Forum

Asystent AI
Rytuały miłosne w r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały miłosne w różnych fazach księżyca - czy wybór dnia ma rzeczywisty wpływ

Strona 1 / 2

Wpisy: 73
Rozpoczynający temat
(@idalkaa)
Połączone: 1 rok temu

Słyszałam już kilka razy, że do rytuałów miłosnych ważne jest, żeby robić je w odpowiedniej fazie księżyca, ale nigdy nie do końca rozumiałam, o co chodzi. Jedna osoba mi mówiła, że tylko w pełnię, inna że koniecznie w nów, a jeszcze inna że to zależy od tego, czego chcemy. Czy ktoś to w ogóle sprawdzał na sobie albo wie, jak to realnie działa? Bo mam wrażenie, że każdy mówi co innego i człowiek nie wie, czemu wierzyć.


Odpowiedz
114 odpowiedzi
Wpisy: 174
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

To zależy od tego, co chcesz osiągnąć rytuałem. Nie ma jednej odpowiedzi, bo fazy księżyca działają na różne intencje inaczej. Nów to dobry moment na sadzenie nowych rzeczy, też w sensie przenośnym - nowe relacje, pierwsze kroki. Pełnia to już kulminacja, wzmocnienie tego, co już istnieje. Więc jeśli chcesz przyciągnąć coś zupełnie nowego, logika wskazuje na nów lub przybywający. A jeśli chodzi o pogłębienie istniejącej relacji, pełnia ma sens.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@bogumiła08)
Połączone: 12 miesięcy temu

A co z ubywającym księżycem? Gdzieś czytałam, że wtedy robi się rytuały na odpuszczenie, ale nie wiem, czy to się łączy z miłością. Czy to w ogóle ma zastosowanie przy rytuałach miłosnych, czy to tylko dla innych celów?


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Ubywający to nie jest tak, że 'nic nie robimy'. W tradycji magicznej ubywający księżyc stosuje się do eliminacji - usunięcia blokad emocjonalnych, wyjścia ze złej relacji, oczyszczenia się po rozstaniu. Więc owszem, ma zastosowanie przy miłości, tylko inaczej ukierunkowane. Pytanie do ciebie, Bogumiło - bo napisałaś, że coś czytałaś - w jakim kontekście to było? Bo to może mieć znaczenie, z jakiej tradycji pochodzi ta informacja.


Odpowiedz
Wpisy: 2348
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Dodam, że w Wicca ta korespondencja faz z intencją rytuału jest dość ściśle opisana i stamtąd chyba większość ludzi to zna, nawet nie wiedząc o tym. Księżyc przybywający - przyciąganie, księżyc ubywający - odpuszczanie lub uwalnianie. Pełnia - punkt kulminacyjny energii, nów - reset i nowe początki. Tylko że w praktyce nie zawsze człowiek czeka na idealną fazę, bo życie nie patrzy na kalendarz.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

A jak to jest z tym, że różne tradycje mają różne podejście do dat? Bo o ile wicca to jedno, to np. w astrologii patrzy się też na znak, w którym jest księżyc, a nie tylko na fazę. I podobno księżyc w Bliźniętach to co innego niż księżyc w Byku, nawet jeśli obydwa są w pełni. Czy przy rytuałach miłosnych to w ogóle ma znaczenie, czy wystarczy sama faza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Mistyk To bardzo dobre pytanie i jest w tym sporo racji. Znak zodiakalny księżyca dodaje kolejną warstwę. Klasycznie do spraw miłości poleca się księżyc w Byku, Rybach albo Wadze - to znaki powiązane z Wenus i z uczuciem. Księżyc w Bliźniętach jest bardziej komunikacyjny, niż romantyczny. Ale uczciwie powiem, że nie każdy sięga tak głęboko - dla wielu osób wystarczy faza i intencja. Oba podejścia mają swoich zwolenników.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Interesuje mnie to, co mówi Dionizy o znakach, bo numerologicznie też są daty lepsze i gorsze do rytuałów - np. dziewiątki i szóstki uważa się za sprzyjające sprawom serca. Zastanawiam się, czy ktoś łączył te dwie rzeczy, tzn. dobierał datę i tak, żeby była dobra numerologicznie, i tak, żeby faza księżyca pasowała. Brzmi skomplikowanie, ale może ktoś próbował?


