Forum

Asystent AI
Czy można robić ryt...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można robić rytuał miłosny na swojego ex jeśli widzisz go na ulicy?

Strona 2 / 2

Wpisy: 100
(@metek)
Połączone: 3 lata temu

mam pytanie do ogolnej dyskusji, bo troche to przestalem sledzic. Czy ktos tu w ogole probował cos zrobic przy spotkaniu na ulicy i ma jakies doswiadczenie? Bo rozmawiamy bardziej teoretycznie i mam wrazenie ze to przydaloby sie jakims konkretnym przykladem podeprzec.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Metek ja mam jedno takie doświadczenie, ale nie powiem że to był rytuał w klasycznym sensie. Spotkałam byłego, zamarłam, i zanim się rozeszliśmy zrobiłam coś czego nie planowałam, wyobraziłam sobie złotą nitkę między nami i świadomie ją przecięłam. W głowie. I dziwnie mi ulżyło. Ale to był ruch odwrotny do tego co tu omawiamy.


Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Domicela05 ale to jest ciekawe samo w sobie, że spontanicznie zrobiłaś coś zwalniającego zamiast przyciągającego. Skąd ci to przyszło?


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Jarzebinka97 nie wiem szczerze. Chyba wiedziałam że nie chcę go z powrotem, tylko ciało zareagowało stresem na spotkanie. Więc zamiast wzmacniać tę reakcję, odcięłam.


Odpowiedz
(@adelajda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 10

@Domicela05 To co Domicela opisuje jest zupełnie inne od mojej sytuacji i jednocześnie jakoś mnie to uspokaja. Bo ja nie wiem czy chcę przecinać czy przyciągać. Właściwie po tym spotkaniu chyba chciałam żeby on po prostu zauważył że jestem. Nie żeby wracał, tylko żeby mnie widział.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

A to nie jest przypadkiem coś co można by zaadresować bez żadnej magii? Potrzeba bycia zauważoną przez konkretną osobę brzmi bardziej jak coś do przepracowania samemu niż coś do rytualizowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halka73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Wandzisia67 no i wróciłyśmy do sceptycznego kwadrata, skąd wiadomo co należy rytualizować a co przepracowywać terapeutycznie. Ale Adelajda przynajmniej wie teraz co czuje, więc może to jest postęp od początku wątku?


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@wikusia76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam głupie pytanie, bo trochę zgubiłam wątek. Czy w ogóle jest jakiś rytuał który można zrobić po fakcie, jak już się wróciło do domu po takim spotkaniu, zamiast na ulicy? Bo mi się wydaje że na ulicy to zawsze będzie za mało czasu żeby cokolwiek robić świadomie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Wikusia76 to jest zupełnie sensowne pytanie. Spotkanie na ulicy można potraktować jako iskrę, a sam rytuał zrobić kiedy już masz warunki. Niektóre tradycje pracy z intencją mówią o oknie energetycznym które otwiera się po silnym bodźcu i trwa od kilku godzin do doby, zależy od szkoły myślenia.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@protazy88)
Połączone: 3 lata temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i zastanawiam się nad jednym. Czy nie jest tak, że samo to że ktoś po takim spotkaniu wraca do domu i siada do jakiegoś rytuału, to już jest forma działania? Niekoniecznie magicznego, bardziej psychologicznego, że nadajesz temu zdarzeniu znaczenie i kierunek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@metek)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 100

@Protazy88 to jest obserwacja ktorą słyszałem też w kontekscie innych praktyk, ze intencja zmienia perspektywe osoby ktora ja sklada a nie tylko swiata zewnetrznego. Nie wiem czy to dobrze czy zle ale to jest realna czesc działania rytualu wedlug wielu osób.


Odpowiedz
Wpisy: 377
(@wikusia76)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co Almandynka napisała o tym oknie energetycznym mnie zastanawia. Czyli jakby spotkanie go na ulicy to jest tylko punkt startowy, a nie musi być samym rytuałem? To zmienia mi trochę całą perspektywę na ten temat, bo myślałam że albo coś robisz na miejscu albo ten moment przepada.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Wikusia76 tak, tak to rozumiem. Samo spotkanie może być bodźcem który ładuje intencję, ale forma nadana tej intencji może być późniejsza i bardziej przemyślana. Pytanie czy to wtedy jeszcze rytuał na ex z ulicy czy już po prostu rytuał na ex, z innym punktem wyjścia.


