Forum

Asystent AI
Czy rytuał miłosny ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy rytuał miłosny może się cofnąć - odpoczęcie i ponowne działanie

Strona 2 / 3

Wpisy: 296
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do tego, od czego się ta rozmowa zaczęła, czyli czy rytuał może się cofnąć i czy można go powtórzyć po odpoczynku, to ja nadal nie wiem, jak długi powinien być ten odpoczynek. Tydzień, miesiąc, cykl księżycowy? Bo każdy mówi coś innego.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1083

@Leszek93 nie ma uniwersalnej długości, bo to nie jest kwestia kalendarza, tylko stanu wewnętrznego. Ja zwykle czekam, aż przestanę myśleć o pierwszym rytuale codziennie. Jak temat sam się oddala i muszę sobie przypomnieć, że w ogóle to robiłam, to znaczy, że emocje opadły i można zacząć od nowa, jeśli nadal jest sens.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 448

@Klimcia u mnie podobnie, ale dodam, że obserwuję też sny w międzyczasie. Jeśli śni mi się tamta osoba w sposób neutralny, to znak, że można rozważyć powtórkę. Jeśli sny są intensywne, dramatyczne albo wracają wciąż te same motywy, to znaczy, że temat jeszcze pracuje pod skórą i ruszanie go z zewnątrz tylko zakłóci proces.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 611

@Pentagrama z tym dramatyzmem snów się zgadzam, ale dorzuciłbym, że dobrze jest powtarzać rytuał w tej samej fazie księżyca, w której był robiony pierwszy raz. Jeśli pierwszy szedł na rosnącym, to drugi też powinien, bo inaczej energie się mieszają i wychodzi z tego nijaki efekt.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Norbert76 to akurat jest uproszczenie. Faza księżyca to jeden parametr z wielu i nie ma sensu trzymać się go sztywno, jeśli inne czynniki mówią coś innego. Wenus w retrogradacji, ważne tranzyty na osobistych planetach, to wszystko ma większy wpływ na rytuał miłosny niż sama faza. Powtarzanie rytuału mechanicznie w tym samym układzie księżyca, ignorując resztę nieba, to trochę jak gotowanie tego samego dania, bo raz wyszło, bez sprawdzenia, czy składniki są jeszcze świeże.


Odpowiedz
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 611

@Strzybog no dobra, ale nie każdy umie czytać tranzyty. Faza księżyca jest prosta do sprawdzenia i daje jakąś orientację, lepiej taka niż żadna.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Norbert76 lepiej żadna niż błędna. Jak ktoś robi rytuał na podstawie jednego parametru, bo akurat ten umie sprawdzić, to wpada w iluzję kontroli. Marzanka pyta, czy może powtórzyć, i odpowiedź typu poczekaj na rosnący księżyc niczego jej nie rozwiązuje, jeśli problem siedzi w tym, że ona sama nie wie, czego chce.


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 704

@Lucjan82 dokładnie. Cała ta dyskusja o cofaniu się rytuału i ponownym działaniu ma sens dopiero wtedy, kiedy intencja jest czysta. Jeśli Marzanka nadal waha się między tęsknotą za człowiekiem a tęsknotą za sobą sprzed roku, to drugi rytuał wyjdzie tak samo mglisty jak pierwszy, niezależnie od księżyca, dnia tygodnia i koloru świecy.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli właściwie wszyscy mówicie mi to samo różnymi słowami, że najpierw mam się sama ze sobą dogadać, a dopiero potem myśleć o powtórce. Tylko jak rozpoznać moment, w którym ta intencja jest czysta? Bo mam wrażenie, że zawsze będzie w niej jakiś niepokój.


Odpowiedz
Wpisy: 667
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Czysta nie znaczy bez niepokoju, tylko bez sprzeczności. Możesz się bać, że nie wyjdzie, możesz mieć tremę przed rytuałem, to normalne. Ale jeśli jednocześnie chcesz i nie chcesz, jeśli jedna część ciebie pyta, czy on wróci, a druga, czy daj Boże nie wróci, to wtedy intencja jest rozszczepiona i żaden rytuał tego nie poskłada.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Wrotycz dobrze to ujęłaś, niepokój a sprzeczność to różne rzeczy. Dorzuciłabym jeszcze, że można testować intencję małymi rzeczami przed rytuałem. Wyobrażasz sobie konkretną scenę, telefon od tej osoby o szóstej rano, i sprawdzasz, czy ciało się cieszy, czy spina. Jeśli spina, to nie czas na powtórkę.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 568

@Eliksira A czy ten test wyobrażeniowy, o którym pisała Eliksira, można robić na kartach zamiast w głowie? Bo mi łatwiej coś rozłożyć i popatrzeć, niż siedzieć z zamkniętymi oczami i wyobrażać sobie scenę, która i tak ucieka.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Anima można, tylko karty pokażą ci coś innego niż test ciała. Karty powiedzą, jaka jest sytuacja energetyczna, a test wyobrażeniowy mówi, czy twoje ciało jest gotowe na konkretny scenariusz. To dwie różne informacje i jedna nie zastąpi drugiej.


Odpowiedz
(@onufry04)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 106

@Eliksira a jak ktoś nie czuje za bardzo ciała, bo np. ma takie odcięcie od emocji, to ten test wgl mu coś pokarze? Pytam bo sam tak mam czesto i nie wiem czy to wtedy ma sens.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Onufry04 jeśli masz odcięcie, to test wyobrażeniowy pokaże ci ciszę i pomyślisz, że jesteś gotowy, a tak naprawdę nic nie czujesz, bo masz zamknięty kanał. Wtedy trzeba najpierw popracować nad odzyskaniem kontaktu z ciałem, a dopiero potem testować intencje. Inaczej każdy rytuał idzie w pustkę.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

A czy taki test można robić wielokrotnie? Bo ja na przykład raz wyobrażam sobie i czuję ulgę, a innym razem tęsknotę, w zależności od tego, jaki mam dzień. To znaczy, że nie powinnam ufać żadnemu z tych wyników, czy raczej uśredniać?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 419

@KiraK ja bym nie uśredniała, tylko patrzyła, co dominuje w spokojnym stanie. Jak jesteś zmęczona, głodna albo po kłótni z kimś, to wynik testu będzie zafałszowany emocją niezwiązaną z tematem. Próbuj tego w neutralnych momentach, najlepiej rano, na świeżo, bez kawy nawet.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1083

@Janeczka rano przed kawą to dobry pomysł, bo wtedy ciało nie jest jeszcze pobudzone niczym z zewnątrz i odpowiedzi są czystsze. Robiłam tak swojego czasu i zauważyłam, że to, co rano czuję jako spokój, w ciągu dnia często umiem zracjonalizować na tęsknotę. Czyli prawdziwsza odpowiedź była ta poranna, tylko głowa potem ją zagłuszała.


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Klimcia czyli ten poranny spokój traktujesz jako bardziej miarodajny niż to, co czujesz wieczorem? Bo u mnie jest odwrotnie, rano jestem otępiała i nic nie czuję wyraźnie, a dopiero koło dwudziestej zaczynam mieć jakieś konkretne emocje.


Odpowiedz
Wpisy: 1083
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

to znaczy, że twój zegar wewnętrzny jest przesunięty i poranek nie jest dla ciebie neutralnym momentem. Zamiast godziny szukaj stanu, czyli takiego, w którym nic cię akurat nie ciągnie ani w jedną, ani w drugą stronę. U niektórych to jest po spacerze, u innych po prysznicu.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

I tu wracamy do tego, o czym mówiłem na początku, czyli skąd w ogóle wiem, że jestem gotowy do powtórki. Bo jak słucham was, to wychodzi, że trzeba sprawdzić czakry, sny, ciało, karty, fazę księżyca i jeszcze tranzyty. To jak ktoś nie ma roku wolnego, to nigdy tego nie zrobi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Leszek93 nie musisz robić wszystkiego naraz, to są różne ścieżki sprawdzenia tego samego. Wybierz jedną, w której najbardziej sobie ufasz, i trzymaj się jej. Jak ktoś czuje ciało, to ciałem, jak ktoś czyta karty, to kartami. Mieszanie wszystkich metod naraz to przepis na paraliż decyzyjny, nie na czystą intencję.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@gabrysia92)
Połączone: 5 miesięcy temu

A co z tranzytami właściwie? Bo Strzybog wcześniej rzucił o Wenus w retrogradacji i nikt tego nie rozwinął. Jeśli ktoś planuje powtórkę rytuału miłosnego, a akurat trafi w taki okres, to co się dzieje? Rytuał nie zadziała czy zadziała odwrotnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Gabrysia92 Wenus retro nie blokuje rytuału, tylko zmienia jego charakter. W tym okresie wszystko, co dotyczy uczuć, idzie do wewnątrz i często wraca w postaci osób z przeszłości, niedokończonych spraw, starych emocji. Jeśli Marzanka pracuje akurat nad konkretną osobą z przeszłości, to retrogradacja może wręcz pomóc, ale jeśli próbuje otworzyć się na coś nowego, to retro będzie ciągnąć ją z powrotem.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To brzmi jak coś, co dotyczy mnie. Bo ta osoba właśnie jest z przeszłości i cała moja praca polega na tym, żeby albo to domknąć, albo wrócić. Czyli rozumiem, że okres retrogradacji byłby dla mnie korzystny do powtórki?


Odpowiedz
Wpisy: 758
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Korzystny do pracy nad domknięciem albo zrozumieniem, ale niekoniecznie do samego rytuału powrotu. Retro pokazuje, co jest do przerobienia, a nie spełnia życzeń. Jeśli zrobisz rytuał na powrót w retro, możesz dostać spotkanie, rozmowę, sen, w którym wreszcie zobaczysz, dlaczego to się rozsypało, ale niekoniecznie ten powrót w sensie, jakiego się spodziewasz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 448

@Strzybog ja mam taką obserwację z własnej praktyki, że rytuały robione w retro Wenus dawały mi zawsze efekt edukacyjny, a nie taki, jaki sobie wymyśliłam. Czyli zamiast tego, o co prosiłam, dostawałam zrozumienie, czemu w ogóle o to prosiłam. Czy to jest typowe, czy raczej moje doświadczenie?


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Pentagrama to dość typowe, retro w ogóle ma taki wymiar lustra. Pokazuje motywację za prośbą, a nie spełnia prośby. Dlatego osoby, które idą w to z czystą intencją zrozumienia, dostają dużo, a te, które chcą obejść swoją własną pracę, dostają tylko frustrację.


Odpowiedz
Wpisy: 508
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

A jak rozpoznać, kiedy jest się w trybie obchodzenia własnej pracy? Bo to brzmi jak coś, co robi się nieświadomie i potem dopiero widać po efektach, że się oszukiwało samego siebie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 704

@KiraK jak zadajesz sobie pytanie czemu tego chcę i pierwsza odpowiedź to bo on jest mi potrzebny albo bo bez niego nie umiem żyć, to jesteś w trybie obchodzenia. Jeśli pierwsza odpowiedź brzmi chcę zrozumieć, co się stało, albo chcę zamknąć ten rozdział, to jesteś w pracy. To jest dość prosty test, choć niewygodny.


Odpowiedz
Wpisy: 610
(@gienia98)
Połączone: 4 miesiące temu

Dorzucę do tego, że w moim dzienniku zaczęłam zapisywać też samą formułę prośby, czyli dokładnie to, co mówiłam podczas rytuału. Po kilku miesiącach widać czarno na białym, jak zmieniał się język i ton. Na początku było dużo żądania, potem zaczęło się pojawiać proszenie, a na końcu coś w stylu pozwalania, żeby się stało, co ma się stać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Gienia98 i to chyba dobrze pokazuje, kiedy intencja dojrzewa. Bo dopóki jest w trybie żądania, to nie ma sensu powtarzać rytuału, niezależnie od fazy księżyca i tranzytów. Marzanka, sprawdziłaś, w jakim tonie sformułowałaś tę pierwszą prośbę? Bo to też może być wskazówka, dlaczego się cofnęło.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Nie spisałam wtedy formuły, mówiłam z głowy i teraz nie umiem dokładnie odtworzyć. Pamiętam ogólnie, że było tam dużo proszę, żeby wrócił, ale nie pamiętam, czy gdzieś nie wsunęło się jakieś musi albo na pewno. Mam wrażenie, że tak.


