przepraszam że wchodzę jako kompletny laik ale to pytanie o zapach mnie zaciekawiło. znaczy to co piszecie o zapachu run to jest jak... celowe narzucanie sobie kontekstu żeby lepiej interpretować, czy raczej uważacie że zapach realnie zmienia energię obiektu? bo te dwie rzeczy to chyba dość różne twierdzenia
właśnie, i tu wraca kwestia drewna jako materiału organicznego. dąb ma inne związki lotne niż buk czy jesion, to jest fakty chemiczny. te różnice w zapachu które opisuje Freja, ta zmiana przy różnych pytaniach, może być częściowo efektem tego że drewno inaczej reaguje na ciepło i wilgotność rąk przy różnych stanach ciała. bo stan emocjonalny zmienia temperaturę skóry, wydzielanie potu. i to z kolei może zmienić to co drewno uwalnia.
właśnie, i tu wraca kwestia drewna jako materiału organicznego. dąb ma inne związki lotne niż buk czy jesion, to jest fakt chemiczny. te różnice w zapachu które opisuje Freja, ta zmiana przy różnych pytaniach, może być częściowo efektem tego że drewno inaczej reaguje na temperaturę dłoni, na wilgoć, na czas kontaktu. to nie wyklucza energetycznej interpretacji, ale warto o tym wiedzieć kiedy próbujemy to badać
no ale to właśnie jest problem ze subiektywnymi obserwacjami, prawda? ty zauważasz i pamiętasz te momenty, które pasują do wzorca, a mniej zwracasz uwagę na te które nie pasują. nie mówię że kłamiesz, po prostu mózg tak działa u każdego. czy prowadziłaś jakieś notatki kiedy dokładnie jak pachniały i przy jakim pytaniu?
o, tu się wtrącę bo od jakiegoś czasu próbuję właśnie prowadzić notatki przy pracy z runami. mam zeszyt gdzie zapisuję datę, pytanie, jakie runy wyszły i co czułam podczas rozkładu. i wiesz co, po kilku miesiącach zaczęłam widzieć wzorce których wcześniej nie dostrzegałam. nie tylko w znaczeniach run ale właśnie w tym jak się czułam trzymając konkretne runy. czy to potwierdza energię czy po prostu własną powtarzalność, nie wiem, ale notatki polecam absolutnie
notatki to jest jedna z tych rzeczy które w praktyce wróżebnej robią ogromną różnicę a mało kto to robi systematycznie. Freja, ja serio myślę że ten test z koleżanką byłby ciekawy, ale jeszcze ciekawsze byłoby gdybyś przez miesiąc prowadziła dziennik zapachów przy każdym rozkładzie. potem mam wrażenie że sama zobaczyłabyś czy jest wzorzec czy to bardziej przypadkowe
a wracając do tego co pisał Aether wcześniej o drewnie z lasu, że niesie charakter miejsca i drzewa, to mam pytanie praktyczne - czy jak ktoś sam rzeźbi runy, to ten kontakt podczas robienia ich dodaje jeszcze jakąś warstwę? znaczy rzeźbiarz wkłada w to czas, skupienie, intencję, czy to zostaje w drewnie?
ojej, to teraz mam dylemat bo właśnie zamówiłem zestaw przez internet z jakiegoś sklepu z półmistyczną estetyką haha. jak sprawdzić czy osoba która je robiła miała dobre intencje? czy w ogóle da się to sprawdzić zanim je dostanę?
a propos oczyszczania, mam pytanie które siedzi mi w głowie od początku tego wątku. te runy Frei z miejsca gdzie ludzie umierali, czy ona w ogóle próbowała je oczyszczać? bo cały czas rozmawiamy o tym czy energia zostaje, ale nie słyszałam żeby ktoś zapytał czy i jak próbowała coś z tym zrobić
tak, próbowałam. dym z białej szałwii, sól morska, zostawiłam je na kilka nocy przy oknie w świetle księżyca. i co ciekawe, po tym oczyszczaniu zapach się zmienił, stał się jakby lżejszy. ale ten specyficzny dębowy charakter został, jakby oczyszczenie zdjęło warstwę a nie całą historię. i wie cie co, jakoś mi to nie przeszkadzało. ta historia miejsca nie wydaje mi się ciężka, raczej... poważna?
to co piszesz o 'poważnej' historii to jest ciekawe rozróżnienie. ja też czuję różnicę między energią ciężką a energią poważną. ciężka to coś przytłaczającego, lepkiego, co chciałoby się zdjąć. poważna to jak patyna na starym drewnie, nie przeszkadza a czasem wręcz dodaje głębi
przepraszam że znowu przerywam jako ten laik w temacie, ale czy jak piszecie o 'oczyszczaniu' tych run to macie na myśli coś dosłownie fizycznego (mycie, dym) czy jakiś rytuał mentalny czy jedno i drugie? bo mi nie jest jasne gdzie przebiega granica między tym co jest symbolem a co ma znaczenie samo w sobie
a to nie jest tak że oczyszczanie za pomocą dymu ma też całkiem racjonalne wytłumaczenie? dym z szałwii czy żywicy ma właściwości antybakteryjne, to jest zbadane. fizyczna zmiana zapachu po oczyszczeniu którą opisuje Freja może być po prostu efektem chemicznym, nie energetycznym. i to jest chyba ok, nie?
hm, ok to jest uczciwa odpowiedź. nie mam z tym problemu. mój sceptycyzm dotyczy raczej przekonania że 'energia miejsca śmierci' zostaje w drewnie w sposób który zmienia odczyty runiczne. to jest twierdzenie empiryczne i powinno dać się jakoś testować. to czy dym ma działanie chemiczne czy rytualne to zupełnie inna rozmowa
wracam do tematu zapachu bo cały czas o tym myślę. Filemon napisał o związkach lotnych i temperaturze, Zenek o subiektywności. ale nikt nie zapytał o jedną rzecz, czy zmiana zapachu jest słyszalna, tzn wyczuwalna dla innych ludzi w tym samym momencie? bo jeśli tak, to to jest obiektywne. jeśli nie, to jesteśmy w subiektywnej sferze
słuchajcie, wychodzi mi z tej rozmowy że mamy tak naprawdę kilka różnych pytań które się mieszają. jedno to czy energia miejsca zostaje w drewnie, drugie to czy zapach jest nośnikiem tej energii, trzecie to czy i jak zapach zmienia odczyt. to są osobne kwestie i nie muszą wszystkie mieć tej samej odpowiedzi. mogłoby być tak że energia zostaje ale zapach nie ma z tym nic wspólnego, albo odwrotnie
ok więc mam wrażenie że trochę nam się to rozlazło na różne strony, więc może wróćmy do podstawowego pytania które Freja zadała. czy energia miejsca zostaje w drewnie. bo mamy tu dwie warstwy które się plączą - jedna to to czy zostaje, druga to czy zapach jest tego dowodem albo nośnikiem. i to są jednak dwie różne rzeczy, prawda?
no i tu jest właśnie sedno problemu. jeśli każdy dowód jest pośredni i subiektywny, to twierdzenie że 'energia miejsca zostaje' jest de facto niefalsyfikowalne. a twierdzenia niefalsyfikowalne są poza zasięgiem jakiejkolwiek weryfikacji, co nie znaczy że fałszywe, ale znaczy że poruszamy się wtedy w obszarze wiary a nie wiedzy. mówię to bez złośliwości, po prostu wolę wiedzieć gdzie jestem.
Zenek, ale czy ty naprawdę myślisz że wszystko co ważne w praktyce musi być falsyfikowalne? bo jak dla mnie praca z runami to nie jest eksperyment naukowy. to jest kontakt z czymś. i to 'coś' nie musi się poddawać twoim kategoriom żeby być realne dla mnie podczas rozkładu.
o, dobre pytanie i szczera odpowiedź - nie wiem. nie miałam poprzedniego zestawu drewnianego, wcześniej pracowałam na kamieniach. więc nie mam punktu porównania dla samego drewna. mogę powiedzieć że odczyty z tych run wydają mi się... głębsze? bardziej dosłowne? ale to może być efekt mojego własnego nastawienia. dokładnie tego co Zenek mówi o subiektywności i nie potrafię tego rozplątać.
ej, ale czy ktos z was w ogole pracowal z runami wycietymi z roznego rodzaju drewna i czul roznice? bo ja mam jeden zestaw z lipy i jeden z dębu i przysiegam ze czuje rozne energie, ale to moze byc po prostu ze dab to ciezsze drewno i inaczej lezy w reku. nie wiem czy to 'energia' czy fizyka haha
swoją drogą, dostałem ostatnio ten zestaw co zamawiałem i po tym co tu czytałem to wzialem je w rece na poczatku dość sceptycznie. i nic specjalnego nie poczułem tbh. troche ulgi haha. ale teraz czytam o tym oczyszczaniu i zastanawiam sie czy powinienem mimo wszystko. jak sie robi to z szalwia bo nigdy nie probowalem?
oczyszczanie szałwią to kwestia intencji przede wszystkim. fizycznie trzymasz runę w dymie, przeprowadzasz ją przez dym powoli, ale to co się liczy to co masz w głowie w tym momencie. możesz też po prostu zostawić je na noc w soli kamiennej. ale Baltazar, skoro nic złego nie poczułeś na początku to może nie ma potrzeby? oczyszczamy gdy coś wymaga oczyszczenia, nie z zasady po każdym zakupie.
ja tam oczyszczam wszystko nowe co wchodzi do domu, to mam za zasadę. nie dlatego że się boję, ale po prostu żeby zacząć od czystego miejsca energetycznie. ale Baltazar - dym z szałwii w zamkniętym pokoju bywa intensywny, otwórz okno chociaż trochę.
przepraszam ale muszę zapytać coś może głupiego - jeśli oczyszczamy runy żeby pozbyć się energii miejsca czy osoby która je robiła, to po co w ogóle dyskutujemy czy energia zostaje? skoro i tak ją usuwamy, to chyba mamy odpowiedź że jednak zostaje i da się ją usunąć? czy rozumiem to źle?
słuchajcie, siedzę i czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie wrażenie że kręcimy się trochę w kółko. pytanie było konkretne - czy energia miejsca śmierci zostaje w drewnie. odpowiedź zależy od tego w co wierzysz. tak. nie. może. i każda jest równie dobra albo równie nieprowdopodobnoa bo nie mamy jak sprawdzić. a zapach który Freja opisuje to jest osobna sprawa i może mieć sto innych wyjaśnień. czy ktoś w ogóle zapytał ile lat ma to drzewo? stare dęby mają swój specyficzny zapach niezależnie od historii miejsca.
haha, Wrozbiarz ma rację że trochę się kręcimy. i nie wiem ile lat miało drzewo, zestaw dostałam od znajomej która dostała go od kogoś innego i historia urwała się gdzieś w połowie. może to zestaw który ma trzydzieści lat i zapach to po prostu stare drzewo? nie mogę wykluczyć. ale co ciekawe, ta specyficzna zmiana zapachu podczas pracy - to nie jest stały zapach starego drewna, to jest coś co pojawia się i znika. i to mnie cały czas zastanawia bardziej niż bazowy zapach zestawu.
