kurde, to brzmi naprawdę skomplikowanie. Ja bym chyba po prostu te runy odłożyła i kupiła swoje własne, bez całego tego bagażu. Czy to jest takie złe wyjście? czy jakoś magicznie musi Leokadia z nimi pracować?
ojej, tyle rzeczy naraz, nie wiem od czego zacząć odpowiadać 🙂 ale Thalia, szczerze? to nie jest złe wyjście w ogóle! Po prostu... no właśnie mam problem z tym żeby je po prostu odłożyć i skończyć temat, bo to był prezent, i jakoś czuję że powinnam "coś z nimi zrobić". Chociaż logicznie to głupie, bo nikt mnie nie zmusza. Ale właśnie mam z tym problem i może to jest sedno całej sprawy.
no właśnie chciałam powiedzieć coś podobnego ale nie wiedziałam jak to ująć żeby nie wyjść na tą co psuje temat :/ Leokadia, ja naprawdę nie chciałam że "po prostu odłóż i zapomnij", tylko miałam na myśli że może nie musisz z nimi pracować i koniec, nikt cię nie zmusza. Ale to co Iwetka01 napisała brzmi ważniej.
ale chwila, bo ja się nie zgadzam że to tylko kwestia psychologiczna i tyle. Pytanie w tytule było o energie w runach a nie o terapię. Można to rozdzielić? tzn. 🙂 czy ktoś może odpowiedzieć na to jak by te runy działały GDYBY Leokadia nie miała tego problemu z granicami, czysto hipotetycznie?
zaraz, galdrowo? co to znaczy? bo słyszałam o runach do wróżenia i o runach jako symbolach ale nie słyszałam żeby je jakoś śpiewać albo co. możesz to wytłumaczyć w dwóch słowach? 🙂
to ciekawe co Damianek mówi o galdr, bo mnie zawsze uczyła babcia że runy "żyją" też w dźwięku a nie tylko w kształcie. Nie wiem czy to było z jakiejś tradycji czy jej własne podejście, ale pamiętam jak śpiewała Fehu i Uruz na dobry początek. no dobrze, myślę że w takim użyciu ten problem z ciotką rzeczywiście byłby inny, no ale bo to bardziej o ciebie niż o nią. :/
wracając do sedna, bo ta dyskusja trochę odpłynęła. Pytanie Leokadii dotyczyło run wykonanych przez konkretną osobę z konkretną relacją. I tu jest jedna rzecz której jeszcze nikt nie powiedział wprost. Przy ręcznie robionych runach proces tworzenia jest intencjonalny albo powinien być. Jeśli ktoś siada i wycina, wygładza, wyrywa kształty, przez wiele godzin, to ten czas zostawia ślad. Nie złorzeczenie, nie przekleństwo, ale nastrój, kontekst, energię tła. To różni runy ręczne od kupnych. 🙁
Boże, właśnie o tym mówiłam wcześniej! i cieszę się że Turmalinka to potwierdza, bo parę osób hyba to zbagatelizowało. Ta ciotka naprawdę mogla przez te godziny myśleć o wszystkim co ją boli albo o tej relacji z Leokadią, i to drewno to chłonie. Czy ktos próbował kiedyś sprawdzić runę wahadłem tuż po tym jak ją zrobił i zobaczyć czy jest neutralna czy nie? bo mnie uczyli żeby zawsze to robić przed użyciem
a nie można po prostu zapytac samej siebie, tzn poczuć? tak jak Leokadia pisała że poczuła napięcie. to jest moje pytanie bo mi sie zawsze wydawało że ciało jest tez jakimś wskaznikiem, nie trzeba wahadła żeby cos poczuć. Chociaż rozumiem że Leokadia nie wiedziała czy to ona czy te runy
a to co Glozka napisała jest bardzo trafne i często niedoceniane. Ciało jest naprawdę pierwszym systemem detekcji. Problem polega na tym że żeby z tego skorzystać, potrzebujesz mieć pewną praktykę uziemienia i znajomości własnych stanów bazowych. Inaczej każde napięcie jest nierozróżnialne bo nie wiesz co jest twoje a co pochodzi z zewnątrz. To sie uczy przez czas i regularną praktykę, nie od razu
więc praktycznie nikt na tym forum nie jest w stanie powiedzieć Leokadii na pewno, czy te runy są "skażone" czy nie, bo każda metoda sprawdzenia jest subiektywna? czy dobrze rozumiem? bo jeśli tak to cały ten wątek jest trochę chodzeniem w kółko, z całym szacunkiem dla wszystkich
sorry że się wtrącam, bo jestem tu nowa jesli chodzi o runy, ale właśnie przeczytałam cały wątek i mam pytanie może głupie. Czy oczyszczanie run to jest to samo co oczyszczanie kamieni, np. solą albo na słońcu? Czy runy jako drewno mają inne wymagania? Bo czytałam różne rzeczy i nie wiem co jest naprawdę skuteczne.
okej ale żeby nie zginąć w tych metodach, bo Leokadia powinna poprostu wybrać jedną i zrobić, a nie zastanawiać sie w nieskończoność. Ilu postów potrzeba żeby powiedzieć "oczyść runami dymem i sprawdź czy dalej czujesz napięcie"? Serio pytam, bo czasem proste działanie jest lepsze niż tydzień teorii na forum 😉
okej, Jaryla ma rację że to może być za dużo gadania bez działania, ale ja chcę powiedzieć że ta rozmowa bardzo mi pomaga! serio, nie spodziewałam się że tyle osób odpowie i że pojawi się tyle różnych kątów patrzenia na to. naprawdę dziękuję wszystkim. ale mam jeszcze jedno pytanie bo przez całą tę dyskusję nie spytałam o jedną rzecz, mianowicie, czy oczyszczenie dymem powinno być z jakąś konkretną intencją wypowiedzianą na głos? czy samo palenie kadzidła wystarczy? 😮
no włanie! prosta sprawa. powiedz co chcesz, przepuść dym i gotowe, nie ma co z tego robic rytuału na tysiąc kroków 🙂
No dobra, zgadzam sie z Cykorią. pełnia to nie jest magiczny przełącznik, to raczej psychologiczne wsparcie dla intencji, bo czujesz że "czas jest właściwy" i to wzmacnia skupienie. ale żadna pełnia nie zastąpi tego, że po prostu to zrobisz kiedy naprawdę chcesz to zrobić
właściiwie to mi to trochę otwiera oczy, bo cały czas siedziałam z założeniem że albo runy "naprawdę mają energię z zewnątrz" albo "nic nie ma i to zabawa". A tu wychodzi że to nie jest zero-jedynkowe. Czy ktoś może powiedzieć czy takie podejscie, tzn. że rytuał działa przez skupienie i intencję, to jest główny nurt w ezoteryce czy raczej "herezja"? 😉
to nie jest żadna herezja, wręcz przeciwnie. Większość poważniejszych podejść do pracy z przedmiotami magicznymi uwzględnia oba wymiary jednocześnie, tzn. energię zewnętrzną i wewnętrzną pracę. Są tradycje które mówią że przedmiot jest tylko "lustrem" dla twojej intencji, i są takie które mówią że przedmiot ma własną osobowość energetyczną niezależną od ciebie. Większość praktyków którzy pracują długo ląduje gdzieś pomiędzy. I to jest chyba najuczciwsza odpowiedź jaką można dać.
a ja mam pytanie trochę z boku, bo mi sie to kręci po głowie od kilku postów. Leokadia pisala na poczatku że ta ciotka zrobiła te runy na urodziny i teraz wszyscy gadamy o oczyszczaniu, ale nikt nie zapytal, czy Leokadia wogóle powiedziała tej ciotce że nie chce tego prezentu? bo może problem jest tez tam, nie tylko w runach?
to jest właśnie to o czym już pisałam wcześniej i bardzo cieszę się że Glozka to podnosi znowu. @Leokadia72 Jak to wygląda z Twojej strony? Czy ta ciotka wie jak się z tym czujesz,czy to jest coś co trzymasz w sobie?
eee, no nie powiedziałam jej nic. bo co miałam powiedzieć? "nie chcę twoich run" brzmi okrutnie i ona naprawdę sie starała, to było wiele godzin pracy z jej strony. nie umiem jej tego powiedzieć. i chyba właśnie dlatego te runy leżą na półce zamiast w szufladzie
rozumiem, i nie mówię żebyś jej to powiedziała wprost w ten sposób. Ale zauważ co napisałaś, że runy leżą na półce bo "nie umiem ich schować". To nie jest problem energetyczny, to jest problem z granicą. I żadne oczyszczanie tego nie zmieni, dopóki ta granica wewnątrz ciebie nie zostanie postawiona. Co nie znaczy że oczyszczanie jest bez sensu, ono może być częścią tego procesu, ale nie całą odpowiedzią.
właśnie to co Iwetka pisze jest ważne, ale troche się boję że to zaczyna wyglądać jakbyśmy mówiły Leokadii "twój problem to ty sama" i to może być bolesne w odbiorze. Nie chcę żebyś się tak poczuła Leokadia, bo myślę że to co opisujesz jest naprawdę trudne i nie ma w tym nic złego że nie wiesz jak to rozwiązać 😉
