Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny na o...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny na osób z autyzmem - czy wymaga specjalnego podejścia?

Strona 1 / 3

Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zastanawiam się nad czymś, o czym rzadko się mówi wprost. Mam bliską osobę z autyzmem i zaczęłam się zastanawiać, czy rytuały miłosne w ogóle działają tak samo, kiedy jedna z osób ma inaczej zorganizowany układ nerwowy. Nie chodzi mi o to, żeby zrobić rytuał 'na kogoś', ale raczej o wspieranie relacji, otwieranie się na więź. Czytałam trochę o tym, że intencja jest kluczowa, ale co, jeśli sam sposób odczuwania emocji i bliskości jest zupełnie inny? Czy rytuał powinien to uwzględniać? Nie wiem, może to głupie pytanie, ale naprawdę mi to chodzi po głowie.


Odpowiedz
205 odpowiedzi
Wpisy: 571
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

To nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Sama się nad tym zastanawiałam przy okazji pracy z kilkoma osobami. Podstawowa kwestia, którą zawsze podkreślam: rytuał miłosny nie zmienia osobowości ani neurologicznego sposobu funkcjonowania człowieka. Jeśli ktoś z autyzmem komunikuje emocje inaczej, rytuał tego nie 'poprawi' i nie powinien. Ale czy może wzmocnić więź na poziomie energetycznym, niezależnie od tego, jak ta więź jest wyrażana zewnętrznie? To już inna rozmowa. Co cię konkretnie niepokoi w tej sytuacji?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@niedola08)
Połączone: 3 lata temu

To ciekawe, bo nigdy w ten sposób o tym nie myślałam. Zawsze zakładałam, że rytuały miłosne działają na poziomie, który jest jakby ponad neurobiologią, że energia to energia. Ale teraz jak czytam to pytanie, to zastanawiam się czy na przykład dobór składników albo czas rytuału ma znaczenie, jeśli chodzi o odbiór przez taką osobę. Czy ktoś w ogóle to bada albo opisuje w literaturze okultystycznej?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Akurat o literaturze okultystycznej to bym tu nie liczyła na gotowe odpowiedzi, bo to temat świeży. Natomiast z mojego doświadczenia z przedmiotami i ich energią: niektóre osoby ze spektrum są niesamowicie wrażliwe na bodźce sensoryczne, a to ma znaczenie w kontekście magicznym. Kamienie, zapachy, faktury, dźwięki przy rytuale. Jeśli robimy coś, co jest dla drugiej osoby przebodźcowaniem sensorycznym, to czy ta energia w ogóle dotrze tak, jak chcemy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Blazenka63 O tym właśnie myślałam, ale nie umiałam tego tak ładnie nazwać. Czy to znaczy, że np. kadzidło użyte podczas rytuału może być problemem, jeśli dana osoba ma nadwrażliwość węchową? Pytam serio, bo moja znajoma właśnie tak ma i nigdy nie weszłabym do jej mieszkania z kadzidłem.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Moim zdaniem energetycznie to nie ma znaczenia, czy używasz kadzidła fizycznie, czy tylko wyobrażasz sobie zapach. Intencja i wizualizacja zastępują przedmioty. Czytałam o tym u kilku autorów i tam wyraźnie pisali, że substytucja symboliczna jest równie skuteczna. Nie trzeba się chyba przejmować takimi rzeczami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Eleonorka Trochę bym to dookreśliła. Substytucja symboliczna działa, ale dla osoby wykonującej rytuał, nie dla osoby, której rytuał dotyczy. Tutaj pytanie jest głębsze: czy modyfikujemy formę rytuału ze względu na siebie, czy ze względu na odbiorcę energii? To dwie różne rzeczy i nie należy ich mieszać.


Odpowiedz
Wpisy: 290
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie, bo ja np. robiłam ostatnio coś prostego, różowa świeca, intencja, kilka słów i zastanawiałam się, czy to, że osoba, o której myślę, przetwarza emocje inaczej, w ogóle wpływa na to, jak energia do niej dociera. Bo jakby to ująć, ona rozumie miłość, tylko wyraża ją inaczej. Nie wiem, czy to zmienia cokolwiek w samym rytuале. Co wy sądzicie?


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Cały wątek mi się wydaje trochę pomieszany, bo łączycie dwie osobne rzeczy. Jedno to pytanie o skuteczność rytuału względem osoby ze spektrum, drugie to pytanie o formę rytuału, gdy to my go wykonujemy. W numerologii każda osoba ma swoją wibrację, niezależnie od diagnozy. To nie autyzm 'blokuje' energię, to ewentualnie brak intencji albo zła intencja. Skąd w ogóle wzięło się założenie, że tu coś trzeba 'dostosowywać'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 124

@Numerolog.2 Może źle to opisałam. Nie chodzi mi o blokowanie energii przez autyzm, raczej o to, że sposób odczuwania więzi i bliskości jest inny. I zastanawiam się, czy intencja 'niech poczuje miłość w sposób, który jest dla niej typowy' zamiast 'niech poczuje miłość tak jak ja to rozumiem' robi jakąś różnicę. Czy intencja powinna być tak sprecyzowana?


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@pazik70)
Połączone: 2 lata temu

To mi się bardzo podoba ta precyzja intencji. Ja zawsze robiłam rytuały z ogólnym życzeniem i może właśnie dlatego efekty były takie... rozmyte. A tu mówicie o czymś konkretnym, żeby intencja uwzględniała drugą osobę taką, jaka jest. To chyba jest w ogóle zasada, nie tylko przy autyzmie, prawda?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niedola08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Pazik70 No właśnie, mam wrażenie, że ten temat otwiera coś szerszego. Bo jeśli intencja powinna uwzględniać realną osobę, a nie nasz wyobrażony obraz tej osoby, to większość rytuałów miłosnych jest przez to robiona 'na oślep'. Ludzie rzucają energię w kierunku wyobrażenia, nie człowieka. To by tłumaczyło, dlaczego często nic się nie dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam szczere pytanie, bo jestem sceptyczny wobec całości: jeśli mamy do czynienia z neurologiczną różnicą w przetwarzaniu bodźców i emocji, to czy nie jest tak, że rytuał po prostu nie ma tu żadnego wpływu i dyskutujemy o niczym? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam. Bo mi trudno zrozumieć mechanizm, przez który intencja jednej osoby miałaby 'trafić' do mózgu drugiej.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Benedyk Rozumiem sceptycyzm i nie będę go zwalczać, bo to uczciwe pytanie. Mechanizm nie jest neurologiczny, więc porównanie do mózgu jest tu trochę obok. Jeśli w ogóle uznajemy, że energia intencji cokolwiek robi, to działa poza układem nerwowym. Problem, który widzę w tym wątku, nie jest techniczny. Prawdziwe pytanie brzmi: czy chcemy 'dosięgnąć' kogoś z zewnątrz, czy wspierać przestrzeń, w której relacja może się rozwijać? To fundamentalna różnica etyczna i praktyczna jednocześnie.


Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Szeptucha powiedziała coś ważnego. Ta różnica etyczna jest naprawdę kluczowa, szczególnie kiedy rozmawiamy o osobach, które mogą mieć trudności z werbalizowaniem granic czy rozpoznawaniem, że ktoś robi coś 'na nich'. To mnie zawsze trochę niepokoi przy rytuałach bez zgody.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo pewnie dużo nie rozumiem z tej rozmowy, ale chciałam zapytać: czy rytuały miłosne robione na siebie, żeby samemu być bardziej otwartą na relację, mają takie same ograniczenia? Bo słyszę, że problem jest z 'dosięganiem' innej osoby, ale co jeśli ktoś po prostu chce przyciągnąć do siebie kogoś odpowiedniego, kto będzie się czuł dobrze w relacji z osobą ze spektrum?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Hydromantka Och, to jest bardzo dobre rozróżnienie! Rytuał 'na siebie' czyli pracuję nad własną energią, otwartością, atrakcyjnością w relacyjnym sensie, to zupełnie inna kategoria. Tam nie ingerujesz w czyjeś pole. To trochę jak różnica między medytacją a hipnozą kogoś bez zgody. Mnie się wydaje, że w tym kontekście neuroróżnorodność właściwie nie zmienia nic od strony technicznej rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wandka)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam inne pytanie, bo trochę gubię się w tej rozmowie. Czy w ogóle mówi się gdzieś o tym, że osoby ze spektrum autyzmu same wykonują rytuały? Bo cały czas rozmawiamy z perspektywy kogoś z zewnątrz, kto robi coś 'dla' albo 'w kierunku' osoby ze spektrum. Ale co, jeśli ta osoba sama chce pracować z magią i zastanawia się, czy jej sposób funkcjonowania coś zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Wandka To całkiem inne pytanie i szczerze bardziej mnie interesuje niż pierwotny wątek. Bo jeśli osoba ze spektrum ma np. inne poczucie czasu, przetwarza bodźce intensywniej, to czy rytuał, który wymaga skupienia, ciszy, konkretnej sekwencji, może być dla niej łatwiejszy niż dla kogoś, kto łatwo się rozprasza? Serio, to by miało sens.


Odpowiedz
Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

No właśnie, zupełnie nie pomyślałam o tym aspekcie. Wiem, że moja znajoma jest bardzo dokładna, jeśli chodzi o rytuały codzienne, ma swoje sekwencje i czynności i przywiązuje do nich naprawdę dużą wagę. Może to ma jakiś związek z tym, jak w ogóle podchodzi do intencji i powtarzalności? Ciekawa jestem, czy ktoś z was miał kontakt z osobami ze spektrum, które same pracują z magią.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Granacik to co napisałaś o sekwencjach i codziennych rytuałach mnie zatrzymało. Myślę, że to ważniejszy trop niż szukanie jakichś specjalnych technik miłosnych. Jakby rytuał magiczny był po prostu... kolejną sekwencją, którą się rozumie i wykonuje z pełną uwagą. To chyba inne podejście do 'co znaczy rytuał' w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

No ale to rodzi inne pytanie: jeśli sekwencje i powtarzalność są naturalne, to czy rytuał, który z założenia ma być 'wyjątkowy', 'szczególny', 'naładowany emocją', nie traci swojego znaczenia? Bo ten element napięcia emocjonalnego, oczekiwania, jest w wielu tradycjach kluczowy. A co jeśli ktoś przetwarza to zupełnie inaczej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Numerolog.2 Właśnie to jest coś, o czym rzadko się mówi. To założenie, że rytuał działa przez emocjonalny szczyt, przez intensywność przeżycia, to nie jest jakieś odwieczne prawo. To jeden ze stylów pracy. Są tradycje, gdzie powtarzalność i precyzja wykonania są ważniejsze niż emocjonalne zaangażowanie w danej chwili. Więcej mówi się o tym w kontekście np. ceremonialnej magii zachodniej, gdzie sekwencja, słowa, gesty mają swoje miejsce niezależnie od 'nastroju'.


Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Szeptucha To bardzo ciekawe co mówisz o ceremonialnej magii. Bo ja zawsze pracowałam przez emocje i właściwie nie wyobrażałam sobie inaczej. Ale czy to znaczy, że osoby, które naturalnie działają w rytmie sekwencji i precyzji, mogą mieć jakiś 'atut' przy pewnych rodzajach pracy rytuałowej?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Hm, chyba bym uważała z tym słowem 'atut'. Każdy przetwarza inaczej i to nie jest wyścig. Ale zgodzę się, że dogłębna koncentracja na samym akcie, na każdym kroku, to coś, czego nam roztrzepanym ciężko osiągnąć. Ja sama mam problem z tym, żeby nie odpłynąć w myślach w połowie rytuału. Więc pewna dokładność to coś, czego mi brakuje.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@pazik70)
Połączone: 2 lata temu

