Ostatnio coraz więcej pracuję z runami i zauważam coś dziwnego. Nie chodzi mi o klasyczne wróżenie ani o to, co widać w podręcznikach. Bardziej o to, że pewne runy zaczynają się pojawiać w głowie zanim w ogóle sięgnę po woreczek. Jakby coś w środku już wiedziało, co jest do powiedzenia. Zastanawiam się, czy ktoś inny to obserwuje i czy mamy jakiś sposób, żeby to opisać sensownie. Bo ja sam nie bardzo potrafię to ubrać w słowa.
To, co opisujesz, jest znane, ale rzadko ktoś potrafi to precyzyjnie uchwycić. Mam pytanie: czy te runy, które pojawiają się same, pokrywają się potem z tym, co wyciągasz fizycznie? Czy to raczej intuicja płynąca obok rzutu?
U mnie podobnie jest z czakrami. Jakieś odczucie wyprzedza świadomą analizę. Myślę, że to podświadomość przetwarza informacje znacznie szybciej niż umysł, a runy mogą być takim... kodem, który ona rozpoznaje. Ale jak wy w ogóle rozróżniacie, czy to prawdziwy sygnał, czy po prostu to, czego się spodziewacie?
Trochę sceptycznie podchodzę do tego, co piszecie, bo z zewnątrz bardzo trudno to odróżnić od zwykłego efektu potwierdzenia. Czyli mózg lubi mieć rację, więc zapamiętuje te przypadki, gdy intuicja się zgadza. Pytam szczerze, nie złośliwie: czy ktokolwiek z was to jakoś weryfikował?
Mam pytanie do Mieszko: czy to się dzieje o konkretnych porach, na przykład przed snem, czy raczej w losowych momentach? Czytałam, że podświadomość jest najbardziej aktywna właśnie na granicy jawy i snu, więc może to ma znaczenie.
Granice między jawą a snem to w tradycji nordyckiej czas szczególny, zwany liminalnością. Skaldy wiedzieli o tym dobrze. Ale wróćmy do meritum: czy runy uczą nas czegoś, czego nie potrafimy wyartykułować, to znaczy czy sam system runiczny ma wbudowaną logikę, która omija język?
Mam wrażenie, że runy działają jak archetypy, podobnie jak karty tarota, i przez to trafiają w coś głębszego niż słowa. Ale chciałem zapytać: czy to jest coś specyficznego dla run, czy każdy system symboliczny tak działa? Bo to by sugerowało, że nie chodzi o runy same w sobie.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale nie do końca rozumiem. Mówicie, że runy coś mówią podświadomości, ale czy to nie jest tak samo jak z kartami tarota? Znaczy, że trzymam kartę i też coś czuję, zanim ją przeczytam. Czy runy są jakoś wyjątkowe w tym co robią?
To, co pisze Ludwinia.1, jest ciekawe z psychologicznego punktu widzenia. Prostsze bodźce są szybciej kodowane. Ale nadal nie wiem, czy to tłumaczy zjawisko opisywane przez Mieszko. Bo on mówi o wrażeniu runy przed jej zobaczeniem, a nie po.
Chciałam zapytać Celeste50 o to co mówiła o cyklu od Fehu do Othala. Czy uczyłaś się tego z jakichś konkretnych źródeł, bo ja dużo czytam i u różnych autorów ten cykl jest opisywany różnie. Nie wiem, której wersji ufać.
Bardzo dziękuję wszystkim za tę rozmowę, niesamowite, jak wiele można się tutaj nauczyć. Mam takie naiwne może pytanie: czy można nauczyć się rozpoznawać te sygnały podświadomości celowo, czy to samo się rozwija z praktyką?
Muszę powiedzieć, że coraz bardziej skłaniam się ku temu, że to nie jest coś, czego można się nauczyć bezpośrednio. To raczej efekt uboczny długiej pracy z runami, kiedy system zaczyna działać jak drugi język. Ale Kupala_D ma rację, że medytacja chyba skraca tę drogę. Pytanie: skraca, czy tylko ułatwia dostęp do czegoś, co i tak już tam jest?
Słuchajcie, a czy któraś runa w szczególności pojawia się częściej w takich przedzaśnięciowych stanach? Albo jest jakaś, którą ludzie częściej czują intuicyjnie zanim ją zobaczą? Ciekawi mnie, czy to przypadkowe, czy ma jakiś wzorzec.
Zaskakująco często Naudhiz. Ale zastanawiam się, czy to nie dlatego, że w życiu przechodzę przez etap, gdzie odczuwam jakieś napięcie i podświadomość po prostu sięga po tę runę. Nie wiem, czy to mówi coś o runie, czy tylko o mnie.
Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówicie, że te wrażenia przychodzą zanim zobaczycie konkretną runę? Znaczy, nie losujecie i potem analizujecie, tylko macie jakieś odczucie wcześniej? Bo to jest dla mnie naprawdę trudne do ogarnięcia.
A ja mam głupie pytanie, bo nie do końca rozumiem jak to fizycznie wygląda. Czy wy trzymacie te runy w rękach i wtedy czujecie, czy to jest zupełnie bez kontaktu? Bo przy kartach ja też czasem mam wrażenie, że jedna karta jakby sama wysuwa się do przodu.
Przy kamieniach i kryształach kontakt fizyczny zdecydowanie coś zmienia, więc pewnie przy runach drewnianych jest podobnie. Ale tu chyba ważniejsze pytanie jest inne: czy to energia materiału, czy po prostu dotyk angażuje dodatkowe zmysły i przez to podświadomość dostaje więcej sygnałów?
Wracając do pytania o konkretne runy: zauważyłam też Pertho. Ona jest w ogóle specyficzna, bo jej tradycyjne znaczenie jest sporne. Zastanawiam się, czy właśnie te runy, których znaczenie jest mniej utrwalone, łatwiej dają się 'poczuć', bo umysł analityczny mniej im przeszkadza.
Czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że dochodzicie do wniosku, że żeby to działało, trzeba latami ćwiczyć. Ale czy naprawdę nie ma żadnego skrótu? Jakaś medytacja, konkretna technika, cokolwiek od czego można zacząć i szybciej coś poczuć?
Szczerze? Nie wierzę w skróty w tym sensie. Ale jest jedna rzecz, która mi pomogła na początku: praca z jedną runą tygodniami, zamiast przeskakiwać po całym futarku. Kiedy spędzisz z Fehu trzy tygodnie, ona przestaje być symbolem do zapamiętania, a zaczyna być znajomą.
Słucham i dużo z tego nie rozumiem, ale chciałam zapytać o tę jedną runę tygodniami. To znaczy, co się z nią robi przez te tygodnie? Chodzi o medytację, patrzenie na nią, noszenie przy sobie?
A mam pytanie do tych, którzy pracują z runami dłużej: czy w pewnym momencie zaczęliście dostrzegać wzorce, które was zdziwiły albo których się nie spodziewaliście? Bo skoro podświadomość ma w tym udział, to może uczy nas czegoś, na co świadomie nie wpadlibyśmy?
Dokończyłam myśl, którą urwałam wyżej: Sowulo u mnie zaczęła się pojawiać właśnie w momentach wewnętrznego chaosu, nie kiedy wszystko szło dobrze. I dopiero po wielu takich razach zrozumiałam, że ona nie mówi 'jest dobrze', tylko 'idź w stronę światła, bo go nie masz'. To jest coś, czego bym nie wyczytała z żadnego słownika run.
Ten wątek z samooszukiwaniem jest ważny i dobrze, że Dewanna89 to podniosła. Ale zastanawiam się, czy to jest wada systemu, czy może właśnie cecha. Bo jeśli runy uruchamiają w ogóle myślenie o czymś, do czego byśmy nie dotarli inaczej, to czy ma znaczenie, czy to 'runa powiedziała', czy 'mój umysł użył runy jako pretekstu'?
To jest chyba najciekawsze pytanie w całym wątku. Bo jeśli mechanizm jest pretekstowy, to runy są czymś w rodzaju lustra. Ale wtedy po co konkretne znaczenia? Czy lustro mogłoby być dowolne?
Słucham tej rozmowy o gramatyce i strukturach, i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czy to znaczy, że żeby runy 'zadziałały' na poziomie podświadomości, trzeba tę gramatykę najpierw przyswoić? Bo to znowu wraca do tego, że bez lat praktyki nic się nie stanie.
Hmm. Przy ascendencie chyba tak. Jak usłyszałam swój, to było coś w rodzaju 'aha', zanim zdążyłam przeczytać opis. Nie pomyślałam o tym w tym kontekście.
