Zdecydowałam, dołożyłam dziś egipski. Pan Robert powiedział, że to dobry moment. Czuję ulgę, jakby wszystko wreszcie zaczynało się porządkować.
Dziś kolejne spotkanie, tak jak zaproponował wczoraj. Nie mogę się już doczekać 🙂
On rano napisał: "Miło było w sobotę. Może powtórzymy w tygodniu?". Odpisałam, że chętnie. Poczucie ulgi x100.
Wczoraj dołożyłam egipski a dzisiaj zauważyłam, że polubił moje stare zdjęcie z lipca. Przypadek czy rytuał działa tak szybko?
Dzisiaj obudziłam się dokładnie o 4:30 z wrażeniem, że o mnie myślał. Nadal zero kontaktu ale wrzucił piosenkę, której słuchaliśmy razem. Co o tym mysleć?
Dwunasty dzień lustra. Głowa trochę ćmi, sen płytki, nadal cisza od niego. Staram się nie liczyć dni, ale same się liczą w głowie.
Wypad wczoraj wyszedł super. Dziś zwykły dzień, ale miło, spokojnie, blisko. Jakby nam się kalibracja zrobiła na nowo.
Po spotkaniu: prosto, ciepło, bez napięcia. Ustaliliśmy, że w piątek robimy kolację u mnie. Nie będę ukrywać - jestem szczęśliwa :))
Dostałam "dzień dobry" i śmieszny mem. Napisał też że w czwartek po pracy ma trochę wolnego. Odpisałam że mi pasuje. Wszystko dobrze się układa.
Egipski, kolejny dzień. Dziś zareagował serduszkiem na moją relację ze spaceru i wysłał "ładnie tam". Odpisałam krótko "dzięki :)". Serce skacze z radości 🙂
Trzynasty dzień lustra. Sny jakby się uspokoiły a ja mniej płaczliwa. Kontakt nadal zero, ale we mnie ciszej. Może tak ma być na tym etapie.
Zareagował na moją relację na Instagramie. Pierwszy raz od rozstania jakakolwiek reakcja. Głupie to, a aż mnie ścisnęło w środku.
Wolne święto = długi spacer. Rozmawialiśmy dużo o zwykłych rzeczach, planujemy piątek. Podsyłamy sobie playlisty jak kiedyś.
Dziś gotowaliśmy razem, śmialiśmy się z przypalonego naleśnika. Czuję że miedzy nami naprawdę wszystko dobrze się ułożyło.
Mały update: napisał w końcu! Zapytał co u mnie! Odpisałam bardzo krótko i uprzejmie. No to jest coś w końcu!
Nie mogę doczekać się tego czwartku, nie mogę znaleźć sobie miejsca.
Czekam aż jeszcze cos ruszy. Brakuje mi trochę cierpliwości.
Mi dzisiaj serce mi wali od rana. Postanowiłam dziś nie zaglądać co chwilę w telefon. Zrobię swoje i dam temu wybrzmieć.
Noc nieprzespana, dawno tak nie miałam. Trochę mnie boli głowa.
Piątek potwierdzony, kolacja u mnie. Pisał, że wpadnie wcześniej. To takie zwykłe a ja się tym cieszę jak dziecko.
Jutro spacer. Boję się rozmów „o nas", postanowiłam nic nie wywoływać. Niech to po prostu będzie miły czas.
Egipski trwa. Polubił dziś zdjęcie mojej kawy z rana (śmieszne, bo zwykłe). Oprócz tego cisza.
Dziś ten spacer po pracy. Nie mogę się doczekać 🙂
W nocy kolejna reakcja na stories. Przestał ukrywać że wchodzi na mój profil.
Dzisiaj przypadkiem wyświetlił mi się jego profil i zrobiło mi się gorąco. Później przeszło. Energia jak na huśtawce, ale mniej łez.
Po długiej walce i pomocy Pani Anny Szalkowskiej, Pana Eryka oraz Pana Roberta w końcu coś rusza. Partner otworzył się i zaczynamy od nowa. Nie wiem sama bo aż mi się wierzyć nie chce ale mam łzy w oczach.
mam nadzieję że tak zostanie i będzie tylko lepiej i że wam wszystkim też się uda osiągnąć cel. Nie poddawajcie się. Próbujcie. Będę pisała co się dzieje dalej u mnie.
Coś rusza, napisał do mnie. Zapytal co u mnie. Odpisałam: „Ok, sporo rzeczy, a u Ciebie?". Jeszcze nic nie odpisał
