Hej, mam takie pytanie bo niewiem do końca jak to ugryźć. znalazłam ostatnio nad rzeką kamyk, a na nim było coś co wyglądało dosłownie jak runa Algiz, taki naturalny wzór w kamieniu, żyłki skały ułożone idealnie. Zastanawiam się czy taki kamyk można włączyć do swojego zestawu run? Czy to w ogóle ma sens energetycznie? Bo z jednej strony myślę sobie że skoro natura sama to stworzyła to może to jest jakiś znak, a z drugiej strony nie wiem czy to nie jest jednak nadinterpretacja zwykłego kaimenia. Ktoś miał podobnie albo wie jak to traktować?
O, to ciekawe bo ja miałam podobną sytuację z patykiem, znalazłam w lesie gałązkę i jak ją obejrzałam to kora się zluszczyla w taki sposób że przypominała Kenaz. Wzięłam do domu, wyczyszczyłam energetycznie i od jakiegoś czasu leży przy moich runach. Nie traktuję jej jako pełnoprawnej runy do rzutów ale bardziej jako taki towarzyszący element. Znaczy każdy chyba ma inne podejście do tego, ale u mnie to działa.
Wow, ale ciekawy temat! Też się zastanawiałam nad czymś podobnym, bo znalazłam kamyk z rysą i chyba próbowałam dopasować go do runy Isa, ale bałam się że to bez sensu i porzuciłam ten pomysł. Capellaa, a jak czyściłaś tę gałązkę energetycznie? Dymem z szałwii czy jakoś inaczej?
ojejej, to jest temat który pojawia się dość regularnie i mam wrażenie że warto go poruszyć porządnie. Znalezienie w naturze czegoś co przypomina runę nie jest przypadkiem w sensie ezoterycznym, ale też nie jest automatycznie gotową runą do zestawu. Różnica jest taka że runa którą sami wyrzynamy albo kupujemy przechodzi przez naszą intencję i nasz kontakt, natomiast coś znalezionego przynosi ze sobą własną historię energetyczną. Pytanie brzmi nie czy wolno, ale czy rozumiemy co bierzemy.
Eee, no nie wiem. Trochę to brzmi jak szukanie znaków wszędzie. Runa w kamieniu czyli co, każde naturalne pęknięcie skały to teraz runa? Mam wrażenie że jak ktoś bardzo chce zobaczyć Algiz to ją zobaczy nawet w przypadkowych zarysowaniach na betonie. Mózg człowieka jest skonstruowany żeby rozpoznawać wzory i kształty, to się nawet fachowo nazywa pareidolia. Nie mówię że to jest złe, ale żeby od razu wkładać taki kamień do zestawu jako runę to chyba trochę za dużo.
ojoj ojoj, ale czy jeśli taki kamień z naturalną runą trafi do zestawu, to ona powinna być traktowana tak samo jak pozostałe runy? Bo jak go wylosuję podczas rzutu to co, interpretuję tak samo jak gdybym wylosowała normalną wyrzeźbioną runę? Mam wrażenie że tu jest jakaś różnica ale nie umiem jej nazwać.
No wlasnie, Antareso zadalas dobre pytanie. Ja bym powiedziała że różnica jest właśnie w tej energii którą opisywała Stella. runa z zestawu to sposób które świadomie przygotowałaś do pracy, a kamień z rzeki to coś co przyszło z zewnątrz ze swoją własną historią. Nie znaczy to że jest gorszy, ale wymaga innego podejscia, tzn. zanim w ogole wsadzisz go do woreczka razem z innymi runami, powinieneś się z nim najpierw zaprzyjaźnić, poczuć czy w ogóle chce tam być.
Zaprzyjaźnić z kamieniem? To się chyba trochę dziwnie czyta dla kogoś z zewnątrz, ale rozumiem o co chodzi w sumie, bo bioenergoterapia też mówi o czytaniu energii obiektów. A jak długo trwa takie "zaprzyjaźnianie się"? Bo mam wrażenie że u mnie wszystko trwa za długo i efektów nie widać szybko.
Przepraszam że się wtrącam bo jestem dość nowa w temacie run w ogóle, ale zaczęłam czytać ten wątek i mam pytanie trochę z boku. A czy runy z zestawu które kupujemy to też mają jakąś historię energetyczną od poprzednich właścicieli albo od procesu produkcji? Bo jeśli tak to nie bardzo rozumiem czemu te znalezione w naturze miałyby być traktowane inaczej.
Słuchajcie, trochę gubi mi się tu różnica między "runami znalezionymi w naturze" a po prostu ciekawymi kamieniami. Runa to znak, któremu człowiek nadał znaczenie i funkcję. Skała nie wyrzeźbi sobie Algiz z zamiarem przekazania ci informacji. Wzór może być identyczny, ale to jeszcze nie czyni z kamienia runy. Możecie robić z nim co chcecie, ale nazwijmy to po imieniu: to kamień z ciekawym wzorem, nie runa.
Hej, a wracając do pytania Patrycelki - ja bym po prostu spróbowała trzymać ten kamień przy sobie przez jakiś czas, nie od razu w zestawie do rzutów, ale może w kieszeni albo na biurku gdzie pracujesz z runami. Zobaczyć co czujesz po tygodniu, dwóch. Ja sama tak robiłam z kilkoma obiektami i po jakimś czasie wiedziałam czy to zostaje czy idzie z powrotem do natury.
O, to super pomysł z trzymaniem przy sobie, dziękuję Pustelka! A co do Akacji, hmm, rozumiem ten argument ale trochę nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Znaczy, nie twierdzę że kamień sam z siebie wyrzeźbił sobie runę z intencją, ale może chodzi o to że przyroda też ma jakieś energie i te energie czasem tworzą wzory które są dla nas znaczące? Tak to sobie wyobrażam, ale mogę się mylić.
Mam pytanie do bardziej doświadczonych bo cały czas czytam o oczyszczaniu takich znalezionych obiektów ale nikt nie powiedział co dokładnie sprawdzamy czy czujemy żeby wiedzieć że obiekt jest gotowy do pracy albo że w ogóle nadaje się do zestawu. Bo szałwia to ok, słońce i księżyc to ok, ale jak mam wiedzieć że to zadziałało a nie że po prostu kamień jest teraz zadymiony?
No i to jest właśnie ten problem z weryfikacją o którym pisała wcześniej Fluorytka. Ja to u siebie rozwiązuję tak że prowadzę notatki przez jakiś czas - rzut z nowym obiektem, potem to samo pytanie tydzień później bez niego, potem porównuję. Brzmi może przesadnie ale naprawdę pomaga zobaczyć czy jest jakaś różnica. Nie twierdzę że to dowód naukowy, ale przynajmniej mam jakiś punkt odniesienia zamiast działać wyłącznie na czuciu.
O, Sigilia, ja też prowadzę notatki z wróżb, ale jakoś nigdy nie wpadłam żeby porównywać systematycznie z konkretnym obiektem i bez. To jest na prawdę dobry pomysł na śledzenie czy znaleziony kamień w ogóle coś zmienia w odczytach. Muszę spróbować, bo mam teraz kilka takich "kandydatów" z jesiennych spacerów i zupełnie niewiem co z nimi dalej zrobić.
Notatki to spoko pomysł ale to nadal brzmi jak samookłamywanie się z krokodylkiem. Nie ma bazy porównawczej, nie ma ślepej próby, nie ma niczego. Jak ci wróżba wyjdzie tak samo z kamieniem i bez kamienia to co? Mówisz że kamień nie ma znaczenia? Albo że to ty masz "właściwości" a nie kamień? Pytam serio, nie złośliwie
Ej, a mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy od pytania Patrycelki. Ona pytała głównie o to czy kamień z naturalną runę może trafić do zestawu, nie o filozofię weryfikacji wróżb. Wracając do sedna - Patrycelka,próbowałaś już trzymać ten kamień przy sobie? Coś czujesz po tym czasie?
Haha tak, masz rację Pustelka, trochę nam uciekło 🙂 Próbuję ten kamień trzymać przy sobie od kilku dni, na razie nic konkretnego nie czuję oprócz tego że jakoś lubię go mieć w kieszeni, co chyba jest jakimś sygnałem? Ale mam nowe pytanie bo mi się nasunelo - a co jesli naturalna runa na kamieniu nie jest kompletna, tzn. linia jest urwana albo kształt jest tylko sugestią a nie wyraźnym znakiem? Czy to w ogóle liczy?
Ooo to już jest subtelna kwestia. Ja bym powiedziała że niekompletna runa to zupełnie inny temat energetycznie niż pełna. Może mówi o czymś niedokończonym, o procesie który trwa, o potencjale a nie o działaniu. Zresztą w tradycji run jest pojęcie runy odwróconej albo zablokowanej i niekompletna forma mogłaby dzialac podobnie. Ale to moja interpretacja, nie podaję tego jako regułę.
A to ciekawe co piszesz Nemezis, bo nigdy nie myślałam o niekompletnym znaku jako o czymś sensownym. Zawsze mi się wydawało że albo runa jest albo jej nie ma. Ale jak mówisz o "potencjale a nie działaniu" to ma jakiś sens. Tylko jak to potem interpretować przy rzucie? Bo jeśli wylosuję taki niekompletny kamień to co robię - stosuję znaczenie pełnej runy, zmodyfikowane, czy calkowicie własną intuicję?
No przepraszam ale teraz już naprawdę idziemy za daleko. Niekompletna "runa" to nie jest runa. To jest kamień z rysą. Możemy nadawać znaczenie wszystkiemu ale to nie znaczy że wszystko jest równoważne w pracy z runami. Mam wrażenie że ta rozmowa zmierza w kierunku "wszystko może być runą jeśli tylko tak powiesz" i dla mnie to rozmywa sens pracy z konkretnym, historycznie zakorzenionycm systemem.
hmm czytam ten wątek od początku i trochę się gubię. znaczy rozumiem spor ale mam pytanie może glupie - czy te runy które się kupuje w sklepie to są "bardziej prawdziwe" od znalezionego kamienia tylko dlatego że ktos je wyrzeźbił? bo chyba ten ktoś też nie był germańskim szamanem 🙂
ja chcę wrócić do czegoś co napisała Capellaa wcześniej o trzymaniu przy oknie żeby złapała słońce i księżyc. Bo mi się wydaję że to jest ważne przy takich znalezionych obiektach, że czas czyszczenia powinien być chyba dłuższy niż przy kupionym zestawie. Capellaa, ile czasu czekałaś zanim uznałaś że gałązka jest gotowa? Bo mój kamien leży już od jakiegos czasu i zastanawiam się czy to wystarczy. 🙁
Dwa tygodnie to dużo... ja mam wrażenie że jak coś trwa dłużej niż tydzień to już zaczynam wątpić czy w ogóle mam jakieś zdolności. Ale może to jest właśnie mój problem że oczekuję natychmiastowych sygnałów? Capellaa, a po tych dwoch tygodniach co dokładnie poczułaś, jakoś możesz to opisac? Bo "zmiana w odbiorze energii" to dla mnie trochę abstrakcja. 🙁
A mnie zastanawia jedna rzecz której tu jeszcze nie poruszono chyba. Skoro mówimy o kamieniach i gałązkach z natury, to co z miejscem gdzie je znalazłyśmy? Czy energetycznie nie jest ważne skąd pochodzi obiekt? Bo kamień z lasu to jedno, a kamień z parkingu przy centrum handlowym to chyba drugie, nawet jeśli rysa wygląda tak samo.
O, Egzorcystka, to jest bardzo dobre pytanie i tak, powinnam była napisać od razu skąd mój kamień pochodzi. Znalzłam go na leśnej ścieżce, dość daleko od drogi, więc miałam wrażenie że to dobra energia, lesna, spokojna. Kamień z parkingu to dla mnie zupełnie inna rozmowa, haha. Ale poważnie - myślisz że to ma duże znaczenie? Bo teraz się zastanawiam czy powinnam zapamiętać a nawet zapisać to miejsce.
No tak, leśny kamień to już zupełnie co innego niż cokolwiek z asfaltu czy betonu. Ja mam taką zasadę że jak znajduję coś w naturze daleko od ludzi to od razu inaczej podchodzę do czyszczenia, bo to nie jest kwestia usunięcia cudzej energii tylko raczej... wzmocnienia tej ktora już tam jest? Nie wiem czy to ma sens ale tak to czuję. patrycelka, a kamień był gdzieś w konkretnym miejscu, przy drzewie, przy wodzie, po prostu na ścieżce?
