Nefrytka ma rację z tą solą, ważna uwaga. Mnie raz prawie pękł kalcyt przez sól, na szczęście w porę wyciagnęłam 🙂 Jak ktoś nie jest pewny, zawsze woda albo zostawienie kamienia na księżycowym świetle to bezpieczna opcja.
wracając na chwilę do meritum - dużo tu rozmawiamy o technicznych detalach amuletu, a mnie zastanawia czy Gucio w ogóle rozmawiał z mamą o tym jak się czuje w tej żałobie. Runy, amulet, to wszystko ma sens, ale energia wysiłku o której pisałam wcześniej to też obecność, rozmowa, bycie obok. Czasem ludzie szukają symbolicznych gestów bo bezpośrednie rozmowy są trudniejsze. Jak jest Gucio z tym aspektem?
Gucio, to co piszesz jest bardzo ważne i myślę że właśnie dlatego amulet ma sens w tej konkretnej sytuacji. Dla kogoś kto nie wyraża żalu słowami, przedmiot który można trzymać, dotknąć, jest formą komunikacji bez słów. To nie jest obejście problemu, to respektowanie tego w jaki sposób ta osoba przeżywa.
Gucio, to co powiedziałeś o dawaniu czegoś bez słów - to jest serce całej tej rozmowy, serio. Moja mama też jest taką osobą, która nie mówi co czuje, woli siedzieć cicho i 'trzymać się'. I ja jej raz dałam mały amulet właśnie po coś takim samym myśleniu. Ona go nosiła w kieszeni płaszcza przez cały rok, nigdy nie zapytała mnie co to, nigdy nie powiedziała że pomogło. Ale go nosiła. I to mi wystarczyło. Więc kwarc różowy z Berkaną to naprawdę nie jest zły pomysł dla kogoś takiego.
okej ale mam pytanie do ogólnej dyskusji bo trochę to siedzi mi w głowie - czy my tu rozmawiamy o tym co działa energetycznie, czy o tym co działa psychologicznie? Bo efekt placebo jest realny, trzymanie kamienia w ręku uspokaja fizycznie (coś do ściśnięcia, temperatura, ciężar), i wcale nie trzeba żeby to był naładowany amulet. Nie mówię że to źle, mówię że może sam mechanizm jest inny niż myślimy
no właśnie, to rozróżnienie placebo/energia to trochę jałowa dyskusja na tym etapie, ale Sugilitka dotknęła czegoś istotnego - bo jeśli to działa głównie przez psychologię, to można dać tej mamie Gucia zwykły otoczak i też będzie działać. A to zmienia całą filozofię amuletowania. Sama nie wiem co o tym myślę szczerze mówiąc.
ale czekajcie, czy symbol nie ma znaczenia sam w sobie? Berkana nie jest przypadkowym znakiem, ma setki lat historii użycia w konkretnych intencjach. To nie to samo co 'dowolny kamień'. Intencja dającego + symbol + materiał - to razem tworzy coś więcej. Przynajmniej ja tak to rozumiem. Marowit, a ty naprawdę uważasz że to bez znaczenia jaki znak?
hej, właśnie wróciłem i czytam całą tę dyskusję o placebo i energii i... szczerze to nie mam zdania który mechanizm działa. Ale wiem jedno - mama jak była u mnie ostatnio to zagrała chwilę czegoś na pianinie po raz pierwszy od śmierci taty. I zaczęła płakać ale dobrze, rozumiecie? Tak jakby coś puściło. I pomyślałem że chcę jej dać coś co będzie miało ten sam efekt kiedy mnie nie ma obok
Gucio, to co napisałeś o pianinie mnie zatrzymało. To jest właśnie ta energia wysiłku o której pisała Zbyslawa - twoja mama zrobiła coś co wymagało od niej siły, i przez to coś puściło. Amulet nie zastąpi tych momentów, ale może być takim... przypomnieniem że jest bezpiecznie żeby puścić. Berkana do tego pasuje naprawdę dobrze, to runa która mówi 'możesz się odrodzić, nie musisz trzymać wszystkiego'.
a macie doświadczenie z tym żeby pisać runę samemu na kamieniu czy wolicie kupować gotowe? Bo ja zawsze wyrywa sama i zastanawiam się czy to robi różnicę. Logicznie biorąc własnoręczne rycie to więcej energii włożonej, ale może się mylę
a mozna zapytac czy runa wypalona jest tak samo dobra jak rycie? bo gdzies widzialem ze nektozy uzywaja wypalania drewnem albo narzedziem do pirografii i zastanawiam sie czy kamien nadaje sie do wypalania czy tylko drewno
