Hej, mam takie pytanie bo ostatnio dużo o tym myślę. Chodzi mi o sytuacje kiedy człowiek czuje się jakby go nie było w związku albo w rodzinie, wiesz - jest, a jakby go nie było. Wszyscy mówią, że runy mogą pomóc, ale nie wiem jakie konkretnie i jak z nich korzystać żeby to miało jakiś sens. Czy ktoś próbował takich odczytów pod kątem tej niewidzialności w stosunkach? I drugie pytanie - bo nie wiem czy to głupie - ale gdzie sie zapisuje te interpretacje żeby ich nie zgubić i żeby ktoś niepowołany nie wpadł na nie przypadkiem? Pytam bo mieszkam z rodziną i trochę sie boje że ktos to znajdzie
To nie jest głupie pytanie, spokojnie. Temat niewidzialności w relacjach jest bardzo złożony i runy mogą tu dać jakiś wgląd, ale zacznijmy od początku. Która runa kojarzy ci się z tym uczuciem, masz już jakiś pomysł? Bo to ważne żeby nie iść na ślepo. Ja bym zaczęła od przyjrzenia się Perthro albo Hagalaz, ale to zależy co dokładnie czujesz - czy to taka niewidzialność że cię nie słyszą, czy że cię ignorują, czy może że sama się chowasz?
To co Wszebora pisze o Perthro ma sens ale ja bym jednak najpierw zapytała - czy robiłaś kiedykolwiek jakikolwiek odczyt runiczny? Bo jeśli nie, to zanim wejdziemy w konkretne runy, trzeba wiedzieć z jakim systemem pracujesz. starszy Futhark, Młodszy Futhark? To robi różnicę przy interpretacji.
Wg mnie Kenaz to jest pierwsza runa na którą warto zwrócić uwagę przy poczuciu niewidzialności, bo ona mówi o wewnętrznym świetle i o tym żeby być widzianą. Jak jest odwrócona to może wskazywać właśnie że to światło zostało stłumione przez otoczenie albo przez własny lęk. Próbowałam tego podejścia i mi pomogło zobaczyć skąd ta energia pochodzi.
To co Lowczyni mówi o Kenaz mam zapisane w notatniku i faktycznie ta runa pojawia mi się często kiedy robię odczyty dla siebie w sprawach relacyjnych. Ale zastanawiam sie czy przy uczuciu niewidzialności nie powinna najpierw pojawić się Wunjo albo Gebo, bo to są te runy które mówią o połączeniu i dawaniu/braniu w relacji. Mam takie wrażenie że niewidzialność w stosunkach to często zaburzony balans Gebo włłaśnie
Czytam wątek i mam jedno zasadnicze pytanie - bo może jestem za bardzo przyziemna - ale skąd wogóle wiadomo że to runy "pomogą" a nie np. normalna rozmowa z partnerem albo z psychologiem? Nie mówię że runy są bez sensu, ale mam wrażenie że ludzie czasem szukają w nich odpowiedzi na problemy które mają zupełnie przyziemną przyczynę. Piszesz że czujesz się niewidzialna - czy próbowałaś powiedzieć o tym wprost tym osobom, o których mówisz?
no tak, rozumiem co mówisz Eremitka, ale dla mnie runy to nie jest zamiennik za rozmowy, bardziej chce zrozumiec CO czuje zanim powiem to komuś innemu. Jakiś wgląd dla siebie. Poza tym nie zawsze da się powiedzieć wprost bo czasem nawet nie wiemy dokladnie czego nam brakuje
Eremitka ma rację że warto zachować zdrowy rozsądek, ale rozumiem też po co Jasnowidka pyta. Runy jako sposób do refleksji - OK. Tylko bym przestrzegał przed podejściem "ta runa = taki problem = takie rozwiązanie". To nie działa jak instrukcja obsługi. Dobry odczyt runiczny to zawsze rozmowa z samym sobą, nie wyrocznie.
