Hej, zakładam ten temat bo sam jestem w takiej sytuacji i szukam czegoś co by mi pomogło to jakoś ogarnąć od strony run. Przez ostatnie lata było naprawdę ciężko finansowo, ledwo wiązałem koniec z końcem, praca dorywcza, brak stałości. Teraz coś zaczyna się zmieniać, dostałem lepszą propozycję, może wreszcie jakiś przełom. Ale interesuje mnie to jak runy mogą wspierać taką przemianę, nie chodzi mi tylko o jednorazowe wróżenie z run tylko o takie... rozumienie tej drogi, tej ewolucji w pracy i zarobkach. Jakie runy mają związek z dostatkiem i stabilnością? Jakby ktoś miał doświadczenie z takim procesem to pisać śmiało, bo temat mnie bardzo interesuje
O, właśnie szukałam czegoś o runach i pracy bo sama dopiero zaczynam się uczyć. Słyszałam że Fehu jest o pieniądzach i dobytku, ale nie wiem jak to konkretnie stosować. Czy chodzi o to żeby ją nosić, czy raczej medytować na niej, czy co?
Fehu to punkt wejścia, tak. Ale uwaga, bo Fehu to nie jest runa 'daj mi kasę' - ona mówi o płynności, o ruchu energii materialnej, o tym że dobytek przychodzi i odchodzi. Jeśli ktoś jest w przemianie od biedy do dostatku, to Fehu pokazuje ten ruch w dobrym kierunku, ale razem z nią warto patrzeć co jeszcze wyciągnął w rzucie. Sobiesław, a robiłeś jakieś rzuty run w związku z tą propozycją pracy?
Też się dołączam bo to mnie bardzo dotyczy, jestem w podobnym miejscu co autor tematu. Yyy, chciałam zapytać czy Ingwaz nie miałaby tu znaczenia? Kojarzę ją z potencjałem który czeka na wyzwolenie i trochę tak widzę tę przemianę w zarobkach, że najpierw coś dojrzewa w środku, a potem wychodzi na zewnątrz. Ale nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem...
Berkanan + Sowulo to jest naprawde mocne polaczenie przy przemianie zawodowej, szczerze. Berkanan to nowe poczynania, ale tez wzrost wynikajacy z czegoś co już bylo zasiane wczesniej, a Sowulo to mniej wiecej 'zobaczysz cel i masz sile zeby do niego dotrzec'. Jak do tego dorzucic Fehu prostą to wygląda jak trójca która mowi: jest potencjał materialny, jest nowy etap i masz energie żeby to zrealizowac. Nie ma co sie bac takiego układu, Sobiesław 🙂
No dobra ale ja zawsze pytam w takich sytuacjach: co konkretnie zrobisz z tą informacją z rzutu? Bo mi się wydaje że ludzie za bardzo skupiają na tym co runa 'obiecuje' a za mało na tym co sami maja zrobić. Runa nie zatrudni cię w nowej robocie. Co to za propozycja pracy w ogóle, bo bez kontekstu życiowego to każdy układ run można interpretować tak i siak
Dołączam się do tematu bo mnie nurtuje jedna rzecz: czy przy pracy z runami na temat finansów ważne jest żeby robić rzuty regularnie w jakimś cyklu, czy raczej tylko przy ważnych momentach decyzyjnych? Bo czytałam różne podejścia i nie wiem które ma sens...
Malachitka, masz rację że konkretny kontekst jest ważny. To jest propozycja na stałe zatrudnienie, umowa o pracę, pierwsze od kilku lat jeśli chodzi o taką formę. Przez długi czas freelance i projekty, z tym że kiepsko wyceniane. Teraz firma która chce żebym robił to samo ale regularnie i za normalne pieniądze. Więc ta zmiana jest realna, nie tylko w mojej głowie, i stąd też ciekawość jak runy to widzą
Dobry temat chociaż obawiam się że zaraz zrobi się z tego lista 'najlepszych run na kasę'. Wolę żebyśmy zostali przy tym o czym pisze Sobiesław czyli przy procesie, przy przemianie. Bo to jest ciekawsze i rzadziej omawiane. Otuz co do układu który opisał: Berkanan przy zmianie zawodowej to dla mnie sygnał że ta nowa praca wyrasta z czegoś co już w nim było, jakichś umiejętności, doświadczeń, może nawet z trudnych momentów. Nie spada z nieba.
Syriusza pyta o regularność rzutów, a ja bym tu zwrócił uwagę na coś innego: regularność ma sens tylko jeśli masz po czym porównywać. Jedna runa dziennie przez miesiąc to niezły trening spostrzegawczości, zaczynasz widzieć wzorce. Przy czymś takim jak przemiana zarobkowa sens ma też naznaczanie konkretnych momentów przełomowych i robienie rzutu przed i po decyzji, żeby zobaczyć jak energie się układają. Ale bez kontekstu rzut to tylko obrazki
O, Lilijka napisała coś co mnie trafia. Że Berkanan wyrasta z tego co już było. To bardzo... uspokajające właściwie, że ta zmiana nie jest przypadkowa, że to wynik czegoś. Mam pytanie do osób bardziej zaawansowanych: czy Berkanan może też oznaczać że zmiana przyjdzie wolniej, że to taki 'powolny wzrost' jak drzewo? Bo mnie się tak kojarzy i zastanawiam się czy to nie frustruje kiedy ktoś chce szybkiego przełomu...
Aurelinda, tak, Berkanan to nie jest błyskawica. Ona jest jak wzrost rosliny, stopniowy, zakorzeniony. Dla kogoś kto był w trudnej sytuacji finansowej przez dlugi czas to może być wlasnie to czego potrzebuje, stabilny wzrost a nie jednorazowy strzał szczęścia. Choc wiem ze cierpliwosc jest trudna jak się czeka na kasę 🙂
Czekajcie, nikt tu nie wspomniał o Jera. A to jest chyba kluczowa runa przy przemianie zarobkowej właśnie ze względu na ten aspekt cyklu i czasu. Jera to dosłownie żniwa, zbierasz to co zasiałeś. Dla kogoś kto latami harował na zleceniach za małe pieniądze a teraz dostaje propozycję normalnej umowy, Jera pasuje tu jak ulał. Wy wszyscy lecicie od razu na Fehu a to jest najbardziej oczywisty wybór, nie zawsze najtrafniejszy
Tak, biorę ją, to jest już prawie przesądzone. Właściwie stąd to pytanie o runy, bo w głowie mam to poukładane, tylko ciekawi mnie jak tę przemianę świadomie przejść, żeby ona nie była tylko zewnętrzna, bo kasa się zmienia, ale żeby coś naprawdę zostało. No i Wickuś, ta Jera to bardzo trafna obserwacja bo faktycznie mam wrażenie że to jest efekt wielu lat pracy nad umiejętnościami, nie przypadek
'żeby coś naprawdę zostało' - a to jest właśnie sedno. I tu powiem rzecz która może część z was zaskoczyć: runy mogą tu bardziej pomagać jako lustro dla własnych przekonań niż jako mapa przyszłości. Jeśli siedzisz z Jera i pytasz siebie 'co zasiewałem przez te lata, co teraz zbieram', to to ćwiczenie ma realną wartość niezależnie od tego czy runa 'zadziała' magicznie czy nie
To co napisała Lilijka o lustrze to jest moim zdaniem sedno całej tej rozmowy. Runy jako mapa przyszłości to jedna funkcja, ale runy jako sposób do zadawania sobie trudnych pytań to zupełnie co innego. Sobiesław, ten układ Fehu-Berkanan-Sowulo jest bardzo spójny narracyjnie: energia materialna w ruchu, wzrost z zakorzenionego miejsca, i kierunek który widać. Ale pytanie do ciebie: co ty rozumiesz przez 'żeby coś naprawdę zostało'? Bo to zdanie mnie zatrzymało.
Hmm, trudne pytanie. Myślę że chodzi mi o to żebym nie wrócił do starych nawyków kiedy pieniędzy będzie więcej. Bo przez te lata freelancu nauczyłem się że pieniądze mogą zniknąć i trochę zacząłem traktować każdy dochód jako tymczasowy, jakbym nie chciał się przywiązywać. I teraz nagle ma być stałe, przewidywalne, i nie wiem czy ja mentalnie jestem na to gotowy. Czy runa w ogóle może pokazać coś takiego?
To co opisujesz to klasyczna blokada postawy niedoboru, i tak, Fehu może tu mówić więcej niż się wydaje. Fehu w złej pozycji albo źle przepracowana sugeruje właśnie to: ktoś ma zasoby ale traktuje je jak coś co zaraz ucieczne. Twoje pytanie jest więc bardzo precyzyjne, tylko wymaga innego rzutu. Nie 'jak mi idzie finansowo' tylko 'jakie moje przekonanie o pieniądzach muszę zostawić za sobą'. I tu bym sięgnęła po Hagalaz paradoksalnie.
Hagalaz przy przemianie finansowej? Poważnie? To runa gradu, zniszczenia, wstrząsu. Rozumiem tok myślenia ale dla kogoś kto dopiero wychodzi z biedy to może być sygnał który bardziej przestraszy niż pomoże w robocie. Nie lepiej coś stabilizującego?
Ciekawy spór, ale ja bym tu wrzucił jeszcze jedną nazwę: Othala. Bo Othala to dziedzictwo, ale nie tylko w sensie materialnym. To są też wzorce przejęte z rodziny, przekonania o tym ile 'nam się należy', co jest 'nasze'. Dla kogoś kto przez lata żył na pograniczu to jest często runa która wyjaśnia dlaczego podświadomie sabotujemy dobrobyt bo dostaliśmy przekaz że bogactwo to nie jest dla 'takich jak my'.
Ta Othala to mnie trafiła. U mnie w rodzinie pieniądz zawsze był tematem stresowym, ojciec zarabiał różnie, matka zawsze mówiła że 'jakoś to będzie' ale ten jakoś to było po prostu cięcie wydatków. Nigdy nie było rozmowy o planowaniu, oszczędzaniu, inwestowaniu. Więc tak, mogę mieć wbudowany sufit. Damianek, jak ty byś z Othalą pracował przy takim kontekście?
Medytacja z runą, fizyczna, z kamykiem albo rzeźbionym drewnem w ręce. Siadasz z Othalą i pytasz: co mi zostało przekazane czego nie chcę dalej nieść? I nie spieszysz się z odpowiedzią. Czasem potrzeba kilku sesji żeby coś realnie wyskoczyło. To nie jest wróżba, to jest bardziej jak rozmowa z warstwą siebie którą rzadko zapraszasz do głosu.
Wchodzę Wam trochę w słowo, ale mam pytanie o podstawy. Czy te kamyki albo drewno z runą trzeba samemu wyrzeźbić czy można kupić gotowe? Bo czytałam że własnoręcznie zrobione są mocniejsze ale nie wiem czy to mit czy nie
Wracam do tego co mnie nurtowało wcześniej, bo pytałam o regularność rzutów i Gerwazy odpowiedział coś ciekawego o jednej runie dziennie. Czy ktoś tak faktycznie ćwiczył? I co to daje konkretnie przy takim procesie jak przemiana finansowa, bo to nie jest coś co dzieje się w tydzień
Ja robilam cos podobnego, jeden dzien jedna runa i pisalam krokie notatki. Ale mam wrażenie ze wiele osob odpuszcza po tygodn albo dwoch bo nie widza natychmiastowych efektow. A efektow wlasnie nie bedzie bo to nie dziala tak. Tu potrzeba cierpliwosci ktorej czesto nie mamy 🙂
Szczerze powiem że nie jestem do końca przekonana do tych codziennych rzutów. Nie dlatego że nie wierzę w runy, ale dlatego że jeśli coś robisz codziennie mechanicznie to w końcu staje się nawykiem bez skupienia. I wtedy masz notatki ale bez prawdziwej uwagi. Czy ktoś miał tak że ta codzienność zaczęła byc pusta?
Ale czy to znaczy że lepsza jest praktyka rzadka ale uważna? Bo rozumiem zarzut o mechaniczność, sama się boję że jak będę robić codziennie to coś straci sens. Z drugiej strony rzadko to... jak rzadko? Raz w tygodniu? Raz w miesiącu? Nie wiem jak znaleźć złoty środek
