wydaje mi się że skupianie się na liczbach (ile mm, jak twarde drewno, ile warstw farby) trochę rozmija się z sensem pracy z runami. To nie jest fizyka. Głębokość może mieć znaczenie symboliczne, ale tego nie zmierzysz linijką. Jak zaczynam liczyć zamiast czuć to wiem że odeszłam od sedna
a jak sie właściwie 'czuje' głębokość? pytam serio bo jestem na poczatku i nie wiem czy moje odczucia podczas rycia to cos znaczace czy po prostu ze mnie zmęczonaaa reka 😀
a propos czucia - zastanawiam się czy głębokość ma w ogóle znaczenie przy tych runach które się rzuca, a nie nosi przy sobie albo wystawia. Jak losuję runę z woreczka to nie dotykam rytu, tylko gładką stronę. Więc czym by ta głębokość miała działać?
chcę tu wtrącić jedno spostrzeżenie historyczne bo wydaje mi się ważne w tym kontekście. Runy używane jako losy, czyli rzucane, to udokumentowana praktyka w źródłach, Tacyt opisuje coś podobnego u Germanów. Ale te 'losy' to były kawałki gałęzi z nacięciami, bardzo proste. Idea że obiekt 'przechowuje' informację niezależnie od użycia to inny model myślenia, bardziej współczesny
ale przecież runy były też wycinane na obiektach magicznych, amuletach, gdzie zupełnie nie chodziło o rzucanie. I tam wykonanie mogło być zupełnie inne. Nie możemy wszystkich praktyk runicznych wrzucać do jednego worka
no i wracamy do pytania Granacik bo mi sie wydaje że cały czas kręcimy się w kółko - może te głęboko grawerowane mają inną funkcję niż te do rzucania? Może po prostu głębokość ma znaczenie dla amuletów i ochronnych a nie dla wróżenia? to by wszystko tłumaczyło
