Siedzę nad runami od jakiegoś czasu i ostatnio kompletnie nic z tego nie wychodzi. Ciągnę, patrzę i... pustka. Żadnych skojarzeń, żadnych obrazów, żadnego poczucia, że cokolwiek dociera. Kiedyś nawet pojedyncza runa potrafiła mi natychmiast coś powiedzieć, a teraz mogę siedzieć pół godziny i nic. Czy ktoś miał podobnie? Zastanawiam się, czy to kwestia przeciążenia, jakiegoś bloku energetycznego, czy może po prostu wypalenie i trzeba odpuścić na jakiś czas.
To dość typowe zjawisko i nie dotyczy tylko run. Mam jedno pytanie zanim cokolwiek zasugeruję: jak długo to trwa i czy zbiegło się z czymś konkretnym w twoim życiu? Bo to dość kluczowe dla diagnozy, czy mamy do czynienia z blokiem, wypaleniem, czy może z czymś zewnętrznym, co po prostu zagłusza odbiór.
Ja też to czuję czasem i zastanawiam się, czy to w ogóle coś, co można jakoś przełamać, czy po prostu trzeba czekać? Czytałam gdzieś, że blok w czytaniu to sygnał, że same runy mówią ci żebyś się zatrzymała. Ale nie wiem czy to nie jest zbyt ładne wytłumaczenie dla czegoś zwykłego.
A nie jest tak, że jak się odchodzi od tradycyjnych znaczeń, to traci się kontakt z tym, co runy naprawdę znaczą? Nie krytykuję, pytam serio, bo słyszałem że każda runa ma konkretne znaczenie wywodzące się z tradycji i nie można tego sobie własnie interpretować.
Ja jeszcze nie mam dużego doświadczenia, ale mam podobny problem co autorka wątku, chociaż jestem na początku. Często patrzę na runę i myślę sobie: no dobra, wiem co to znaczy teoretycznie, ale co to ma wspólnego z moją sytuacją? Czy to normalne na początku czy to już jest ten blok o którym piszecie?
A może po prostu potrzebujesz przerwy bez wyrzutów sumienia? Ja jak czegoś nie używam przez jakiś czas to potem wracam z nową energią i jakby na świeżo. Może runy też tak mają, że trzeba im dać odpocząć razem z tobą?
To co powiedziałaś o przerwie jako porażce jest naprawdę kluczowe. Bo skąd to się w ogóle bierze? Masz poczucie, że praktyka runiczna to coś, co musisz utrzymywać na stałym poziomie aktywności, żeby była ważna? Bo jeśli tak, to może właśnie to napięcie blokuje odczyt, a nie sam stres z pracy czy domu.
Nie brzmi głupio, brzmi bardzo znajomo. Miałam dokładnie tak samo. Myślałam, że jak nie ciągnę run codziennie, to tracę coś, co wypracowałam. Ale jak długo ciągnęłaś jedną runę dziennie, bo wyczytałam w jednym z wcześniejszych postów, że to robiłaś?
Słucham tej rozmowy i zaczynam się zastanawiać, czy ja też nie mam jakiegoś małego bloku. Jak ciągnę runę i "wiem" co znaczy, ale nie czuję żadnego związku ze swoją sytuacją, to czy to jest właśnie to, o czym mówicie?
A skąd w ogóle wiecie, że blok jest w was, a nie w zestawie run? Pytam serio, nie ironicznie. Słyszałem że runy z pewnych materiałów lepiej "działają" i może niektóre zestawy po prostu są słabsze?
Cisza w odczycie to jest coś, o czym warto powiedzieć więcej. Bo cisza może być kilku rodzajów i to nie jest to samo. Jeden to właśnie ten przegrzany mózg, o którym mówił Arbogi. Drugi to coś, co niektórzy opisują jako zawieszenie przed zmianą, kiedy system jakby czeka. A trzeci, bardziej prozaiczny, to zwykłe zmęczenie symbolami, kiedy twój mózg potrzebuje innych bodźców żeby zacząć łączyć. Które z tego najbardziej pasuje do tego co czujesz?
Tu bym się zatrzymał, bo wyczuwam że za chwilę zamienimy blok Gituski w rekomendacje czytelnicze. A pytanie chyba jest szersze: czy problem jest w źródle, czy problem jest w tym że cokolwiek czytasz, wychodzisz z odczytu z głową pełną cudzych słów, a nie swoich odczuć?
Ja się przyznam, że słucham tej rozmowy i zupełnie nie jestem w stanie tego zastosować u siebie. Jak mam "poczuć coś w ciele" patrząc na kawałek drewna z napisem? Nie irytuje mnie to co mówicie, po prostu nie mam dostępu do tego odczucia.
Miałam coś podobnego. I jedyną rzeczą, która pomogła, było dosłowne siedzenie z runą w ciszy przez kilka minut bez żadnej intencji odczytu. Bez pytania, bez oczekiwania. Tylko kontakt z przedmiotem. Głupio brzmi, ale to rozluźniło tę nadkontrolę.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, bo może to naiwne: czy jest jakaś różnica między tym, że jesteśmy w bloku a tym, że po prostu nie mamy talentu do run i nie każdemu to wychodzi? Pytam szczerze, bo boję się że mogę siedzieć z runą w ręce w nieskończoność i nic z tego nie będzie.
