Nie ma złotego środka który by pasował dla wszystkich i każdy kto ci go sprzeda to coś upraszcza. Jedni potrzebują codziennej struktury żeby w ogóle nie zapomnieć o praktyce, innym rzadkość daje przestrzeń na prawdziwe pytanie. Kluczowe jest żebyś wiedziała PO CO siadasz z runami danego dnia. Jak masz odpowiedź na to pytanie, to częstotliwość jest drugorzędna.
Właściwie chciałem zapytać o coś czego tu nikt nie poruszył. Czy praca z runami podczas takiej przemiany jak opisuje autor powinna być skupiona na pytaniach do siebie, czy można też pytać o zewnętrzne sprawy, np. o tę firmę do której idzie, o szefa, o to jak się potoczy? Bo to inne pytania chyba wymagają innych rzutów?
Bo właśnie o to mi chodziło z tymi pytaniami zewnętrznymi, czy można pytać o firmę, szefa itd. Nikt nie odpowiedział wprost. Czy runy w ogóle nadają się do takich pytań czy to jest zawsze tylko praca z własnym wnętrzem?
Jest jeszcze jedna kwestia której nikt tu nie poruszył przy tej przemianie finansowej, a mianowicie moment. Kiedy robić rzut, kiedy pracować z konkretną runą. Nowy księżyc przy Fehu ma zupełnie inną jakość niż pełnia. Przy przejściu od biedy do dostatku ja bym patrzył na fazę rosnącą, bo ona wspiera budowanie, nie oczyszczanie. Oczyszczanie to faza malejąca.
Hm, to ciekawe z tym księżycem, bo ja szczerze nigdy na to nie patrzyłem. Teraz jak wchodzę do tej firmy to jest jeszcze czas żeby to sprawdzić, w sensie w jakiej fazie będę zaczynał. Ale jednocześnie boję się że jak zacznę dorzucać coraz więcej elementów do tej pracy to się pogubię i zamiast jednej rzeczy robić świadomie będę robił dziesięć byle jak.
no i tu Sobieslawka masz racje, im wiecej systemow naraz tym mniej skupienia. Sam kiedys prbowalem robic runy i karty i numerologie przy jednej sprawie i wyszla mi totalna papka, kazdy system mowil cos innego i nie wiedzialem czemu wierzyc. teraz robie jedno na raz.
Właśnie to samo się zastanawiałam, jak nie mieszać za dużo. Ale skoro już o tym mówimy, to czy praca z runą np. Fehu ma sens jako jednodniowy rytuał przed pierwszym dniem pracy czy to powinna być dłuższa praktyka? Bo ja bym chciała coś konkretnego zaproponować Sobiesławowi, ale sama nie wiem jak to ugryźć, to dopiero zaczynam z runami.
Aurelinda jedno nie wyklucza drugiego. Mozna miec dluzsza praktyke z runa i rownoczesnie zrobic jednorazowy rytualy intencji przed waznym dniem. To nie jest sprzecznosc. Problem zaczyna sie kiedy robisz cos bez intencji, mechanicznie, ale to juz bylo omawiane. Fehu przed startem nowej pracy brzmi dla mnie sensownie jesli Sobieslaw rozumie po co to robi i nie liczy ze runa zrobi robote za niego.
przepraszam za głupie pytanie ale co konkretnie robi się podczas takiego rytuału z runą przed ważnym dniem? bo jak to wygląda w praktyce, w sensie dosłownie co robisz, siadasz, trzymasz kamyk, co mówisz, jak długo? nigdzie nie mogę znaleźć konkretnego opisu
czytam ten watek od poczatku i mam pytanie troche z boku. Wszyscy mowia o pracy wewnetrznej, blokadach, wzorcach z rodziny. Ale czy te runy to nie sa jednak wrozby? w sensie czy mozna z nich po prostu odczytac co sie stanie czy to tylko psychologia?
Szamanka, to pytanie które dzieli praktyków od bardzo dawna i nie dostaniesz jednej odpowiedzi. Dla jednych runy to czyste wróżbiarstwo, pokazują co będzie. Dla innych to sposób pracy z podświadomością i żadna zewnętrzna magia tu nie działa. W praktyce większość pracuje gdzieś pośrodku i nie traci czasu na rozstrzyganie tego filozoficznie. Pytanie jest dobre ale wątek tu dotyczy czegoś konkretnego, tzn. przemiany finansowej, więc może nie rozjeżdżajmy za bardzo.
Nie, nie, właśnie warto to pytanie zostawić w tle, bo mnie też nurtuje podobna rzecz. Przez te tygodnie jak tu piszę i czytam zacząłem rozumieć że ta praca z runami to dla mnie bardziej taka forma skupienia się na tym co chcę osiągnąć niż oczekiwanie że los się odmieni bo trzymałem właściwy kamyk. I to mi jakoś bardziej pasuje. Ale nie wiem czy to nie jest 'okrojona' wersja i czy tracę coś istotnego.
Nie tracisz nic. Możliwe że zrozumiałeś więcej niż niejedna osoba która pracuje z runami od lat ale nigdy się nad tym nie zastanowiła. Jeśli skupienie i intencja są realne, efekty pracy na sobie są realne, to reszta to kwestia nazewnictwa. Powodzenia z tym nowym startem, szczerze.
Oh, to jest takie piękne co napisał Gerwazy, dziękuję za cały ten wątek, czytałam od początku i naprawdę dużo wyniosłam mimo że ja jestem bardziej od tarota. Ale ta dyskusja o blokadach finansowych i wzorcach z rodziny, to jest coś co można odnieść do siebie bez względu na metodę chyba. I życzę Sobiesławowi żeby ta nowa praca dała co powinna 🙂
tak, ja też śledziłam całość i mega ciekawe było to o Othali i tych wzorcach rodzinnych, bo ja mam podobnie, u mnie w domu pieniądze były tematem tabu i teraz jak myślę o zarobkach to mam jakiś dziwny dyskomfort. Nie piszę dużo na runach bo się nie znam, ale to co Damianek opisywał z medytacją z kamieniem i pytaniem co chcę odłożyć, to chyba spróbuję nawet bez głębokiej wiedzy o runach.
OK, ale żeby nie skończyć tej rozmowy na zbiorowym entuzjazmie, powiem jeszcze jedno. Sobiesław, życzę ci dobrze, naprawdę. Ale pamiętaj że nowa praca to nowe wyzwania i runy cię nie zastąpią w codziennym uczeniu się, budowaniu relacji w firmie, zarządzaniu tym co zarobisz. To wszystko co tu omawialiśmy to jeden poziom pracy, a nie całość. Niech to będzie wsparcie, nie główna strategia.
Po tym co czujesz w środku, nie po żadnym zewnętrznym znaku. Jak wychodziłeś z tego skupienia spokojniejszy, bardziej zdecydowany, to znaczy że coś zadziałało. A jak twoja głowa dalej kręciła tym samym kółkiem co przed rytuałem, to albo za krótko, albo za dużo szumu w środku. Nie ma tu żadnego dzwonka który ci powie 'gotowe'.
ale właśnie o to mi chodziło, bo jeśli kryterium jest to co czujesz po, to to brzmi bardziej jak zwykła medytacja niż wróżba. Nie mówię że źle, pytam poważnie. Bo jeśli runy to tylko taki 'pojemnik na skupienie', to czemu nie medytować po prostu?
Słuchajcie, minął już jakiś czas od kiedy tu piszę i mam małe nowinki. Zacząłem w tej nowej pracy, pierwsze dni za mną. Fehu trzymałem przy sobie pierwszy dzień, głupio powiedzieć ale to dawało jakieś poczucie kotwicy. Może to tylko psychologia jak Lilijka mówi, ale nie miało to żadnego znaczenia czy psychologia czy nie, liczyło się to że wszedłem spokojniejszy niż bym wszedł bez niczego. Nie wiem jak to opisać inaczej.
Sobieslawka to super ze napisales! i wlasnie, ta kotwica to swietne slowo. Ja mam podobnie z kamieniami przy waznych sprawach, nie dlatego ze wierze ze kamien zrobi za mnie robote, ale ze wychodzac z domu z konkretnym przedmiotem mam taki sygnał dla siebie ze 'dzis jest wazny dzien, jestem przygotowany'. Mozg to lubi.
Dobra, cieszę się że dobrze poszło Sobiesław. Ale uważaj żeby nie przypisywać za dużo runce. Pierwszy dzień w pracy idzie dobrze albo źle głównie dlatego jak wchodzisz, jak słuchasz, jak reagujesz na ludzi. Nie dlatego że miałeś Fehu w kieszeni. Jakbyś miał Fehu i zachowywał się jak gbur, to nic by nie pomogło.
Właśnie. I to jest ta subtelność której nie da się ominąć. Runa nie robi za ciebie. Ale może zmienić to z czym wchodzisz w sytuację. A to już zmienia wyniki. To nie jest żadna sprzeczność z tym co pisze Malachitka, to jest to samo powiedziane z innej strony.
a jak jest z tą Othalą co wcześniej pisaliście, bo mnie to najbardziej uderzyło i od tamtego posta nie mogę przestać o tym myśleć. Zaczęłam sobie zapisywać jakie komunikaty o pieniądzach słyszałam w domu jako dziecko i to jest jakieś kolosalne. Mama mówiła że 'bogaci to złodzieje' i 'nam się tyle nie należy'. I ja teraz mam ponad 20 lat i nadal mi to gra w głowie przy każdej podwyżce czy rozmowie o zarobkach. Czy praca z Othalą to coś na co mogę się zdecydować nie wiedząc prawie nic?
Tylko żeby Epidot nie miała mylnego wrażenia, bo to ważne: praca z Othalą przy takich wzorcach to nie jest jednorazowa sesja i gotowe. To może być długi proces i czasem wychodzą rzeczy które są ciężkie emocjonalnie. Nie straszę, ale lepiej wiedzieć z czym się wchodzi. Jeśli w trakcie poczujesz się gorzej zamiast lepiej, to nie znaczy że zrobiłaś coś źle. Czasem to wychodzi zanim przejdzie.
to jest super wątek ale mam pytanie trochę z boku: czy runy można łączyć z kartami tarota? bo ja głównie pracuję z tarotem i myślę czy nie zrobić jakiegoś wspólnego rzutu, np. runa jako ogólna energia a karta jako konkret. Czy ktoś to praktykuje?
szczerze to brzmi jak za dużo naraz. jak masz już system który rozumiesz, to po co dokładać drugi? nie czepiara się, ale pytam poważnie. co ci dałoby połączenie których osobno nie daje żadne z nich.
