To pytanie dotyka czegoś istotnego. Zamiast odpowiadać wprost, zapytam: co twoim zdaniem decyduje o tym, że runa w ogóle "działa"? Jeśli myślisz że symbol sam w sobie niesie moc, to technika i skupienie są drugorzędne. Jeśli myślisz że moc pochodzi od ciebie, to skupienie jest wszystkim. A jeśli myślisz że to jest spotkanie tych dwóch rzeczy, to odpowiedź jest gdzieś pośrodku. Nie unikam odpowiedzi, ale twoje pytanie ma różne odpowiedzi w zależności od tego jak rozumiesz samo działanie run.
No i tu mamy problem bo Lunaria wlasnie powiedziała że odpowiedź zależy od tego jak rozumiemy działanie run. ale jesli każdy ma własne rozumienie i każde JEST "ok",to znaczy że nie ma żadnej sprawdzalnej teorii jak to działa. I wtedy wracamy do punktu zero i każdy robi co chce i każdy mówi że mu działa. nie mówię że tak jest ale to jest wniosek kury z tego wynika.
ale skad wiadomo ze symbol "cos niesie" jak nie mozna tego sprawdzic? nie atakuje, naprawde pytam 😉
Ojejciu, ja tu chcę dorzucić coś praktycznego bo mam wrażenie że robimy sie zbyt filozoficzni. Aurelinda pyta czy rysowane runy działają z intencją, a ja z własnego doświadczenia mówię: tak, czuć różnicę. Kiedy rysuję runę spokojnie, z konkretną myślą co do niej, to wróżba jest potem inaczej odczytywana przeze mnie. Nie wiem czy to runa "wie", ale ja wiem i to chyba wystarczy żeby praktyka była sensowna.
ok wiec rozumiem tak: skupienie zmienia przede wszystkim ciebie, nie rune. i przez to inaczej interpretujesz. to by mialo sens nawet bez zadnej magii, po prostu psychologicznie 🙂
Felo84 właśnie trafiłeś w sedno czegoś co wiele osób w ezoteryce omija szerokim łukiem, czyli w pytanie czy efekt jest "magiczny" czy psychologiczny. I moja odpowiedź brzmi: to rozróżnienie jest mniej ważne niż myślisz. Jeśli skupienie przez rytuał rysowania runy zmienia jakość twojego odczytu i twoje decyzje życiowe, to czy ma znaczenie gdzie dokładnie siedzi mechanizm? Runa spełniła swoją funkcję.
o, to teraz jestem ciekawa, bo nigdy o tym nie myślałam. to znaczy że jest jakiś "prawidłowy" kształt runy? bo jak rysuję z pamięci to może nie rysuję jej dobrze i przez to nie działa? to troche niepokojące
o matko, to teraz nie wiem czy moje runy które rysuję są w ogóle właściwe, bo rysuję z głowy i nie sprawdzałam nigdy czy proporcje się zgadzają. myślałam że ważna jest intencja a tu jeszcze kształt. trochę przytłaczające szczerze mówiąc 😮
No to tak, stokrotunia87 ja tez tak mam, ze nie byłam pewna kształtów i przez jakiś czas rysowałam z kartki którą miałam obok jako wzór. może to głupie ale mi pomagało i przynajmniej wiedziałam że kształt jest ok. może spróbuj tak?
no tak, ksztalt jest wazny, ale tez sie nie dajmy zwariowac. jak ktos dopiero zaczyna to i tak będzie sie uczyl i troche krzywe runy na poczatku to normalne. wazniejsze ze w ogole sie angażujesz i uczysz. perfekcja przyjdzie z praktyka 😉
No proszę, zaraz, zaraz. ulistkowa mówi że kształt jest ważny i niedokładny kształt to problem. cecylka MÓWI że nie ma się czym przejmować bo to normalne na początku. To jest sprzeczność i chciałbym wiedzieć kto ma rację, bo obie nie mogą mieć jednocześnie
to mnie trochę uspokaja i jednocześnie niepokoi 🙂 znaczy ok, rozumiem że kształt jest ważny ale teraz mam pytanie: jeśli rysuję runę bardzo starannie, z właściwym kształtem i z pełnym skupieniem, to czy to jest porównywalne do runy rytej czy nadal jest jakaś zasadnicza różnica której nie da się przeskoczyć przez samą staranność?
no właśnie, i to jest kluczowe pytanie którego ta dyskusja unika. czy zmiana jest w obiekcie czy w obserwatorze. bo jesli tylko w obserwatorze, to mamy do czynienia z efektem placebo. nie mówię że to złe, placebo też dziala ale nazwijmy rzeczy po imieniu
ok ale jak oba współistnieją to nadal nie wiesz który jest ważniejszy. to trochę jak powiedzieć że autobus jedzie bo kierowca i bo silnik, wiec nie ma znaczenia czy kierowca jest 🙂
haha Felo to dobre porównanie, chociaż trochę kuleje 🙂 bo kierowcę możemy wyrzucić i sprawdzić co sie stanie. z intencją tego nie zrobimy, nie możemy rytuałem bez żadnej intencji i sprawdzić wyniku, bo już sama decyzja żeby to zrobić JEST intencją
wracając do pytania Aureliny, bo myślę że trochę odpłynęliśmy. Ona pyta konkretnie: staranne rysowanie kontra rycie. Mam wrażenie że nikt nie powiedział jeszcze o jednej rzeczy. W praktyce historycznej runy ryte w drewnie albo kamieniu były często potem dodatkowo malowane ochrą lub innymi pigmentami. Czyli kolor i wypełnienie też były elementem. Więc nawet "oryginał" był wieloetapowy, nie tylko fizyczne nacięcie.
a można w ogóle malować runy pędzlem? tzn nie rysować długopisem tylko pędzlem z farbą? jakoś tak czuję że to mogłoby być bardzej "uroczyste" jeśli rozumiecie co mam na myśli, chociaż może to głupie skojarzenie 😀
Stokrotunia nie ma głupich skojarzeń w tej dziedzinie 🙂 pędzel to jak najbardziej, wiele osob tak robi. rytm ruchu ręki przy malowaniu jest inny niż przy pisaniu, wolniejszy, bardzej celowy. ja kiedys robilam runy tuszem kaligraficznym i to bylo zupelnie inne doswiadczenie niz zwykłym pisakiem 😛
chcę tu dodać jedną rzecz do wątku o kształtach, bo wydaje mi sie ważna. Kształt runy to nie tylko estetyka, to też kierunek linii. W niektórych tradycjach odwrócona runa ma inne znaczenie albo nie ma żadnego. Jak ktoś rysuje z pamięci i nie jest pewien kształtu, to ryzykuje że rysuje merkstave nie wiedząc o tym. To jest konkretny problem praktyczny, nie filozoficzny.
a jak juz znacie te ksztalty na pamiec to nie myslicie ze troche mechanicznie rysujesz i ta intencja sie rozmywa bo reka idzie sama?
coś czuję że ta dyskusja doszła do takiego momentu gdzie każda odpowiedź otwiera trzy nowe pytania. i chyba tak powinno być jeśli chodzi o runy. ja nigdy nie miałam gotowej odpowiedzi na to jak "naprawdę działają", ale za każdym razem kiedy pracuję z nimi, coś się wyjaśnia. to też jest rodzaj wiedzy, nawet jeśli nie da się jej zapisać w punktach.
okej, wracam bo trochę to wszystko przetworzyłam w głowie. Wrozbitka napsiała coś ważnego na końcu, że każda praca z runami otwiera nowe pytania. i tak właśnie czuję. zaczęłam od pytania "czy rysowane działają tak samo" a teraz siedzę i zastanawiam się czy wogóle wiem co znaczy "działają". to chyba jest ta zmiana o której mówicie, prawda? że sama dyskusja jest już częścią procesu?
Kanimir ma tu rację i to rzadkie bo zazwyczaj się nie zgadzam 🙂 tak, te dwa poziomy to dwie osobne rozmowy. na poziomie historycznym: rycie było podstawowe, ale barwienie też istniało i jest poświadczone. na poziomie praktycznym: nie ma żadnych danych, są tylko indywidualne relacje. i jedno z drugim nie powinno się mącić, bo to prowadzi do twierdzenia że coś "historycznie dziala" a to już jest nieweryfikowalne
przepraszam że sie wtrącę bo może to głupie pytanie, ale jak w ogóle rozróżnić te dwa poziomy kiedy sie jest totalnym początkującym? tzn mam wrażenie że ludzie na tym forum mieszają je w każdym poście i sama nie wiem kiedy mówią o historii a kiedy o swoich odczuciach. czy jest jakiś sposób żeby to rozpoznać? Zostawiam to do przemyślenia.
