dobra ja muszę dopytać bo Hela napisała że fuscynomancja i runy to osobne tradycje - ale skoro można je łączyć intuicyjnie to znaczy że nie ma żadnych zasad? bo rozumiem że ktoś widzi kształt w kawie i mówi ok, to Hagalaz, ale na jakiej podstawie? bo tak mu pasuje?
To jest właśnie sedno omenu - nie 'panujesz' nad nim tak jak nad rzutem kamieni. On cię znajduje, a nie ty jego. I dlatego ramy interpretacyjne muszą być wewnętrzne, wyrosłe z twojej własnej pracy z runami, a nie wzięte z książki na życzenie. Ktoś kto nie zna run głębiej nie rozpozna Hagalaz w fusach kawy, zobaczy tylko rozmazaną plamę.
Simargl, ok, rozumiem ten argument i w sumie nie mogę go obalić z miejsca. Ale mam pytanie do ciebie - jak to jest z tymi wszystkimi dziedzinami gdzie wzorce są subiektywne? Terapeuta też 'nakalibrowany' widzi więcej schematów w opowieści pacjenta niż laik. czy to znaczy że te schematy tam nie są?
to dobra analogia, ale jest jedna różnica - terapeuta działa w paradygmacie który ma zewnętrzną weryfikację i korektę. jak robi błędny pattern to pacjent mu o tym powie, albo superwizor. przy runach w kawie ta korekta nie istnieje, interpretujesz i zawsze możesz powiedzieć 'tak miało być'. to jest problem.
No i tu wchodzimy na stare koleiny, bo Simargl ma rację w jednym - ta pętla interpretacyjna jest realna i trzeba ją znać. Ale wiecie co, ja po kilku latach prowadzenia dziennika mam jednak poczucie że coś jest w tych powtórzeniach. Haglaz trzy razy w ciągu jednego tygodnia i potem faktyczny rozpad czegoś w moim życiu - to się zdarzyło. Nie twierdzę że runa to spowodowała. Ale może coś sygnalizowała.
ale zaraz, Runomira, co to znaczy ze cos sygnalizowala? ze swiat ci wysyla wiadomosci przez kawe? to jak? kto to pisze? 😀 przepraszam ale naprawde sie pytam, nie kpie
A to jest ciekawy trop - że runy w codziennym otoczeniu mogą być rodzajem projekcji własnej psychiki. Nie przepowiednia, nie magia, ale jakiś wgląd. To by tłumaczyło czemu niektórzy mają trafne 'sygnały' a inni nie - bo jedni bardziej słuchają siebie w ogóle.
Hortensja, to mi się nawet bardziej podoba niż wersja mistyczna, bo jest bardziej uczciwa. i w sumie wynik jest ten sam - zauważasz cos, interpretujesz, działasz albo nie. czy to 'prawdziwa magia' czy projekcja psychiki to może nie ma praktycznego znaczenia?
Zywilka to jest akurat sensowne ale uważam że ma znaczenie DLACZEGO coś działa, bo od tego zależy jak to stosujesz i jakich błędów unikasz. Jeśli wiesz że to projekcja psychiki, to też wiesz żeby jej nie stosować w sytuacjach gdzie potrzebujesz zewnętrznej informacji a nie wewnętrznej. To nie jest bez znaczenia.
ok ale to mnie zastanawia - Sabcia mówiła na początku że to był rysunek w kałdzie kawy. kałda to ten osad na dnie czy w środku? bo ja znam wróżenie z fusów ale z kałdy to nie słyszałam. czy to jakiś konkretny termin czy Sabcia ma na myśli to samo co fusy?
Tereska, kałda to ten gęsty osad który zostaje na ściankach filiżanki kiedy odwrócisz ją do góry dnem i poczekasz. nie fusy na dnie, tylko wzory na ściankach. to jest trochę inna faktura i kształty wychodzą inaczej. nie wiedziałam że to wymaga wyjaśnienia, myslalam ze to powszechnie znane, przepraszam
Właśnie, różnica jest dosyć istotna bo przy kałdzie wzory mają więcej 'intencji' w sensie - ona się zbiera podczas picia, wolniej, podczas twojego stanu emocjonalnego. Fusy to bardziej reszta po zalaniu. Czy to zmienia interpretację? Nie wiem, ale rozumiem czemu ktoś mógłby uznać kałdę za bardziej znaczącą.
szczerze mówiąc to rozróżnienie kałda-fusy to mi wygląda na post-hoc uzasadnienie. jak wyszła runa w fusach to by było z fusów, jak w kałdzie to z kałdy. wynik interpretacyjny byłby ten sam, tylko uzasadnienie inne. nie mówię że Sabcia tak robi świadomie, ale mechanizm jest taki.
zdarzyło się. widziałam kształty, interpretowałam. i właśnie dlatego jestem ostrożna, bo kilka razy przekonałam się że interpretowałam to co chciałam zobaczyć. to nie znaczy że cała praktyka jest bez sensu, ale ten konkretny typ - spontaniczne znaki w codziennym otoczeniu - jest według mnie najbardziej podatny na własne projekcje ze wszystkich metod.
Immortela ma tu rację i to jest ważne zastrzeżenie. Przy rzucie kamieniami masz przynajmniej losowy element który możesz oddzielić od swojej intencji. Przy 'widzeniu' run w przypadkowych kształtach nie ma takiego oddzielenia. Co nie znaczy że jest bezwartościowe, ale wymaga dużej samoświadomości.
hmm ale z tego co czytam to wychodzi że żadna metoda nie jest w stu procentach wolna od projekcji, nie? ktoś tu wspominał o tarocie wcześniej w innym wątku i tam ta sama sprawa - interpretujesz w kontekście tego co czujesz. więc skąd wiedzieć kiedy 'trafiasz' a kiedy tylko sobie wmawiasz?
Zaneczka, krótka odpowiedź: nie wiesz, dopóki nie sprawdzisz wstecz, po czasie. Dlatego notatki są ważne - nie żeby udowodnić że magia działa, ale żeby zobaczyć własne wzorce błędów. I tak wrócimy do tego co Runomira mówiła o dzienniku, bo to jest jedyna uczciwa metoda kalibracji jaką znam.
czytam ten wątek od początku i trochę się pogubiłam, bo już nie wiem czy w ogóle warto patrzeć na kałdę jeśli się nie zna run na pamięć. bo jak można zobaczyć Haglaz a nie wiedzieć co to znaczy? czy to w ogóle 'działa' jak nie masz tej wiedzy w głowie?
Fiolkowa, to jest właśnie ciekawe pytanie bo ja się zastanawiam czy brak wiedzy to przeszkoda czy może paradoksalnie ochrona. jak nie wiesz jak wygląda Haglaz to nie dopasowujesz do niej każdego zygzaka. z drugiej strony nic ci to nie powie bo nie masz klucza do odczytu. coś jak patrzenie na chiński napis - widzisz kształt, ale co z tego?
właśnie, Runomira ładnie to ujęła. i to jest argument który przemawia do mnie bardziej niż większość rzeczy tu padających - że osoba bez wiedzy runologicznej NIE widzi run w kawie. widzi kształty, plamy, pająki, co tam jej mózg podsuwa. runa pojawia sie dopiero jak masz wzorzec w glowie do porównania. to nie jest argument za magią, raczej odwrotnie
mam wrażenie że ta dyskusja kręci się wokół tego czy to 'działa' obiektywnie, a może warto by zapytać - co znaczy 'działa' w tym kontekście? jeśli ktoś widzi Kenaz w osmalonej filiżance i to go skłania do przemyśleń na temat własnej kreatywności, to coś się wydarzyło, nie?
Hela, to jest to samo co powiedzieć że horoskop 'działa' bo kogoś skłonił do przemyśleń. kogokolwiek cokolwiek skłoni do przemyśleń jeśli jest wystarczająco chętny do przemyśleń. to nie jest kryterium
ale Diablik, czy to naprawdę takie złe kryterium? poważnie pytam. jeśli ktoś za pomocą kałdy kawy dociera do jakiegoś wniosku który mu pomaga, to po co nam bardziej skomplikowane kryterium?
Diablik ma tu rację i bym to rozszerzyła - sen też 'skłania do refleksji' ale większość ludzi nie podejmuje na jego podstawie decyzji życiowych bez sprawdzenia w realności. problem z losowymi znakami w otoczeniu jest taki że nie mają żadnej struktury która by nas przed tym chroniła
hej, to co mówi Mandragorka to ma sens ale wydaje mi się że trochę wyolbrzymiacie ryzyko. nikt tu chyba nie mówił że podejmuje życiowe decyzje tylko na podstawie fusów. to jest wskazówka, punkt startowy do myślenia, a nie wyrok. czy wy tak serio uważacie że tu na forum ludzie tak to stosują?
Sabcia, no właśnie nie wiemy jak to stosują, i to jest problem. ty piszesz że to 'wskazówka', ale nie masz pojęcia jak czyta twój wątek ktoś kto ma 17 lat i jest po raz pierwszy na stronie z ezoteryczną tematyką. i ta osoba może potraktować to inaczej
oj no nie przesadzajmy trochę, serio. każdy ma głowę na karku. ja mam 17 lat i nie podejmuję decyzji życiowych z kawy haha, to tak nie działa. ale ten wątek jest naprawdę mega, nie wiedziałam że wróżenie z kałdy to jest coś innego niż z fusów, super sprawa 🙂
