Hej, mam takie pytanie bo ostatnio dużo myślę o tym i nie mogę sobie tego poukładać w głowie. Chodzi o to - czy jak ci idzie dobrze w życiu, masz szczęście, wszystko się układa, to w ogóle warto sięgać po runy? Bo z jednej strony myślę sobie że czemu nie, może się czegoś dowiedzieć, a z drugiej strony boje się że jakby runy mi powiedziały że to szczęście przeminie to bym się tylko niepotrzebnie nakręciła i ten spokój by mi zniknął. Teraz mam dobry etap w pracy, z facetem też ok, zdrowie dobre i właśnie zastanawiam się czy to nie jest tak że lepiej nie pytać losu gdy jest dobrze? Czy ktoś z was miał tak że ciągnął runy mimo że wszystko szło ok i potem tego żałował?
Ojoj, właściwie to pytasz o coś głębszego niż się wydaje. Bo to nie jest pytanie "czy ciągnąć runy gdy jest dobrze", tylko pytanie "czy chcę wiedzieć co jest, nawet jeśli mogłoby to zachwiać poczuciem komfortu". Runy nie kuszą losu. Los jest jaki jest niezależnie od tego czy patrzysz czy nie. Runa Ci powie co jest, nie sprawi że coś się stanie. Ale rozumiem że jak psychicznie nie jesteś gotowa na ewentualną trudną odpowiedź, to morze lepiej sobie darować do momentu aż ta gotowość przyjdzie.
No ale Lobelka - to jest trochę takie ładne,ale nie do konca trafione moim zdaniem. Bo jesli ktos czyta rune jako ostrzeżenie i zmienia zachowanie, to de facto los sie zmienia przez to czytanie, nie? Wiec ta runa jednak wplywa na rzeczywistość posrednio. troche taki paradoks. Sam nie jestem przekonany do run żeby wróżyć gdy wszystko gra, bo po co zaburzac spokoj głowy, ale argument "runa nic nie zmienia" jest dla mnie zbyt prosty.
Ojej, ja mam 16 lat i zagladam tu regularnie i mysle ze sama mam dokladnie tak samo! Jak mi idzie dobrze to nawet nie chce ciagnac bo jakby cos mi wyszlo zlego to bym sie zalamala i by mi ten dobry nastroj przepadl. Moja kolezanka mowi ze to nie ma sensu bac sie wrozb bo i tak co ma byc to bedzie, ale ja jej nie wierze bo jak sie dowiesz o czyms zlym to chyba gorzej przezywasz, nie? Mam racje czy nie?
Właśnie o tym chciałam zapytać, bo sama mam podobny dylemat co Aniela. @Anastazy07 To jak brzmi dobre pytanie do run? Bo ja zazwyczaj pytam właśnie o to co dzieje się w moim życiu ogólnie i nie wiedziałam że to jest złe podejście. Czy możesz dać przykład jak inaczej to sformułować?
Ja to mam tak że ciągnę runy regularnie niezależnie od tego czy jest dobrze czy źle. I powiem Wam że paradoksalnie gdy wszystko gra, runy dają mi ciekawsze odpowiedzi bo nie jestem w trybie paniki i potrzeby ratowania. Kiedyś miałam bardzo dobry okres w związku, pociągnęłam i wyszło mi Laguz i Gebo razem - przepływ i wymiana, partnerstwo. to było takie... spokojne potwierdzenie bez dramatyzmu. Nie czułam że kuszę los, czułam że po prostu oglądam mapę terenu. 😮
Przepraszam że się wtrącę bo ja zupełnie nie znam się na runach, bardziej chodzę po horoskopach i czakrach. ale mam takie laickie pytanie - czy to nie zależy głównie od tego jak człowiek psychicznie podchodzi do wróżb w ogóle? Bo jak ktos traktuje to bardzo dosłownie i myśli że każda runa to wyrok, to faktycznie morze sobie zaszkodzić czytając. A jak traktuje to jako wskazówkę albo refleksję, to nie ma ryzyka, nie? 🙁
Ale czy to nie jest tak że wszyscy szukamy jakiegoś potwierdzenia? jak czytam horoskop to też po części chcę żeby mi powiedział że będzie dobrze. To chyba normalne ludzkie? Nie rozumiem dlaczego Lobelka i inni mówią że to jest problem. każdy człowiek szuka sygnałów z zewnątrz, to naturalne. 🙁
Czytam tu wszystko po kolei z zainteresowaniem i mam takie wrażenie że połowa z was mówi właściwie to samo tylko innymi słowami. I tak i tak wychodzi że zależy od człowieka i jego dojrzałości do czytania. ale nikt jeszcze nie powiedział jasno - czy jest coś w tradycji runicznej co mówi kiedy NIE należy ciągnąć? Bo morze tam są jakieś zasady?
Bonifacy ma dobre pytanie. W tradycji nordyckiej nie ma zakazu ciagania run w szczesliwym czasie, wrecz przeciwnie - czytanie w spokoju umyslu bylo cenniejsze bo wrozbiarz nie byl zafalszowany lekiem ani desperacja. Problem ktury opisuje Aniela jest nowoczesny i psychologiczny, nie rytualny. runy jako alfabet wrozebny byly czytane przy ognisku przez skalda niezaleznie od pory i nastroju. To co tu naprawde piszecie to jest pytanie o gotowosc psychiczna, nie o tradycje. :/
ale czekajcie, to teraz jestem zdezorientowana bo jedni mowia ciagnij jak ci dobrze, inni mowia nie ciagnij jak szukasz potwierdzenia, a Dezydery mowi ze to w ogole inny kontekst niz kiedys. To jak ta Aniela ma teraz wiedziec co zrobic? 😀 moze ktos napisze wprost: ciagnij albo nie ciagnij?
znaczy ja rozumiem o co chodzi z ta walidacja i ze to moze byc zle, ale chyba troche przesadzamy z tym analizowaniem. Jak ktos chce ciagnac runy to niech ciagnie. Co sie stanie najgorszego? Ze wyjdzie Hagalaz i sie przestraszy? To sie nauczy ze Hagalaz nie jest wyrokiem smierci i będzie miec nowe doswiadczenie.
ale kto w ogole jest neutralny zyciem? serio. znaczy moze jacys mnisi albo cos, ale normalni ludzie zawsze maja jakies emocje w tle. jak dla mnie to jest torche nierealne wymaganie. moze lepiej po prostu przyjac ze czytanie zawsze będzie troche zabarwione i tyle?