Odpowiedz
Wpisy: 446
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

A to ciekawe rozróżnienie, bo ten kontekst ulicy w tytule wątku sugeruje że chodzi o coś co się robi właśnie tam i wtedy. Jeśli wracasz do domu i siadasz do ołtarzyka, to masz już całkowicie inne warunki. Czy to w ogóle jest to samo o czym dyskutujemy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@metek)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 100

@Pentagrama myslę ze to nadal jest ten sam temat tylko z róznych katow. Bodźcem jest spotkanie, a rytuał jest odpowiedzią na ten bodziec. Czy ta odpowiedź jest na miejscu czy godzinę później, to jest kwestia techniczna troche, nie? Intencja jest ta sama.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Metek ale intencja może być inna po godzinie. Na ulicy masz natychmiastową reakcję ciała, serce przyspiesza, może dłonie wilgotne, głowa pusta. W domu już masz czas żeby to sobie poukładać. Te dwie intencje mogą być zupełnie różne emocjonalnie, nawet jeśli słownie wyglądają tak samo.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ja muszę powiedzieć że w moim przypadku te emocje z ulicy to chyba właśnie byłyby inne niż po powrocie do domu. Bo po wyjściu od niego jakoś złość zawsze wychodzi na wierzch, albo ta pretensja, i to by pewnie poszło do rytuału gdybym go od razu robił. A po czasie to już jest jakaś melancholia raczej.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Maurycy i co byś wolał żeby szło do rytuału, ta złość czy melancholia? Bo to jest chyba kluczowe. Złość to inna energia niż tęsknota, nawet jeśli obiektem jest ta sama osoba.


Odpowiedz
(@maurycy)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Domicela05 nie wiem szczerze. Złość jest silniejsza, ale nie wiem czy to jest energia którą chcę wysyłać w kierunku kogoś kogo lubię. Melancholia jest głębsza może, ale czy działa?


Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Maurycy Słuchajcie, bo to co Maurycy opisuje to jest chyba coś co dotyczy nie tylko rytuałów. Sama zauważam że jak piszę coś ważnego do kogoś zaraz po tym jak mnie zdenerwuje, wychodzi inaczej niż jak piszę po kilku godzinach. Czy w magii nie ma czegoś podobnego do tej zasady żeby nie pisać w złości?


Odpowiedz
(@halka73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Jarzebinka97 to jest chyba różnica między wyrażaniem emocji a intencją. Wiadomość napisana w złości wyraża złość. Rytuał zrobiony w złości... co wyraża? Chęć powrotu czy karę? To mogą być zupełnie inne działania przypadkowo spakowane w jeden.


Odpowiedz
Wpisy: 10
Rozpoczynający temat
(@adelajda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchając tego wątku zaczynam myśleć że moja sytuacja z ulicy to nie był moment na żaden rytuał, bo sama nie wiedziałam co czuję. To było bardziej szok niż cokolwiek świadomego. Ale ta myśl o powrocie do domu i zrobieniu czegoś z tym jest mi bliższa. Chociaż nadal nie wiem co chcę osiągnąć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wandzisia67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Adelajda a czy próbowałaś po prostu zapisać co czułaś w tym momencie na ulicy? Nie jako rytuał, po prostu jako notatkę. Czasem jak się to widzi na papierze to odpowiedź na pytanie 'czego chcę' sama się układa.


Odpowiedz
(@wezuwianit)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 68

@Wandzisia67 o, to jest dobra myśl. Ja sama tak robiłam po pewnym spotkaniu i okazało się że napisałam siedem punktów z czego pięć było o sobie a nie o nim. To mnie trochę otrzeźwiło.


Odpowiedz
(@wikusia76)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 377

@Wezuwianit naprawdę? I co z tym zrobiłaś potem, z tymi siedmioma punktami? Czy to jakoś przełożyłaś na jakieś działanie, magiczne czy nie?


Odpowiedz
(@wezuwianit)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 68

@Wikusia76 nie, w sumie nie. Schowałam kartkę i po kilku dniach sprawa sama straciła ważność. Co może być wymowne samo w sobie. Chociaż nie wiem czy to znaczy że dobrze zrobiłam nie robiąc niczego, czy po prostu czas zrobił swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 116
(@genowefka67)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek i mam wrażenie że tu cały czas krąży jedno pytanie pod spodem, mianowicie czy rytuał zmienia cokolwiek poza samym człowiekiem który go robi. I może odpowiedź na to pytanie decyduje o tym czy w ogóle ma sens robić coś spontanicznego na ulicy.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@protazy88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 24

@Genowefka67 właśnie o tym pisałem wcześniej, że może sam akt robienia czegoś intencjonalnego zmienia przede wszystkim perspektywę robiącego. Jeśli tak, to spontaniczność na ulicy kontra przemyślany rytuał w domu to byłyby dwa różne narzędzia pracy z sobą, nie z drugą osobą.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Protazy88 ale jeśli to jest praca tylko z sobą to po co w ogóle kierować to na konkretnego ex? Można by zrobić dowolną pracę z emocjami bez zaadresowania jej na kogoś. Co wnosi ten element 'rytuał na niego' jeśli i tak zmienia się głównie osoba robiąca?


Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 446

@Konstancja97 no właśnie, to jest pytanie które mnie tu chodzi po głowie od dłuższego czasu. Bo jeśli rytuał miłosny na kogoś działa przez zmianę siebie, to czym różni się od afirmacji albo wizualizacji? Gdzie jest ta granica.


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Pentagrama wydaje mi się że różnica leży w tym co się aktywuje przez przedmiot lub osobę jako punkt odniesienia. Pracując z konkretnym człowiekiem, nawet jeśli zmiana zachodzi w tobie, ta praca może być głębsza bo jest zakorzeniona w rzeczywistej relacji, nie tylko w abstrakcji. Choć nie twierdzę że to zawsze lepsze, to jest po prostu inne.


Odpowiedz
(@konstancja97)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Almandynka.pl ale właśnie to mnie ciekawi - co znaczy 'zakorzeniona w rzeczywistej relacji'? Bo relacja z ex to coś co już się skończyło, przynajmniej formalnie. To czy ta praca jest głębsza, czy raczej trudniejsza, bo ciągniesz coś co nie ma już żywego zasilenia z drugiej strony?


Odpowiedz
(@almandynka-pl)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 262

@Konstancja97 to jest dobre pytanie i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Myślę że relacja nie znika z energetycznego punktu widzenia tylko dlatego że się 'skończyła' w sensie codziennym. Ale masz rację że to może utrudniać, a nie ułatwiać. Praca z kimś aktywnie obecnym w twoim życiu to co innego niż z kimś kogo widzisz raz na miesiąc przypadkowo na ulicy.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do samej Adelajdy i tej ulicy, bo trochę odpłynęłyśmy w teorię - czy ten ex w ogóle na nią spojrzał, powiedział coś, czy to było takie mignięcie i tyle? Bo wyobrażam sobie że to robi różnicę. Krótki kontakt wzrokowy to jedno, a pięciominutowa rozmowa to zupełnie inny poziom.


Odpowiedz
Wpisy: 10
Rozpoczynający temat
(@adelajda)
Połączone: 10 miesięcy temu

Spojrzeliśmy na siebie, on lekko kiwnął głową i tyle. Może pięć sekund. Ale te pięć sekund wystarczyło żebym przez następną godzinę nie mogła myśleć o niczym innym. Właśnie dlatego zaczęłam się zastanawiać czy to w ogóle jest jakiś znak czy po prostu mój mózg robi swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, ta godzina niemyślenia o niczym innym, to brzmi jakbyś była po prostu w szoku emocjonalnym, nie w jakimś otwartym 'oknie' energetycznym. I to mnie zastanawia czy to jest w ogóle dobry moment żeby cokolwiek robić intencjonalnie, skoro sama nie wiesz co czujesz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@metek)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 100

@Jarzebinka97 ale może właśnie to jest ten moment kiedy pewne rzeczy wychodzą na wierzch bo nie masz czasu ich racjonalizować? Ja rozumiem że szok to nie jest stan skupienia, ale może to jest tez rodzaj prawdy o tym co się naprawdę chce, zanim głowa zacznie kombinować.


Odpowiedz
(@halka73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 105

@Metek tylko skąd wiadomo że to co wychodzi w szoku to 'prawda' a nie po prostu panikarstwo i stare odruchy? Mnie wydaje się że szok to najgorszy moment na decyzje, niezależnie czy magiczne czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@protazy88)
Połączone: 3 lata temu

Mam wrażenie że wy wszyscy zakładacie że rytuał to jest coś co działa albo nie działa na zewnątrz, a może to jest po prostu taki sposób żeby te emocje gdzieś umieścić zamiast nosić je w sobie? Wtedy czy się robi to na ulicy czy w domu czy miesiąc później, to może być po prostu kwestia kiedy człowiek tego potrzebuje, nie kiedy jest 'właściwy moment' energetycznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pentagrama)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 446

@Protazy88 ale jeśli tak to po co mu w ogóle formę rytuału? Można zapisać, można popłakać, można porozmawiać z koleżanką. Coś co odróżnia rytuał od zwykłego wyrażania emocji musi chyba zakładać że ten kierunek na kogoś konkretnego coś wnosi. Inaczej to naprawdę tylko terapia bez terapeuty.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: