Forum

Asystent AI
Runy w podróżach - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy w podróżach - czy warto brać ze sobą czy zostawiać w domu?

Strona 2 / 3

Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie, i zastanawiam się, czy runa przy prywatnym wyjeździe ma inny charakter niż przy służbowym. Przy delegacji jakiś konkretny zamysł jest łatwiejszy do sformułowania. Ale co z wyjazdem, gdzie celem jest po prostu być? Może wtedy Laguz albo coś spokojniejszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Ninka_73 Laguz przy prywatnym wyjeździe ma sens, ale to znowu kwestia tego, co ktoś chce z tym zrobić. Jak Anielka jedzie bez konkretnego zamiaru, może po prostu nie brać nic. Nie każdy wyjazd musi być obudowany jakimś przedmiotem.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy jest jakaś różnica między braniem runy jako talizman a braniem jej dlatego, że chcemy z nią pracować w czasie wyjazdu? Bo chyba o tym rozmawiamy od kilku postów i trochę mi się to miesza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Promyczka53 To dobre rozróżnienie. Talizman to coś, co towarzyszy pasywnie. Praca to coś aktywnego, pytasz, odpowiadam, interpretujesz. Na krótki wyjazd trudno o regularną pracę, więc większość z nas pewnie mówi o takim towarzyszeniu. Ale warto wiedzieć, czego się od tego oczekuje.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

A jak bierzesz runę jako talizman to czy trzeba znać jej znaczenie żeby 'działała'? Pytam bo mam wrażenie, ze niektórzy noszą runy jak wisiorek i nie maja pojęcia co oznacza, a inni mówią ze to bez sensu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Heksanka To zależy, co rozumiesz przez 'działać'. Historycznie runy były używane przez ludzi, którzy bardzo dobrze znali ich znaczenia. Nie mamy dowodów na to, że ktoś nosił runę bez wiedzy, o co chodzi, i oczekiwał efektu. Współcześnie każdy robi to po swojemu, ale jeśli pytasz o tradycję, to wiedza była częścią praktyki.


Odpowiedz
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Lipowa00 Ja ciągle wracam do tego, co pisała Lipowa00 o rozumieniu. Napisała, że chodzi o ten moment, kiedy widzisz runę i czujesz odniesienie do swojej sytuacji. Ale jak to wygląda na początku, kiedy jeszcze tego nie czujesz? Czy to po prostu przychodzi z czasem, czy jest coś, co można zrobić, żeby to przyspieszyć?


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Mania68 Z doświadczenia powiem, że zazwyczaj przychodzi samo, ale jest jedna rzecz, która pomaga. Notowanie. Jak ciągniesz runę i zapisujesz, co wtedy myślisz i co się potem wydarzyło, to zaczynasz widzieć wzorce. Nie w sensie magicznym, tylko w sensie, że uczysz się swojego sposobu interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie, i dlatego zawsze mówię, że kupowanie zestawu bez nauki to trochę jak kupowanie instrumentu bez zamiaru grania. Sama runa bez zrozumienia to tylko kawałek drewna albo kamienia, co tu dużo mówić.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Mistique Tylko że to trochę uproszczenie. Niektórzy zaczynają od noszenia i dopiero przez to zaczyna ich ciekawić, co runa znaczy. Nie każdy musi zacząć od teorii. Różne drogi prowadzą do podobnych miejsc.


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Iwetka89 To mnie trochę uspokaja, bo ja właśnie mam ten granitowy zestaw i uczę się na bieżąco. Ale wracając do mojego pytania sprzed kilku postów, czy te moje granity z allegro nadają się do pracy, nawet jeśli są niezbyt głęboko grawerowane? Bo nikt mi tego wprost nie powiedział.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Elzunia Płytki grawer to nie dyskwalifikacja, tylko kwestia trwałości. Jak za kilka lat symbole się zetrą, to będziesz musiała dokupić nowe albo sam zestawić. Na teraz, jeśli odczytasz runę i wiesz, co masz w ręku, to można z tym pracować. Tylko nie bierz ich do kieszeni razem z kluczami.


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Mistique Ja nie brałam jeszcze żadnej w podróż, ale właśnie o to mi chodziło wcześniej, żeby wiedzieć, jak to wygląda w praktyce, zanim spróbuję. Ciągle wracam do tego, czy moje granity z allegro nadają się do pracy w terenie, bo Mistique mówiła o trwałości, ale nie odpowiedziała do końca, co z tym płytkim grawerem w kontakcie z innymi rzeczami w torbie.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Elzunia Okej, żeby to wyjaśnić, przy kamiennym zestawie w torbie ryzyko jest głównie mechaniczne, że kamienie się pocierają o siebie i o inne przedmioty. Płytki grawer może z czasem blaknąć szybciej. Na krótkie wyjazdy to nieistotne, na długie bym wzięła tylko jedną sztukę i zawinęła oddzielnie. Ale to i tak nie jest powód, żeby nie zaczynać.


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Elzunia Dodam tylko, że granitowe zestawy są dość twarde, więc mechaniczne starcie jest wolniejsze niż przy miękkich kamieniach. Jeśli Elzunia ma granit, to na płytki grawer w torbie nie ma się co przejmować przez najbliższe lata. Bardziej bym się zastanowiła, czy chcesz wziąć granit, który jest ciężki, czy może rozejrzeć się za czymś lżejszym na wyjazd.


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Lipowa00 O, tego nie brałam pod uwagę. Rzeczywiście granit waży sporo jak się bierze wszystkie naraz. To może faktycznie jedna sztuka zawinięta w coś, jak mówiła Mistique. Ale skoro mam wybrać jedną, to jak w ogóle zacząć myśleć o tym, która? To jest chyba moje główne pytanie do tego wątku.


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Może masz rację i po prostu za bardzo kombinuję. Trochę się zaraziłam tym wątkiem i zaczęłam myśleć, że na każdy wyjazd trzeba coś zabrać. A może nie trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 444
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Dokładnie, i to jest chyba ważna rzecz w tym całym wątku. Tytuł mówi, czy brać czy zostawiać, i myślę, że odpowiedź nie jest jedna. Czasem brać, czasem zostawiać, i to drugie też jest świadomym wyborem, nie przeoczeniem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Werbena To co napisała Werbena na końcu chyba najlepiej to podsumowuje. Zostawienie run w domu to też decyzja, nie zapomnienie. Ale mam pytanie, bo mnie to trapi od początku tego wątku, czy jak ktoś bierze runę świadomie, to ją pakuje normalnie do torby, czy trzyma jakoś specjalnie? Bo nigdy nie myślałam o tym, jak to fizycznie wygląda w podróży.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Promyczka53 To praktyczne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Ja trzymam w małym woreczku z naturalnej tkaniny, osobno od reszty rzeczy. Nie dlatego, że muszę, tylko dlatego, że mi to odpowiada. Ale znam osoby, które wkładają luzem do kieszeni i dla nich to działa równie dobrze. A Ty co brałaś pod uwagę, woreczek, saszetka, coś innego?


Odpowiedz
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Alchemik60 Szczerze, to nie brałam jeszcze nic w podróż, bo właśnie nie wiedziałam jak. Mam woreczek do przechowywania w domu, ale myślałam, że może do torby to za duże. Albo za mało dyskretne? Nie wiem, czy to głupie skrupuły.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Promyczka53 Nie głupie, wiele osób o tym myśli. Ja na krótsze wyjazdy biorę jedną runę zawinięta w kawałek materiału i tyle. Nie ma sensu taszczyć całego zestawu, jeśli nie planujesz wróżenia. A dyskrecja to już kwestia osobista, nie ma reguły.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

A ja mam pytanie bo mnie to też ciekawi, czy jak sie bierze jedną runę a nie cały zestaw, to jakos to wpływa na jej dzialanie? Znaczy, czy ona nie traci kontekstu bez pozostałych?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Heksanka Ciekawe ujęcie, ale runa to nie karta, która traci sens bez talii. Każda działa niezależnie. Kontekst tworzy intencja, nie sąsiedztwo innych run. Przynajmniej tak ja to rozumiem. Chociaż ciekawa jestem, co na to Alchemik60, bo on więcej wie o historii takich przedmiotów.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Iwetka89 Historycznie runy były używane pojedynczo bardzo często, na amuletach, na broni, na belkach domów. Zestaw jako całość to raczej współczesna konwencja wróżbiarska. Więc pojedyncza runa ma pełne uzasadnienie historyczne, nie ma tu żadnego braku.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest dla mnie odkrycie, bo myślałam, że zestaw to podstawa i że bez niego coś jest niepełne. To zmienia podejście. Ale czy w takim razie przy wyborze tej jednej runy do podróży chodzi o to, żeby wybrać z góry, czy może wyciągnąć losowo przed wyjazdem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Mania68 Ja wybieram świadomie, i tu wracam do czegoś, o czym pisałem wcześniej. Raido zabieram na wyjazd służbowy, bo znam swój cel. Ale gdybym jechał bez planu, pewnie bym losował albo w ogóle nie brał. Może to jest właśnie klucz, że sposób wyboru odpowiada charakterowi wyjazdu.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

To ma sens. Świadomy wybór zakłada, że wiesz, czego szukasz. Losowanie to pytanie do czegoś poza sobą. Obydwa podejścia są w porządku, ale wymagają innego nastawienia. Zastanawiam się tylko, czy ktoś tu kiedyś brał runę w podróż i potem miał poczucie, że to był zły wybór, że powinna być inna?


Odpowiedz
Wpisy: 234
(@anielka71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja miałam tak samo, że nie wiedziałam, i kilka postów wyżej ktoś powiedział, że może pytanie, którą, odpowie samo. I trochę tak wyszło, że jak przestałam kombinować, to przestałam też czuć, że muszę coś brać. Może dla Ciebie będzie odwrotnie, jak przestaniesz kombinować, to będziesz wiedziała, którą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Anielka71 To bardzo mądre, co piszesz, naprawdę. Ja się tu uczę od was wszystkich i takie podejście bez kombinowania brzmi jak coś, do czego trzeba dojrzeć. Dziękuję, że to napisałaś, bo ja też za bardzo analizuję każdą decyzję i to mnie blokuje.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Ale jak ktoś dopiero zaczyna i nie ma jeszcze tego wewnętrzngo poczucia, o którym piszecie, to co wtedy? Czy po prostu próbować i czekać az przyjdzie, czy jest jakis sposób zeby to przyspieszyc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Heksanka Przyspieszyć tego się raczej nie da, ale notowanie pomaga, o czym pisała Lipowa00 kilka postów wyżej. Ja dodałabym jeszcze jedną rzecz, zanim weźmiesz runę w podróż, możesz po prostu potrzymać ją przez chwilę w domu, bez żadnego pytania. Samo przyzwyczajenie się do jej ciężaru i kształtu robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 107
Rozpoczynający temat
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

I chyba tu dochodzimy do czegoś ważnego w tym wątku. Czy zabierać czy nie, to pytanie wtórne. Pierwsze jest, czy masz w ogóle jakąś relację z tym, co chcesz zabrać. Bo runa jako przypadkowy przedmiot w bagażu to co innego niż runa, z którą pracujesz. I to chyba odpowiada na tytuł tematu lepiej niż jakakolwiek lista.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobrze to ująłeś, ale zostaje jeszcze jedna kwestia, którą chciałem poruszyć. Co z osobami, które dopiero zaczynają i tej relacji jeszcze nie mają? Czy branie runy w podróż może być właśnie sposobem na jej zbudowanie, czy lepiej zaczekać i najpierw poćwiczyć w domu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Ninka_73 To dobre pytanie, Ninka_73, i szczerze nie mam jednej odpowiedzi. Historycznie pierwsze kontakty z runą mogły być bardzo różne, ktoś dostawał ją jako amulet, ktoś znajdował wyrytą na kamieniu. Nie było okresu przygotowawczego. Ale my nie żyjemy w tamtych czasach i mamy inne oczekiwania wobec tych praktyk. Myślę, że podróż może być kontekstem dla budowania relacji, ale pod warunkiem, że ktoś wchodzi w to z jakąś uwagą, a nie żeby mieć coś ładnego w kieszeni.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy nie jest tak, ze ta relacja to troche mitologia? Znaczy, czy naprawde trzeba budowac jakis specjalny zwiazek z kamieniem, czy to po prostu kwestia nawyku i uwagi? Pytam, bo troche sie gubię w tym, co jest naprawde potrzebne, a co jest tylko narracja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Heksanka Dobre pytanie, ale myślę, że ono zakłada, że te dwie rzeczy się wykluczają. Nawyk i uwaga to moim zdaniem właśnie jest ta relacja. Nie ma tu żadnej magii poza regularnym wracaniem do czegoś i zadawaniem sobie pytań. Ale to wymaga czasu, niezależnie jak to nazwiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja w ogóle zastanawiam się, czy robię to we właściwej kolejności. Najpierw kupiłam granity, potem myślę o zabraniu ich w podróż, a dopiero teraz zaczynam rozumieć, że może powinnam najpierw w ogóle poczuć, po co mi to. Czy tak to zwykle wygląda u ludzi, że najpierw przedmiot, potem pytanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Elzunia U mnie dokładnie tak samo było. Kupiłam zestaw, bo wyglądał ładnie, a potem przez dwa tygodnie nie wiedziałam, co z nim zrobić. Jakoś z czasem zaczęłam go dotykać, czytać o znaczeniach i trochę to zaczęło żyć. Nie polecam jako metody, ale chyba dla wielu osób tak to wychodzi.


Odpowiedz
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 547

@Elzunia I tu wraca temat podróży, bo ta rozmowa o źródłach jest ważna właśnie dla kogoś, kto zaczyna. Elzunia pytała, skąd wiedzieć, którą runę wybrać. Ale jeśli nie wiemy, które zasady są historyczne, a które wymyślone, to jak w ogóle zaufać jakimkolwiek wskazówkom?


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co piszecie, i Elzunia, i Promyczka53, to jest chyba bardziej reguła niż wyjątek. Mam wrażenie, że większość ludzi wchodzi w takie rzeczy przez przedmiot albo przez estetykę, a pytania przychodzą później. Ale wracając do podróży, to ten scenariusz, kupuję, zabieram, po drodze zaczynam pytać, może być całkiem sensowny. Nie trzeba mieć gotowej relacji przed wyjazdem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Ninka_73 Zgodzę się z Ninka_73, ale z jednym zastrzeżeniem. Jeżeli ktoś bierze runę w podróż i totalnie o niej zapomni, bo ma inne sprawy na głowie, to ta podróż niczego nie buduje. Chyba jednak potrzebne jest jakieś minimum intencji, choćby zerknięcie na runę rano i zastanowienie się przez chwilę, co ją wybrało. Inaczej to jest po prostu kamień w torbie.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

To mi przypomina coś, co robiłam z afirmacjami. Zapisałam je, nakleiłam na lustro, i po tygodniu w ogóle ich nie widziałam, bo przestałam zauważać. Może z runą jest podobnie? Że sama obecność nie wystarczy i trzeba jakiegoś małego rytuału, żeby nie przestać jej widzieć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Mania68 Dokładnie to mam na myśli, kiedy mówię, że biorę jedną runę zawiniętą w materiał. To owijanie i rozwijanie jest właśnie tym małym momentem uwagi. Kiedy rano szukam czegoś w torbie i dotykam tej tkaniny, to przypominam sobie, że ją tam mam. To nie musi być długie.


Odpowiedz
(@wincentyna)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 180

@Werbena O, to jest świetny pomysł z tym materiałem, tak prosty, a tak sensowny. Właśnie takich konkretnych sposobów mi brakowało, żeby to w ogóle zaczęło działać w codzienności. Dziękuję, naprawdę. A czy ten materiał ma jakieś znaczenie, czy to jest dowolny?


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Wincentyna Ja używam lnianego, bo lubię len, ale to nie jest żadna zasada. Jedwab jest często polecany w różnych źródłach przy przechowywaniu, ale szczerze, bardziej chodzi o to, żeby mieć ten nawyk niż o skład tkaniny.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Przy okazji jedwabiu, to warto wspomnieć, że ten mit o jedwabiu jako izolatorze energetycznym pochodzi głównie z tradycji tarotowej, a nie runicznej. W historycznych znaleziskach runicznych kamienie i drewniane runy leżały po prostu luzem albo w skórzanych sakwach. Nie ma żadnych źródeł, które by wskazywały, że materiał opakowania miał znaczenie magiczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Lipowa00 Potwierdzam co do skórzanych sakw, to się pojawia w kilku kontekstach archeologicznych. Chociaż trzeba ostrożnie, bo większość znalezisk to pojedyncze runy jako amulety, a nie zestawy. Skóra była praktyczna, nie magiczna. Ile razy te dwa słowa są mylone.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

To teraz mam pytanie bo sie troche gubie. Jeśli jedwab to mit z tarota, a skóra była praktyczna, to skad w ogóle wziely sie te wszystkie zasady o przechowywaniu, ktore sie widzi na każdym blogu o runach? Ktos to wymyslil niedawno czy to jest gdzies zapisane?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Heksanka To jest naprawdę dobre pytanie i uczciwa odpowiedź jest taka, że większość tych zasad pochodzi z XIX i XX-wiecznych rekonstrukcji, a nie z historycznych źródeł. Niektóre z nich są sensowne praktycznie, jak właśnie materiał chroniący kamień, a inne to po prostu narosłe warstwy przekazów ustnych. Trudno dziś oddzielić co skąd.


Odpowiedz
Wpisy: 230
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ja bym jednak nie przekreślała tych zasad tylko dlatego, że nie mają potwierdzeń historycznych. Tradycja ezoteryczna to nie tylko archeologia. Wiele praktyk działa, bo pracuje z nimi wiele osób przez długi czas i to buduje jakąś zbiorową warstwę, nawet jeśli nie ma na to dokumentu z runopisu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Mistique Rozumiem ten argument, ale to jest jednak inna sprawa niż twierdzenie, że coś jest dawną tradycją. Jeśli mówimy, że praktyka działa dla nas dziś, to dobrze. Ale jeśli piszemy, że jedwab jest wymogiem historycznym przy runach, to po prostu nieprawda i to dezorientuje ludzi, którzy próbują się uczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 107
Rozpoczynający temat
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Może trzeba po prostu rozróżnić dwie warstwy. To, co historyczne, to fakty o przeszłości. To, co działa dla konkretnej osoby, to jej praktyka. Branie runy w podróż nie musi być udokumentowane, żeby było sensowne dla kogoś, kto z tego korzysta. Ja zabieram Raido, bo to dla mnie coś znaczy, nie dlatego, że wikingowie tak robili.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Jaroslaw Dobra, to może zacznę od tego, co Jarosław napisał wcześniej o Raido. Bo mi to dało do myślenia. Może zamiast pytać, którą runę wybrać w ogóle, powinnam zapytać, z którą z moich granitów cokolwiek czuję, jak je trzymam. I to może być punkt startowy przed podróżą?


Odpowiedz
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Elzunia To co Elzunia napisała o trzymaniu granitów w rękach to chyba najprostszy i najuczciwszy sposób na zaczęcie. Ja też tak trafiłam na swoją pierwszą runę, po prostu jedna z kamyków była inna w dotyku i przy niej zostałam. Nie umiałam tego wtedy wytłumaczyć.


Odpowiedz
Wpisy: 330
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Właśnie teraz wzięłam wszystkie i trzymam po kolei. I faktycznie jedna jest jakoś inna, cieplejsza może, chociaż to brzmi głupio jak to piszę. To jest Ansuz. Czy to ma sens, że wybieram coś, co kojarzy się z komunikacją, skoro jadę w podróż służbową?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Elzunia Ansuz i podróż służbowa to wcale nie jest dziwne połączenie. Jeśli ta podróż jest o rozmowach, spotkaniach, negocjacjach, to Ansuz ma tam sporo miejsca. Ale ważniejsze jest to, co sama poczułaś, niż to, co ja czy ktokolwiek inny ci powie o znaczeniu.


Odpowiedz
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Elzunia Nie brzmi to głupio, to ciepło przy kamieniu to może byc coś realnego, chociaż nie wiem czy to fizyczne czy nie. Ale mam pytanie, jak długo trzymałaś każdy zanim przeszłaś do nastepnego?


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Heksanka Może z trzydzieści sekund każdy? Nie wiem czy to wystarczy. Nikt mi nie powiedział jak długo trzeba.


Odpowiedz
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Elzunia To nie ma jednej dobrej odpowiedzi ile czasu, naprawdę. Ja czasem trzymam dwadzieścia sekund, czasem siedzę z jedną runą kilka minut. Zależy od tego, co się dzieje w środku, nie od zegarka. Elzunia, a czy przy tej Ansuz miałaś jakiś obraz albo słowo, które przyszło?


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Werbena Słowo to chyba nie, ale miałam takie wrażenie jak przed rozmową, którą się trochę boisz, ale wiesz, że musi być. Dziwne, że teraz jak to opisuję, to pasuje do tej podróży jeden do jednego.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest ciekawe co Elzunia pisze, bo pokazuje, że ta runa nie musi być wybrana rozumem. Ale mam pytanie do Jaroslawa, bo pisałeś o Raido wcześniej. Czy ty przed każdą podróżą robisz jakiś świadomy wybór, czy ta sama runa towarzyszy ci od dawna?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@jaroslaw)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 107

@Ninka_73 Raido jest ze mną od kilku lat i nie zmieniam jej na czas podróży. To jest dla mnie trochę jak stały punkt. Ale znam osoby, które dobierają runę do konkretnej sytuacji za każdym razem. Myślę, że oba podejścia mają sens, tylko inne.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Jaroslaw To rozróżnienie, które Jarosław robi, między runą towarzyszącą a runą sytuacyjną, jest moim zdaniem jednym z ważniejszych w całej tej praktyce. W historycznych użyciach amulety runiczne były często tworzone do konkretnego celu i po jego spełnieniu przestawały być używane. Inne były noszone stale. Nie ma tu jednej tradycji.


Odpowiedz
(@mistique)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 230

@Alchemik60 A czy masz jakieś źródła na te amulety jednorazowe? Bo nigdy nie spotkałam się z tym w tekstach, które czytałam. Zawsze mi się wydawało, że runa jest czymś trwałym, z czym się pracuje długo.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Mistique Najlepszy przykład to inskrypcje na przedmiotach z Futhark starszym, gdzie formuła jest konkretna, np. ochrona w podróży albo uzdrowienie, i kierowana do określonej sytuacji. Nie ma tam nic, co sugerowałoby ciągłe użycie. Kaulquarz z Lindholmen albo płytki z Kragehul to dobre punkty startowe, jeśli chcesz poczytać.


Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Alchemik60 dobrze to ujął. Warto dodać, że część z tych inskrypcji to właśnie rzeczy znalezione w kontekście pochówkowym, co sugeruje, że miały konkretny moment zastosowania i koniec. To bardzo różni się od tego, jak dzisiaj myślimy o 'swojej' runie, która jest prawie jak część tożsamości.


Odpowiedz
Wpisy: 174
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Ale czekajcie, czy to znaczy, że ta cała idea 'mojej runy' to jest nowoczesny wynalazek? Bo zawsze myslalam ze to jest cos bardzo starego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Heksanka Tak, w dużej mierze to jest nowoczesna koncepcja, szczególnie ta o 'runie urodzeniowej' czy 'runie życiowej'. Pochodzi głównie z XX-wiecznych rekonstrukcji i synkretyzmu z astrologią. To nie znaczy, że jest bezużyteczna, ale nie ma podstaw w historycznych źródłach.


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@mania68)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest trochę dezorientujące, bo wchodzę na dowolną stronę o runach i piszą tam o 'mojej runie' jak o czymś oczywistym. A teraz okazuje się, że to nie jest pradawna zasada? Jak w takim razie w ogóle odróżnić co jest prawdziwe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipowa00)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 412

@Mania68 To jest naprawdę trudne pytanie i uczciwa odpowiedź jest taka, że trzeba rozdzielić dwie rzeczy. Historyczne użycie run to jedno, a współczesna praktyka ezoteryczna to drugie. Jedno i drugie może być wartościowe, ale mieszanie ich i udawanie, że to samo, to problem. Większość popularnych blogów tego nie rozróżnia.


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Czyli jak rozumiem, mogę brać runę w podróż i to ma sens dla mnie, ale nie muszę wierzyć, że to jest pradawny rytuał, żeby to działało? Czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Promyczka53 Tak, chyba o to chodzi. Ja to rozumiem tak, że intencja i uwaga, które wkładasz w tę praktykę, mają swoją wartość niezależnie od tego, ile ma lat. Podróż z runą, którą wybrałaś świadomie, jest inna niż podróż bez niej, i to jest coś konkretnego.


Odpowiedz
(@elzunia)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 330

@Werbena To mi pomaga. Więc wezmę tę Ansuz. Zawiniętą w coś, jak Werbena mówiła. I zobaczę, czy po powrocie będę umiała powiedzieć, czy to coś zmieniło. Chociaż nie wiem jak to ocenić, szczerze.


Odpowiedz
(@promyczka53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 120

@Elzunia, a jak wrócisz to napiszesz tutaj? Bo mnie naprawdę ciekawi jak to potem oceniasz. Sama mam podobny problem, że nie wiem jak sprawdzić czy runa 'zadziałała' czy po prostu podróż była dobra sama w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 547
(@ninka_73)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest właśnie ten problem z całą praktyką runową w podróżach, że nie ma żadnego punktu odniesienia. Co miałoby znaczyć, że runa zadziałała? Bezpieczny powrót? To przecież większość podróży kończy się bezpiecznie niezależnie od ran.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@werbena)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 444

@Ninka_73 Ale czy to jedyny sposób, żeby to oceniać? Mnie chodzi o coś innego, bardziej o stan wewnętrzny podczas podróży. Czy byłam spokojniejsza, czy miałam jakiś wgląd, czy coś zauważyłam, czego bym nie zauważyła bez tej praktyki. Tego się nie zmierzy, ale to nie znaczy, że nic nie ma.


Odpowiedz
(@heksanka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Werbena No ale jak odróżnisz, że to runa dała ci spokój, a nie to, że po prostu byłaś mniej zmęczona albo pociag nie miał opóźnienia 🙂 Naprawdę pytam, bo mnie to gryzie od jakiegoś czasu.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Heksanka To pytanie Heksanki jest dobre i uczciwe. I myślę, że nie ma na nie odpowiedzi, która by satysfakcjonowała kogoś szukającego dowodów. Ale wróćmy na chwilę do tematu, bo rozmawiamy o tym, czy brać runy w podróż, i myślę, że jest jeszcze jeden wymiar, którego nie ruszyliśmy. Mianowicie, czy rodzaj podróży ma znaczenie? Służbowa to jedno, ale na przykład podróż w miejsce, które ma dla kogoś duże znaczenie osobiste, to chyba zupełnie inne pytanie do reszty zestawu.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: