Trzy dni to nawiasem mówiąc nie jest przypadkowa liczba w wielu tradycjach pracujących z manifestacją. Nie twierdzę, że to cokolwiek udowadnia, ale ten wzorzec pojawia się w różnych miejscach niezależnie od siebie - w części tradycji hoodoo, w niektórych podejściach do magii chaosu, nawet w starszych tekstach hermetycznych mówi się o 'trzecim dniu' jako momencie kiedy praca zaczyna coś dawać.
Ale jak niby odróznić 'poczułam jako znaczące' od zwykłego strachu po rytuale? Bo po jakimkolwiek rytuale miłosnym człowiek jest nakręcony i każda informacja o tej osobie wydaje się ważna. Chyba że chodzi o coś innego.
Ja bym to powiązał z pracą z czakrą serca przed i po rytuale. Jak jesteś otwarty na poziomie sercowym, a nie tylko solarnym, to te sygnały są czytane inaczej. Splot słoneczny to ego i strach, serce to głębsze rozpoznanie. Jak czakra serca jest zablokowana, to będziesz wszystko filtrował przez lęk i wtedy każdy znak wydaje ci się albo potwierdzeniem albo katastrofą.
To ciekawe że wydzielenie robi różnicę. Miałem wrażenie że to może być sztuczne - jakbyś z góry decydowała co jest 'zbieżnością po rytuale' a co nie. Ale rozumiem że może właśnie o to chodzi żeby mieć jakiś filtr.
Ja nie mam osobnego zeszytu ale mam tagi w notatniku. I mogę powiedzieć że wydzielenie naprawdę pomaga. Bez tego wszystko wygląda jak przypadek albo jak wszystko jest znaczące. Z filtrem czasowym i tematycznym zaczyna się widzieć rzeczy które się powtarzają.
Ale to trochę problem z tą metodą. Każda osoba ustala swój własny zakres, potem obserwuje przez ten zakres i widzi wzorce w tym zakresie. Skąd wiadomo że wzorce nie byłyby takie same gdybyś wzięła miesiąc albo tydzień?
Mam pytanie do Kornelki i właściwie do wszystkich - te zbieżności które odnotowujecie, to są głównie sny, zachowanie tej osoby, jakieś zewnętrzne znaki? Bo mam wrażenie że mówimy o zbieżnościach jakby to była jedna kategoria a chyba nie jest.
A co ze snami gdzie ta konkretna osoba pojawia się w jakiejś roli której nigdy nie miała wcześniej? Takie sny przed rytuałem rozumiem jako przygotowanie, ale po - to co to jest?
Ale jak to odroznic w praktyce? Serio pytam bo zawsze po rituale mam sny i nie wiem czy to jest 'praca' rytuału czy po prostu nakrecenie.
Mam takie pytanie trochę z boku - czy afirmacje robione po rytuale mogą wpływać na to co potem interpretujesz jako zbieżności? Znaczy czy nie tworzysz sobie oczekiwań które potem szukasz w rzeczywistości?
Właściwie to mnie bardziej zastanawia inna kwestia. Klarysa pytała o afirmacje, Faddi odpowiedział o szumie oczekiwań, Niedziela o tradycjach. A ja sobie myślę że może to jest kwestia tego ile czasu między rytuałem a pierwszą afirmacją. Bo robiłam testy i wydaje mi się że jak zaraz po rytuale zaczynam wzmacniać, to jest inaczej niż jak zostawię kilka dni ciszy. Ale nie wiem czy to jest w ogóle porównywalne bo nigdy nie robiłam dwóch identycznych rytuałów z tymi dwoma podejściami.
Właśnie to mnie interesuje w twoim podejściu. Mówisz że zostawiałaś kilka dni ciszy. I co potem widziałaś inaczej? Znaczy czy zbieżności wyglądały inaczej, były inne, czy po prostu miałaś inne odczucia co do nich?
a jak sie w ogole rozroznia ze cos jest bezposrednio zwiazane a co jest po prostu zbigesnoscia w tym oknie? bo dla mnie wszystko po rytuale to rytuał, nie umiem tego filtrować
Tylko że to też jest subiektywne. Co dla jednej osoby jest oczywiste zanim zdąży pomyśleć, dla innej wymaga interpretacji. Nie wiem czy to kryterium naprawdę cokolwiek obiektywizuje.
Ja się trochę nie zgadzam z Niedzielą w tym miejscu. Nie chodzi o pełną obiektywność ale o powtarzalność. Jeśli masz kilkanaście rytuałów i w połowie z nich pojawia się ten sam typ zbieżności w podobnym czasie, to nie jest kwestia subiektywnej interpretacji jednego zdarzenia. To jest wzorzec który albo istnieje albo nie. I do tego służą notatki.
Zbieżności po rytuałach miłosnych to też kwestia czakry serca. Jak rytuał jest dobrze osadzony w tej energii, czwarta czakra pracuje i wtedy sygnały są czyste. Jak jest zaburzenie w czakrze serca przed rytuałem to wszystko potem jest zniekształcone, zarówno to co wysyłasz jak i to co odbierasz.
Właśnie o to mi chodziło, bo sam to obserwuję ale bałem się że to tylko moja bańka interpretacyjna. To co piszesz o gęstości a nie ilości jest ciekawe. Że nie ma więcej zbieżności ale są trafniejsze. Jak to mierzysz w tych notatkach? Bo ja prowadzę coś prymitywnego i nie wiem jak to opisać żeby potem dało się porównać.
Słucham tej rozmowy o czasie znajomości i mam takie pytanie do wszystkich, czy ktokolwiek próbował porównać rytuały robione dla kogoś kto jest dla nas emocjonalnie obciążający versus ktoś do kogo jesteśmy spokojniejsi? Bo w tarotu jest pojęcie kart z dużą emocjonalną intensywnością i zawsze zastanawiam się czy to nie jest zbliżona zmienna.
Zastanawiam się czy ta cała dyskusja o mierzeniu nie skręca za bardzo w stronę próby stworzenia czegoś co nie może zaistnieć w tej dziedzinie. Każdy system pomiaru zbieżności będzie miał fundamentalne ograniczenie bo sam akt zapisywania i kategoryzowania jest już interpretacją. To nie znaczy że nie warto tego robić, ale może warto zejść z ambicji od razu.
a macie wrazenie ze zbieznosci pojawiaja sie czesciej kiedy jestescie z innymi ludmi czy jak jestescie sami? bo mnie sie wydaje ze jak jestem sama to widze je jakosc inaczej ale nie wiem czy to ma sens
jak jestem sama to zbieznosci sa bardziej wyrazne ale zastanawiam sie czy to nie dlatego ze nie ma innych bodzcow i mozg sie bardziej skupia na szukaniu? bo jak jestem z ludzmi to mysle o rozmowie, smieje sie i jakosc nie zauwazam tych samych rzeczy
A czy miałaś w ogóle sytuacje kiedy zbieżność pojawiła się przy kimś innym i ta inna osoba też ją zauważyła? Niezależnie? Bo to byłby inny rodzaj walidacji niż sama analiza notatek po czasie.
Ta historia Kornelki jest dla mnie kluczowa w tej dyskusji. Zewnętrzny obserwator bez kontekstu powiedział coś co dało się połączyć. To jest inny rodzaj sygnału niż to co sami wypatrujemy. Problem jest jeden, nie wiemy co koleżanka by powiedziała gdyby wiedziała. Wiedza zmienia interpretację, zawsze.
Nie za bardzo rozumiem tę ślepą próbę w praktyce, jak miałoby to wyglądać? Że prosisz kogoś żeby obserwował osobę z rytuału i raportował ci co widzi, nie mówiąc po co? To chyba dziwnie by wyglądało w normalnych relacjach.
Wróćcie jeszcze do pytania Perzyny61 bo mi się wydaje że nie skończyliśmy tego wątku. Jak jesteście z innymi to mówiliście że sygnały są rzadsze ale wyraźniejsze. Czy to znaczy że są po prostu bardziej uderzające kiedy się pojawią, czy że łatwiej je odróżnić od szumu?
Ale czy nie jest tak że najlepiej byłoby mieć oba rodzaje obserwacji, te ze skupionym szukaniem i te z przypadku? Osobno by nie mówiły wiele, ale razem mogłyby dać jakiś obraz. Albo to zbyt optymistyczne myślenie.
czyli moze wychodzi ze to co obserwujemy po rytualach zmienia sie nie dlatego ze rytual dziala inaczej ale dlatego ze my sami jestesmy coraz inni jako obserwatorzy? bo to by znaczylo ze pierwsze rytualy i ostatnie sa ciezko do porownania nawet jak robisz notatki
