Wickuś ale czy różnice mineralogiczne mają jakikolwiek wpływ na wróżbę? serio pytam bo to brzmi jakbyśmy musieli być geologami żeby dobrze wróżyć
hej, może głupie pytanie ale ja nie rozumiem jednego - jak można w ogóle sprawdzić że ta energia 'pozostaje'? czy jest jakaś metoda oprócz tego że się czuje coś przy trzymaniu? pytam bo chciałbym to przetestować z moim zestawem ale nie wiem od czego zacząć, dzięki za cierpliwość 🙂
słuchajcie, wrócę do Patrycelki i jej pytania z zupełnie innego kąta. ona pyta o energię miejsca, ale myślę że tak naprawdę pyta o coś szerszego - czy te runy są 'jej'. czy to jest jej zestaw na dobre. i to jest pytanie które każdy kto zaczyna z runami sobie zadaje, tylko różnie je formułuje. energia miejsca to tylko jeden ze sposobów żeby zapytać 'czy ten kontakt jest prawdziwy'
Kachna o kurcze. tak. chyba tak właśnie. nie umiałam tego powiedzieć ale to chyba o to chodzi. czy to są MOJE runy, te właściwe. bo poprzedni zestaw nigdy tak nie czuł, zawsze był troche jakby pożyczony od kogoś
Patrycelka to jest takie wzruszające że to powiedziałaś! i tak doskonale rozumiem to uczucie 'pożyczonego' zestawu, sama miałam tak z pewną talią i dopiero przy drugiej poczułam że to jest moja. nie wiem jak to działa ale wydaje mi się że jest w tym coś bardzo prawdziwego nawet jeśli nie umiemy tego zmierzyć 🙂
no ale skąd wiadomo że to nie jest po prostu efekt ceny albo okoliczności zakupu? droższe = bardziej swoje, kupione za granicą = bardziej wyjątkowe. ludzie są przewidywalni w takich rzeczach i nie wiem czemu to ma być cokolwiek mistycznego
no właśnie to co Tomir mówi nie jest bez sensu, ale ja nie czuję żeby to TYLKO tyle było. bo słuchajcie, mam w notatniku zapisane odczyty z różnych zestawów i naprawdę nie ma takiej prostej korelacji cena=lepsze działanie. mam jeden tani zestaw z bazarku, drewno, nic specjalnego, i on daje mi najbardziej trafne ciągnięcia. a drogi z półki w butiku jakoś leży i leży. więc co, kupiłam drogi i podświadomie się rozczarowałam? może. ale może nie.
hej, może głupie pytanie, ale skoro Patrycelka mówi że poprzedni zestaw był jak pożyczony, to co z nim zrobiła? oddała, sprzedała, zakopała? bo mnie ciekawi co się robi z runami które 'nie były nasze'. przepraszam jeśli to gdzieś już było wspomniane, dziękuję za wyrozumiałość 🙂
Jasnowidz dobry pyanie! ten poprzedni to lezy w szufladzie i nie wiem co z nim zrobic. strasznie sie boje go sprzedac bo jkakby co jesli ta energia przejdzie na kogos innego? ale i zostawic mi dziwno bo czuje ze sie marnuja. moze powinnam je po prostu oddac do ziemi albo wody? nie wiem jak to sie robi z runami ktore sie chce zakonczyc, jest jakis rytuał na to?
no i tu jest bardzo ciekawe pytanie, bo to jest zupełnie inna gałąź tematu. co z zestawem który 'skończył' swoją drogę z nami? ja oddałam kiedyś taki zestaw do rzeki, było to trochę spontaniczne, po prostu tak poczułam. ale potem żałowałam że nie przemyślałam bo z jednej strony czułam że dobrze zrobiłam, z drugiej czułam że może powinnam była czegoś się bardziej świadomie dopełnić. nie wiem. Patrycelka jak długo masz ten stary zestaw w szufladzie?
to co Patrycelka mówi o zestawie który 'blokuje' nowy jest ciekawym motywem i chciałam to chwilę rozwinąć. w wielu tradycjach zakończenie pracy z przedmiotem jest traktowane tak samo poważnie jak rozpoczęcie. problem polega na tym, że nie ma jednej uznanej metody dla run, bo tradycja runistyczna jest rekonstruowana, nie żywą ciągłością. więc to co mamy to albo adaptacje z innych tradycji (ziemia, woda, ogień), albo intuicja praktykujących. co nie znaczy że to złe, ale warto wiedzieć że nie ma tu jednej 'właściwej' odpowiedzi historycznej.