Wracając do pytania o przechowywanie interpretacji - bo autorka pytała o to i jakoś wszyscy to pominęli. ja swoje zapisuję w zwykłym zeszycie z blokadą na szyfr ale wiem że to trochę śmieszne 🙂 Serio czy są jakieś zalecenia co do tego? Słyszałam że niektórzy niszczą notatki po pewnym czasie bo energia interpretacji ma nie zostawać, ale to mi sie wydaje przesadzone
Kwestia przechowywania to ciekawy temat. Ja osobiście trzymam wszystkie notatki z odczytów w zamkniętym zeszycie ktury nie leży na widoku, nie dlatego że sie boję "energii" ale dlatego że to są prywatne przemyślenia i nie każdy musi to widzieć. Niszczenie po czasie ma swoje uzasadnienie symboliczne, ale nikt nikomu nie każe. Jeśli interpretujesz dla siebie i chceesz wracać do notatek, to zachowaj - to może być bardzo wartościowe żeby obserwować jak twoje odczyty ewoluują w czasie
Przy okazji przechowywania - dodam że historycznie runy były wycinane w kamieniu, drewnie, kości, czyli w materiałach trwałych, i ta trwałość była intencjonalna. Żadne starożytne źródła nie mówią o rytualnym niszczeniu interpretacji. To mit nowożytny, prawdopodobnie zapożyczony z praktyk tarotowych albo wymyślony przez różnych współczesnych autorów. Więc spokojnie można trzymać notatki tyle ile chce sie.
Mnie bardziej interesuje to jak autorka wątku wyobraża sobie ten odczyt. Mówisz że chcesz zrozumieć co czujesz - ale co byś zrobiła gdyby runa wskazała na coś trudnego? Np. że sama tworzysz tę niewidzialność? Pytam serio bo dużo osób szuka potwierdzenia swojego odczucia a nie faktycznego wglądu i potem jest rozczarowanie
Właśnie to co Basieńkaa pisze to bardzo istotne. Ja kilka lat temu robiłam odczyt w podobnej sprawie i wyciągnęłam Isa - lodowa runa, stagnacja. I długo nie chciałam przyjąć że to może chodzić o mnie, o moje zamrożenie w relacji. Szukałam tego zewnątrz. Więc tak, gotowość na różne odpowiedzi jest ważna. 😛
Hej, wchodzę w temat bo sam się zastanawiam nad runami od jakiegoś czasu. ale mam pytanie podstawowe - jak wogóle zadawać pytanie runom kiedy się ciągnie? Czy mówi się je głośno przed ciągnięciem, myśli się o tym, zapisuje? Nie chce głupio wyjść ale naprawdę nie wiem jak to technicznie dziala :/
No i tu wlasnie pojawia sie problem interpretacji - bo to pytanie jest kluczowe i kształtuje całą odpowiedź. Więc de facto to my sami decydujemy co chcemy usłyszeć, zadając takie a nie inne pytanie. Nie mówię że runy nie mają wartości, ale ta wartość leży w tym że zmuszają do konkretyzacji pytania, nie w tym że jakakolwiek mistyczna siła odpowiada 🙂 🙂
okej wiec wracam bo sie troche zgubiłam w tej dyskusji 🙂 Eremitka ma racje ze pytanie kształtuje odpowiedź, ale to chyba dotyczy każdej metody refleksji, nie? 😀 jak piszesz w dzienniku tez zadajesz sobie konkretne pytania i to kieruje myslami. nie rozumiem czemu przy runach miałoby byc inaczej. I tak mam takie pytanie bo cały czas krecę się przy tym temacie - jak wy w ogole formulujecie pytania kiedy ciągacie dla siebie w sprawach relacyjnych? konkretne jak "dlaczego X mnie ignoruje" czy raczej ogolniejsze?
Ja zawsze staram sie żeby pytanie było o mnie,nie o tą drgą osobę. Czyli nie "dlaczego on tak robi" tylko "co ode mnie zależy w tej sytuacji" albo "co mi blokuje kontakt z innymi". Wtedy interpretacja jest sensowniejsza, bo runy i tak nie odpowiedzą ci co siedzi w głowie u kogoś innego.
a to ciekawe, bo ja własnie próbowałem pytać o tą drugą osobę i nic z tego nie rozumiałem co wychodziło. myślisz że to dlatego? że pytanie bylo "złe"?
Oj, dorzucę tu coś bo widzę że temat poszedł w stronę formułowania pytań i to jest dobry kierunek. @Jasnowidka02 Jeśli czujesz się niewidzialna w stosunkach, to pytania które mają sens to np. "co we mnie sprzyja temu że nie jestem słyszana" albo "jaką energię wnoszę do relacji teraz". To są pytania na które runy realnie mogą coś powiedzieć. A kwestia przechowywania, bo to wciąż nie zostało do końca rozwiązane, mam wrażenie że Zodia pytała o coś konkretnego, czy chodzi o fizyczne przechowywanie, czy o jakieś obawy energetyczne z tym związane?
No cóż,zodia ma rację w tej kwestii pamięci, to bardzo ważna uwaga. Interpretacja "na goraco" jest zawsze cenniejsza od tej którą rekonstruujesz po kilku dniach bo mózg robi swoje i nieświadomie przykrawa wspomnienie do tego co sie potem wydarzyło. Dlatego ja zapisuję od razu, krótko, własnymi słowami, bez ozdabiania. I nie wracam do tych notatek przez minimum tydzień.
Hm, ale to co Gebda mówi o pamięci to jest po prostu psychologia poznawcza, nie ezoteryka. Pamięć jest konstruktywna, przekształca wspomnienia. To dobrze udokumentowane. Ciekawi mnie natomiast czy jest jakaś różnica między zapisywaniem odczytu runowego a zwykłym dziennikiem refleksji, bo efekt wydaje się podobny.
To jest pytanie o sposób a nie o cel. Dla kogoś runy będą działać lepiej bo jest z nimi związany kulturowo albo estetycznie, dla kogoś karty, dla innego zwykłe zapisanie pytania na kartce i losowanie odpowiedzi ze słownika. to nie jest rywalizacja. Ale wracając do Jasnowidki, mam pytanie, czy ona w ogóle ma już runy fizyczne? Bo to terz ma znaczenie dla dalszego roozmawiania.
nie mam wlasnych, jak pisałam znajomy ma drewniane ale to jego zestaw. Zastanawiam sie czy kupic gotowe czy zrobic same, widziałam ze mozna wypalac na drewnie ale nie wiem czy to trudne i czy "robi różnicę" jak sie ma własnorecznie zrobione ^^
Kwestia robienia własnych run jest trochę przereklamowana w środowiskach ezoterycznych. Historycznie runy były wycinane przez różne osoby, niekoniecznie przez tego kto ich używał. Nie ma żadnego źródłowego wymogu żeby były własnoręcznie zrobione żeby "działały". Jeśli chcesz robić własne bo sprawia ci to przyjemność i chcesz się z nimi zżyć w procesie, super. jeśli ktoś ci mówi że kupne nie działają, to wymyślone.
ale jest jednak coś w tym że jak sama zrobisz, to wkładasz w nie energię i intencję od początku, i ten kontakt jest inny. Nie mówię że kupne są złe, ale własnoręcznie zrobione mają tę wartość że przeszłaś z nimi przez cały proces, od kawałka drewna do gotowego zestawu. To zmienia relację z zestawem.
Ja swoje pierwsza runy kupilam na targu i przez wiele lat mi służyły dobrze. Potem sama zrobiłam drugi zestaw z kamyczków plażowych i prawda jest taka ze inaczej się z nimi czuję, chyba ale nie lepiej ani gorzej, po prostu inaczej. Więc może chodzi o to co mówi Ksawera, że to indywidualna sprawa a nie reguła.
przepraszam ze sie wtrącam bo nie znam sie za bardzo na runach, ale to pytanie o przechowywanie mnie zaintrygowało. czy chodzi o to żeby nikt nie widział zeszytu z interpretacjami? bo np. 😛 w numerologii tez mam notatki i trzymam je po prostu w szufladzie i nigdy mi nie przyszło do głowy żeby to jakoś specjalnie zabezpieczać. czy w runach jest cos szczególnego w tym temacie?