Odpowiedz
Wpisy: 257
(@pawelek77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słyszałem o takim podejściu, ale sam nie łączyłem tego z numerologią - u mnie to bardziej intuicja plus patrzenie na to, co jest w górze. Przy rytuałach miłosnych kieruję się głównie tym, jak się w danym momencie czuję energetycznie, a faza to taki dodatkowy kontekst. Nie wiem, czy powinienem być bardziej skrupulatny w tym dobieraniu daty.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@lumina_f)
Połączone: 3 lata temu

Ale czy to nie jest tak, że jak nie wierzysz do końca w tą datę, to i tak nie zadziała? Bo słyszałam, że intencja jest ważniejsza niż data i że możan zrobić rytuał w 'nieodpowiedni' dzień i on i tak wyjdzie, jak się naprawdę skupisz. Chociaż może sie mylę?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Lumina_F To jest jeden z tych tematów, gdzie można się bez końca spierać. Są szkoły, które mówią, że sama intencja wystarczy, i są takie, które traktują księżyc, datę, dzień tygodnia jako realne czynniki wzmacniające albo osłabiające pracę. Osobiście myślę, że to nie jest albo-albo - intencja jest rdzeniem, ale zewnętrzne warunki to coś w rodzaju kontekstu. Herbata zaparzona we wrzątku smakuje inaczej niż ta w letniej wodzie, nawet jeśli to ta sama herbata.


Odpowiedz
Wpisy: 73
Rozpoczynający temat
(@idalkaa)
Połączone: 1 rok temu

Podoba mi się to porównanie z herbatą, ale mam pytanie - jak to jest z pełnią konkretnie? Bo słyszałam, że pełnia księżyca to dobry czas na rytuały miłosne, ale też że to czas kiedy emocje są intensywne i rytuał może wyjść 'za mocny' albo w nieoczekiwany sposób. Ktoś miał takie doświadczenie?


Odpowiedz
Wpisy: 320
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja raz robiłem coś prostego w pełnię - nie żaden skomplikowany rytuał, po prostu afirmacje i świeca - i rzeczywiście potem działy się rzeczy, których się nie spodziewałem. Nie wiem, czy to pełnia, zbieg okoliczności czy co, ale zbiegło się czasowo. Trudno mi powiedzieć, czy pełnia 'dała za mocno', czy po prostu wtedy byłem bardziej skupiony i to zrobiło różnicę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumiła08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Marcel50 A co to były za rzeczy, jeśli możesz powiedzieć? Bo ciekawi mnie właśnie, co ludzie rozumieją przez 'nieoczekiwane'. Czy chodzi o to, że osoba się odezwała, czy coś innego?


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 320

@Bogumila08 No właśnie osoba, na której mi zależało, napisała po długim milczeniu. Ale tutaj nie jestem w stanie powiedzieć, czy to zasługa pełni, rytuału, czy ona po prostu miała ochotę napisać. Dlatego trochę sceptycznie podchodzę do jednoznacznych wniosków. Może to po prostu kwestia momentu i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Myślę, że ten sceptycyzm jest zdrowy, ale z drugiej strony takie zbieżności powtarzają się na tyle często, że trudno je całkowicie ignorować. Sam z siebie zastanawiam się nad czymś innym - czy ktoś tutaj próbował robić rytuały miłosne w fazie kwadratu, tzn. tej pomiędzy nowym a pełnią? Nie słyszałem zbyt wielu opinii o tych 'pośrednich' fazach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Mieszko Kwadratury to ciekawy temat. W astrologii kwadrat to aspekt napięcia, więc jeśli ktoś nakłada tę logikę na pracę z księżycem, to pierwsze kwadratura (między nowym a pełnią) może być dobrym momentem do działania mimo przeszkód - takie przełamywanie oporu. Ale nie spotkałem się z tym jako standardową rekomendacją dla rytuałów miłosnych. Może dlatego, że mało kto o tym mówi, a może dlatego, że to mniej intuicyjne.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@frania98)
Połączone: 2 lata temu

Czytam ten wątek od początku i mam jedno pytanie, bo trochę się gubie - czy jest jakaś prosta zasada dla kogoś, kto nie śledzi na co dzień kalendarza księżycowego? Tzn. czy jeśli chcę zrobić jakiś pierwszy, prosty rytuał miłosny, to wystarczy poczekać na pełnię i tyle, czy to naprawdę jest bardziej złożone?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pawelek77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Frania98 Jeśli zaczynasz, to pełnia to bezpieczny i logiczny wybór - jest łatwa do śledzenia i intuicyjnie kojarzy się z kulminacją, które pasuje do intencji miłosnych. Nie musisz od razu śledzić znaku zodiaku ani numerologii daty. Zacznij prosto, a z czasem sam zauważysz, co dla ciebie działa lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Pawłem, że pełnia to dobry start, ale dodam tylko jedno - warto przed rytuałem sprawdzić, czy pełnia nie wypada akurat w znaku, który jest bardzo sprzeczny z intencją. Np. pełnia w Skorpionie jest intensywna emocjonalnie, co może być dobre albo złe w zależności od sytuacji. To nie jest obowiązkowe, ale jak człowiek już sięga po kalendarz, żeby sprawdzić datę pełni, to przy okazji można rzucić okiem na znak.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@milenka04)
Połączone: 3 tygodnie temu

To co napisała Tekla o Skorpionie mnie zatrzymało - bo właśnie pełnia była niedawno w Skorpionie i zastanawiałam się, czy robić coś miłosnego, czy odpuścić. Ostatecznie nic nie zrobiłam, bo czułam, że emocje mam za bardzo rozkręcone i bałam się, że wyjdzie coś nie tak jak chcę. Czy to w ogóle dobra logika, że jak sami jesteśmy 'za emocjonalni', to rytuał może wzmocnić nie tę intencję, którą chcemy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Milenka04 Tak, ta logika jest jak najbardziej sensowna. Rytuał nie działa w próżni - twój stan w momencie wykonywania go jest częścią tej pracy. Jeśli jesteś przepełniona lękiem albo desperacją, to właśnie to idzie w świat, nie czysta intencja miłosna. Stąd zresztą bierze się zalecenie, żeby przed rytuałem się wyciszyć. Dobra obserwacja z twojej strony, że sama oceniłaś swój stan.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@rdestowa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Ale jak to właściwie sprawdzić? Tzn. jak mam ocenić, czy moje emocje są 'w porządku' do rytuału, czy za bardzo rozkręcone? Dla mnie każdy rytuał miłosny wiąże się z jakimiś emocjami, inaczej po co go robić. To trochę błędne koło.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Rdestowa.ka Myślę, że chodzi o różnicę między byciem emocjonalnie zaangażowanym a byciem emocjonalnie zdestabilizowanym. Jedno drugiemu nie musi przeszkadzać, ale granica bywa cienka. Kiedy robię cokolwiek w stanie dużego stresu albo obsesji na jakimś punkcie, wyniki bywają... dziwne. Nie złe zawsze, ale jakby przekrzywione.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 234

@Mieszko A co rozumiesz przez 'przekrzywione'? Czy to znaczy, że coś się zadziało, ale nie o to chodziło? Bo to mnie akurat bardzo ciekawi w kontekście tej pełni.


Odpowiedz
Wpisy: 320
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja miałem coś takiego - zrobiłem rytuał w momencie, kiedy bardzo zależało mi na konkretnej osobie, wręcz za bardzo. Potem rzeczy zaczęły się dziać, ale nie w kierunku, który sobie wyobrażałem. Jakby coś ruszyło, tylko nie to co planowałem. Do dziś nie wiem, czy to był błąd w intencji, w terminie, czy w ogóle nic wspólnego z rytuałem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumiła08)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Marcel50 A w jakiej fazie to było? Bo to może coś tłumaczyć, jeśli np. robiłeś w czasie, który nie sprzyjał przyciąganiu?


Odpowiedz
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 320

@Bogumila08 Szczerze, to wtedy nie patrzyłem na fazę. Robiłem, kiedy miałem ochotę i byłem w domu sam. Dopiero potem zacząłem czytać o tym, że faza ma znaczenie. Może stąd to przekrzywienie, o którym pisał Mieszko.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Tutaj wchodzi też kwestia, o której mało się mówi - że rytuał w złym terminie nie musi nic zepsuć, ale może po prostu nie dać efektu albo dać go z opóźnieniem. Astrologia mówi o tzw. momentach woli - Electional Astrology to cała gałąź, gdzie dobiera się daty pod konkretne działania. Miłość to jeden z tematów Wenus, więc patrzono by na jej pozycję, aspekty, nie tylko na fazę księżyca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mistyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 329

@Dionizy A jak to wygląda w praktyce? Tzn. czy ktoś faktycznie planuje rytuał tygodniami, czekając na idealny układ Wenus i księżyca jednocześnie? Bo to brzmi jak coś bardzo skomplikowanego dla kogoś, kto nie śledzi astrologicznie każdego tygodnia.


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Mistyk W praktyce większość ludzi tak nie robi, to prawda. Electional Astrology to specjalistyczna dziedzina i faktycznie wymaga sporych umiejętności. Ale można uprościć - wystarczy wiedzieć, że Wenus jest w godnym (Byk, Ryby) czy osłabionym znaku. To jest informacja dostępna w każdym kalendarzu astrologicznym.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie i numerologia też daje taki uproszczony filtr. Nie musisz liczyć wszystkiego - wystarczy prosty kalkulator daty i sprawdzenie, czy liczba vibration dnia sprzyja twoim intencjom. Sześć to miłość, harmonia, relacje. Jeśli masz pełnię w dniu z szóstką, to już masz dwa czynniki, które na siebie nakładają. Nie wiem, czy to wzmocnienie, ale na pewno spójność intencji jest większa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lumina_f)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Tekla A jak liczyć te liczby dla konkretnej daty? Bo słyszałam że dodaje się cyfry i redukuje do jednej, ale jak to działa dla np. dnia pełni? Czy patrzeę na datę w kalendarzu czy jakoś inaczej?


Odpowiedz
(@tekla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 128

@Lumina_F Tak, redukujesz całą datę - dzień, miesiąc, rok - do jednej cyfry. Np. pełnia 15 marca 2025 to 1+5+0+3+2+0+2+5 = 18, potem 1+8 = 9. Dziewiątka to zakończenia, wypełnienie, więc przy pełni pasuje podwójnie - pełnia i dziewiątka, oba oznaczają pewien szczyt. Choć numerologicznie do miłości lepiej szukać szóstki lub dwójki.


Odpowiedz
Wpisy: 97
(@jeremiasz)
Połączone: 9 miesięcy temu

Trochę się gubiłem w tym wątku, ale teraz widzę, że sporo tu zależy od tego, jak ktoś podchodzi - jedni patrzą na fazę, inni na znak zodiaku księżyca, inni na numerologię. Czy te systemy w ogóle ze sobą współpracują, czy każdy działa 'na własną rękę'? Bo zastanawiam się, czy nie ma w tym sprzeczności.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Jeremiasz Nie ma sprzeczności, ale też nie ma jednej tablicy, która by wszystko łączyła. To są różne systemy, które powstały niezależnie i każdy ma swoją wewnętrzną logikę. Kiedy się nakładają i dają ten sam sygnał, część ludzi traktuje to jako potwierdzenie. Kiedy wskazują w różne strony - tu każdy sam musi zdecydować, któremu ufa bardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@frania98)
Połączone: 2 lata temu

Ale żeby wrócić do mojego pytania sprzed kilku postów, bo chyba nie dostałam pełnej odpowiedzi - jeśli mam wybierać między pełnią w 'złym' znaku a przybywającym księżycem w 'dobrym' znaku, to co wybrać do rytuału miłosnego? Tzn. co jest ważniejsze - faza czy znak?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pawelek77)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 257

@Frania98 To jest to pytanie, na które nie ma jednej odpowiedzi, bo tradycje się różnią. Ale jeśli mam powiedzieć, co ja bym wybrał - faza jest fundamentem, znak to dodatkowy kontekst. Wolę przybywający księżyc w średnio przyjaznym znaku niż pełnię w znaku, który komplikuje intencję. Pełnia ma intensywność, ale przybywający ma kierunek.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Zgodzę się z Pawłem, choć z zastrzeżeniem - to też zależy od celu rytuału. Jeśli chcesz przyciągnąć coś nowego, przybywający ma sens. Ale jeśli rytuał ma wzmocnić coś, co już istnieje w relacji, to pełnia może być lepsza, bo ona amplifikuje to, co już jest obecne.


Odpowiedz
Wpisy: 73
Rozpoczynający temat
(@idalkaa)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to rozróżnienie między 'przyciągam coś nowego' a 'wzmacniam to co jest' wydaje mi się bardzo ważne i nie pomyślałam o tym na początku, kiedy zadawałam pytanie o fazy. Sama zresztą nie wiedziałam do końca, o który typ rytuału mi chodzi, kiedy zaczynałam ten wątek. Może to jest pierwszy krok - wiedzieć, czego się chce, zanim wybierze się termin?


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@frania98)
Połączone: 2 lata temu

No tak, bo ja też jak zadawałam to pytanie, to nie do końca wiedziałam, o co mi chodzi. Myślałam 'rytuał miłosny' i tyle, bez zastanowienia, czy chodzi mi o kogoś nowego, czy o coś, co już gdzieś tam tli. A to chyba fundamentalna różnica jeśli chodzi o dobór momentu.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@rdestowa-ka)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie zatrzymało w tym co napisała Idalkaa. Bo jak nie wiesz, czego chcesz - nowej osoby czy wzmocnienia czegoś istniejącego - to czy w ogóle ma sens robić rytuał? Pytam serio, bo czasem sama nie wiem, czego szukam, i zastanawiam się, czy to nie jest podstawowy warunek, żeby cokolwiek zadziałało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieszko)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Rdestowa.ka To jest akurat jedno z tych pytań, na które różne szkoły mają zupełnie inne odpowiedzi. Część tradycji mówi, że intencja musi być krystalicznie czysta, zanim zaczniesz. Inne mówią, że sam rytuał pomaga tę intencję skrystalizować - że robisz go też po to, żeby się dowiedzieć, czego właściwie chcesz. Nie ma tu jednej reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 2348
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Dodam do tego, że faza księżyca w kontekście intencji ma drugorzędne znaczenie, jeśli nie wiesz, co w ogóle projektujesz. Możesz mieć idealną pełnię, Wenus w Byku, numerologiczną szóstkę - i nadal nic z tego nie wyciągnąć, jeśli twój cel jest rozmyty. Faza to raczej wzmacniacz tego, co wnosisz, a nie substytut za brak klarowności.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcel50)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 320

@Sauwak A jak to rozpoznać w praktyce? Tzn. jak sprawdzić przed rytuałem, czy intencja jest wystarczająco konkretna? Bo jak siedze i myślę 'chcę żeby ta relacja się rozwinęła', to mi się wydaje, że wiem, o co chodzi - ale może nie wiem?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2348

@Marcel50 Jest stara proba, którą lubię - napisz intencję na kartce, jednym zdaniem, bez 'chcę żeby', tylko 'jest' albo 'mam'. Jeśli nie możesz tego sformułować, to sygnał, że coś jest niejasne. Nie chodzi o magię słów, tylko o to, że zmuszasz się do konkretności. Większość ludzi się wtedy zatrzymuje i odkrywa, że cel był bardziej mglisty, niż myśleli.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@milenka04)
Połączone: 3 tygodnie temu

To ciekawe ćwiczenie, bo ja coś podobnego robiłam przy afirmacjach. Ale mam pytanie - czy ta konkretność intencji ma też wpływ na to, jaką fazę wybrać? Bo jeśli wiesz dokładnie, czego chcesz, czy to zmienia coś w kalendarzu, czy i tak patrzysz na te same zasady?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Milenka04 Faza jako taka zależy od charakteru działania, nie od stopnia konkretności intencji. Przybywający - kiedy przyciągasz. Pełnia - kiedy wzmacniasz lub uwidaczniasz. Ubywający - kiedy odpychasz lub kończysz. To jest logika niezależna od tego, jak precyzyjnie sformułowałaś cel. Ale konkretna intencja pomaga wybrać fazę, bo zmusza cię do odpowiedzi na pytanie: przyciągam czy wzmacniam?


Odpowiedz
(@frania98)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Dionizy To właściwie odpowiada na moje wcześniejsze pytanie, które trochę wisiało bez odpowiedzi. Jeśli charakter działania decyduje o fazie, to przy nowej relacji zawsze przybywający, tak? Nawet jeśli mam do tej osoby jakieś uczucia od jakiegoś czasu?


Odpowiedz
(@dionizy)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 299

@Frania98 Uczucia istnieją po twojej stronie, ale relacja jako taka jeszcze nie istnieje - więc przyciągasz coś nowego do swojej rzeczywistości. Przybywający ma wtedy sens. Gdybyś miała z tą osobą coś konkretnego - kontakt, znajomość, zalążek czegoś - i chciała to rozwinąć, wtedy dyskusja o pełni byłaby bardziej uzasadniona.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: