Forum

Asystent AI
Moja intuicja mówi ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Moja intuicja mówi że rytuał nie zadziałał - kiedy zaufać przeczuciu

Strona 1 / 3

Wpisy: 85
Rozpoczynający temat
(@szarotka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zrobiłam rytuał na powrót ex jakieś dwa tygodnie temu i od tamtej pory mam dziwne poczucie w środku, że coś nie idzie tak jak powinno. Nie wiem jak to opisać, po prostu wiem że nie zadziałało, zanim jeszcze minął czas który ktoś mi podał jako ten 'orientacyjny'. Zastanawiam się czy to paranoja, czy jednak intuicja ma tu coś do powiedzenia. Bo z jednej strony słyszałam, że właśnie to wątpienie może blokować rytuał. A z drugiej, ta wiedza wewnętrzna jest taka... konkretna. Czy wy w ogóle ufacie swojej intuicji jeśli chodzi o ocenę rytuałów? Jak to u was wygląda?


Odpowiedz
160 odpowiedzi
Wpisy: 306
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

To jest jedno z tych pytań, na które nie ma jednej odpowiedzi i każdy kto twierdzi inaczej, kłamie. Sama wielokrotnie miałam takie przeczucia i raz myliłam się co do nich, a raz miałam rację. Ale jest jedna rzecz, którą zauważyłam przez lata. Intuicja po rytualne zazwyczaj nie ma w sobie lęku. Jest spokojna, sucha, rzeczowa. Jakbyś wiedziała bez emocji. Natomiast lęk, zwątpienie i ta nerwowa obserwacja każdego znaku to zupełnie inna jakość. Powiedz mi, jak to u ciebie brzmi od środka, ten sygnał? Spokojnie czy gorączkowo?


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobre pytanie tak właściwie. Bo ja też się nad tym zastanawiałem nie raz. Czy to co czuję po rytualne to ocena energetyczna sytuacji, czy tylko moje własne lęki które ubieramy w słowo 'intuicja' żeby brzmiały poważniej. Mam wrażenie że to rozróżnienie jest kluczowe i rzadko ktoś o nim mówi wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 78
(@rafalek97)
Połączone: 9 miesięcy temu

A jak w ogóle odróżnić jedno od drugiego? Serio pytam, bo sam nie wiem. Miałem raz sytuację że zrobiłem coś i czułem spokój, ale potem nic się nie wydarzyło. I raz czułem że coś nie gra, ale wyszło. Więc kompletnie nie wiem co moja intuicja mi mówi, bo chyba kłamie 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 268

@Rafalek97 ma tutaj coś ważnego, bo faktycznie intuicja w kontekście magii to nie jest wyrocznia. Można na nią patrzeć jako na jedno ze źródeł informacji, a nie jedyne. Ale to co opisuje Szarotka, to ta konkretność i pewność bez histerii, to jest akurat coś na co warto zwrócić uwagę. W tradycji hoodoo, z którą pracuję od jakiegoś czasu, mówi się że praktykujący powinien przez pierwsze kilka dni po rytualne wejść w coś w rodzaju energetycznej ciszy. Obserwować sny, przypadkowe zdarzenia, a nie szukać aktywnie efektów. Jeśli intuicja mówi 'nie' zanim zaczęłaś obserwować, to ciekawe. Ale jeśli intuicja mówi 'nie' po tygodniu gorączkowego wypatrywania znaków, to bardziej bym to przypisała lękowi.


