprawdzenie stanu przed rytuałem i ewentualne odkładanie go jeśli jesteś w złym miejscu?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 557

@Smiertka tak to rozumiem. I to jest mierzalne — tętno, HRV, oddech, temperatura skóry. Można by nawet powiedzieć że jeśli HRV jest mocno obniżone to może nie jest najlepszy moment na coś wymagającego skupienia. Oczywiście to dotyczy każdej praktyki, nie tylko miłosnej.


Odpowiedz
Wpisy: 409
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja jednak wracam do pytania Reny o prosty protokół bo to mnie najbardziej interesuje praktycznie. Dadzbog, okej, fale alfa i HRV to brzmi sensownie. Ale realnie — co poleciłbyś komuś kto nie ma żadnego sprzętu i chce jakoś usystematyzować obserwację własnego stanu?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to mi chodziło. Bo gadamy o HRV i kortyzolu ale większość ludzi tutaj nie ma ani pulsoksymetru ani nic podobnego. I zastanawiam się czy zwykły dziennik obserwacji, wypełniany według stałego szablonu, mógłby zastąpić sprzęt przynajmniej częściowo.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam taki zeszyt od jakiegoś czasu, właśnie w kontekście medytacji, nie rytuałów konkretnie. I zapisuję: tempo oddechu przed, podczas, po. Napięcie w konkretnych miejscach ciała. Stan myśli — czy się kręcą czy są spokojniejsze. Subiektywnie to działa jako punkt odniesienia, bo widzę że są dni kiedy po 15 minutach medytacji jestem spokojniejsza, i są dni kiedy siedzę 30 minut i nic. Nie wiem co to znaczy dla rytuałów ale może podobna logika?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 218

@Bazylka54 i czy widzisz jakiś wzorzec w tych dniach kiedy 'nic'? Że to są jakieś konkretne okoliczności — pora dnia, zmęczenie, coś co się wcześniej wydarzyło?


Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Fabianek tak, głównie zmęczenie i to że mam coś niezałatwionego w głowie. Jak mam deadline albo coś mnie drażni a nie powiedziałam tego na głos — wtedy medytacja się nie kleji. Nie wiem czy to reguła dla wszystkich ale u mnie się powtarza.


Odpowiedz
Wpisy: 28
Rozpoczynający temat
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i myślę że wychodzi nam coś ciekawego — że biofeedback, nawet ten domowy bez sprzętu, może być bardziej przydatny jako informacja o sobie niż jako informacja o rytuałe. To znaczy nie 'czy rytuał zadziałał' tylko 'co się ze mną dzieje kiedy go robię i czy to miejsce jest dobre na taką pracę'. Czy to jest właśnie to czego szukałam pytając ten temat — tylko doszłam do tego okrężną drogą?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 218

@Tunia00 To co Tunia napisała mnie uderzyło. Bo przez całą tę rozmowę zakładaliśmy że biofeedback to coś co ma potwierdzić albo zaprzeczyć skuteczności rytuału. A może po prostu się do tego nie nadaje — i to jest porządkująca myśl, nie rozczarowanie.


Odpowiedz
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Fabianek ale to trochę za łatwe wyjście, nie? Bo jeśli biofeedback nic nam nie mówi o efekcie rytuału, to co nam w ogóle mówi? Że byliśmy spokojni? Że się porządnie oddychało? To można zmierzyć bez żadnego kontekstu rytualnego.


Odpowiedz
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 28

@Jasiek98 no ale właśnie chyba o to chodzi — że może wartość tej obserwacji leży właśnie w tym 'kontekście bez rytuału'. Czyli uczysz się rozpoznawać swój własny stan niezależnie od intencji. I potem możesz świadomiej wchodzić w rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 406
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam wrażenie że gubimy jeden wątek — wcześniej ktoś mówił o tym że podczas samego rytuału mogą pojawić się sygnały fizyczne, które czujemy jako 'przebicie', jakieś ciepło, mrowienie, zmiana rytmu oddechu. I pytanie było czy te sygnały da się w ogóle przypisać czemuś konkretnemu czy to zawsze będzie interpretacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Dominisia01 właśnie to mnie najbardziej zastanawia. Bo u mnie podczas pracy z czakrami te sygnały są bardzo wyraźne — ciepło w dłoniach, pulsowanie w pewnych punktach. I zawsze czułam że to jest jakiś rodzaj informacji. Ale po tej dyskusji zaczynam się zastanawiać czy nie projektuję tego czego oczekuję.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 557

@Smiertka to bardzo uczciwe pytanie. I odpowiedź jest taka że obie możliwości współistnieją. Ciepło w dłoniach podczas skupionej pracy to rzecz fizjologicznie realna — zmiana ukrwienia obwodowego, drobne napięcia mięśniowe. To się dzieje. Pytanie co to znaczy w kontekście rytualnym to już inna warstwa. Nie musisz wybierać między 'to działa energetycznie' a 'to tylko fizjologia' — te opisy nie wykluczają się wzajemnie, tylko opisują ten sam fenomen z różnych stron.


Odpowiedz
Wpisy: 247
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Ale Dadzbog — czy to nie jest zbyt wygodna pozycja? 'Oba opisy są prawdziwe' brzmi jak wymigiwanie się od odpowiedzi. Bo jak chcę wiedzieć czy mój sygnał fizyczny cokolwiek znaczy w sensie rytualnym, to ta odpowiedź mi nic nie daje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 557

@Halszeczka.x to nie jest wymiganie się, to jest precyzja. Jeśli chcesz wiedzieć czy sygnał fizyczny koreluje z efektem rytualnym — to tego nie wiem i nikt nie wie, bo to nie było badane w żadnym sensownym protokole. Jeśli chcesz wiedzieć czy sygnał fizyczny jest realny — tak, jest, i ma swoje wyjaśnienie fizjologiczne. To są dwa różne pytania.


Odpowiedz
(@iwetka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 409

@Dadzbog.x dobra, ale wróćmy do czegoś praktycznego. Mówiłeś wcześniej o HRV i falach alfa. Powiedzmy że ktoś ma dostęp do jakiegoś prostego opaski z HRV — i chce to jakoś sensownie stosować przy rytuałach. Co by miał obserwować? Bo sama liczba HRV nic mi nie mówi.


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Właściwie ciekawi mnie coś innego — czy w ogóle sensowne jest mierzenie czegokolwiek w czasie samego rytuału? Mierzenie to też jakaś forma skupienia uwagi, i to w innym kierunku. Spoglądanie na zegarek czy odczytywanie wartości z opaski — to nie jest stan który chcesz osiągnąć podczas pracy rytualnej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 218

@Rena07 to jest dobry punkt. Czyli może jedyne sensowne okna pomiarowe to przed i po, nie w trakcie. I wtedy pytanie brzmi — co chcesz zobaczyć na tym 'po'? Że jesteś spokojniejszy? Że tętno opadło? I co z tego wynika?


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@turkusowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mi się wydaje że 'po' jest najciekawsze właśnie z tego powodu — bo jeśli po rytuale jesteś bardziej wycentrowana niż przed, to może to jest informacja o tym że coś się faktycznie przestawiło. Nie wiem co, nie wiem jak, ale stan się zmienił.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@znachornik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 16

@Turkusowa ale to jest po prostu efekt relaksacyjny. Każda forma skupionej uwagi przez kilkanaście minut da ci niższe tętno po zakończeniu. To nie jest specyficzne dla rytuałów.


Odpowiedz
(@turkusowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 33

@Znachornik no tak, ale nikt nie twierdził że jest specyficzne. Chodzi o to żeby mieć jakiś punkt odniesienia. Jak medytacja i rytuał dają podobny efekt fizjologiczny, to może pytanie nie jest 'który jest lepszy' tylko 'co je różni subiektywnie'.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mnie sie wydaje ze ta dyskusja troche okraza wokol tego samego — że nie możemy rozdzielić efektu rytuału od efektu skupienia, bo rytuał wymaga skupienia. To jak pytac czy herbata smakuje lepiej ze wzgledu na kubek czy na sam napar.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Teofilka ale to porównanie jest chyba za upraszczające. Bo kubek naprawdę wpływa na smak — ceramika, grubość ścianki, temperatura. Więc może to wcale nie jest argument za tym że nie da się rozdzielić. Może właśnie da się, tylko wymaga odpowiedniego projektu obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie bo czytam i nie do końca rozumiem — kiedy mówicie 'efekt rytuału', to macie na myśli efekt zewnętrzny, że coś się wydarzyło w relacji, czy efekt wewnętrzny, że coś się zmieniło w was? Bo to są kompletnie różne rzeczy i przez całą rozmowę te dwa znaczenia się mieszają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 406

@Damianek74 i to jest świetne pytanie, serio. Bo ja mówiłam głównie o efekcie wewnętrznym — o tym co czuję w trakcie i po. A mam wrażenie że część osób miała na myśli ten zewnętrzny, że 'coś się ruszyło w relacji'. I to są faktycznie nieporównywalne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 589
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

No i tu jest pies pogrzebany. Bo biofeedback może dać ci cokolwiek tylko o efekcie wewnętrznym. O efekcie zewnętrznym nie powie ci absolutnie nic. A jeśli pytanie z tytułu wątku jest o tym czy ciało mówi nam o działaniu rytuału — to zależy co przez 'działanie' rozumiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 28
Rozpoczynający temat
(@tunia00)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie. I chyba warto to zostawić jako otwarte, bo może każdy z nas szuka czegoś innego. Ktoś chce wiedzieć czy był w dobrym stanie do pracy. Ktoś chce wiedzieć czy coś się w nim zmieniło. A ktoś inny chce potwierdzenia że efekt zewnętrzny jest możliwy. Biofeedback odpowie może na pierwsze dwa, ale to trzecie to już zupełnie inna rozmowa.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fabianek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 218

@Tunia00 To co Tunia napisała na końcu jest chyba najuczciwszą odpowiedzią w całym wątku. Każdy szuka czegoś innego i mierzy coś innego. Ale mnie trochę kłuje w oczy jedno — czy to nie znaczy że biofeedback przy rytuałach jest czymś absolutnie subiektywnym w sensie interpretacyjnym? Że dwie osoby z identycznym odczytem HRV mogą wyciągnąć kompletnie inne wnioski, i obie będą 'miały rację'?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 557

@Fabianek tak, i to nie jest wada tego podejścia, to jest właściwość. Biofeedback daje ci dane. Interpretacja należy do ciebie. Dokładnie tak samo działa odczyt tętna u kardiologa — on może powiedzieć ci co widzi, ale co z tym zrobisz, to już zależy od kontekstu twojego życia. Różnica jest taka że kardiolog ma protokół interpretacyjny, a przy rytuałach tego protokołu nie ma. I tu jest sedno.


Odpowiedz
(@halszeczka-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 247

@Dadzbog.x ale to chyba trochę inna sytuacja. Kardiolog pracuje z patologią albo jej brakiem — jest jakiś punkt odniesienia w postaci normy klinicznej. A co jest normą dla stanu rytualnego? Bo chyba nikt tego nie badał?


Odpowiedz
Wpisy: 89
(@rena07)
Połączone: 2 lata temu

Nie badał, i szczerze wątpię żeby kiedyś zbadał w sensowny sposób, bo żeby zbadać 'stan rytualny' musisz najpierw zdefiniować co to jest. A to jest problem, który ludzie próbują rozwiązać od kilkudziesięciu lat przy badaniach medytacji i dalej nie ma zgody co do definicji.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@jasiek98)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 589

@Rena07 są jednak pewne próby. Neurofenomenologia — ten termin wymyślił Francisco Varela i współpracownicy w latach 90. — to podejście które zakłada że subiektywne doświadczenie i dane fizjologiczne można badać równolegle, bez sprowadzania jednego do drugiego. Nie wiem czy to rozwiązuje problem rytuałów, ale przynajmniej jest jakaś rama pojęciowa.


Odpowiedz
(@dominisia01)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 406

@Jasiek98 to brzmi jak coś z czym mogłabym żyć. Że nie musisz udowadniać że Twoje subiektywne odczucie ma odpowiednik w danych, ale możesz je badać obok siebie. Ale jak to się przekłada na praktykę? Że robisz rytuał i jednocześnie opisujesz co czujesz i mierzysz HRV?


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Jasiek98 Właśnie to mnie zastanawia od dawna przy tej całej dyskusji. Bo ja próbowałam raz pisać coś w rodzaju dziennika po pracy z czakrami — opisywałam co czułam, jak długo, gdzie w ciele. I po jakimś czasie zaczęłam dostrzegać pewne powtarzające się wzorce. Czy to jest to o czym mówi Jasiek? To znaczy czy prowadzenie takiego dziennika to jakaś forma tej neurofenomenologii?


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 177

@Smiertka to chyba nie do końca to samo, bo neuro-fenomenologia zakłada chyba jednak jakies pomiary bilogiczne rownolegle, a nie tylko zapis subiektywny. Chociaz moge sie mylic. Ale twoj dziennik brzmi jak cos uzytecznego po prostu dla ciebie, niezaleznie od tego jak to nazwiemy.


Odpowiedz
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 170

@Teofilka dziękuję, że tak to ująłaś. Bo miałam przez chwilę poczucie że to co robię jest 'niewystarczające' skoro nie mierzę nic obiektywnie. A może po prostu te dwa podejścia mogą iść obok siebie niezależnie.


Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Smiertka To co Smiertka opisuje z dziennnikiem — ja coś podobnego próbowałam przy afirmacjach. Zapisywałam kiedy, jaki nastrój przed, jaki po. I nie mam żadnych urządzeń do mierzenia HRV, więc to był czysty opis słowny. I po kilku tygodniach faktycznie było widać że niektóre sesje były jakoś inaczej zabarwione niż inne, chociaż zewnętrznie robiłam to samo. Nie wiem co to znaczy ale byłam zaskoczona.


Odpowiedz
(@turkusowa)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 33

@Bazylka54 i co — widziałaś jakiś wzorzec? Że konkretna pora dnia, konkretny nastrój wyjściowy dawał inny efekt?


Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Turkusowa tak, trochę tak. Wieczorne sesje były częściej takie 'ciężkie', a te rano przy kawie jakoś lżejsze. Ale nie wiem czy to nie jest po prostu biologia, bo rano mamy wyższy kortyzol i jesteśmy bardziej pobudzone. Więc może to nie afirmacje, tylko pora.


Odpowiedz
Strona 3 / 4
Udostępnij: