Mam takie pytanie, bo ostatnio chodzi mi po głowie i nie wiem, co o tym myśleć. Czy runami można komuś rzucić zazdość albo zawiść? Mam na myśli coś w stylu - skierować na kogoś energię, żeby sam zaczął odczuwać takie emocje wobec siebie albo żeby inni mu zazdrościli? Pytam, bo widziałam gdzieś wzmiankę o jakichś kombinacjach run, które podobno to robią, ale nie znalazłam nic konkretnego. Czy ktoś się z tym zetknął?
To zależy, co dokładnie masz na myśli. Bo "rzucić zazdość" może znaczyć kilka różnych rzeczy. Jedno to sprowadzenie na kogoś zawiści innych ludzi - niby bez bezpośredniej krzywdy, ale jednak ingerencja w czyjąś energię. Drugie to rozkręcenie w kimś samych negatywnych emocji, żeby go to pożerało od środka. To już zupełnie inna kategoria. O którą wersję pytasz?
A właściwie czy runy w ogóle tak działają? Myślałem, że to bardziej wróżenie i odczyt sytuacji, nie rzucanie czegokolwiek na kogoś. Chętnie się czegoś nowego dowiem, ale czy to nie jest mieszanie dwóch różnych rzeczy?
Zaraz, zaraz - bo tu się w jednym pytaniu mieszają dwie zupełnie różne intencje. Wesprzeć kogoś bliskiego przez runy to jedno. Rzucić zazdość jako formę ataku to drugie. Sama używam run regularnie i uważam, że rozróżnienie intencji to absolutna podstawa zanim w ogóle dotkniemy konkretnych znaków. Co tak naprawdę stoi za tym pytaniem?
W rytuałach generalnie jest zasada, że energia, którą wysyłasz, wraca do ciebie. Nie wiem, czy akurat w runach jest jakiś specyficzny odpowiednik tego przekonania, ale zanim ktokolwiek zacznie eksperymentować z kierowaniem czegokolwiek na kogoś, warto się zastanowić, co mu to realnie przyniesie. Widziałam ludzi, którzy próbowali podobnych rzeczy i potem sami siedzieli w tej negatywnej energii tygodniami.
Jeśli chcesz wesprzeć kogoś bliskiego, to jest zupełnie inna praca z runami. Można ułożyć sekwencję, która przyciąga życzliwość, uznanie, dobrobyt - to nie to samo, co "rzucanie zazdości". Hagalaz albo Thurisaz skierowane na kogoś jako atak to już niuans, który wymaga dużo większej wiedzy i - moim zdaniem - jasnej odpowiedzi sobie na pytanie, dlaczego w ogóle tego chcę.
Szczerze mówiąc, nie rozumiem, po co w ogóle bawić się w takie rzeczy. Mam na myśli - jeśli ktoś ci sprawił ból, to chyba lepiej skupić się na sobie niż tracić energię na wysyłanie czegoś komuś innemu? Może się mylę, ale tak to widzę.
A ja mam wrażenie, że to pytanie jest trochę taboo na takich forach i nikt nie odpowie wprost. Czy ktoś naprawdę to robił i wie, jak to działa - albo czy w ogóle działa? Bo same teorie i etyczne rozważania to wiem, że można znaleźć wszędzie, ale czy jest tu ktoś z doświadczeniem?
W praktyce magicznej, i tu mówię z doświadczenia, każde działanie skierowane na kogoś bez jego wiedzy i zgody niesie ze sobą konsekwencje dla rzucającego. To nie jest moralizowanie, to obserwacja. Nie dlatego, że "wszechświat karze", ale dlatego, że taka praca zmienia ciebie - twoje nastawienie, twoje wzorce myślenia, to, jak zaczynasz patrzeć na relacje. Zawiść i zazdrość to emocje, które wciągają. Jeśli budujesz rytuał wokół nich, pracujesz z nimi długo i intensywnie. I to zostaje.
A te runy, które Kunia wymieniła - Tiwaz, Sowilo - one rzeczywiście działają w kierunku sprawiedliwości? Kojarzyłam je bardziej z siłą i zwycięstwem, ale może to nakłada się na jedno?
To szczere. Ale właśnie - czy ta granica w ogóle jest ostra? Bo wydaje mi się, że jak komuś naprawdę skrzywdzili, to te dwie rzeczy mogą być razem i trudno je oddzielić.
A co karty pokazały? Bo to mogłoby coś powiedzieć o tym, jak ta sytuacja w ogóle stoi, zanim ktokolwiek będzie zastanawiał się nad runami.
Hej, ja cały czas jestem trochę z tyłu w tej dyskusji, bo dalej nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o rytuałach "skierowanych" na osobę - ale jak to fizycznie działa? Piszesz runy i co - wierzysz, że ta energia jakoś dociera? Pytam szczerze, nie złośliwie.
I to uczciwa odpowiedź. Dodałabym tylko, że z perspektywy praktycznej - niezależnie od tego, w jaki mechanizm wierzysz - praca z ukierunkowaną intencją zmienia przede wszystkim ciebie. Już samo to, że Lena przez kilka tygodni skupia energię na tej osobie i na tym, żeby ją bolało, ma realny efekt na Lenę. To jest coś, o czym warto pomyśleć zanim się zacznie, nie po.
No dobra, ale Lena nie odpowiedziała co karty pokazały. Bo to jest ważne - jeśli układ wskazywał na coś konkretnego, to mamy jakiś punkt wyjścia do dalszej rozmowy.
Nie musi zmieniać. Mechanizm etyczny jest podobny niezależnie od skali. Ale rozumiem, skąd to pytanie.
Ta rozmowa jest OK, ale trochę odchodzimy od pytania Leny. Ona pyta o zazdrość i zawiść - czy można je "rzucić". I gdzieś po drodze zamieniło się to w dyskusję o mechanizmie magii w ogóle.
Wracając do samego pytania z tytułu wątku - rzucenie zawiści na kogoś. Czy ktoś tu w ogóle to robił? Bo dyskutujemy o tym teoretycznie, a mam wrażenie, że brakuje perspektywy praktycznej.
Mam wrażenie, że jak ktoś mówi "rzucenie zawiści", to często chodzi mu o to, żeby ktoś zaczął źle wyglądać w oczach innych - żeby stracił pozycję, zaufanie, coś takiego. I zastanawiam się, czy są runy, które działają akurat w tym kierunku, czy to bardziej legenda?
Słucham tego wszystkiego i mam poczucie, że im więcej rozumiem, tym mniej wiem co właściwie chcę zrobić. Może to dobrze?
Dobra, ale czy to nie jest trochę zbyt terapeutyczne podejście jak na forum runiczne? Pytam poważnie, bo wydaje mi się że tu można by porozmawiać też po prostu o tym, jak takie rzeczy działają albo nie działają w praktyce.
No i właśnie tu utknęliśmy. Bo albo wierzymy na słowo komuś, kto powie "tak, rzuciłam i zadziałało", albo nie wierzymy. I w obu przypadkach nic się nie weryfikuje. Pytanie czy w ogóle można tę rozmowę gdzieś zakotwić.
Dobra, to ja spróbuję coś konkretnego powiedzieć, choć będę ostrożny. Raz robiłem rytuał z intencją, która była skierowana w stronę konkretnej osoby - nie zawiść, ale coś w podobnym klimacie. Użyłem Naudhiz i Isa. I efekt... nie był taki, jak zakładałem. Ale też nie byłem wtedy w dobrym miejscu emocjonalnie i nie jestem pewien, czy mogę to w ogóle rozdzielić.
Okej, ale ja wróćmy do konkretów, bo trochę odbiegamy. Moje wyjściowe pytanie było o zawiść - o to czy można ją komuś wysłać. I coraz bardziej mam wrażenie, że wszyscy mówią: można próbować, ale nie wiadomo co się stanie. Czy dobrze rozumiem?
Dobra, ale chcę dopytać o coś, bo mi siedzi w głowie od kilku postów. Czy ktoś tu w ogóle uważa, że wysyłanie zawiści runami jest etycznie w porządku? Bo rozmawiamy dużo o tym jak i czy działa, ale mało o tym czy powinno się to robić.
Etyka w magii to temat na osobny wątek, ale skoro pytasz - ja nie mam jednej odpowiedzi. Zależy od kontekstu, od tego co ta osoba zrobiła, od tego co rozumiesz przez "zaszkodzenie". Nie jestem zwolenniczką podejścia "cokolwiek robisz, wróci do ciebie trzykrotnie" jako absolutnej reguły. To jest uproszczenie.
Dla mnie ta etyczna strona była od początku częścią pytania. Nie ukrywam, że czuję zawiść do konkretnej osoby i zastanawiałam się czy można to jakoś... skierować. Ale po tej rozmowie mam wrażenie, że bardziej niż tej osobie chcę sobie pomóc wyjść z tego uczucia. To chyba jest jakiś postęp.
