Malwinia, absolutnie nie musisz przepraszać za pytania! Ja zawsze mówię po prostu co chcę osiągnąć, tak własnym językiem. Raz próbowałam gotowych formuł z jakiejś książki i szczerze czułam się jak recytuję coś bez sensu bo to nie były moje słowa. Własne intencje działają lepiej, bo są autentyczne. Ale to moje zdanie, nie prawda objawiona 🙂
no właśnie i tu wracamy do tego co pisałam wcześniej - jeśli chodzi o pole informacyjne to intencja jest kluczowa przy każdym etapie. I przy oczyszczaniu i przy zanurzaniu. woda jest tylko medium które tą intencje amplifikuje, czy jak to ująć. Dlatego imo pozycja runy i słowa mają mniejsze znaczenie niz skupienie które wkładasz w ten moment
To co piszecie o intencji i wodzie dotyka czegoś ciekawego. W symbolice nordyckiej woda ma podwójną naturę - jest i oczyszczająca i niebezpieczna, graniczna. Brunnar, święte studnie, to miejsca gdzie zostawiano ofiary właśnie dlatego że woda była progiem między światami, nie neutralnym medium. Więc pytanie brzmi: czy zanurzone runy 'przechodzą' przez tę granicę symbolicznie, czy tylko mokną? To nie jest pytanie retoryczne, serio zastanawiam się jak wy to czujecie w praktyce.
Strzybog poruszył coś ważnego. To pogranicze, próg - w różnych tradycjach woda jest właśnie tym miejscem gdzie rzeczy mogą zmienić swój status. Może to jest odpowiedź na pytanie Frydki wcześniej, czy oczyszczanie usuwa też to dobre. Jeśli woda jest progiem a nie gąbką, to runa nie traci właściwości tylko... przechodzi przez pewien stan graniczny i wychodzi z niego nadal sobą, ale jakby świeższa. Może to za poetyckie ale coś w tym czuję
Wiesz Ludwiczku, ta metafora z progiem bardzo mi się podoba i coś mi się skojarzyło - jak wchodzisz do domu i wycierasz buty, no to nadal jesteś ty, tylko bez błota z zewnątrz. Może tak to działa, runa jest sobą, tylko bez energetycznego błota innych ludzi którzy ją dotykali przed nami, ze sklepu, od poprzednich właścicieli. Przepraszam za przyziemne porównanie ale jakoś tak mi to usiadło w głowie 😀
Melanijka to porównanie jest super, w sumie tak właśnie tłumaczę to znajomym kiedy się śmieją z oczyszczania. I tak sie zastanawiam - skoro mówimy o tym co runa wnosi z zewnątrz kontra to co jest jej własne, to czy runy zrobione własnoręcznie wymagają w ogóle oczyszczania przed pierwszym użyciem? Bo nie miały kontaktu z nikim innym, są czyste od startu, nie?
O, to akurat jest pytanie które sama miałam gdzieś z tyłu głowy ale jakoś zapomniałam zadać. Bo moje są kupne i miały pewnie z dziesięć par rąk przy sobie zanim do mnie trafiły, od wytwórcy przez magazyn przez sklep. ale jak ktoś sam wyrzeźbi to faktycznie to jest czysty start, chociaż hmm - a co z energią samego procesu robienia? Jak ktoś rzeźbił je zdenerwowany albo w złym dniu to co wtedy?