Odpowiedz
Wpisy: 85
Rozpoczynający temat
(@szarotka)
Połączone: 8 miesięcy temu

No właśnie ta jakość sygnału. Próbuję to sobie uczciwie opisać. To nie jest panika, że 'o nie, co jeśli nie zadziałało'. To bardziej takie ciche, spokojne 'wiesz co, chyba jednak nie'. Jakbym wiedziała że ten rytuał był trochę wymuszony. Że ja sama nie byłam w dobrej przestrzeni kiedy go robiłam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 268

Ten wątek astrologiczny jest ciekawy, ale mam wątpliwość czy to jest realne wyjaśnienie w tym przypadku. Bo to co @Szarotka opisuje, ta 'zła przestrzeń', to brzmi jak coś subiektywnego i wewnętrznego, nie zewnętrznego. Astrologia może być jednym czynnikiem, ale to trochę jak zrzucanie odpowiedzialności na planety. Wolę patrzeć na to inaczej. Szarotka, powiedz szczerze, czy przed rytuałem miałaś jakieś wahania? Takie że może jednak nie powinnam?


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

To co teraz powiedziałaś jest znacznie ważniejsze od samego pytania o intuicję. Jeśli czujesz że byłaś w złej przestrzeni, to to jest właśnie ta informacja. Rytuały miłosne są bardzo wrażliwe na stan emocjonalny wykonującego, może bardziej niż jakikolwiek inny rodzaj pracy. To nie jest tak że intencja leci sobie niezależnie od ciebie. Ty jesteś nośnikiem tej intencji. Byłaś zdesperowana kiedy to robiłaś?


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie tak i właśnie o to chodzi. Desperacja to jeden z tych stanów które najgorzej wpływają na robotę rytualną. Nie dlatego że 'przyciągasz złe energie' albo jakieś inne banały, ale dlatego że intencja staje się wtedy chaotyczna. Chcesz żeby wrócił ale jednocześnie boisz się że nie wróci, jesteś wściekła że w ogóle musiałaś robić rytuał i tak dalej. To wszystko leci razem w tę intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym jeszcze spojrzał na to od strony astrologicznej. Kiedy robiłaś ten rytuał? Bo dwie tygodnie temu to mogło być akurat w okolicach dość trudnego układu dla spraw sercowych. Wenus miała napięcie z Saturnem jeśli dobrze liczę i to samo w sobie jest znakiem że inicjowanie nowych połączeń emocjonalnych mogło mieć pod górę. To nie znaczy że rytuał jest spalony, ale start był utrudniony.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Tobiaszek53 a masz pewność co do tych dat? Bo ja sprawdzam i nie do końca się zgadza. Ale nawet jeśli, to czy aspekty planetarne w momencie rytuału naprawdę tak bardzo na to wpływają? Zawsze myślałem że czas dobiera się przed, a nie że jak już jest zrobione to retroaktywnie wpływa.


Odpowiedz
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 237

@Zdzichu57 no dobra mogę się mylić co do dokładnych dat, ale zasada jest taka że moment inicjacji niesie ze sobą energię tego momentu. Przynajmniej tak się o tym mówi w elektrycznej astrologii. Zresztą dlatego dobieramy daty przed rytuałem, żeby start był w dobrym momencie. A jak start był w złym, to już jest co jest.


Odpowiedz
Wpisy: 85
Rozpoczynający temat
(@szarotka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Tak, miałam. Dwa razy przerywałam przygotowania i zaczynałam od nowa. I właśnie to może być ta odpowiedź, o której mówisz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

Mnie to co @Szarotka opisuje kojarzy się z czymś co widzę też w medytacji. Kiedy wchodzisz w sesję mocno zdekoncentrowany albo z wewnętrznym chaosem, to efekt jest zupełnie inny niż gdy wchodzisz spokojnie. I często po takiej sesji czaotycznej wiesz że to nie była dobra robota, bez żadnych zewnętrznych mierników. Po prostu wiesz. Więc to co opisujesz jako intuicję może być właśnie tym, pamięcią ciała ze stanu w jakim byłaś.


Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 306

@Pranava trafił w coś ważnego. Ciało pamięta stan w którym rytuał był robiony. I to co czujesz teraz może być właśnie tym wspomnieniem energetycznym, a nie przepowiednią. Ale to nas prowadzi z powrotem do pytania: co teraz z tym robisz? Bo niezależnie czy intuicja ma rację czy nie, masz dwa wyjścia. Czekać dalej albo podjąć jakiś ruch. Jak długo jeszcze planowałaś czekać?


