Hej, mam takie pytanie bo trochę mnie to nurtuje. Kupiłam runy na jakiejś wyprzedaży garażowej, zupełnie przypadkowo, leżały sobie w pudełku razem z innymi drobiazgami. Wyglądają na stare, drewniane, z wypalonymni symbolami. Problem jest taki że nie wiem czy mają jakąś historię, czy ktoś wcześniej z nich korzystał albo czy w ogóle nikt ich nie używał. I teraz mam pytanie - czy runy kupione w takim miejscu, z drugiej ręki albo z wyprzedaży, mogą mieć mniejszą moc? Czy energia która w nich była, jeśli nikt ich nie używał przez długi czas, jakoś się rozładowuje albo znika? Chodzi mi o tę przemianę energii w nieużywanych przedmiotach.
Runy z wyprzedaży to super sprawa, powiem ci szczerze! Stare przedmioty mają często bogatszą historię energetyczną niż te nowiutkie ze sklepu. Ale właśnie to dwustronne - mogą mieć dużo własnej energii, ale ta energia nie musi być twoja ani tobie sprzyjająca. Jakby taki ładunek z cudzego życia. Zdecydowanie wymagają oczyszczenia zanim zaczniesz z nimi pracować. Co do tego czy energia z nieużywanych przedmiotów znika - moim zdaniem nie znika, tylko jakby zastyga, czeka. Jak zamarznięty staw, wszystko jest w środku tylko w innym stanie.
No dobra ale to 'zastyga i czeka' to trochę poetyckie ujęcie sprawy. Skąd ten pomysł że energia 'czeka'? Mnie bardziej interesuje pytanie podstawowe - czy w ogóle runy mają jakąś własną moc niezależnie od osoby która z nich korzysta. Bo jedna szkoła myślenia mówi że to sposób symboliczne i pracuje wyobraźnia i intencja człowieka, a sama runa to kawałek drewna albo kamienia. Druga mówi że przedmioty gromadzą energię. Pytanie autora tematu jest właściwie pytaniem o to KTÓRĄ z tych szkół wyznajemy.
mam pytanie może trochę z boku ale - po czym w ogole poznac ze runy sa oczyszczone? bo kupiłem kiedys zestaw w takim sklepie z afrykańskimi bibelotami i sprzedawca mówił ze juz sa oczyszczone ale nie wiem czy to prawda czy tylko gadanie zeby sprzedac
Słuchajcie, byłam kiedyś w podobnej sytuacji. Dostałam w prezencie runy od koleżanki która kupiła je na targu staroci w Pradze, kompletnie losowo, nawet nie wiedziała co to. I powiem wam że przez pierwsze tygodnie miałam z nimi dziwne doświadczenia - losy bardzo chaotyczne, sprzeczne odpowiedzi, jakby statyczny szum a nie wyraźny sygnał. Dopiero po dość długim procesie pracy z nimi, i kilku oczyszczeniach, zaczęły dawać spójne wskazania. To moje prywatne doświadczenie, nie twierdzę że zawsze tak jest, ale coś w tym pytaniu o 'starą energię' na pewno jest.
Hmm, przepraszam że wchodzę z takim czymś, ale 'chaotyczne losy i sprzeczne odpowiedzi' - to może po prostu wynik nieumiejętnego rzutu albo zbyt szerokiego pytania? Nie musisz od razu winić energetycznej historii runicy. Runy są systemem wróżebnym który wymaga precyzji pytania i dobrej znajomości znaczeń, a nie magicznych właściwości drewna. To że coś 'szumiało' przez pierwsze tygodnie bardziej mi wygląda na fazę uczenia się niż na energetyczne zakłócenia.
Wracając do pytania o tę przemianę energii w nieużywanych runach - mam wrażenie że nikt jeszcze nie powiedział wprost: czy energia może się po prostu zmienić w coś neutralnego jak przedmiot leży latami? Bo to by miało sens, nie? Jakby zanik śladu właściciela z upływem czasu. Ktoś się spotkał z taką interpretacją?
Mam w notatkach coś ciekawego akurat na ten temat, bo analizowałam to porównując z podejściem do starych kart tarota. W tarocie jest podobna dyskusja - karty z secondhandu, czy mają czyjąś historię energetyczną. I większość podejść się zgadza że długie 'uśpienie' przedmiotu, szczególnie w kontakcie z naturalnymi materiałami jak drewno, tkanina, ziemia, sprzyja naturalnemu oczyszczeniu. Drewniane runy mogłyby mieć to do siebie że drewno oddycha, jest żywym materiałem w pewnym sensie, więc może szybciej 'odpuszcza' cudze energie. To tylko hipoteza ale mi pasuje logicznie.
a co jesli runy były kupione i nigdy nie uzywane przez poprzedniego wlasciciela? tzn lezaly w pudelku cos jak nowe ale z czyjas energią z momentu zakupu. to wtedy sie oczyszcza samo czy jednak trzeba cos zrobic
Takie pytanie ze strony leży w ogóle nad tym wątkiem - czy drewno jako materiał ma znaczenie dla tej 'energetycznej historii'? Bo drewno z różnych drzew ma różne właściwości w tradycji runowej. Buk, jesion, dąb - każde coś innego. I zastanawiam się czy te właściwości materiału jakoś grają z energią poprzedniego właściciela czy są od siebie niezależne.
Wróćmy trochę do sedna bo rozmowa trochę odpływa. Pytanie było o moc i o przemianę energii. Powiem tak z doświadczenia - runy kupione z wyprzedaży, z drugiej ręki, od obcego - to nie jest żaden problem jeśli się wie co robić. Moc run nie siedzi w drewnie jako takim. Siedzi w relacji między osobą a zestawem, w praktyce, w intencji, w oswojeniu. Dlatego te 'mniejsza moc' z tytułu to trochę mylące pytanie. Nowe runy ze sklepu też nie mają mocy dopóki się z nimi nie przepracujesz. A stare, nawet z cudzą historią, mogą być fantastyczne po dobrym oczyszczeniu i zaadaptowaniu.
o jejku takie ciekawe pytanie!! ale mam od razu kilka wątpliwości - jak długo trwa to oczyszczanie, i co jeśli ktoś zrobił na tych runach jakiś rytuał i ta energia jest bardzo silna? i czy oczyszczenie szałwią wystarczy na takie stare drewniane runy? bo czytałam gdzies że szałwia nie zawsze działa na silnie naładowane przedmioty
Chcę dorzucić perspektywę z zewnątrz tej dyskusji. Pytanie o 'przemianę nieużytej energii' jest właściwie pytaniem fizykalnym przebranym za ezoteryczne. W każdej tradycji która rozpoznaje energię przedmiotów, energia nie jest czymś stałym - podlega zmianom pod wpływem środowiska, czasu, kontaktu z innymi obiektami. Nieużywany przedmiot nie jest izolowany od świata. Leży gdzieś, wchłania energię miejsca, temperatury, innych ludzi którzy go przypadkowo dotykali. Więc model 'energia stoi w miejscu i czeka' jest uproszczeniem. Bardziej prawdopodobne że runy z wyprzedaży garażowej mają w sobie coś co można by nazwać śladem miejsca, nie tylko śladem poprzedniego właściciela. I to trzeba uwzględnić przy oczyszczeniu.
ojej to bardzo skomplikowane 😮 ja tez mam runy od znajomej co je kupila i nie uzywala nigdy, zastanawiam sie teraz czy to dobry pomysl ze wzielam je dla siebie. czy powinnam sie bac ze moga miec jakiś zly wplyw??
dobra a wracajac do tego co pisala Lucia - ta obawa ze runy moga miec zly wplyw, to skad sie w ogole bierze taki lęk? tzn rozumiem ze ktos mogl je naladowac intencja ale zeby od razu zly wplyw? czy to nie jest troche przesadzone
Szczerze? Cały ten wątek o 'zlej energii' w runach z wyprzedaży to klasyczny przyklad myslenia magicznego ktore samo sie napędza. Jeśli idziesz do wróżby przekonana ze runy sa naladowane czyjas negatywna historia - bedziesz interpretowac kazdy rzut pod tym katem. I naturalnie znajdziesz potwierdzenie. To sie nazywa confirmation bias, nie energia poprzedniego wlasciciela.
To ciekawe ze Jaromirek podnosi kwestie confirmation bias bo ona jest tutaj naprawde na miejscu. Sama bylam przez lata praktyczka i jakos nie przekonuja mnie argumenty w stylu 'ty nie robisz wiec nie wiesz'. Doswiadczenie jest wazne ale nie immunizuje na bledy poznawcze. Pytanie jest inne - czy jest jakis sposob zeby w ogole odroznic efekt placebo od realnej zmiany po oczyszczeniu runicy? Bo jesli nie ma, to rozmawiamy o czym?
Hm, Szafranka trafia w cos waznego. W swoich notatkach mam to jako 'problem weryfikacji' - w tarocie jest tak samo. Nie wiadomo czy karty z secondhandu dzialaja gorzej bo maja cudza energie, czy moze dlatego ze sami jestesmy mniej ufni wobec nich i to nam przeszkadza w odczycie. Dwie rozne rzeczy, ale efekt moze byc nie do odroznienia na poziomie praktyki.
Ale chwila - czy to znaczy ze samo oczyszczenie moze dzialac jako rodzaj autohipnozy? Tzn nie ze energia naprawde sie zmienia ale ze my po rytuale czujemy sie inaczej i to wplywa na jakosc odczytu? Bo jesli tak, to nawet jesli efekt jest czysto psychologiczny, nadal ma sens go robic. Nie?
To co pisze Sagea05 jest faktycznie sensownym ujęciem. W tradycjach szamanskich od dawna wiadomo ze rytuał ma funkcje psychologiczna nawet jesli nie ma zadnej 'obiektywnej' magii. Przestawia nastawienie, tworzy granice przed i po, pozwala zaczac od nowa symbolicznie. Kwestia czy cos wiecej sie dzieje jest osobna - ale praktyczny argument za oczyszczeniem stoi niezaleznie od odpowiedzi na to pytanie.
Właśnie o to mi chodziło od początku chyba, tzn nawet jeśli ta energia w runach jest bardziej kwestia naszego nastawienia niz obiektywnego ladunku - to nadal wplywa na to jak z nimi pracujesz. Moje runy z wyprzedazy od poczatku mialam wrażenie ze sa jakies 'nieswoje' i nie wiem czy to energia czy moja glowa ale efekt byl taki sam - mniej mi sie z nimi pracowalo. I po oczyszczeniu sie to zmienilo. Wiece co to jest? 🙂
o wlasnie!! Wieszczbiarka96 powiedz jak robilas to oczyszczenie bo mnie to bardzo ciekawi! czy to bylo w pelnie ksiezyca czy moze cos innego? i czy od razu poczulas roznice czy trzeba bylo czekac? i czy uzywałas soli tez bo czytalam ze sol wyciaga energie ale potem trzeba ja wyrzucic daleko od domu!!
Ja mam pytanko bo troche sie zgubiłam w tej dyskusji - czy jesli mam runy zrobione ze zwyklego drewna bez zadnej historii, kupione w sklepie internetowym, nowe w folii, to tez trzeba je oczyszczac? Zawsze myslalam ze nowe = czyste ale teraz czytam i nie jestem juz taka pewna 🙂
Ten aspekt ktory Wieszczka65 podnoszi wydaje mi sie kluczowy w calej tej dyskusji o runach z wyprzedazy. Czesto zastanawiamy sie czy energia jest fizyczna czy psychologiczna, ale moze wazniejsze jest samo znaczenie rytuału jako aktu 'przejecia' przedmiotu. Tak jakby oczyszczenie bylo momentem w ktorym mowisz - to teraz moje, biorę odpowiedzialnosc za te runy. Niezaleznie od metafizyki, to ma sens jako gest.
Hmm ale czy ktos to w ogole rozróznia w praktyce? Tzn rozumiem ze symbolicznie to piekne, 'biore odpowiedzialnosc', ale jak idzie o wyniki wrozby to czy runy z wyprzedazy po oczyszczeniu daja tak samo precyzyjne odczyty jak nowe? To jest pytanie ktore mnie interesuje a nie teoria o rytualach przejecia.
Ewelinka, z moich obserwacji - tak. Po oczyszczeniu i po jakims czasie pracy nie widze roznicy miedzy runami z wyprzedazy a 'nowymi'. Ale mam tez znajoma ktora twierdzi ze jej runy kupione w komisie zawsze jej 'szepczą cicho', jakby troche przygaszone, i zadne oczyszczanie tego nie zmienia. Moze to kwestia ze ona po prostu nigdy do konca im nie zaufala? Nie wiem. Ciezko powiedziec.
a jak dlgo trwa zanim runy sie 'dostroja'? tzn mam od miesiaca i mam wrazenie ze czasem daja mi sprzeczne sygnaly. czy to normalne na poczatku czy moze cos nie tak?
