Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle ma znaczenie, na czym kładę runy podczas rzucania. U mnie to zwykle stół kuchenny, bo tam jest najwięcej miejsca, ale gdzieś czytałam, że powinno się używać specjalnej tkaniny albo naturalnego kamienia. Czy ktoś z was w ogóle zwraca na to uwagę? Mam wrażenie, że sama robię coś nie tak, ale nie wiem, czym to uzasadnić.
Ciekawe pytanie, bo to jest jeden z tych tematów, gdzie naprawdę każdy ma inne zdanie. Zanim cokolwiek powiem - powiedz mi, jakie masz runy? Drewniane, kamienne, coś innego? Bo to może mieć znaczenie dla całej rozmowy o powierzchni.
Ale czy to nie jest przypadkiem autosugestia? Serio pytam, bo sam zacząłem dopiero kilka miesięcy temu i nie wiem, czy kupować tę tkaninę, czy to zbędny wydatek. Skąd wiadomo, że to tkanina robi różnicę, a nie po prostu nastrój danego dnia?
A czy ktoś próbował porównać te same runy rzucane raz na tkaninie, raz na gołym stole? Taki eksperyment bez żadnego nastawiania się? Ciekaw jestem, czy wyniki byłyby inne.
Ja mam aksamitną tkaninę, czarną, i naprawdę myślę, że to ważne, żeby kolor był właściwy. Czarny podobno absorbuje negatywne energie, więc runy rzucone na czarny aksamit dają czystszy odczyt. Czy ktoś się z tym zgadza?
To jest właśnie ciekawy problem - skąd wiemy, co jest tradycją, a co zostało dodane w ostatnich dekadach i podawane jako tradycja? Mnie samą to trochę gubi. Czy to znaczy, że tkanina jest złym pomysłem, czy że po prostu jej znaczenie jest inne niż myślimy?
No właśnie, trochę poczułam się wywołana do tablicy 🙂 Ale szczerze, mnie interesuje co innego - czy ktoś kiedyś celowo zmieniał powierzchnię w trakcie jednej sesji? Np. zaczął na tkaninie, a przeniósł runy na stół? Czy to w ogóle ma sens robić?
Raz przeniosłam runy w trakcie, bo zadzwonił telefon i wróciłam po kilku minutach. I wtedy faktycznie miałam poczucie, że "straciłam nitkę". Ale nie wiem, czy to przez zmianę miejsca, czy po prostu przez przerwę.
A czy ktoś w ogóle próbował rzucać runy na podłodze? Mam na myśli dosłownie na podłodze, na deskach albo na kafelkach? Nie z tkaniny, po prostu z ręki na podłogę?
To jest bardzo konkretny argument za twardą, gładką powierzchnią i myślę, że warto się przy nim zatrzymać. Nie chodzi o energię, rytuał ani nastrój - chodzi o to, że na miękkim podłożu dosłownie tracisz informację o pozycji runy. Reszta to już kwestia preferencji, ale ta jedna rzecz jest czysto praktyczna.
Kamienna płyta właśnie dlatego mi odpowiada - runa ląduje i nie ma żadnych wątpliwości co do pozycji. Płasko, wyraźnie, bez drgania. Czy to jest "energetyczne", czy czysto mechaniczne, szczerze nie wiem. Ale efekt końcowy jest taki, że interpretacja zaczyna się od pewności co do tego, co widzę.
Znam podobny temat z rytuałów - tam też cały czas wraca pytanie, czy ołtarz z właściwymi materiałami coś zmienia, czy to tylko nastrój. I doszłam do wniosku, że rozdzielanie tych dwóch rzeczy nie ma sensu praktycznego. Powierzchnia wpływa na nastrój, nastrój wpływa na odczyt. To jest jeden ciąg, nie dwa oddzielne czynniki.
To ciekawe, że mówimy o białym płótnie, bo ja zawsze używam ciemnej tkaniny i nigdy nie zastanawiałam się, czy to ma jakieś uzasadnienie poza estetyką. Czy ktoś słyszał o znaczeniu koloru tkaniny?
Ja nie słyszałam wcześniej o znaczeniu koloru tkaniny i szczerze trochę mi to komplikuje. Byłam pewna, że wzięłam ciemnozieloną, bo mi się podobała - a teraz zastanawiam się, czy nieświadomie zrobiłam coś "właściwego", czy to w ogóle nie ma znaczenia.
A czy ktoś w ogóle zmienił kiedyś tkaninę z jednego koloru na drugi i poczuł różnicę? Nie pytam, czy powinien czuć - pytam, czy ktoś faktycznie coś zauważył.
Ja zaczęłam od kartonu, żeby nie kłamać. Wyrwałam kawałek z pudełka i ułożyłam na nim runy. Nie czułam żadnej wielkiej różnicy w stosunku do późniejszej tkaniny, ale też nie miałam wtedy jeszcze pojęcia, czego szukać.
Ja nie używam podłogi, bo wydaje mi się to... nie wiem, niedbałe? Ale jak teraz o tym myślę, to nie wiem, czy to jest moje przekonanie, czy gdzieś to przeczytałam i przyjęłam za swoje.
A ja się zastanawiam, czy ten woreczek i tkanina w zestawie to nie jest po prostu marketing. Fajnie wygląda, ladnie sie prezentuje, kupujesz całość. Nie mówię, że tkanina nic nie daje, ale nie ufam producentom zestawów jako źródłu wiedzy o tradycji.