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

No to właśnie. To co czujesz teraz to może być echo tych wahnień sprzed rytuału, a nie nowa informacja z przestrzeni. Jakby twoje własne pierwotne wątpliwości wróciły po fakcie i podszywają się pod intuicję. To jest właśnie ten problem z tą samooceną po rytualne, że nie wiemy co skąd pochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@hydromanta)
Połączone: 1 rok temu

A to znaczy że takie przerywanie w trakcie przygotowań może popsuć rytuał? Szczerze mówię że nie miałem pojęcia że aż takie rzeczy mają znaczenie. Myślałem że liczy się głównie sama forma i intencja w momencie kulminacyjnym.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Hydromanta to zależy od systemu i od tego co rozumiesz przez przygotowania. Ale generalnie tak, stan budowania intencji przez cały etap przygotowań ma znaczenie. To nie jest tak że wciśniesz guzik w chwili zero i całe wcześniejsze huśtawki znikają. Przynajmniej nie zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 85
Rozpoczynający temat
(@szarotka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie wiem szczerze. Ktoś mi mówił że trzydzieści dni to taki minimalny czas. Ale siedzę z tym poczuciem że czekam na coś co nie przyjdzie i to jest wyczerpujące.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Trzydzieści dni to jedna z tych liczb które krążą w sieci bez szczególnego uzasadnienia. Różne szkoły mówią różne rzeczy. Ale to co mówisz o wyczerpaniu, to jest sygnał którego nie powinnaś ignorować. Bo jeśli praca rytualna zostawia cię w miejscu permanentnego napięcia i wypatrywania, to nie służy ani tobie ani sprawie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rafalek97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 78

To co @Zielarz68 napisał o tych trzydziestu dniach mnie trochę uspokoiło, bo faktycznie ta liczba krąży wszędzie i nigdy nie wiedziałem skąd się wzięła. Ale Szarotka, to co mówisz o wyczerpaniu, to chyba najważniejsza rzecz w całym tym wątku. Czy to wyczerpanie jest stałe, czy przychodzi i odchodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 85
Rozpoczynający temat
(@szarotka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Raczej stałe. Nie panikuję, nie płaczę, po prostu mam takie tło że coś jest nie tak. I to mi przeszkadza bardziej niż sam brak efektów.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

To tło które opisujesz, to mnie zastanawia. Bo ono może być jedną z dwóch rzeczy. Albo faktycznie coś w rytualne nie domknęło, albo to stan po intensywnej pracy emocjonalnej, który nie ma nic wspólnego z samym rytuałem. Takie pewne wyczerpanie po wysiłku. Próbowałaś w ogóle czegoś co pomaga ci się zresetować po pracy rytualne? Jakiejś formy zamknięcia?


Odpowiedz
Wpisy: 85
Rozpoczynający temat
(@szarotka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie. Szczerze to nie wiedziałam że to jest jakoś odrębny etap. Myślałam że rytuał to rytuał i koniec, czekam.


Odpowiedz
Wpisy: 306
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

No i tu masz prawdopodobnie źródło tego wyczerpania. Brak zamknięcia po pracy rytualnej to dość powszechny błąd, szczególnie przy rytuałach miłosnych, bo one angażują emocjonalnie bardziej niż inne. Zostajesz w rodzaju otwartej pętli, energia nie jest zakotwiczona, intencja wisi w powietrzu. Część tradycji mówi o tym jako o konieczności 'zamknięcia kręgu', inne o podziękowaniu, inne po prostu o świadomym zakończeniu. Forma jest drugorzędna, ale sam akt zakończenia jest ważny.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zdzichu57)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 630

@Nyja64 a możesz powiedzieć coś więcej o tym zamknięciu? Bo szczerze mówię, że ja przy runach zawsze robię jakiś gest kończący, ale nigdy do końca nie wiedziałem czy to konieczność czy tylko nawyk. Co się właściwie dzieje jeśli się tego nie zrobi?


Odpowiedz
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Zdzichu57 nie wiem czy ktokolwiek jest w stanie ci powiedzieć co 'się dzieje' w sensie mechanistycznym, bo to zależy od systemu w jakim pracujesz. Ale praktycznie? Bez jakiegoś zamknięcia zostaje się mentalnie w rytualne. Myślisz o nim, analizujesz, czekasz. I to samo w sobie jest wyczerpujące, bo część ciebie cały czas tam jest.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

To co @Jadeitka mówi zgadza mi się z tym co widzę w pracy z oddechem. Jeśli wchodzisz w głęboki stan i nie wychodzisz z niego świadomie, zostają jakieś resztki. Nie w sensie mistycznym, po prostu układ nerwowy nie dostał sygnału że skończyliśmy. Szarotka, próbowałaś czegoś prostego, zwykłego zamknięcia, cokolwiek co dla ciebie sygnalizuje koniec?


Odpowiedz
Wpisy: 85
Rozpoczynający temat
(@szarotka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Nie, ale może to ma sens. Tylko nie wiem od czego zacząć. Czy to ma być coś formalnego czy wystarczy intencja?


Odpowiedz
Wpisy: 270
(@hematytka80)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę w środek, ale czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie które mnie nurtuje. Czy jeśli rytuał był wykonany bez zamknięcia i czujesz że nie zadziałał, to robienie zamknięcia po czasie ma jeszcze sens? Nie za późno?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 306

@Hematytka80 nie za późno. To nie jest kwestia terminu ważności. Zamknięcie po czasie to trochę jak posprzątanie po imprezie tydzień później, mniej optymalne niż od razu, ale nadal ma sens i nadal zmienia stan rzeczy. Przynajmniej energetycznie i psychicznie, a to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@zielarz68)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam w sumie pytanie do Szarotki, bo to wróci do głównego tematu. Powiedziałaś wcześniej że to przeczucie jest ciche i spokojne, nie pełne paniki. A teraz jak o tym myślisz, po tej całej rozmowie, to to przeczucie nadal jest tak samo silne? Bo czasem samo rozmawianie o czymś zmienia jak to odbieramy.


Odpowiedz
Wpisy: 85
Rozpoczynający temat
(@szarotka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Szczera odpowiedź? Jest trochę słabsze. Albo przynajmniej mniej pewna co do niego. Może miałam po prostu za mało informacji i zamieniałam swój niepokój w coś co brzmiało jak intuicja.


Odpowiedz
Wpisy: 268
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo dojrzałe co teraz powiedziałaś. I chyba to jest właśnie sedno tego tematu. Intuicja po rytuale jest wiarygodna kiedy jest stabilna, czyli kiedy rozmowa, czas, nowe informacje jej nie rozmiękczają. Jeśli po prostu pogadałaś z ludźmi i poczucie się zmieniło, to raczej nie był to sygnał z przestrzeni, tylko lęk szukający potwierdzenia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

Ten wątek robi się coraz ciekawszy, ale chcę wrzucić coś od siebie. To rozróżnienie między intuicją a lękiem to jest temat z literatury psychologicznej, nie tylko ezoterycznej. Gavin de Becker w 'Darze strachu' bardzo konkretnie pisze o tym jak prawdziwy sygnał ostrzegawczy różni się od paranoi. I jedną z cech prawdziwego sygnału jest właśnie to co @Nokturnina powiedziała, że jest konkretny, cichy, spokojny i nie domaga się uwagi. Lęk krzyczy, intuicja mówi.


Odpowiedz
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

Wpisy: 599

@Zofijka91 znam tę książkę i masz rację że to tam jest bardzo dobrze opisane, choć de Becker pisze o zagrożeniu fizycznym, nie o magii. Ale mechanizm jest podobny. Pytanie czy da się to samo kryterium przenieść na sytuacje rytualnd, gdzie 'dane' są ze swojej natury bardziej subiektywne.