Halineczkaa słusznie mówisz że tradycja jest rekonstruowana i to ważna uwaga. ale chcę dodać że właśnie dlatego osobiste rytuały zamknięcia są tak samo ważne jak 'historyczne'. bo skoro i tak sami nadajemy znaczenie i tworzymy praktykę, to gest który dla nas ma sens ma taką samą wartość jak gest z podręcznika. Patrycelka, jak ty wyobrażasz sobie takie zakończenie z tym starym zestawem? co by czułaś że jest właściwe?
hej, ale wróćmy na chwilę do samego tytułu wątku bo mam wrażenie że odpłynęliśmy na temat rytuałów zakończenia, a to oddzielna dyskusja. pytanie Patrycelki dotyczy energii miejsca w nowym zestawie z Islandii. mam pytanie do tych którzy wierzą że energia miejsca 'zostaje': jak ta energia ma niby podróżować? w kamieniu? w drewnie? czy w jakimś polu wokół przedmiotu? bo te różne odpowiedzi miałyby zupełnie inne konsekwencje
przepraszam że się wtrącam bo może to naiwne pytanie, ale czy jak ktoś czyści runy solą albo w dymu z szałwii to właśnie po to żeby pozbyć się tej 'poprzedniej' energii? bo jak tak to właściwie sami uznajemy że energia się przenosi, tylko chcemy ją potem usunąć, nie? coś tu mi się kręci w kółko w tej dyskusji
o, Heniek i Bolo trafili w coś ważnego. ja sama to robię i nigdy tak o tym nie myślałam. czyszczę zestaw z 'przypadkowych' energii ze sklepu, transportu itd, ale wyobrażam sobie że intencja twórcy i coś z miejsca jakoś zostaje. nie wiem jak to uzasadnić, może to jest po prostu wewnętrznie niespójne. albo może jest jakaś różnica między energią 'przylgnięcia' a energią 'wbudowaną'? nie wiem jak to inaczej nazwać
Sigilia, to rozróżnienie które proponujesz jest sensowne i chyba intuicyjnie tak to właśnie większość praktyków rozumie, tylko nikt tego nie artykułuje wprost. energia 'wbudowana' to ta z intencji i miejsca powstania, a energia 'przylgnięcia' to ta ze wszystkich rąk i przestrzeni przez które przedmiot przeszedł po drodze. pierwsze chcesz zachować, drugie wyczyścić. czy to jest spójne z fizyką, nie wiem. ale jako model praktyczny działa
nie mogę przepuścić tej 'energii wbudowanej'. to jest ładne słowo na coś co nie ma żadnego mechanizmu. bo co to znaczy że intencja twórcy 'zostaje' w przedmiocie? jeśli chcecie to obronić to potrzebujecie jakiegoś wyjaśnienia jak intencja, czyli stan psychiczny człowieka, zostawia trwały ślad w kawałku kamienia. bez tego to jest po prostu metafora. ładna, ale metafora.
czytam tę dyskusję od początku i jedno mi przychodzi do głowy, może trochę z boku: czy pisarze albo inne osoby twórcze mogą w ogóle podejść do run inaczej niż 'klasyczny' wróżbita? bo myślę że ktoś kto pisze, kto dużo pracuje z obrazami i symbolami, może mieć naturalnie inny sposób czytania run, nie taki dosłowny. i może wtedy ta cała kwestia energii miejsca jest mniej ważna, bo liczy się co ta runa uruchamia w wyobraźni, nie skąd pochodzi. ale nie wiem, dopiero zaczynam i może gadam głupstwa
