Hej, mam pytanie które mnie ostatnio bardzo nurtuje. Czy robienie czytania runami w czasie pełni księżyca daje inne, dokładniejsze wyniki? Ostatnio trafiłam na kilka artykułów że energia księżyca wzmacnia wróżby i zastanawiam się czy to prawda w przypadku run. Robiłam ostatnio ciągnięcie i wydawało mi się że komunikaty były jakieś wyraźniejsze ale nie wiem czy to przypadek czy właśnie ta pełnia. Ktoś to praktykuje regularnie i ma jakieś obserwacje?
ja cwicze z runami juz pare lat i powiem ci ze pelnia robi roznice, przynajmnij u mnie. ciagle eksperymentuje z tym i zauwazylem ze ciagnienia w pełnie maja jakis inny ciężar ,interpretacje przychodza lzej i sa jakby bardziej... trafne w czasie. ale to trudno zmierzyc wiec nie bede cie przekonywac na sile
Powiem szczerze, mam mieszane uczucia na ten temat. Pracuje z tarotem i runami od kilkunastu lat i nie zauważyłam żadnej wyraznej różnicy zależnej od fazy księżyca. Moje odczyty mają podobną trafnosc przez cały miesiąc. To co się zmienia to moje własne nastawienie, a nie jakaś zewnętrzna energia. Moze warto zapytac siebie, czy w pelnie jesteś poprostu bardziej skupiona i otwarta?
no właśnie Melanijka troche to upraszcza moim zdaniem. księżyc oddziałuje na oceany i na ludzkie ciało (które w duzej czesci jest woda), wiec czemu miałby nie wplynac na odczyty? nie mowie ze to naukowe ale nie mozna tak poprostu machnac reka i powiedziec ze to tylko nastawienie
a ja mam głupie pytanie może, ale co to w ogóle znaczy że czytanie jest "dokładniejsze"? jak to mierzycie? bo jak mi się runa sprawdzi po tygodniu to skąd wiem czy to zasługa pełni czy po prostu tak miało być? trochę nie rozumiem tej logiki ale jestem ciekawa
wiecie, ja podchodze do tego troszkę inaczej. nie chodzi o to czy księżyc "fizycznie" wzmacnia runy jak jakis sygnał radiowy. chodzi o to ze pelnia to od wieków czas wzmożonej energii rytualnej, czas refleksji, kulminacji. jak jesteś wtedy bardziej skupiona i otwarta na przekza, to czytanie jest lepsze. i to jest zupelnie prawdziwy, realny efekt, nawet jesli mechanizm nie jest kosmiczny tylko psychologiczny
właśnie to mnie zastanawialo od poczatku, ta różnica między "runy działają lepiej" a "ja działam lepiej w pełnię". czy ktoś np. próbował robić ciągnięcie w różnych fazach i zapisywać wyniki? coś jak dziennik?
Prowadziłam dziennik ciagnniec przez rok, nie dlatego zeby sprawdzic pełnię ale żeby wogóle śledzić trafność. I uczciwie, nie widzę żadnego wzorca związanego z fazą księżyca. Widzę wzorce związane z tym czy byłam wypoczęta i czy miałam jasne pytanie. To chyba więcej mówi o czytaniach niż pora miesiąca.
oj ale u mnie to zupelnie inaczej wygląda! pamiętam jak rok temu ciągnęłam w pełnię i wyciągnęłam Hagalaz i kompletnie to zlekceważyłam, a po kilku dniach dosłownie wszystko się posypało w pracy i w domu. potem już nie ignoruję tego co wychodzi w pełnię, bo jakby te komunikaty mają inne "natężenie", nie wiem jak to inaczej nazwać. może to zbieg okoliczności ale jednak
hm dobra ale mam pytanie może z trochę innej strony, bo czytałem że można też robić czytanie runami dla kogoś kto jest daleko, tak zdalnie, bez kontaktu. i zastanawiam się czy w pełnię takie połączenie energetyczne na odległość byłoby łatwiejsze do osiągnięcia? czy ktoś to robił?
ale hej, to jak to działa to czytanie na odległość? tzn. skoro nie ma run tej osoby w rękach to na czym w ogóle operujecie? na jej energii? ale jak ta energia "dociera" do run które losujecie sami u siebie? pytam bo to brzmi ciekawie ale też trochę abstrakcyjnie
chcę trochę usystematyzować tę dyskusję bo zaczyna się troche mieszać kilka wątków. po pierwsze: pełnia i trafność czytań - to jest kwestia indywidualna i nie ma jednej odpowiedzi. po drugie: czytania na odległość - to osobny temat i warto byłoby go potraktowac osobno, bo mechanizm jest inny niż wplyw księżyca. czy mogę zapytać Jasnowidz01 co dokładnie chcesz osiągnąć tym czytaniem na odległość? bo od tego zależy co doradzić
no właśnie to co Edytka napisała o usystematyzowaniu ma sens,ale ja wróciłabym jeszcze do tego pytania o czytanie na odległość i pełnię jednocześnie. bo to chyba najbardziej mnie tu intryg... znaczy najbardziej mnie to ciekawi. tzn. czy ktoś z was robił takie zdalne czytanie dla kogoś SPECJALNIE w pełnię, z intencją? i czy było jakoś inaczej niż bez tej intencji?
o matko to się znowu zrobiło filozoficznie, a ja miałam proste pytanie do tych co robią czytania na odległość. jak wy w ogóle się koncentrujecie na tej drugiej osobie? znaczy co sobie wyobrażacie, jak medytujecie przed, coś konkretnego? bo jak mam sprobować to chciałabym wiedzieć od czego zacząć :>
imię na kartce to całkiem rozsądny kotwic koncentracji, niezalenie od tego co się myśli o mechanizmie. podobnie działają fotografie przy niektórych technikach medytacyjnych. to nie jest wcale takie magiczne jak brzmi, to po prostu ukierunkowanie uwagi
ale hej wracajac do pełni, bo mi to jeszccze siedzi w głowie. powiedzcie mi, te osoby które twierdzą że pełnia robi różnicę, to chodzi im o to że SAME czują się inaczej i dlatego lepiej czytają, czy że runy jakby same z siebie są wtedy inne? bo to by była jednak ogromna różnica w tym co twierdzą hehe
no i doszliśmy do wniosku który ja próbowałam powiedzieć gdzieś na poczatku, przepraszam za złośliwość 😉 ale serio, cieszę się że rozmowa tu dotarła bo teraz jest jaśniej. i wlasciwie to samo dotyczy czytań na odległość. pytanie nie brzmi czy energia dociera, tylko czy wystarczająco skupiamy się na konkretnej osobie żeby interpretacja była spójna
weszłam tu bo szukałam czegoś o pełni i czytaniach i muszę powiedzieć że ta dyskusja jest naprawdę ciekawa. mam jedno pytanie praktyczne bo sama zaczynam z runami i zastanawiam się, czy jest w ogóle jakiś zestaw run ktury lepiej nadaje się do czytań "o kimś innym" niż do czytań o sobie? czy to bez znaczenia jakie się ma?
