Miałam jeden jeszcze i też wolniej. Ale to za mała próba żeby wyciągać wnioski, zdaję sobie z tego sprawę. Dlatego właśnie pytam innych, czy mają więcej takich porównań.
U mnie podobnie jak u Wahadlarki jeśli chodzi o tempo. Przy mężczyznach zazwyczaj szybciej coś się rusza w kontaktach, przy kobietach jest taki okres jakby nic się nie działo, a potem nagle zmiana. Ale nie wiem czy to kwestia płci jako takiej, czy tego że kobiety po prostu inaczej przetwarzają. Mam wrażenie że u kobiet te procesy są bardziej wewnętrzne zanim wyjdą na zewnątrz.
Ja bym dodała że nie tylko astrologia ale też typ konstytucyjny w sensie ajurwedyjskim. Vata to bardziej ruchliwe, pitta aktywne, kapha receptywne i stabilne. I to niezależnie od płci. Pracowałam raz na kobietę z wyraźną pittą i reagowała szybciej niż niejeden mężczyzna.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Czy rytuał ma działać na poziomie psychologicznym tej osoby, czy na jakimś poziomie energetycznym niezależnym od psychiki? Bo jeśli to psychologia, to oczywiście charakter i typ osobowości będą ważniejsze niż płeć. Ale jeśli czysto energetycznie, to może płeć biologiczna coś robi?
A czy można to jakoś sprawdzić który mechanizm działa? Bo jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie że wszystko zależy od wszystkiego i nie wiadomo co tak naprawdę robi robotę.
Zaraz, czy naprawdę rytuał może działać na kogoś kto nie wie że jest robiony? Zawsze myślałam że ta osoba musi jakoś współpracować energetycznie, że musi być otwarta. Ale może się mylę, dopiero zgłębiam temat.
Też prowadzę notatki i szczerze powiem że przy mężczyznach mam znacznie więcej zapisów typu 'kontakt po rytuale w ciągu kilku dni', przy kobietach to bywa i trzy tygodnie ciszy, a potem coś. Ale nie wiem czy to znaczy że na mężczyzn działa sprawniej, czy że mężczyźni po prostu szybciej działają impulsywnie i nie ma co tego przypisywać magii.
A rozróżniasz w tych notatkach jaki to był rytuał? Bo to może być zmienna. Rytuał oparty na żywiole ognia może inaczej wpływać na kogoś z dominantą ziemi niż na kogoś z dominantą ognia, niezależnie od płci.
Zaraz, bo się trochę zgubiłam. Mówimy o tym jak płeć wpływa na osobę która jest celem rytuału, czy na osobę która rytuał wykonuje? Bo w tej rozmowie to się miesza i mam wrażenie że to są dwa różne pytania.
A jak w ogóle rozróżnić czy wolniejsza reakcja kobiety jako celu to kwestia płci, a nie po prostu jej konkretnej osobowości? Mam wrażenie że łatwo wpaść w pułapkę że szukamy różnic płciowych tam gdzie jest po prostu indywidualność.
To znaczy że skuteczność rytuału zależy bardziej od stanu energetycznego osoby niż od jej płci? Bo jeśli tak, to w sumie cały wątek o różnicach między mężczyznami a kobietami jest drugorzędny.
Czytam to od początku i chciałam zapytać bo nikt tego jeszcze nie poruszył. Czy ktoś obserwował różnicę w trwałości efektów? Tzn. czy u mężczyzn efekty szybciej zanikają właśnie dlatego że przyszły szybciej, a u kobiet wolniej ale trwają dłużej?
Mam pytanie bo troche nie nadazam. Jak robimy rytuał na kobietę, to mamy jakos inaczej go przygotowac? Inne składniki, inny dzień, inna godzina? Czy po prostu tak samo i czekamy dluzej?
Mam pytanie bo troche nie nadazam. Jak robimy rytuał na kobietę, to mamy jakos inaczej go przygotowac? Inne składniki, inny dzień, inna godzina? Czy po prostu tak samo i czekamy dluzej?
Właśnie to jest problem z wyciąganiem wniosków z własnych obserwacji. Zbyt dużo zmiennych naraz. Hela zmieniła intencję i teraz nie wiadomo co zadziałało. Ja staram się w notatkach trzymać jak najbardziej stały schemat żeby móc porównywać, ale i tak po rozmowie tutaj widzę że mi brakuje danych o żywiołach i horoskopach tych osób.
