Mam zestaw run z drewna oliwnego, używam go regularnie od jakichś czterech lat. Ostatnio zauważyłam, że kilka run jest naprawdę wytartych - grawerowane znaki prawie niewidoczne, drewno mocno wypolerowane od dotyku. Zastanawiam się, czy to już moment, żeby pomyśleć o wymianie, czy może taki stan zestawu to nie problem? Ciekawi mnie, jak wy to oceniacie - czy są jakieś sygnały, które jasno mówią "czas na nowe runy"?
Cztery lata intensywnego używania to sporo. Ale zanim powiem cokolwiek więcej - czy to wytarcie dotyczy konkretnych run, czy równomiernie całego zestawu? Bo to ma znaczenie przy ocenie sytuacji.
A czy to znaczy, że znaki mogą być całkowicie wytarte i runy nadal działają? Zawsze myślałam, że sam symbol jest kluczowy, bo bez niego to przecież zwykły kawałek drewna...
Przepraszam, że się wtrącę, bo dopiero zaczynam coś rozumieć z tych rzeczy - ale skąd w ogóle wiadomo, że runa "nasiąka energią"? Czy to jest coś, co się czuje fizycznie, czy to bardziej takie symboliczne powiedzenie?
Czytałam gdzieś, że niektóre tradycje mówią o rytualnym "uśpieniu" starego zestawu zamiast wyrzucenia. Czyli zakopanie, oddanie ziemi, spalenie. Czy ktoś z was to robił? I czy to oznacza, że zestawu już absolutnie nie można potem używać, czy to bardziej gest symboliczny?
Profilaktyczna wymiana to coś, o czym rzadko się mówi, a myślę że warto. Znam osoby, które wymieniają zestaw co kilka lat niezależnie od stanu, bo uważają, że to forma oczyszczenia praktyki, nowego startu. I znam osoby, które mają zestawy przekazywane między pokoleniami i działają świetnie. Nie ma jednej reguły.
Czy przy wymianie zestawu robi się jakieś pożegnanie ze starym? Albo jakoś go dezaktywuje przed odłożeniem? Bo trochę niezręcznie by mi było po prostu wrzucić coś takiego do szuflady.
Właśnie, bo mój zestaw dostałam od znajomej, która sama z nim nie pracowała długo. Nie wiem czy mam jakąś historię do zamknięcia, czy bardziej powinnam myśleć o tym jak o czymś, co nigdy nie zostało do końca otwarte.
A co jeśli ktoś w ogóle nie wie, czy jego zestaw był wcześniej przez kogoś używany? Bo kupowałam runy na targu i sprzedawczyni mówiła różne rzeczy, ale nie wiedziałam, czy to zestaw nowy czy nie. Czy to w ogóle ma znaczenie przy ocenie stanu zestawu?
Właśnie, i to mnie trochę uspokoiło - że profilaktyka to nie nadinterpretacja, tylko po prostu decyzja o relacji ze swoim zestawem. Ale wracając do stanu fizycznego - Faddi wspominał o odpryskanej ceramice. Czy ktoś z was faktycznie zdecydował się pracować dalej z uszkodzoną runą i co z tego wyszło? Bo teoretycznie rozumiem oba podejścia, ale ciekawi mnie praktyka.
Ja pracowałem przez jakiś czas z jedną odpryskniętą i szczerze - nie zauważyłem zmiany w odczytach. Ale byłem na nią cały czas zwrócony uwagą, co zaczęło mi przeszkadzać. Jakbym za każdym razem przy losowaniu myślał "czy to ta uszkodzona", zamiast skupić się na całości. Ostatecznie ją wycofałem, bo rozpraszała, a nie dlatego, że "przestała działać".
A skąd praktyk wie, czy to "ciągnięcie uwagi" to sygnał, że coś jest nie tak, czy po prostu zwykła nerwowość? Bo ja na przykład przy losowaniu zawsze jestem trochę spięta i nie wiem, jak odróżnić swój własny stan od czegoś, co pochodzi z zestawu.
Przepraszam za podstawowe pytanie, ale czym właściwie jest "losowanie" w kontekście run? Wyobrażam sobie coś w rodzaju ciągnięcia z worka, ale czy są inne metody? I czy to wpływa na to, jak szybko zestaw się zużywa?
O rety, nie wiedziałam, że sposób losowania wpływa na zużycie. Zawsze ciągłam z worka i teraz mi się wydaje, że to tłumaczy, czemu moje runy wyglądają jak po wojnie po dwóch latach. Znaczy się te z worka bardziej się obijają, tak?
Ja właśnie mam miękki woreczek z lnu i myślę, że to trochę chroni, ale i tak widzę, że runy dotykają siebie nawzajem. Może pora przemyśleć metodę, zanim przemyślę wymianę zestawu - skoro odczyty mi działają, to może problem leży gdzie indziej.
Hej, trochę z boku - ale czy przy drewnianych runach jest w ogóle sens wymieniać tylko trzy? Bo jak rozumiem, każda runa z zestawu jest nacięta i być może też wypalana czy barwiona ręcznie. Nawet z tego samego gatunku drewna nowa runa może wyglądać i leżeć zupełnie inaczej. Caroletta, jak bardzo ci estetycznie przeszkadza ten stan tych trzech?
Pytanie o płytsze nacięcia to ciekawe. Czy czujesz je pod palcami przy losowaniu, czy raczej tylko widzisz, że są płytsze? Bo to trochę zmienia sprawę przy metodzie z woreczkiem - dotykiem możesz nieświadomie "rozpoznawać" runy, jeśli nacięcia są wyraźne. Jeśli Fehu i Nauthiz straciły na głębokości, to ten dodatkowy element odpada i może to coś zmieniać.
Szczerze - przy normalnym losowaniu z worka nikt nie selekcjonuje run przez dotyk świadomie. Ale Kapturek ma rację w tym sensie, że płytkie nacięcia to rzeczywiście sygnał fizycznego zużycia. Bardziej bym patrzył na to jako na pytanie: czy ta runa nadal jest "czytelna" w sensie dosłownym - czy symbol jest jeszcze rozpoznawalny bez wątpliwości?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam wrażenie, że przy runach dużo rzeczy sprowadza się do tego samego pytania: czy to zestaw, czy ja? Jak w ogóle się to rozróżnia, skoro praca z runami jest tak osobista?
A gdybyś spróbowała po prostu wyczyścić go porządnie i zobaczyć, czy coś się zmienia? Mówię o tym najbardziej podstawowym - wyjąć, obejrzeć, może przetrzeć oliwką czy oliwą jeśli drewniane, posiedzieć z nim chwilę bez żadnego celu? Nie jako diagnoza, tylko żeby sprawdzić, jak zareagujesz.
Ja bym jeszcze dodał, żeby po nałożeniu zostawić na kilkanaście minut i zetrzeć nadmiar. Nie zostawiać do wchłonięcia na dłużej, bo przy wypalanych symbolach nadmiar oleju może się zbierać w zagłębieniach.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam pytanie. Czy jest jakiś moment, który jest właściwy na wymianę zestawu, który po prostu wygląda staro? Bez całej tej filozofii, czysto fizycznie - kiedy patrzysz na runy i myślisz, że to już jest "czas"?
Ja z kolei słyszałam, że niektórzy wymieniają zestaw kiedy czują, że "oddał co miał do oddania". Ale to brzmi trochę jak usprawiedliwienie kupowania nowego, bo tamten się po prostu znudził? Nie mówię że tak jest, tylko że ciężko mi odróżnić.
Wracając do mojego przypadku - chyba zdecydowałam, że najpierw olejowanie Fehu i kilka tygodni normalnej pracy. Jak po tym czasie nadal będę mieć to poczucie zawieszenia, to wtedy poważnie pomyślę o nowym zestawie. Nie chcę podejmować decyzji z pozycji zaniedbania.