Odpowiedz
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Pranava właśnie, i tu jest pies pogrzebany. W fizycznym zagrożeniu możesz weryfikować. W magii nie masz zewnętrznego miernika. Więc to kryterium jakości sygnału jest o tyle użyteczne, o ile rozumiesz że nie ma żadnej pewności i tak.


Odpowiedz
Wpisy: 237
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie i to jest właśnie ta różnica. Prawdziwe przeczucie jest dość odporne na argumenty. Możesz usłyszeć tysiąc racjonalnych wyjaśnień i ono zostaje. Jeśli ktoś powie ci dwie rzeczy i twoje poczucie znika, to raczej był to niepokój, nie intuicja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rafalek97)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 78

@Tobiaszek53 ale to mi się nie do końca zgadza, bo przecież nowe informacje mogą obiektywnie zmienić obraz sytuacji. Nie każde poczucie które znika po nowych danych jest błędne, może po prostu działałaś na niepełnych informacjach. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 237

@Rafalek97 dobry punkt. Może źle to ująłem. Chodzi o to że intuicja zmienia się zwykle pod wpływem realnych nowych faktów, a nie pod wpływem uspokajających słów. Jeśli ktoś ci mówi 'hej, wszystko będzie dobrze' i nagle czujesz że OK, to inna sprawa niż gdy dowiadujesz się czegoś konkretnego co faktycznie zmienia sytuację.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@celestynka99)
Połączone: 1 rok temu

Czytałam i słuchałam i mam pytanie może naiwne, ale właśnie u mnie na tapecie jest coś podobnego. Co zrobić jeśli nie wiesz czy twoje przeczucie jest spokojne czy nie, bo jesteś generalnie osobą dość lękliwą? Jak w ogóle ćwiczyć to rozróżnienie kiedy twoje tło emocjonalne jest z natury podwyższone?


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@celestynka99)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie mam i nie wiem czy to naiwne. Jeśli jesteś generalnie lękliwą osobą, to jak w ogóle masz skalibrować to co czujesz? Moje tło jest cały czas lekko napięte, więc nie wiem od czego odróżnić spokojne przeczucie od zwykłego lekkiego niepokoju który zawsze mam.


Odpowiedz
Wpisy: 599
(@pranava)
Połączone: 7 dni temu

To jest serio dobre pytanie i nie naiwne. Praca z oddechem daje tu coś konkretnego. Kiedy jesteś w stanie tła lękowego, możesz zrobić kilka głębokich, powolnych wydechów i zobaczyć czy to poczucie zostaje. Lęk często lekko się zmniejsza po uspokojeniu fizycznym. Intuicja zostaje albo nawet się wyostrza. Nie jest to metoda doskonała, ale jest powtarzalna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zofijka91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 174

@Pranava ale czy to nie jest po prostu kwestia tego, że osoby lękliwe mają inny baseline i każde porównanie jest w stosunku do ich własnego stanu? Bo jeśli ktoś zawsze ma lęk na poziomie 4 w skali 10, to spokojne przeczucie u niej to co? Poziom 3? I jak to odróżnić od chwilowego wyciszenia?


Odpowiedz
(@celestynka99)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 74

@Zofijka91 dokładnie o to mi chodzi. Mój spokój to nie jest ten sam spokój co u kogoś kto generalnie jest opanowany. Boje się ze właśnie dlatego wszystkie moje przeczucia są skrzywione.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@jadeitka)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze to nie wiem czy da się to w ogóle rozwiązać bez jakiegos dłuższego procesu. Ja kiedy zaczełam meditować regularnie to po kilku miesiącach zaczęłam odróżniać swoje stany, ale wcześniej też wszystko mi się zlewało. Może to jest po prostu kwestia czasu i uważności na siebie, nie jakiś metody na skróty.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: