no to super, bo to jest ten fundament o którym mowilismy wczesniej - ze ona sama pociagnela temat. to bardzo dobry znak 🙂
jesli ona sama zapytala, to juz mamy ten element który jest najtrudniejszy do wywolania z zewnatrz - wlasna motywacje. to teraz pytanie o to jak nie spsuć tego co juz jest. bo entuzjazm na poczatku bywa kruchy, szczegolnie w trudnym procesie jakim jest rehabilitacja
mam małe 'ale' do tej calej rozmowy. mówicie o runach jakby to bylo cos oczywiscie bezpiecznego i neutralnego w kazdej sytuacji. a mi sie zdarzyło ze ciagniecie runy w zlym momencie emocjonalnym wyrzucilo cos co przez kilka dni siedzialo w glowie i nie dawalo spokoju. nie mowie ze to zle, ale nie jest to tez czyste hobby
to jest uczciwe spostrzezenie. i to jest tez argument za tym zeby zaczynac nie od ciagniecia losowego, tylko od swiadomego wyboru runy. moze na poczatek dac jej do reki tylko kilka - te z bardziej sprzyjajaca energia. Fehu, Wunjo, Sowilo. to nie jest oszustwo, to jest dawkowanie
hmm, nie jestem pewna czy dawkowanie to dobry pomysl. runy sa systemem i wybieranie 'ladnych' troche zaburza sens ciagnienia. rozumiem intencje Krodo, naprawde, ale to moze stworzyc falszywe poczucie ze runy sa albo 'dobre' albo 'zle' - a to duze uproszczenie ktore potem trzeba odkrecac
a czy ktos w ogole probowal podejsc do tego tak ze zamiast tlumaczyc znaczenia, zaczac od samego patrzenia na ksztalt runy? bez ksiazki, bez systemu - po prostu: co widzisz, co ci to przypomina, jak wyglada. to moze byc latwiejszy wstep dla kogos kto nie ma teraz glowy na teorie
pomysł Boruty jest ciekawy, bo moja znajoma jest wzrokowcem - może faktycznie zamiast od razu tłumaczyć jej 'to znaczy tak i tak', dac jej po prostu popatrzeć i powiedzieć co widzi? czy wy tak robiliście z kimś kto zaczyna?
no właśnie o to mi chodziło. nie twierdzę że trzeba tak zawsze, ale dla kogoś kto jest w środku czegoś trudnego - mózg i tak jest przeciążony interpretacjami. a tu masz kamień, masz kształt, masz coś konkretnego w rece. i pytanie brzmi: co ty w tym widzisz, nie co ktoś napisał w ksiazce z 1987 roku
jest w tym coś prawdziwego, ale mam jedno zastrzeżenie - jeśli ta osoba zapytała o runy konkretnie, to może właśnie chce systemu, struktury, czegoś co ma swoją historię i logikę. podejście 'patrz i mów co widzisz' to trochę inne ćwiczenie niż praca z runami. dobre samo w sobie, ale niekoniecznie to czego szuka
wracajac do tego co powiedzial Boruta i do calej dyskusji o tym jak zaczac - mam pytanie do Tarninki. ta osoba ma jakis kontakt z runami wczesniej, chociazby przez ksiazke, film, cos? czy to bedzie dosłownie pierwsze spotkanie ze znakami?
pierwsze spotkanie to akurat moze byc atut a nie problem 🙂 nie ma żadnych uprzedzeń, żadnych 'oj to zła runa' zapożyczonych z neta. czysta karta, można ją wprowadzić w to w sposób jaki się chce. ja bym zaczęła od pokazania calego zestawu i dania jej czasu żeby po prostu potrzymała każdy kamień. bez znaczen. tylko żeby poczuła
to co Lidzia opisuje to tak naprawde klasyczne pierwsze podejscie z tradycji nordyckiej - runy jako obiekty fizyczne zanim jako symbole. mam pytanie do Tarninki - planujecie to zrobic razem czy ona ma to robic sama? bo to dosc mocno zmienia co jej doradzać
to naprawde dobre podejscie. fakt ze bedziesz obok to nie tylko kwestia tlumaczenia - to kwestia bezpieczenstwa emocjonalnego. runy potrafią wyciagnac cos czego sie nie spodziewasz i dobrze wtedy miec kogos kto powie 'hej, to tylko znak, co teraz czujesz'
to prawda co Gosiunia mowi, ale tez zaznaczam - Tarninka, ty nie jestes jej terapeutą. jesli cos wyciagnie mocne emocje, twoja rola to byc obok jako przyjaciolka, nie przeprowadzac ja przez to. warto miec to w glowie zanim sie zacznie
dokladnie to samo mialam napisac. troska jest piekna, ale dbaj tez o swoje granice. bycie wsparciem dla kogoś w rehabilitacji to nie jest mały ciężar i łatwo wejść w rolę której sie nie zamierzało
a skoro juz mowimy o granicach - czy Tarninka w ogole ma jakies doswiadczenie z runami sama? bo przez caly watek rozmawiamy o tym co jej dac, a nie wiemy czy Tarninka sama czyta runy, czy tylko sie tym interesuje
to jest wlasnie ta roznica miedzy 'polecam bo gdzies przeczytalam' a 'polecam bo sama przez to przeszlam'. to czuć po tym co piszesz Tarninka, widac ze mówisz z jakiegos miejsca, nie tylko z teorii 🙂
ok ale wciaz wracam do tego co powiedzialam o Hagalaz - czy ktoś ma jakiś pomysł jak sie zabezpieczyc przed sytuacja gdzie osoba w podatnym momencie losuje właśnie taką rune? nie mówię żeby ukrywac ciemne runy na zawsze, ale czy jest jakiś protokół na poczatek?
