A czy ktoś z was miał sytuację kiedy zrobił rytuał kompletnie ignorując te wszystkie zmienne i po prostu zadziałało? Pytam bo zastanawiam się czy ta cała analiza jest potrzebna czy też możemy po prostu ufać procesowi.
Trochę tak, trochę nie. Przynajmniej u mnie to wygląda tak, że próbuję, obserwuję przez jakiś czas, i jeśli nic się nie dzieje to zaczynam szukać gdzie leży blokada. Nie traktuję braku efektu jako klęski od razu.
To pytanie o czas czekania jest moim zdaniem głębiej powiązane z oryginalnym tematem niż może się wydawać. Bo właśnie mężczyźni i kobiety często inaczej doświadczają tego okresu wyczekiwania po rytualne. Z tego co obserwuję w praktyce, mężczyźni którzy są targetem działań miłosnych częściej reagują w sposób nagły i wyraźny, albo nic przez długo. U kobiet ten proces bywa bardziej rozłożony w czasie i stopniowy. Nie mówię że to reguła, ale na tyle często to widziałam, że mam to z tyłu głowy kiedy oceniam sytuację.
No właśnie. Ja mam wrażenie że ta rozmowa przez te 160 postów powoli doszła do czegoś sensownego. Na początku pytałam czy rytuał działa inaczej na mężczyzn i kobiety i teraz widzę że to było zbyt proste pytanie. Lepsze pytanie brzmi: czy działa inaczej zależnie od dominującego pierwiastka energetycznego? I na to chyba odpowiedź jest bliższa 'tak'.
A czy ktoś w ogóle robił rytuał miłosny na kogoś kto energetycznie zupełnie nie pasuje do swojej biologicznej płci, tzn. mężczyzna z dominującą energią yin albo odwrotnie? Ciekawi mnie czy efekt był inny niż można by oczekiwać.
Słuchajcie, mam pytanie do tego co piszecie o pierwiastkach. Jak w praktyce odróżniasz czy ktoś jest energetycznie yin czy yang? Czy to widać z zachowania, z opisu osoby, ze zdjęcia? Bo to brzmi jak coś co wymaga sporego wyczucia.
Mnie też to ciekawi. Bo jak ktoś przychodzi z opisem i mówi 'to jest mój były, chcę go odzyskać', to zazwyczaj daje ci tylko wersję swoją, nie jego. I ta wersja jest mocno zabarwiona emocjonalnie. To chyba utrudnia obiektywną ocenę energetyczną.
Ale czy to znaczy że trzeba samemu poznać tą osobę żeby w ogóle zrobić rytuał? Bo to chyba w większości sytuacji niemożliwe, zwłaszcza kiedy ktoś chce działać na kogoś z kim się już nie kontaktuje albo z kim kontakt jest ograniczon.
No i właśnie to pytanie o inicjowanie kontaktu mnie uderzyło. Bo teraz myślę że może to jest jeden z tych wskaźników który cokolwiek mówi o pierwiastku, niezależnie od płci. Osoby które z natury czekają aż coś się wydarzy kontra osoby które same poruszają się w kierunku celu. Czy to jest uproszczenie czy coś w tym jest?