To ja mam głupie pytanie może, ale jak właściwie wiadomo, że rytuał 'zadziałał' w kontekście emocji? Bo przy osobie neurotypowej zakładamy, że poczuje coś, zmieni się zachowanie, coś się pojawi. A przy osobie ze spektrum jak to ocenić, skoro przejawy uczuć mogą wyglądać zupełnie inaczej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niedola08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Pazik70 Nie jest to głupie pytanie, jest naprawdę trudne. Bo to wychodzi poza ezoterykę i wchodzi w to, jak w ogóle czytamy emocje drugiej osoby. I tutaj mam wrażenie, że większość z nas patrzy na 'efekty' przez pryzmat swoich oczekiwań, nie realnego stanu tej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 200
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Słucham i mam wrażenie, że ta rozmowa doszła do bardzo konkretnego problemu: skąd wiemy, czego druga osoba chce i jak to wyraża? I to chyba dotyczy każdego, nie tylko osób ze spektrum. Tylko tutaj jest wyraźniej widoczne, bo różnica w komunikacji jest większa.


Odpowiedz
Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie i to mnie trochę zatrzymało nad całym tematem. Zaczęłam od pytania o rytuał, a teraz myślę, że tak naprawdę pytam o to, czy w ogóle dobrze znam tę osobę, żeby cokolwiek 'kierować w jej stronę'. To jest chyba ważniejsze niż technika.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

I to jest bardzo dojrzałe podejście, naprawdę. To co Granacik właśnie powiedziała to coś, co chciałabym żeby każda osoba robiąca rytuały na kogoś przemyślała. Nie chodzi o spektrum autyzmu, chodzi o realną osobę i relację. Spektrum tylko ten problem ujawnia wyraźniej.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ale chwila, bo chyba za bardzo to psychologizujemy. Rytuał energetyczny nie wymaga, żebyśmy rozumieli psychikę drugiej osoby w stu procentach. Energia nie czyta diagnoz. Myślę, że jeśli intencja jest czysta i skierowana z miłością, to dotrze niezależnie od tego, jak ktoś przetwarza emocje.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 231

@Eleonorka A co rozumiesz przez 'czysta intencja'? Bo to pojęcie pada tutaj dużo i za każdym razem rozumiem je trochę inaczej. Czy czysta intencja to brak egoizmu? Akceptacja osoby taką, jaka jest? Czy po prostu silne życzenie czegoś dobrego?


Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Numerolog.2 Dla mnie to głównie brak złości i manipulacji, takie życzenie z dobrego miejsca. Ale rozumiem, że to można rozumieć różnie.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Ja wróciłam do tego co Szeptucha pisała wcześniej o tym, że rytuał na siebie jest inną kategorią. To do mnie przemówiło. Bo w całej tej rozmowie o tym, czy energia dotrze do osoby ze spektrum i jak, jest jakiś niepokój, którego nie mam przy pracy na własną energię. Może właśnie tam jest odpowiedź?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Hydromantka Masz rację i myślę, że to jest odpowiedź dla wielu osób, nie tylko w tym temacie. Pracujesz nad sobą, swoją otwartością, nad tym, żeby relacja mogła się rozwinąć naturalnie. Nie próbujesz zmieniać kogoś, kto może nawet nie wiedzieć, że coś się dzieje.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

Trochę się gubię, bo rozmawiamy o rytuałach miłosnych, ale przestaliśmy właściwie mówić o tym, jak takie rytuały wyglądają w praktyce, jeśli robisz je z myślą o osobie ze spektrum. Czy ktoś próbował coś konkretnego i może powiedzieć co zmieniło, pominęło, dostosowało?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Geranium Dla mnie konkretne znaczyło przede wszystkim: mniej zapachów albo inny rodzaj zapachu, bo jedna z osób, o których myślałam przy pracy, jest bardzo wrażliwa na intensywne kadzidła. Przestałam ich używać zupełnie przy tej konkretnej intencji. Zamiast tego kamień i cisza. I jakoś to było spójniejsze, spokojniejsze.


Odpowiedz
(@pazik70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Blazenka63 To interesujące że dostosowałaś fizyczny kontekst rytuału. Ale czy to miało znaczenie dla energii, czy raczej dla twojego skupienia? Bo zastanawiam się, czy to kadzidło 'przeszkadzało' tobie, czy miało jakiś wpływ na osobę, o której myślałaś.


Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Pazik70 Szczerze? Nie wiem. I myślę, że to jest uczciwa odpowiedź. Może przeszkadzało mnie, może tworzyło jakiś dysonans w intencji. Nie rozdzielę tego na dwie czyste kategorie. Ale efekt był taki, że czułam się spokojniejsza przy pracy i intencja była bardziej klarowna.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@wandka)
Połączone: 2 lata temu

No to jest właściwie odpowiedź na wiele pytań z tego wątku. Nie wiemy, co działa 'na zewnątrz', ale możemy zadbać o to, żeby praca wewnętrzna była spójna. I chyba o to chodzi w tym dostosowywaniu, nie o to, żeby rytuał pasował do diagnozy drugiej osoby, tylko żeby pasował do tego, co naprawdę o niej myślimy i jak naprawdę do niej podchodzimy.


Odpowiedz
Wpisy: 167
(@geranium)
Połączone: 1 rok temu

No dobrze, ale jeszcze wróćmy do tego dostosowywania w praktyce, bo Wandka to ładnie podsumowała, ale mam wrażenie, że zostaliśmy przy kadzidłach. Czy ktoś zmieniał też na przykład porę albo miejsce? Bo myślę, że jeśli osoba ze spektrum ma silną potrzebę rutyny, to może i pora dnia robi jakąś różnicę po twojej stronie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Geranium O porze nigdy nie myślałam w ten sposób. Ja zazwyczaj pracuję wieczorem, bo mi to pasuje, ale czy ta pora 'należy' do mojego komfortu czy do intencji? Serio, zaczęłam sobie teraz zadawać pytanie, ile w moich wyborach jest z tradycji, a ile z przyzwyczajenia.


Odpowiedz
Wpisy: 231
(@numerolog-2)
Połączone: 1 rok temu

Pora ma znaczenie w numerologii i astrologii, to nie jest bez podstaw. Ale przy pracy intencjonalnej myślę, że ważniejsze jest twoje skupienie w danej chwili niż konkretna godzina. Choć przy pełni, nowiu i podobnych momentach ta synergia faktycznie bywa głębsza. Tylko pytanie czy to działa bo 'czas jest właściwy', czy bo jesteś wtedy bardziej nastawiony na pracę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@benedyk)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 200

@Numerolog.2 I to jest właśnie to, co zawsze mnie zatrzymuje przy temacie rytuałów w ogóle. Jak rozdzielić to, co działa przez nasz stan psychiczny, od tego, co działa 'samo'. Przy osobie ze spektrum to pytanie jest jeszcze trudniejsze, bo jeśli efekt widzimy w relacji, to skąd wiemy co go spowodowało.


Odpowiedz
(@szeptucha)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 571

@Benedyk Szczerze, ta granica jest rozmyta i myślę, że nie ma co jej szukać z chirurgiczną precyzją. Mnie bardziej interesuje co z tego wynikło. Benedyk pyta o mechanizm, ale może ważniejsze jest pytanie: co zaszło w tobie przez ten czas przygotowań i intencji? Bo jeśli zmieniło się twoje podejście do tej osoby, to już coś się wydarzyło, bez względu na to, skąd to przyszło.


Odpowiedz
(@pazik70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Szeptucha Ale co jeśli nic się nie zmieniło w relacji po rytuale? Pytam bo sama robiłam intencje i potem czekałam i... nic. I nie wiem, czy to kwestia wykonania, czy za słabej koncentracji, czy po prostu ta relacja nie mogła się rozwinąć. Skąd mam wiedzieć, co poszło nie tak?


Odpowiedz
(@blazenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 146

@Pazik70 A czy na pewno 'nic'? Bo często tak to wygląda, że nie ma wielkiego znaku, ale coś się przesuwa subtelnie. Albo przesuwa się w tobie, nie w relacji. Nie mówię, że rytuał zawsze działa i tylko trzeba patrzeć uważniej, bo to byłoby naciąganie. Ale naprawdę warto sprawdzić, czy twoje nastawienie do tej osoby zmieniło się choćby trochę.


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@hydromantka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham i zastanawiam się, czy to w ogóle dobrze, że skupiamy się na efektach 'zewnętrznych'. Bo jeśli ta osoba ze spektrum reaguje inaczej, mniej widocznie, to możemy przecież cały czas myśleć, że nic się nie dzieje, a coś się jednak zmienia. Tylko my tego nie widzimy, bo szukamy swoich wzorców reakcji.


Odpowiedz
Wpisy: 124
Rozpoczynający temat
(@granacik)
Połączone: 9 miesięcy temu

To bardzo mnie zastanawia. Bo właśnie przez to, że ta osoba rzadko pokazuje emocje w sposób, który rozpoznaję, przez cały czas mam poczucie, że jestem gdzieś za mgłą. I to chyba też wpływa na moją pracę intencjonalną, bo trudno mi utrzymać pewność, skoro nie mam żadnego odbicia. Czujecie coś takiego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogusia-2)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 723

@Granacik Ja to wszystko słucham i chcę wrócić do samego początku pytania Granacik, bo trochę odpłynęliśmy. Czy ktoś myślał konkretnie o tym, co w samej strukturze rytuału miłosnego trzeba by przemyśleć, jeśli pracujesz dla siebie, ale ta relacja dotyczy osoby ze spektrum? Mam na myśli np. to, czy wizualizacje są tu dobrą techniką, skoro ta osoba może nie odpowiadać na kontakt wzrokowy albo fizyczny w typowy sposób.


Odpowiedz
(@halineczka_04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 290

@Bogusia.2 O wizualizacjach myślałam właśnie. Zwykle buduje się obraz kontaktu, zbliżenia. Ale jeśli ta osoba ma inny język bliskości, to co wizualizujesz? Czy wizualizujesz swoje wyobrażenie o niej, czy próbujesz wczuć się w jej perspektywę? I czy w ogóle można to zrobić uczciwie.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja czułam coś podobnego przy pracy z intencją na kogoś zamkniętego emocjonalnie, choć to nie była osoba ze spektrum. To uczucie wysyłania czegoś w próżnię jest trudne do przejścia. Ale po jakimś czasie nauczyłam się, że to mój dyskomfort z brakiem potwierdzenia, nie brak efektu. Choć przyznam, że nie wiem, czy to prawidłowe myślenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@niedola08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 113

@Eleonorka Właśnie, 'uczucie wysyłania w próżnię' to ciekawe określenie. Bo skąd wiesz, że to twój dyskomfort, a nie sygnał, że coś nie idzie tam gdzie chcesz? Jak odróżniasz jedno od drugiego w praktyce?


Odpowiedz
(@eleonorka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 143

@Niedola08 Szczerze? Nie mam stuprocentowej pewności. Kieruję się raczej tym, jak czuję się po samej pracy. Jeśli jestem spokojna i skończyłam z poczuciem, że powiedziałam co chciałam, to traktuję to jako sygnał OK. Jeśli zostaje jakiś niepokój albo niezgoda w środku, to wróżba jest gorsza niż nic.


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: