Zaczęłam niedawno swoją przygodę z runami i od razu napotkałam taki dylemat - mam zestaw drew nianych run, ale do nauki rysuję sobie runy na kartkach ołówkiem, żeby zapamiętać kształty. I zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens z punktu widzenia magicznego, bo czytałam gdzieś, że runa narysowana ołówkiem nie ma tej samej mocy co wyryta w drewnie albo kamieniu. Czy to prawda? Czy materiał i sposób wykonania naprawdę robi różnicę przy pracy z runami?
Dobre pytanie, bo sam się nad tym zastanawiałem kiedy zaczynałem. Moim zdaniem do nauki kształtów ołówek jest okej, ale jak chcesz używać runy jako talizmanu albo do prawdziwego rytuału, to już inna historia. Słyszałem, że tradycyjnie runy wycinano nożem lub dłutem i każde nacięcie miało znaczenie. Ołówek po prostu nie zostawia trwałego śladu w materiale.
Tylko że to zależy co rozumiemy przez 'prawdziwy rytuał'. Bo jeśli ktoś uważa, że runa na kartce papieru napisana byle jak jest bezużyteczna, to czemu galdrbok - czyli nordyckie księgi zaklęć - były pisane atramentem na pergaminie? Nie wszystko musiało być ryte w kamieniu. Bardziej istotna jest intencja i wiedza tego, kto runę tworzy, a nie to czy użył ołówka czy dłuta.
A właśnie, bo ja słyszałam że podobno drewno ma swoje własne właściwości i że różne gatunki drzew pasują do różnych run. To chyba ma większe znaczenie niż ołówek versus dłuto? Jak ktoś wie coś więcej na ten temat, bo dla mnie to jeszcze trochę czarna magia.
Dzięki za tę odpowiedź, Edek, bo sam zastanawiałem się nad tym samym. A powiedz - jak długo używałeś papierowych zanim przeszedłeś na drewniane? I czy zauważyłeś jakąś różnicę po zmianie?
A co jeśli ktoś nie ma jak wyrzynać w drewnie, bo nie ma narzędzi ani umiejętności? Czy można kupić gotowe i one też będą dobre, czy lepiej samemu zrobić nawet kijkiem na ziemi? Pytam bo widziałem że niektorzy mowia ze muszą byc własnoręcznie zrobione.
A mnie zastanawia zupełnie inna rzecz - jak w ogóle zacząć uczyć się run od podstaw? Bo widzę że tu są osoby z doświadczeniem i chciałabym zapytać, czy jest jakaś logiczna kolejność nauki tych znaków. Przepraszam że trochę nie w temat, ale przy okazji dyskusji o rysowaniu to się nasunęło.
Wracając do sedna tematu - mam wrażenie, że za dużo tu filozofii o materiale, a za mało o samym procesie. Ktoś tu już wspomniał intencję i to jest klucz. Widziałem osoby z pięknymi zestawami z dębu, które nie miały bladego pojęcia co robią, i osoby piszące mazakiem na tekturze z pełnym skupieniem i wiedzą. Zgadnijcie który odczyt był głębszy.
No ale właśnie tu jest pies pogrzebany - czy sama forma runy cokolwiek robi, czy dopiero intencja? Bo jeśli sama forma nie ma żadnego znaczenia, to po co w ogóle rysować akurat runę, a nie dowolny inny kształt?
Dokładnie. Można to porównać do słowa - same litery to nic, dopóki ktoś nie nada im znaczenia. Ale jak przez tysiące lat miliony ludzi wypowiadały to samo słowo w konkretnym kontekście, to ono nabiera jakiegoś ładunku. Z runami jest podobnie, tyle że tu dochodzi jeszcze wymiar wizualny.
Dokładnie o to mi chodziło gdy zaczęłam ten wątek! Bo ja właśnie tak do tego podchodzę - siadam, rysuję runę powoli, myślę o jej znaczeniu, próbuję coś poczuć. I zastanawiam się od początku czy ołówek mi to jakoś blokuje czy nie. Po tej całej dyskusji zaczynam myśleć, że może jednak nie.
A mnie bardziej zastanawia ta kwestia z drewnem i gatunkami drzew, którą Edek poruszył wcześniej. Czyli jeśli chcę zrobić własne runy z drewna, to muszę dobierać gatunek do konkretnej runy? To strasznie skomplikowane na start. Czy jest jakiś jeden gatunek który pasuje do wszystkiego?
Dobra ale ile to trwa zanim te kupione runy zaczną w ogóle reagować po oczyszczeniu? Pytam bo mam zestaw kamienny od kilku tygodni i jakoś nie czuję żadnej różnicy między ciągnięciem run a losowym wyborem kamyczka z worka.
No ale ile to ma trwać? Pół roku? Rok? Bo jak coś nie daje żadnych efektów przez długi czas to trochę bez sensu dalej w to inwestować.
Muszę przyznać że ta rozmowa bardzo mi pomaga, bo właśnie zaczynam i nie wiedziałam od czego startować. Ale mam takie konkretne pytanie - czy rysunek runy ołówkiem nadaje się jako pomoc przy medytacji nad nią? Znaczy wpatruję się w narysowaną runę i próbuję nawiązać kontakt z jej energią, to ma sens?
A czy ktoś wie coś o tym, że runy można śnić? Ostatnio mi się przyśniła jedna i teraz próbuję zrozumieć czy to znaczące czy przypadek. Przepraszam że nie do końca w temacie, ale gdzieś czytałam że to może być sygnał.
Wracając do sedna - nikt tu jeszcze nie powiedział wprost: czy ołówek jest lepszy czy gorszy od, powiedzmy, wypalania w drewnie, jeśli chodzi o trwałość energetyczną runy jako talizmanu? Bo nauka to jedno, ale jeśli ktoś chce zrobić runę ochronną to chyba materiał już realnie ma znaczenie?
Dodam do tego co Edek pisze - przy talizmanach ważne jest też to kto wygrawerował. Runa zrobiona własną ręką, nawet niezdarnie, niesie inny ładunek niż perfekcyjnie wykonana przez kogoś obcego. Rzemiosło i intencja razem, nie jedno bez drugiego.
A ile czasu w ogóle powinno zająć wypalenie takiej runy w drewnie jeśli ktoś chce to zrobić pierwszy raz? Pytam bo wydaje mi się że to skomplikowane i drogie.
Właśnie tego mi brakowało w tej dyskusji - konkretów o talizmanach. Dziękuję wam bardzo, bo zaczynałam myśleć że ołówek wystarczy do wszystkiego. To znaczy - do nauki i medytacji może wystarczy, ale jak chciałabym zrobić coś trwałego to chyba muszę podejść do tego poważniej, prawda?
Właśnie tak to widzę. Ołówek i papier to dobry etap roboczy - uczysz się, sprawdzasz czy coś czujesz, eksperymentujesz. Ale jak dojdziesz do momentu że chcesz zrobić runę która ma coś konkretnie robić przez czas, to wtedy materiał zaczyna mieć znaczenie. Nie ma co mieszać tych dwóch zastosowań.
Laguz i woda to ciekawe połączenie. Jeśli kiedyś zdecydujesz się na talizman z tą runą, to kamień jest naturalnym wyborem - najlepiej coś związanego z wodą jak akwamaryn albo labradoryt. Drewno wierzbowe też pasuje. Miedź też da radę.
A labradoryt to ten taki szarozielony z połyskiem? Bo mam jeden w swojej kolekcji i nie wiedziałam że może być związany z wodą i runami jednocześnie. Czy można połączyć pracę z kamieniem i runami naraz czy to miesza energie?
A co jeśli ktoś chce mieć runę na stałe, np. jako element dekoracji ale też z jakąś intencją? Czy to w ogóle ma sens że coś wisi na ścianie latami? Przepraszam, może głupie pytanie ale chyba nie jestem jedyna która tak myśli.
Dekoracja z intencją to coś zupełnie innego niż talizman aktywowany do konkretnego zadania. Runa na ścianie może działać jak stały przypominacz, coś w rodzaju zakotwiczenia energii w przestrzeni. Tylko pytanie - czy ktokolwiek tu ma doświadczenie z takim długotrwałym działaniem? Bo ja szczerze mówiąc rzadko słyszę konkretne relacje, więcej jest teorii.
Ale jak długo trzeba się tak skupiać? Minutę, pół godziny? Bo mam wrażenie że takie rzeczy mogą się ciągnąć w nieskończoność i nigdy nie wiadomo kiedy 'gotowe'.
To jest coś co mi dużo daje, bo miałam wrażenie że muszę to robić jakoś bardzo ceremonialnie i przez to się blokuję zanim jeszcze zacznę. Wracając do mojego Laguz - czy ta runa nadawałaby się właśnie do powieszenia w konkretnym miejscu, czy raczej do noszenia przy sobie? Czy woda to raczej coś płynnego co powinno być blisko człowieka?