A wracając do tego co mówiłam wcześniej o trwałości, bo nikt mi nie odpowiedział wprost. Leontynka potwierdziła jedno doświadczenie, ale zastanawiałam się czy to jest jakaś ogólna obserwacja u innych, czy przypadek. Czy ktoś ma więcej przykładów kiedy szybki efekt u mężczyzny nie utrzymał się długo?
Mam pytanie trochę z boku tego co teraz mówicie. Skąd w ogóle wiecie że efekt który obserwujecie to wynik rytuału, a nie po prostu naturalny bieg rzeczy? To mnie zawsze trochę nurtuje kiedy czytam o obserwacjach.
A nie jest tak że właśnie ta nieweryfikowalność powoduje że każdy widzi to co chce zobaczyć? Czyli kobiety reagują wolniej i mówimy że to przez ich naturę lunarną, mężczyźni szybciej i mówimy że to przez energię solarną. A może po prostu tyle obserwujemy i dopasowujemy wyjaśnienie do efektu?
Nie bardzo rozumiem jednej rzeczy. Jak rytuał ma działać na energię mężczyzny to znaczy że ta energia musi gdzieś iść? Przez przestrzeń? Jak to fizycznie działa, bo jak nie rozumiem mechanizmu to nie wiem czy w ogóle wierzyć w różnice między płciami w tym kontekście.
A moze to nie jest kwestia płci tylko tego ze kobiety sa bardziej wrażliwe na energie generalnie? Czytalam gdzies ze kobiety mają naturalnie bardziej rozwinięta intuicję i może to wplywa na to jak reaguja na rytualy. Tylko nie wiem czy to nie jest stereotyp.
Ja w takich sytuacjach zaczynam od wahadełka albo tarota zanim w ogóle przystąpię do czegokolwiek. Nie zawsze to daje jasną odpowiedź, ale często pokazuje czy osoba jest zamknięta, otwarta, czy jest jakiś opór. To mi pozwala dostosować intensywność pracy, a nie tylko jej typ.
Wracając do pytania Runologa, bo to jest naprawdę praktyczny problem. Ja mam w notatkach rubrykę na wstępną diagnozę, ale szczerze mówiąc częściej pomijam ten etap niż go robię. Potem zastanawiam się dlaczego efekt był inny niż oczekiwałam. Może właśnie tu leży błąd.
A czy to nie jest tak że po prostu metodą prób i błędów sie uczy co działa na kogo? Bo jak mam male doswiadczenie to skąd będę wiedzieć z góry jaki typ energetyczny ma dana osoba?
No ale jak rozpoznajesz pole energetyczne osoby którą znasz tylko z opisów? Bo jedną rzeczą jest praca na kogoś kogo widziałaś, czujesz jego energię bezpośrednio. A drugą kiedy masz tylko dane z kartki.
U mnie intuicja odgrywa sporą rolę przy diagnozie wstępnej. Nie jestem w stanie tego do końca wytłumaczyć, ale zanim zacznę cokolwiek przygotowywać, po prostu siedzę chwilę z intencją i słucham co do mnie przychodzi. Czasem mam wrażenie oporu, czasem otwartości. Czy to jest rzetelne? Nie wiem. Ale kilka razy to się pokryło z tym co potem zaobserwowałam.
Słuchajcie, nie żebym chciała ciągle podważać, ale mam wrażenie że im dłużej czytam ten wątek, tym bardziej rozmowa schodzi na rozpoznawanie celu i metodologię, a mniej na oryginalny temat. Czy różnice między płciami to naprawdę coś co wynika z samej płci, czy może z tego wszystkiego co tu opisujecie, czyli typ energetyczny, faza księżyca, intencja? Bo jeśli to drugie, to właściwie płeć biologiczna jest tylko wskazówką statystyczną, nie regułą.
Czyli jeśli dobrze rozumiem, to nie ma sensu szukać jednej zasady dla kobiet i jednej dla mężczyzn, bo to i tak będzie działać inaczej zależnie od osoby? To trochę rozbija to co myślałam że można się nauczyć jakiegoś schematu.
