Z tym sprawdzaniem to jest trochę błędne koło bo czym bardziej sprawdzasz tym bardziej się skupiasz na braku, a magia przyciągania działa na skupieniu na posiadaniu. To jest znana zasada we wszystkich tradycjach od law of attraction po chaos magick - intencja musi być jakby 'wysłana', a nie 'trzymana w ręku'.
szczerze to zawsze gubiłem sie na tym rozróznieniu. jak mam przestac trzymac a nie udawac ze mi nie zalezy? co to praktycznie znaczy? bo to brzmi pieknie ale nie wiem jak to zrobic
Ale wracając do pytania Auric05 o te dwa rytuały - bo cała ta rozmowa trochę nas przeniosła w teorię. Jeśli problem polega na tym, że lęk wchodzi w trakcie, to może pytanie o 'czy robić nowy' jest nie tym pytaniem. Może jest pytanie o to, co zrobić z tym co jest teraz, zanim w ogóle ruszy nowe.
Tak, to jest chyba bliżej sedna. Bo jak siedzę z tym pierwszym rytuałem i czuję że on jeszcze trwa, ale jednocześnie mam ten impuls żeby coś dołożyć - to może ten impuls sam w sobie mówi mi coś o moim stanie. Że nie jestem w miejscu cierpliwości tylko w miejscu niecierpliwości. Czy to oznacza że drugi rytuał będzie z definicji 'zanieczyszczony'?
Nie powiedziałabym że zanieczyszczony, ale zbudowany na innym fundamencie. To nie jest ocena moralna, tylko opis. Rytuał zrobiony z niecierpliwości ma inną jakość niż zrobiony z gotowości. Oba mogą coś uruchomić, ale pytanie co dokładnie.
przepraszam że wchodzę w połowie ale mam pytanie - czy istnieje coś takiego jak rytuał 'zamknięcia' poprzedniego zanim się zrobi nowy? bo gdzieś czytałam o tym że można świadomie zamknąć intencję i dopiero potem otworzyć nową, jakby zakończyć jeden cykl. czy to jest coś praktykowanego czy to był jakiś wymysł?
Dobra ale to rodzi nowe pytanie - jeśli robisz rytuał zamknięcia, to czy tym samym 'wyłączasz' poprzedni? Bo z jednej strony chcesz żeby tamten zadziałał, a z drugiej go zamykasz żeby zrobić nowy. Jak to działa jednocześnie?
ten obrazek z listem jest bardzo pomocny, dziękuję. Ja sama miałam problem właśnie z tym - robiłam rytuał i potem przez tygodnie codziennie 'zaglądałam' do niego myślami jakby sprawdzając czy doszedł. I może właśnie to blokowało. Ale nadal nie wiem jak fizycznie się od tego odcinać - co wy robicie żeby nie wracać myślami?
ja to robiłem tak ze po rytuale zakopywałem coś symbolicznego albo spaliłem papier z intencją. fizyczny gest koniec. wiem ze to proste ale u mnie działa lepiej niż same postanowienia w głowie. ciało łatwiej rozumie zamknięcie niż umysł
Dyzio, a czy ten gest fizyczny był dla ciebie czymś, co robiłeś od razu po rytuale, czy dopiero jak zaczynałeś czuć że 'zaglądasz' za często? Bo mi się wydaje że to robi różnicę - czy to jest intencjonalne zamknięcie w odpowiednim momencie, czy próba ratowania się przed własnym obsesyjnym sprawdzaniem.
To mnie zastanawia - czyli fizyczny gest koniec to nie jest element magiczny sam w sobie, tylko raczej psychologiczne potwierdzenie dla siebie że 'skończyłam'? Nie wiem czy to zmienia coś w tym jak działa, ale zmienia jak o tym myślę.
Dokładnie to mam na myśli. Siedzę z tym i nadal nie wiem - jak poznać że stary rytuał jest 'skończony' w sensie że można bezpiecznie zacząć nowy? Czy to jest kwestia jakiegoś znaku z zewnątrz, czy wewnętrzne poczucie, czy może arbitralna decyzja że 'zamykam'?
Myślę że szukasz czegoś co działa jak wyraźna granica, i rozumiem to, ale w praktyce to rzadko jest jeden moment. Są tradycje w których rytm księżyca wyznacza takie cezury - pełnia jako zamknięcie cyklu, nów jako otwarcie nowego. Ale to jest konwencja, nie zasada fizyczna. Możesz jej użyć jeśli pomaga ci wyznaczyć tę granicę zewnętrznie zamiast szukać jej wewnętrznie.
Wracając do Auric05 - bo to jest naprawdę konkretny problem, nie tylko teoria. Mam wrażenie że to pytanie 'kiedy mogę zacząć nowy' jest trochę jak pytanie 'kiedy mogę przestać się martwić'. I w tym sensie odpowiedź nigdy nie przyjdzie z zewnątrz tylko z miejsca w sobie, w którym naprawdę jesteś gotowa. Fazy księżyca mogą być pomocne jako pretekst, jako struktura - ale jeśli wewnętrznie nadal trzymasz tamten rytuał ze ściśniętym żołądkiem, to nów czy pełnia nic nie zmieni.
A jak długo Auric05 ten poprzedni rytuał trwa? Bo czytam od początku i nie wiem czy to jest kwestia tygodnia czy miesięcy - bo chyba to robi różnicę czy w ogóle mamy mówić o nakładaniu się
Jakieś dwa miesiące, może trochę więcej. Nie ma żadnych wyraźnych efektów, ale też nie ma poczucia że się zupełnie zamknęło. Jest gdzieś w środku taka... zawieszona sprawa. I właśnie z tego miejsca mi przyszedł impuls żeby coś dopełnić albo zacząć od nowa.
Dwa miesiące bez efektów i bez poczucia zakończenia - to jest coś co warto sprawdzić kartami zanim podejmiesz decyzję o nowym. Nie dlatego że karty 'zdecydują', ale dlatego że spread na aktualny stan intencji może ci pokazać czy ta energia jest nadal aktywna czy stoi. Czasem ta zawieszona sprawa to nie jest brak efektu, tylko wolniejszy proces.
Ja to u mnie miałem podobnie - zrobiłem rytuał i przez długi czas nic, potem nagle się zaczęło ruszać. Więc nie wiem czy dwa miesiące to dużo czy mało, bo to chyba zależy od tego co jest celem i jak daleko jesteś od tego
Mam pytanie może trochę z boku, ale - czy to możliwe że ta 'zawieszona sprawa' jak to opisuje Auric05 to jest właśnie znak że rytuał pracuje? Że poczucie zawieszenia to nie brak efektu tylko etap procesu? Czytałam gdzieś że po rytuale jest faza gestation, inkubacji, i właśnie wtedy nic nie widać a jednocześnie nie czujesz że to skończone.
Słuchajcie, ja tu śledzę tę rozmowę od początku i mam takie naiwne może pytanie - ale jeśli stary rytuał jest nadal otwarty i zrobi się nowy, to te dwie intencje będą działać równocześnie, czy się niejako zagłuszą nawzajem? Bo jakby energia idzie w dwa miejsca naraz to chyba jest mniej skupiona?
Fluorytka59 zadała właściwe pytanie, bo to jest sedno tej rozmowy. Czy dwie intencje działają równolegle czy się blokują - i tu naprawdę nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od tradycji i od tego jak ktoś rozumie 'energię intencji'. W podejściu operacyjnym, np. chaos magick, zakłada się że intencje są niezależne dopóki nie dotyczą tego samego obiektu lub tej samej osoby. Jeśli dotyczą - to już jest inaczej.
Słucham tej rozmowy i mam takie poczucie że zbliżamy się do czegoś ważnego, ale cały czas jest to dla mnie trochę abstrakcyjne. Cosmia - czy możesz powiedzieć co się stało w tym twoim przypadku gdy miałaś dwie nakładające się intencje? Co konkretnie zrobiłaś?
Zamknęłam starszą, zanim zaczęłam nową. Ale nie dlatego że 'musiałam' - tylko dlatego że siedziała gdzieś z tyłu głowy i czułam że jest we mnie podzielona uwaga. Zrobiłam prosty rytuał zamknięcia, bez wielkich ceremonii, i dopiero wtedy zaczęłam od nowa. Nie wiem czy gdybym tego nie zrobiła byłoby gorzej, bo nie sprawdzałam drugiej opcji.
Ja nigdy nie robiłem formalnego zamknięcia i jakoś działało, ale może dlatego że między jednym a drugim mijało dużo czasu. Może czas sam w sobie robi to co rytuał zamknięcia?
Ale skoro Auric05 po dwóch miesiącach nadal czuje tę 'zawieszoną sprawę' - to czy to nie jest właśnie odpowiedź sama w sobie? Że rytuał nie jest skończony i nie powinno się zaczynać nowego? Czy może to jest sygnał że trzeba coś z tym zrobić aktywnie, a nie czekać?
Mam takie pytanie do Auric05 - kiedy mówisz 'zawieszona sprawa', to czy to poczucie dotyczy rytuału, tej osoby czy obu naraz? Bo to może mieć znaczenie przy decyzji co dalej.
To jest kluczowe rozróżnienie. Bo jeśli poczucie niezamknięcia pochodzi z sytuacji życiowej, a nie z rytuału, to nowy rytuał nic tu nie zmieni - będziesz mieć to samo poczucie po kolejnych dwóch miesiącach. Rytuał nie zastąpi przeżycia czegoś.
