Hej, chciałam zapytać bo ostatnio wpadłam na ten pomysł i nie wiem czy to ma sens - czy można śpiewać galdry podczas gotowania? Mam na myśli dosłownie stać przy garze i intonować runy nad jedzeniem. Czytalam że w tradycji nordyckiej jedzenie było ważnym nośnikiem energii i że można je w ten sposób "naładować". robiłam tak kilka razy przy robieniu zupy i jakoś tak... czulam że coś się dzieje? ale nie wiem czy to moje wymysly czy faktycznie ma to jakieś podstawy. Ktoś próbował?
Szczerze? nie słyszałam żeby to była jakaś ugruntowana praktyka. skąd wziełaś ten pomysł z "naladowaniem jedzenia"? Bo trochę to brzmi jak coś wymyślonego na potrzeby netu, a nie coś z prawdziwej tradycji runowej. Nie mówię że to złe, ale zanim zaczniesz na poważnie śpiewać nad garami, warto wiedzieć co wlasciwie robisz i po co.
O, temat bardzo mi bliski. Sama od dłuższego czasu eksperymentuję z intencją w kuchni i muszę powiedzieć że coś w tym jest, niezależnie od tego czy to runy czy zwykłe skupienie. Ale co do galdrów konkretnie - to jest śpiew runiczny, gdzie dźwięk ma przenosić energię runy. logiczne więc że jeśli intonujesz np. Sowinę nad jedzeniem z intencją uzdrowienia, ta energia jakoś się tam odkłada. Przynajmniej tak to rozumiem. Choć pytanie czy efekt dotyczy jedzącego, czy też gotującego, bo energia może się inaczej rozłożyć.
Ojej, ja też o tym myślałam! Czytałam gdzieś że w starych sagach jest wzmianka o tym że wolin (chyba tak?) były rytuały przy jedzeniu. Ale naprawdę nie pamiętam gdzie to widziałam więc nie traktujcie tego jako pewnej informacji 🙂 Kastor96, a skad Ty czerpiesz wiedzę o galdrach? bo moze znasz jakieś konkretne źródła ktore obalają ten pomysł albo go potwierdzaja?
Ciekawe zagadnienie. W moich notatkach mam wzmiankę z Sigrdrífumál - tam Sigrdrífa przeazuje Sigurdowi wiedzę o runach m.in. na zbroi, na łodzi, ale też jest wspomniane o runach na rogu do picia, żeby miec pewność że napój nie jest zatruty. To nie jest to samo co galdry nad garnkiem, ale pokazuje że runy i jedzenie/picie maja jakis punkt styczny w tradycji. Więc pomysł nie jest całkowicie z kosmosu.
Hm. rozumiem entuzjzm ale zanim zaczniesz regularnie śpiewać runy nad zupą, zastanów sie jedno - czy wiesz jakie runy śpiewasz i co one dokładnie znaczą? Bo to nie jest tak że możesz intonować cokolwiek i będzie dobrze. niektóre runy mają bardzo silne i niejednoznaczne energie. Hagalaz nad obiadem to może nie być najlepszy pomysł, żeby to tak delikatnie powiedziec.
Ojej, włśnie tego się bałam, że mogę coś zrobić nie tak rumianka63, a czy możesz powiedzieć które runy byłyby bezpieczne w takim kontekście? Ja też jestem na początku drogi z runami i też zastanawiałam się nad czymś poodbnym. Bardzo dziękuję za to ostrzeżenie, to ważna uwaga.
A przepraszam że się wtrącę bo morze to głupie pytanie, ale czy jak sie śpiewa galdry to trzeba znać staronordyjski? Bo widziałam jakies filmiki na youtube i tam ludzie śpiewają dziwne rzeczy i nie rozumiem czy to ma znaczenie czy mozna po polsku jakos to zrobić
Dobrze że ktos wywołał temat galdów bo trochę za mało się o tym mówi a za duzo o samym wrozeniu. Chcę jednak doprecyzować jedną rzecz - galdr to nie jest po prostu śpiewanie nazwy runy. To formuła z intencją, rytmem i często powtórzeniem. Samo mruczenie Berkany nad zupą to nie jest galdr w ścisłym sensie. Jeśli chcesz to robić świadomie, potrzebujesz wiedzieć: co śpiewasz, dlaczego, z jaką intencją i jak długo. Inaczej to jak machanie różdżką bo ładnie wygląda. hehe
Hej, cieawy temat. Mam takie pytnie bo nie wiem jak to działa - czy galdry można śpiewać w trakcie chorowania? mam na myśli, moja mama jest teraz słabzsa i zastanawiam się czy mógłbym cos dla niej ugotować z takim zamiarem i czy to jej nie zaszkodzi. bo Rumianka pisała o ostroznosci i trochę mnie to przestraszylo.
przsepaszam za offtop troszkę ale właśnie o tym myslałam - czy jak ktoś ma np gorączkę to można w ogole robić jakies rytualy czy beter nie? bo gdzies czytałam ze choroba blokuje enerrgie i wtedy to wszystko idzie nie tak
To akurat dobre pytanie Tarotia05 i nie do końca offtop. W kontekście galdrów - jeśli chory sam miałby je śpiewać, to generalnie się odradza bo skupienie i energia po prostu nie są wtedy na właściwym poziomie Efekt moze być inny niż chcemy albo żaden. Ale gotowanie dla kogoś z intencją, gdzie chory nie uczestniczy aktywnie - to inna sprawa.
Wow, to rozwinęło się w kierunki których się nie spodziewałam, ale super! wisia88, masz rację że podchodziłam do tego trochę naiwnie. Moglabys napisac więcej o tym jak wygląda "poprawny" galdr? Albo podać jakieś źródło gdzie mozna się tego nauczyć? Bo teraz widzę że mam sporo do nadrobienia zanim stanę nad garnkiem z intonowaniem 🙂
no wlasnie o to mi chodziło kiedy zaczęłam czytać ten wątek, bo jedno to teoria a drugie to praktyka w kuchni. Ja sama próbowałam raz coś podobnego - nie galdr konkretnie ale śpiewałam afirmacje nad jedzeniem - i czułam się trochę głupio stojąc nad garnkiem i mamrocząc coś do siebie może po prostu nie miałam odpowiedniego skupienia, nie wiemm. Ale wlasnie - Wisia88, czy to musi być głośne śpiewanie czy mozna to robić w myślach?
no cóż, a wrocmy do tego co pyta Otek.2 bo mnie tez interesuje - czy jak gotuje sie dla chorej osoby to te runy przechodzą na nią czy zostają w jedzeniu? bo jesli przechodzą to to jest chyba dobre nie? chodzi mi o Berkane czy Ingwaz tak jak pisala Rumianka63
hej, dzieki Romualda_O za odpowiedź wcześniej. Mam jeszcze jedno pytanie - mama nie wie nic o runach i wogóle nie jest zainteresowana takim tematme. czy to ma znaczenei? tzn czy jak jej ugotuje cos z intencją Berkany to to zadziała nawet jesli ona nie wierzy? czy potrzzebna jest jej zgoda jakoś?
przepraszam że się wtrącam bo rzadko piszę tutaj, ale ten wątek o zgodzie bardzo mnie zastanowił. Nigdy o tym nie myślałam w konekście gotowania. Czy to znaczy że jak mama komuś gotuje obiad z myślą żeby jej dziecko było zdrowe i silne, to też powinna prosić o zgodę? To brzmi... troche absurdalnie? Ale morze nie rozumiem.
ojej,zupełnie nie spodziewałam się że temat etyki tak mocno wyskoczy. To bardzo ważne i cieszę się że ktoś to podniół. Wracajac trochę do mojego pierwotnego pytania - czy ktos z was faktycznie praktykuje galdry przy gotowaniu regularnie? Nie teorię, tylko realne doświadczenie. co czuliście, co zaobserwowaliscie?
a ja mam pytanie, może trochę z boku - czy można tez rysowac runy na naczyniu w ktorym sie gotuje? jak np wyryc Ingwaz na drewnianej lyżce? czytaałm gdzies o bindrunach na naczyniach ale nie pamiętam czy to bylo o gotowaniu konkretnie czy tyleok o przechowywaniu jedzenia
oooh, nie wiedziałam o tych naczyniach z runami, to super! a powiedzie czy bindruna musi byc wyryta na stałe czy mozna narysowac olejkiem albo wodą? pytam bo nie mam jak ryć w drewnie i nie chce zniszczyc garnka 😀
moi drodzy, dobra, rozumiem ten argument z etyka i zgoda. ale jedno mnie zastanawia - czy jak ktos gotuje dla mnie bez mojej wiedzy z jakims rytualem, to ja bym to czul? bo np jakbym jadi cos i czul sie dziwnie, to skad wiedzialbym ze to nie placebo czy cos innego? pytam serio, nie ironicznie
wracajac do tego co pytalam o olejek - nikt nie odpowiedzial 🙁 czy mozna narysowac rune olejkiem na misce zamiast ryc? bo serio nie mam czym ryc i boje sie zniszczyc rzezy. i czy olejek musi byc jakis konkretny czy dowolny?
weeeź, chce sie wtrącic w watek z Otek.2 - to pytanie o "czy bym to czul" jest zreszta klasycznym problemem w każdej dyskusji o intencji. Odpowiedź brzmi: nie ma powtarzalnego mechanizmu ktury by na to pozwalał. Natomiast to co realnie moze dzialac to cos innego - osoba ktora gotuje z konkretna uwaga i spokojem, gotuje inaczej. Pilnuje temperatury, nie spieszy sie, jest obecna. I to "wychodzi" w smaku i teksturze. Czy to runa czy po prostu dobra kuchnia - to juz kwestia interpretacji.
ale wisia88 to troche jak mowic ze modlitwa przed jedzeniem nie dziala bo mozna to wytlumaczyc psychologia 😛 chyba dla kazdego linia miedzy "mechanizmem" a "intencja" jest gdzie indziej nie? mnie interesuje bardziej praktyka niz teoria i chciałam zapytac - czy ktoras z was probowala spiewac galdr podczas gotowania i cokolwiek poczula?
właśnie, moment kiedy cos sie dusi to moze byc ten moment skupienia. sama zreszta jak medytuję przy herbacie, nie przy gotowaniu, ale mechanizm podobny - robisz cos prostego recznie a głowa ma chwile spokoju. może galdr przy gotowaniu najlepiej działa własnie wtedy, nie przy smażeniu na maśle kiedy wszystko sie pali i pryska
przepraszam ze sie wtrącam ale mam pytanie z zupelnie innej strony - czy runy można w ogóle śpiewac jesli sie nie umie ich wszystkich? tzn czy trzeba znac caly futark czy mozna zaczac od jednej albo dwoch? bo ja dopiero zaczynam i czytałam o Sowulo i chcialabym moze sprobowac ale niewiem czy to nie jest za wczesnasne
wracam do tematu naczyń bo mnie to bardzo zainteresowalo - Kastor96 pisala ze jest historyczne potwierdzenie run na naczyniach. czy ktos wie jakis przyklad konkretny? bo chcialbym poszukac zdjec albo wiecej info i nie wiem od czego zaczac. mowi sie ogolnie "znaleziska archeologiczne" ale co konkretnie?