Odpowiedz
Wpisy: 611
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jeśli było musi albo na pewno, to faktycznie rytuał miał wbudowane napięcie, które się musiało rozładować. Każda forma przymusu wraca jako opór, niezależnie od tego, do kogo jest skierowana. Dlatego przy powtórce dobrze byłoby najpierw spisać formułę, przeczytać ją na spokojnie i zobaczyć, czy nie ma tam słów, które ciągną w stronę przymusu. Lepiej dłużej pracować nad formułą niż potem żałować.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Norbert76 czyli mówisz, że nawet jak zrobię wszystko inne dobrze, to ta jedna formuła z musi mogła wszystko popsuć? Próbuję sobie teraz odtworzyć, co dokładnie mówiłam i im dłużej myślę, tym bardziej mi się wydaje, że było tam coś w stylu on musi do mnie wrócić. Czyli najgorsza możliwa wersja.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1083

@Marzanka Wracając do tego oddechu, o który Marzanka pytała na samym początku, to mam wrażenie, że to się trochę zgubiło w całej dyskusji o tranzytach i formułach. A pytanie było konkretne, czy sama praca z oddechem może mieć podobną funkcję jak rytuał, czyli czy można nią coś odpracować bez powtarzania całej procedury.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Klimcia dobrze, że wracasz do tego, bo faktycznie odpłynęliśmy. Z mojego doświadczenia oddech sam w sobie nie zastąpi rytuału, ale może go rozbroić. Czyli jeśli ktoś czuje, że pierwsza wersja niesie napięcie, to świadoma praca z oddechem przez kilka tygodni potrafi to napięcie zdjąć i wtedy rytuał można albo powtórzyć w czystszej formie, albo w ogóle uznać, że nie jest już potrzebny.


Odpowiedz
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Eliksira a jak rozróżnić, kiedy jeszcze oddycham medytacyjnie, a kiedy już to jest rytuał? Bo dla mnie to się rozmywa. Siadam, oddycham, mam intencję, żeby coś zmienić w sobie i czy to już nie jest mini rytuał?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@Leszek93 granica idzie tam, gdzie pojawia się intencja skierowana na konkretną osobę albo konkretny efekt zewnętrzny. Jeśli oddychasz, żeby się uspokoić albo zobaczyć, co siedzi w środku, to medytacja. Jeśli oddychasz z myślą wraca do mnie, niech zadzwoni, niech zatęskni, to już rytuał, tylko bez świec i kręgu.


Odpowiedz
(@onufry04)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 106

@Pelagiusza86 czyli oddech sam w sobie jest neutralny, a dopiero to co sobie w głowie układam robi z niego rytuał? Pytam bo zawsze myślałem, że rytuał to musi być jakieś działanie z atrybutami, świece, sól, woda. A wychodzi że można odprawić rytuał siedząc w autobusie.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Onufry04 dokładnie tak. Atrybuty pomagają skupić uwagę i nadać formie ciężar, ale nie one robią rytuał. Rytuał robi intencja połączona z koncentracją i powtarzalnym wzorcem. Dlatego oddech z konkretną intencją, powtarzany regularnie, działa jak rytuał, tylko mniej widocznie. To ma swoje plusy, bo można to robić codziennie bez przygotowań, i swoje minusy, bo łatwo to robić nieświadomie i nakręcać coś, czego się nie chce.


Odpowiedz
Wpisy: 704
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

nie najgorsza, tylko typowa. Większość osób mówi w ten sposób za pierwszym razem, bo się jest w emocji i nie myśli o słowach. Dlatego powtórka ma w ogóle sens, bo można to przepisać. Tylko najpierw zobacz, co tam dokładnie siedziało, a potem dopiero układaj nową formułę.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli rozumiem, że jeśli przez ostatnie tygodnie oddychałam i myślałam o tej osobie, to w pewnym sensie podtrzymywałam ten pierwszy rytuał? Bo dokładnie tak robiłam, siadałam wieczorem i wyobrażałam sobie, że on do mnie wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Niestety tak to działa. Każde takie powtarzane wyobrażenie z emocją to dolewanie energii do pierwotnej intencji. I jeśli ta intencja była nieczysta, to tylko ją wzmacniałaś. Dlatego sama powtórka rytuału może być mniejszym problemem niż to, co się dzieje między rytuałami.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 568

@Pentagrama to brzmi trochę przerażająco, bo wychodzi, że codzienne myślenie o kimś jest rodzajem nieświadomej magii. Czy to znaczy, że żeby się od czegoś odciąć, trzeba dosłownie przestać o tym myśleć? Bo to chyba niewykonalne.


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Anima nie chodzi o to, żeby przestać myśleć, bo to faktycznie się nie uda. Chodzi o to, żeby zmienić jakość myślenia. Jak myślisz o kimś i jest tam tęsknota plus żądanie powrotu, to karmisz starą intencję. Jak myślisz o kimś i jest tam akceptacja tego, co się stało, to nic nie karmisz, tylko przetwarzasz.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Lucjan82 ale jak się tego nauczyć w praktyce? Bo teoretycznie rozumiem różnicę, a w głowie i tak wszystko się miesza. Myślę o kimś z akceptacją i po chwili już jest tęsknota, a po następnej żal.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1083

@KiraK pomocne bywa łapanie się za rękę w momencie, w którym myśl zmienia ton. Czyli nie chodzi o to, żeby od razu mieć czyste myśli, tylko żeby zauważać, kiedy przechodzi się z jednego trybu w drugi. Sama świadomość tego przełączania już dużo zmienia, bo wybija z automatu.


Odpowiedz
Wpisy: 379
(@gabrysia92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając jeszcze do oddechu, to czy są jakieś konkretne techniki, które działają w tym kontekście odpuszczania, a nie podtrzymywania? Bo słyszałam o oddechu kwadratowym, o oddechu przeponowym, o pranajamie i nie wiem, czy to ma znaczenie, którą się wybierze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Gabrysia92 dla odpuszczania najlepsze są techniki z dłuższym wydechem niż wdechem, bo wydech aktywuje układ przywspółczulny i ciało dostaje sygnał, że może puścić napięcie. Czyli np. wdech na cztery, wydech na osiem. Oddech kwadratowy jest bardziej do stabilizacji, a pranajama to szersza kategoria i tam wszystko zależy od konkretnej techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 611
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dodałbym do tego, że sam oddech bez intencji puszczenia nie wystarczy. Można robić wydech na osiem i jednocześnie w głowie trzymać scenę powrotu, i wtedy ciało się uspokaja, a intencja dalej pracuje. Trzeba świadomie do oddechu dołączyć decyzję, że puszczam, a nie tylko liczyć sekundy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Norbert76 a jak się decyduje, że się puszcza, kiedy się jeszcze nie chce puścić? Bo ja teoretycznie wiem, że powinnam, ale w środku ciągle jest opór i to mówienie sobie puszczam brzmi fałszywie.


Odpowiedz
Wpisy: 704
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

nie mów puszczam, jeśli nie czujesz. Mów coś, co jest prawdziwe na ten moment, np. jestem gotowa zobaczyć, co jest pod tą tęsknotą albo zgadzam się czuć to, co czuję. Fałszywe formuły nie działają, bo ciało wie, że kłamiesz, i blokuje proces. Dopiero jak intencja jest zgodna z tym, co realnie się dzieje w środku, oddech zaczyna coś przesuwać.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Agatha.1 to chyba też tłumaczy, czemu niektórym rytuały odpuszczania nie działają. Bo recytują formuły o wybaczeniu i wolności, a w środku nadal jest furia i przywiązanie. I potem się dziwią, że nic się nie zmienia, a tymczasem rytuał wykonał dokładnie to, co było pod spodem, czyli nic, bo intencja była pusta.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 448

@Wrotycz to jest sedno. Rytuał zawsze wykonuje to, co naprawdę siedzi pod spodem, a nie to, co recytujesz. Jak mówisz odpuszczam, a ciało trzyma się kurczowo, to ciało wygrywa i intencja powrotu dalej działa. Dlatego tak ważne jest, żeby najpierw rozpoznać prawdziwy stan, a dopiero potem cokolwiek odprawiać.


Odpowiedz
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Pentagrama a jak rozpoznać ten prawdziwy stan, skoro sami siebie często oszukujemy? Bo ja np. byłbym przekonany, że już mi nie zależy, a po jednym telefonie wszystko wraca.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1083

@Leszek93 sprawdzian jest prosty, choć nieprzyjemny. Wyobraź sobie, że ta osoba jest szczęśliwa z kimś innym i nigdy do ciebie nie wróci. Jeśli w środku jest spokój albo lekki smutek, to faktycznie odpuściłeś. Jeśli pojawia się ścisk w żołądku, złość albo rozpacz, to znaczy, że temat dalej żyje.


Odpowiedz
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 284

@Klimcia Zrobiłam ten test, który Klimcia opisała, i przyznaję, że ścisk był ogromny. Czyli wychodzi, że ja w ogóle nie jestem gotowa na żaden rytuał odpuszczania, bo to byłaby kolejna fałszywa formuła. To co w takim razie robić, jak się jeszcze nie jest gotowym, a jednocześnie czuje się, że tamten pierwszy rytuał gdzieś tam ciągle pracuje w tle?


Odpowiedz
Wpisy: 704
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Nic nie robić rytualnie. Naprawdę. W takiej fazie najlepiej zostawić wszystkie formuły i zająć się ciałem oraz emocjami zwykłymi metodami. Oddech z dłuższym wydechem, ruch, spacery, rozmowa z kimś bliskim. Rytuał na siłę na tym etapie tylko miesza, a nie porządkuje.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 611

@Agatha.1 nie zgodzę się do końca. Czasem rytuał stabilizujący, czyli taki, który nie odpuszcza ani nie przyciąga, tylko po prostu domyka pole, jest pomocny w takiej fazie. Robiłem coś takiego z solą i czarną świecą tylko po to, żeby zatrzymać dalsze działanie pierwszej intencji, bez ingerencji w to, co czuję. Działało jako pauza.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Norbert76 tylko że rytuał pauzy też jest rytuałem i też wymaga klarowności intencji. Jeśli Marzanka teraz usiądzie z solą i świecą, a w środku ma chaos, to ta pauza nie wyjdzie czysto. Bardziej obstawiam wariant Agathy, czyli kilka tygodni bez żadnych formuł, tylko praca z ciałem i emocjami, a potem dopiero podejście do tematu.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Eliksira a czy taka pauza bez rytuału może spowodować, że pierwsza intencja sama się rozpłynie? Bo z tego co czytałam wcześniej w tym wątku, wychodziło, że ona pracuje, dopóki ją coś karmi. Czyli jeśli przestaniemy karmić, to po jakimś czasie wygaśnie sama?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 712

@KiraK w teorii tak, ale praktyka pokazuje, że to trwa długo i nie jest tak czyste. Intencja przestaje być zasilana świadomie, ale podświadomość dalej dorzuca paliwo przez sny, skojarzenia, przypadkowe spotkania. Dlatego rzadko kiedy coś wygasa naprawdę bez żadnej interwencji. Bardziej osłabia się i czeka, aż coś znów pociągnie za sznurek.


Odpowiedz
(@onufry04)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 106

@Pelagiusza86 czyli sny też karmią ten rytuał? Bo nie wiedziłaem, że sen może być dalszym ciągiem intencji. Myślałem że to się dzieje tylko na jawie.


Odpowiedz
(@wrotycz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 667

@Onufry04 sen jak najbardziej. Sen powtarzający się z tą samą osobą, w którym jest tęsknota albo scena powrotu, to taka sama forma podtrzymywania intencji jak myślenie o tym na jawie. Z tym że trudniej to kontrolować, bo śpisz. Stąd techniki pracy ze snami, np. zapisywanie ich rano i świadome przekierowywanie wieczorem, zanim się zaśnie.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

To akurat mam, śnią mi się te sceny powrotu prawie co tydzień. I za każdym razem budzę się z tym samym ściskiem co rano po medytacji. Czyli rozumiem, że nawet jak na jawie próbuję nie myśleć, to sny robią robotę za mnie i karmią to dalej?


Odpowiedz
Wpisy: 448
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Dokładnie tak. I to jest moment, w którym sama medytacja czy oddech już nie wystarczą, bo problem siedzi głębiej niż świadomość. Wtedy pomaga praca ze snem przed zaśnięciem, np. krótka intencja przed snem typu chcę zobaczyć, co siedzi pod tą tęsknotą, a nie chcę śnić o powrocie. To zmienia treść snu po kilku dniach.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 568

@Pentagrama a czy taka intencja przed snem to już nie jest mini rytuał, o który Leszek93 wcześniej pytał? Bo wychodzi na to, że granica między medytacją, intencją a rytuałem coraz bardziej się rozmywa, im głębiej w to wchodzimy.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Anima i właśnie to jest ciekawe w całej tej dyskusji. Im dłużej rozmawiamy, tym wyraźniej widać, że nie ma ostrej granicy. Jest spektrum, na którym z jednej strony stoi neutralne oddychanie, a z drugiej formalny rytuał z całym aparatem. Intencja, koncentracja i powtarzalność decydują, w którym miejscu spektrum się znajdujesz. Czysta medytacja bez intencji to jeden biegun, rytuał z atrybutami i formułą drugi, a pomiędzy nimi jest cała gama praktyk pośrednich.


Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Strzybog czyli z tego co piszesz wynika, że Marzanka przez te tygodnie oddychania z myślą o tej osobie była gdzieś w środku spektrum, czyli robiła coś między medytacją a rytuałem? I to coś też ma swoją moc, choć słabszą niż formalny rytuał?


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Gabrysia92 słabszą w pojedynczym akcie, ale silniejszą przez ilość powtórzeń. Formalny rytuał to jeden mocny impuls, codzienna praktyka z intencją to setki słabszych, które się sumują. Często ta druga forma daje trwalszy efekt, bo wbija się w nawyk myślowy. Dlatego Marzanka może mieć teraz do rozbrojenia nie tyle ten pierwszy rytuał, co kilkadziesiąt sesji oddechowych, które go cały czas dopisywały.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli najgorsze co mogłam zrobić, to próbować to naprawić oddechem, bo dolewałam oliwy do ognia, myśląc że gaszę? To brzmi jak kompletna pułapka, bo intuicyjnie człowiek robi coś, co wydaje się czyste i bezpieczne, a okazuje się, że pracuje przeciwko sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 1083
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

nie demonizowałabym tego aż tak. Te sesje nauczyły cię też siedzieć ze sobą, czuć ciało, łapać momenty przełączania emocji. To kompetencje, które teraz są na plus, nawet jeśli treść tych sesji szła w złą stronę. Forma była dobra, intencja była problemem. Forma zostaje i można ją wykorzystać już z innym wypełnieniem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@janeczka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 419

@Klimcia to dobre rozróżnienie, forma i wypełnienie. Bo z tego wychodzi, że Marzanka nie musi rezygnować z codziennej praktyki, tylko podmienić to, co w niej robi. Tylko pytanie, czym podmienić, jeśli na razie odpuszczenie jest fałszywe, a podtrzymywanie szkodzi. Co zostaje w środku, jakaś trzecia opcja?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 864

@Janeczka podmienić można na pracę z ciałem bez intencji kierunkowej. Czyli oddychasz, ale nie do nikogo, nie po coś, nie żeby coś rozpuścić. Po prostu siedzisz i oddychasz. Brzmi banalnie, ale to jest najtrudniejsza forma, bo umysł cały czas próbuje coś dopowiedzieć.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 568

@Eliksira a jak rozpoznać, że umysł właśnie dopowiada? Bo z mojego doświadczenia to często zauważam dopiero po fakcie, że przez ostatnie dziesięć minut myślałam o konkretnej osobie zamiast oddychać. I nie wiem, czy to się liczy jako zanieczyszczenie sesji, czy to normalne.


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 448

@Anima to normalne i samo w sobie nie szkodzi. Szkodzi dopiero wtedy, kiedy zauważasz, że odpłynęłaś, i zamiast wrócić do oddechu, świadomie zostajesz w tej myśli i ją rozwijasz. Wtedy oddech staje się tłem, a myśl o osobie głównym aktem. I to jest właśnie ten moment, w którym medytacja przekręca się w coś bliższego intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Czyli ja praktycznie codziennie świadomie zostawałam w tej myśli, bo wydawało mi się, że jak będę o niej oddychać, to mi przejdzie. To była moja cała strategia, siadać i oddychać, dopóki ścisk nie zelżeje. A teraz wychodzi, że to było dokładnie to, czego nie należało robić?


Odpowiedz
Wpisy: 611
(@norbert76)
Połączone: 5 miesięcy temu

tak i nie. Sama technika oddychania w ścisk jest okej, bo rzeczywiście rozluźnia w danym momencie. Problem jest taki, że ty dokładałaś do tego obraz osoby i scenariusz. Gdybyś oddychała w sam ścisk, bez personalizowania go, efekt byłby zupełnie inny. Ciało by się rozluźniło, ale intencja by się nie karmiła.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1083

@Norbert76 dokładnie tak, choć dodam jedno. Ścisk w piersi po rozstaniu rzadko jest tylko fizyczny. On ma w sobie zapisaną historię, twarz, zapach, konkretne sceny. I nawet jak człowiek mówi sobie oddycham w ścisk, a nie w osobę, to ciało i tak podsuwa skojarzenia. Dlatego sama technika nie wystarcza, trzeba ją przeprowadzić poza ten obszar emocjonalny.


Odpowiedz
(@leszek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 296

@Klimcia a jak to przeprowadzić poza? Bo brzmi to sensownie, ale nie bardzo wiem jak technicznie. Mam siadać i oddychać w stopy zamiast w klatkę? Czy zmieniać miejsce w domu? U mnie też ten ścisk się pojawia regularnie i też przez chwilę próbowałem tego oddechu, więc temat mnie dotyczy.


Odpowiedz
(@strzybog)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 758

@Leszek93 są dwie szkoły. Jedna mówi, żeby pracować z punktem neutralnym ciała, czyli np. z brzuchem albo stopami, bo tam nie ma zapisanej tej historii. Druga mówi, żeby pracować bezpośrednio z miejscem bólu, ale bez nazywania go i bez wizualizacji. Pierwsza jest łatwiejsza dla początku, druga skuteczniejsza, ale wymaga więcej czystości w głowie. U Marzanki na ten moment pierwsza byłaby bezpieczniejsza.


Odpowiedz
(@gabrysia92)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 379

@Strzybog a czy ta praca z neutralnym punktem ciała w ogóle ma jeszcze coś wspólnego z rytuałem, czy to już czysta medytacja? Bo z tego co piszesz wynika, że im bardziej odsuwamy intencję, tym dalej od rytuału. Czyli można w pewnym sensie świadomie wyjść z tego spektrum?


Odpowiedz
(@lucjan82)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 466

@Gabrysia92 można i to jest cała sztuka. Wyjście ze spektrum polega na tym, że przestajesz mieć kierunek. Rytuał ma cel, medytacja kierunkowa ma cel, oddech z intencją ma cel. Dopiero kiedy odejmujesz cel, zostaje sama obecność. I to jest stan, w którym żadna intencja się nie karmi, ale też żadna się nie odpuszcza. Po prostu jesteś.


Odpowiedz
Wpisy: 284
Rozpoczynający temat
(@marzanka)
Połączone: 3 tygodnie temu

Brzmi pięknie, ale szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, żebym ja teraz potrafiła usiąść bez celu. Cały mój dzień jest zorganizowany wokół tej osoby, nawet jak udaję, że nie. Jak mam usiąść do oddechu bez celu, skoro całe życie mam aktualnie z celem w postaci tej osoby w tle?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: