Mam takie pytanie bo ostatnio miałam dziwną sytuację. Robiłam sobie czytanie run wieczorem, normalnie przy stole, i weszła do pokoju siostra i usiadła obok żeby sobie coś poczytać. Nie przeszkadzała, ale ja czułam że coś było nie tak z tym czytaniem. Runy jakby nie układały sie jak zwykle, miałam problem z skupieniem intencji. I zastanawiam sie czy to przypadek czy obecność innej osoby faktycznie rozbija przekaz? Macie jakieś doświadczenia z tym?
Moim zdaniem czytanie run to kwestia skupienia przede wszystkim. Jak ktoś siedzi cicho i sie nie wtrąca to nie ma znaczenia. runy nie są az tak wrażliwe na obecność osób trzecich, bardziej chodzi o twój własny stan.
Hmm, nie do końca zgodziłabym sie z tym podejściem. Przestrzeń w której rzucasz runy ma znaczenie, i to dość duże. Obecność innej osoby wprowadza jej pole energetyczne, jej myśli, jej skupienie albo jego brak. nie chodzi o to czy ta osoba jest cicha czy głośna fizycznie. Pytanie do ciebie, Leokadio - czy ta siostra w ogóle wie czym się zajmujesz, czy to była dla niej obojętna sytuacja?
Przepraszam ale ta teoria że sceptycyzm innej osoby blokuje czytanie to jest trochę naciągana. Jakbyśmy tak rozumowali to w zasadzie każde czytanie poza pustą norą byłoby niemożliwe. Może po prostu tego wieczoru byłaś rozbita z innych powodów i szukasz zewnętrznej przyczyny?
Aha, o, ciekawy temat! Ja akurat miałam podobną sytuację, tylko odwrotnie. Moja koleżanka robiła sobie tarot w pokoju gdzie ja siedziałam i czytałam. Powiedziała potem że karty jakoś dziwnie wychodziły. A ja byłam wtedy w bardzo dobrym nastroju, skupiona, spokojnie. Więc chyba nie chodzi tylko o sceptycyzm?
Moim zdaniem to zależy od osoby czytającej. Jedni potrzebują absolutnej ciszy i samotności, inni potrafią czytac w kawiarni. To jest kwestia twojego własnego przystrojenia sie do rytuału. Jak wchodzisz w trans interpretacyjny to reszta sie nie liczy.
Ojej, ja w ogóle nie wiedziałam że to może mieć znaczenie. Ja zawsze rzucam runy przy rodzinie, przy stole kuchennym, mama obok gotuje, brat coś ogląda na yt. I jakoś interpretuję. Czy to znaczy że moje czytania są złe? Teraz sie martwię trochę.
Ale to co Leokadia opisuje to nie jest to samo co hałas w tle. To był ktoś konkretny, kto siedział obok i patrzył, nawet jeśli w książkę. To moze działać na podświadomość osoby czytającej, takie poczucie bycia obserwowaną.
No właśnie i to jest ważna różnica. Rozróżniajmy - czy chodzi o realny energetyczny wpływ na runy, czy o psychologiczny wpływ na czytającego. Bo to to nie jest to samo i odpowiedź będzie zupełnie inna w zależności od tego co zakładamy.
To rozróżnienie które Rena proponuje jest według mnie kluczowe i dobrze że ktoś to powiedział. Bo wielu ludzi miesza te dwie rzeczy. Jeśli czujesz sie obserwowana i to rozbija twoje skupienie to jest problem twojego warsztatu, nad którym możesz pracować. Jeśli natomiast uważasz że sama obecność obcej energii zakłóca układ run niezależnie od twojego skupienia - to jest osobna kwestia i wymaga innego podejścia. @Leokadia05 Jak ty to czułaś? Byłaś rozbita bo wiedziałaś że ktoś jest obok, czy miałaś wrażenie że przekaz jakoś nie dochodzi pomimo skupienia?
Okej, ciekawe że to opisujesz jako mgłę bo to jest klasyczny objaw rozbitego czakry sakralnej albo korony w trakcie rytuału. Obecność osoby z silnym sceptycyzmem może rzeczywiście ściągnąć tę energię w dół. Nie mówię że to na pewno to, ale warto sprawdzić czy w innych okolicznościach masz ten problem
Zaglądam tu od jakiegoś czasu i mam takie skojarzenie z tarotem,bo tam jest podobnie. Jak ktoś mi siedzi nad ramieniem i patrzy to absolutnie nie mogę się skupić. Ale jak ktoś jest w tym samym pokoju i się nie interesuje moim czytaniem to jest ok. Może runy działają podobnie? 🙂
A co jeśśli problem jest też w tym, że siostra jest kimś bliskim i Leokadia może miała z tyłu głowy że ta siostra mogłaby być pytana o pomoc w interpretacji albo że zobaczy co wyciągnęła? Przy obcej osobie tego nie ma. Rodzina potrafi skomplikować każdy rytuał przez sam fakt że to rodzina i że nas zna.
A da się jakoś to poprostu naprawić? Znaczy czy mona POWTÓRZYĆ takie czytanie które wyszło przez mgłę czy jest po prostu stracone? Bo jak mi coś takiego wychodzi to nie wiem czy to brać na poważnie czy nie
Serio pytam,bo nie wiem jak z tym postępować. Jak mi wyjdzie czytanie które wydaje sie zamazane to co, po prostu je ignoruję? Czy jest jakiś sposób żeby je powtórzyć?
To ciekawe,Judytka, bo ja nigdy tak nie podchodziłam do powtarzania. Zawsze miałam z tyłu głowy że powtarzanie to trochę szukanie odpowiedzi której chcę, nie tej co jest. Ale jak ty to opisujesz, ze chodzi o zestawienie wzorców, to brzmi inaczej.
Jest jedna rzecz którą chcę dopowiedzieć bo wątek o obecności kogoś bliskiego to jest cos czego nie mozna zbagatelizować. są pewne tradycje gdzie celowo zapraszano osoby bliskie do kręgu, ale tylko po spełnieniu warunków, one musiały byc aktywnym uczestnikiem, nie biernym obserwatorem. Siedząca obok sceptyczna siostra czytająca książkę to jest coś pomiędzy, nie jest w kręgu ale i nie jest na zewnątrz. I ta niejednoznaczność energetyczna może być właśnie tym co Leokadia wyczuła.
no ale Serenity, znowu piszesz o tradycjach bez podania jakich konkretnie. bo jak sie patrzy na nordyckie źrodla to tam volva najczęsciej działala przy zebraniu ludzi, nie sama. wiec skąd ten wymóg samotnosci?
Dodam tylko tyle że ta dyskusja zaczyna trochę mieszać dwie osobne kwestie i warto je rozdzielić zanim wątek sie całkiem rozjedzie. Pierwsza: czy obecność kogoś obcego albo sceptycznego wpływa na jakość przekazu run. Druga: czy wpływa na zdolność czytającego do skupienia i interpretacji. To są różne pytania i obie są ważne, ale wymagają różnych odpowiedzi.
Właśnie to mnie tu najbardziej zastanawia w kontekście tego co Leokadia opisała. Siostra to rodzina, a rodzina to jakieś oczekiwania, historia, może jakaś dynamika. To nie jest obca osoba z kawiarni. Może ta mgła o której pisze Leokadia miała więcej wspólnego z relacją z siostrą niż z samymi runami?
O wlasnie, to jest coś zupełnie innego niż neutralna obca osoba!! Dynamika rodzinna to jest mega ważny kontekst i nie wiem czemu nikt wcześniej tak konkretnie o tym nie zapytał. @Leokadia05 Jak to jest z waszą relacją generalnie, tzn czy ona wie że traktujesz runy serio?
Ojjj, przepraszam że wchodzę w środku ale czy ktoś może mi powiedzieć - jeśli czytamy runy dla kogoś kto siedzi obok i to jest osoba wykluczona albo odrzucona przez rodzinę, to czy to zmienia warunki czytania? pytam bo mam sytuację podobną i nie wiem jak się do tego zabrać
To co Teodorka opisuje to jest bardzo konkretny problem emocjonalny przy czytaniu i moim zdaniem nie ma tu mistyki. Jak czujesz litość albo silne emocje do osoby dla której czytasz to one sie nakładają na obraz. To jest klasyczna blokada czakry serca podczas odczytu. trzeba sie wycentrować przed rzuceniem. 🙂
Powiem wprost: wycentrowanie przed odczytem to dobra rada ale za mało w tej sytuacji. Jeśli czytasz dla kogoś kogo historia cię emocjonalnie angażuje, to sama chwila ciszy przed rzuceniem nie wystarczy. Potrzeba czegoś mocniejszego, np. celowego oddzielenia się od historii tej osoby, skupienia wyłącznie na pytaniu, nie na człowieku. Inaczej czytasz pod wpływem relacji, a nie run. 😉
Lutobor ma rację i to jest technika którą sama stosowałam dość długo zanim poczułam że potrafię czytać bez tego kroku. Wiesz,to trochę jak z lekarzem ktury leczy bliskich, wszyscy mówią że to trudniejsze bo emocje się mieszają z diagnozą. Runy to nie jest zimne wróżenie, ono zawsze bierze kontekst, ale właśnie dlatego trzeba umieć go kontrolować, a nie eliminować.
to jest troche inna sytuacja niz Leokadia opisywała na poczatku. Leokadia miała siostrę obok przy własnym czytaniu, a tu mówimy o czytaniu dla kogoś z trudną historią. to są różne problemy, nie?
No i właśnie, ta dynamika z siostrą to jest chyba serce całego problemu. Nie chodziło o to że ona przeszkadzała fizycznie, siedziała cicho. Ale ta jej obecność jako osoby która na mnie patrzy z tym swoim "no dobra, baw się" - to chyba właśnie to. Reny teza o tym że warto najpierw ustalić czy jest co naprawiać trafia mi do głowy. Może poprostu nie powinnam była wtedy czytać, i tyle.
