ale po tym jednym miesiącu co Ewelinka mówi to co potem? zmieniacie runę czy kontynuujecie z tą samą? i jak długo w ogóle z jedną? pytam bo niecierpliwa jestem i już wiem że miesiąc to będzie dla mnie wyzwanie haha
no to jak Perzyna mówi że nie ma reguły to ja już w ogóle nie wiem od czego zacząć haha. Ale dobra, miesiąc z Berkanan to brzmi jak plan, przynajmniej jakiś punkt startowy. Kasjopeja, a ty już zaczęłaś tę minutę z kamieniem co Astrolożkaa radziła?
Zaczęłam. Trzy dni z rzędu, rano, zanim wstałam z łóżka. Trzymam runę na szafce nocnej żeby nie trzeba było szukać. Szczerze? Nie wiem jeszcze co z tego wychodzi, ale sam fakt że to robię to już coś, bo przez ostatnie miesiące nie robiłam nic poza leżeniem i analizowaniem dlaczego nie działam.
Kasjopejo to brzmi jak naprawdę dobry krok. Serio. I to co mówisz o leżeniu i analizowaniu zamiast robienia, to jest coś co ja też znam i to boli. Czy ta minuta to jest takie... po prostu siedzenie z tym kamieniem? Czy coś konkretnego przy tym robicie?
Groszek, różnie to bywa. Ja jak zaczynałam to po prostu trzymałam w ręce i patrzyłam przez chwilę na kształt, nic więcej. Potem samo się rozwijało, zaczęłam przy tym oddychać głębiej, potem zaczęłam coś mówić w myślach, ale to przyszło samo po jakimś czasie, nie od razu. Myślę że wymuszanie jakiegoś protokołu od pierwszego dnia to najlepszy sposób żeby skończyć po tygodniu.
no ale Astrolożkaa, to co opisujesz to w zasadzie jest po prostu uważność, mogłabyś to zrobić z kamieniem z plaży i efekt byłby podobny. Nie mówię że runy są bez sensu ale zastanawiam się czy to nie jest tak że to forma skupienia działa, a nie sama runa.
właśnie to chciałam powiedzieć. Ja mam u siebie achęt z jednej podróży i działa na mnie dokładnie tak samo jak runa działała w innym okresie. To jest kwestia czego potrzebuje twoja głowa żeby się zatrzymać. Ale wiesz co, dla osoby z lękiem ten punkt zakotwiczenia musi być dość mocny symbolicznie, bo sam kamień może być zbyt neutralny i przez to nie trafia.
Czeslawa, to co opisujesz to jest w zasadzie mechanizm podobny do technik uziemiania w terapii poznawczej, czyli dosłownie zakotwiczanie uwagi w czymś namacalnym. Kamień, runa, cokolwiek fizycznego, coś co można poczuć w ręce. To nie jest ezoteryka kontra psychologia, to są różne języki opisujące podobny mechanizm. Nie wiem czy to pomaga tej dyskusji ale wydało mi się ważne żeby to powiedzieć.
Leokadia, to mi pomaga, naprawdę. Bo ja przez długi czas miałam poczucie że albo wybieram terapię albo runy, jakby jedno wykluczało drugie. A to nie jest tak. Mam terapeutę, chodzę regularnie, i właśnie tam rozmawiałam o tym że szukam czegoś między sesjami. Ona nie ma problemu z runami, powiedziała żeby robiłam co mi pomaga pod warunkiem że to nie zastępuje leczenia.
to jest ważne co Kasjopeja mówi. Że to nie zamiast. Miałam kiedyś znajomą która całkowicie przestała chodzić do psychiatry bo 'runy jej wystarczają' i to się skończyło bardzo źle. Nie mówię że symbol nie może pomagać, ale przy depresji lękowej to jest serio nie teren do eksperymentowania bez lekarza.
Ircia, ok ale czy możemy nie wpadać w takie ogólne ostrzeżenia, bo to już było powiedziane wcześniej w tym wątku kilka razy i Kasjopeja sama powiedziała że ma terapeutę. Trochę jakby za każdym razem jak ktoś powie że ma depresję to ktoś inny musi przypomnieć że runa to nie lekarz. Wiemy. Ona wie. Możemy dalej rozmawiać?
Ja chciałam zapytać o to co Kasjopeja powiedziała o tym że trzy dni z rzędu. Jak się czułaś po tej minucie? To znaczy, czy coś się zmieniało w nastroju w ciągu dnia czy na razie to jest za wcześnie żeby powiedzieć?
Bronislawa, za wcześnie na wnioski. Ale powiem ci tyle, że jeszcze ani razu nie miałam tej strasznej spirali myślowej przez pierwszą godzinę po przebudzeniu. Nie wiem czy to od runy, od tego że w ogóle coś robię, czy przypadek. Ale trzy dni to nie dane, Nekromantka by mi tu powiedziała żebym nie wyciągała wniosków haha.
haha no tak bym powiedziała. Ale dobra, trzy dni to nie dane, zgoda, ale to że to zauważasz i notować to już jest coś. Kasjopejo, masz ten dziennik o którym mówiłam? Bo nawet te trzy dni mają wartość jeśli je zapiszesz, za miesiąc będziesz miała z czego porównywać.
a czy ta spirala ranna to jest typowe dla depresji lękowej? pytam bo u mnie lęk jest raczej wieczorny i zastanawiam się czy runa działa inaczej w zależności od pory dnia kiedy się z nią pracuje. Brzmi to może głupio ale naprawdę nie wiem.
czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie, może trochę z boku. Czy ktoś próbował łączyć pracę z runą z czymś astrologicznym, tzn. dobierać porę pracy z runami pod kąt np. transytu księżyca? Wiem, mieszam systemy, ale z tarotem mi to całkiem działa i ciekawe czy ktoś to robił z runami.
Julisia, ostrożnie z tym 'idealne', bo to już jest nakładanie jednego systemu na drugi i można sobie zbudować dowolne uzasadnienie dla dowolnej runy w dowolnym momencie. Nie mówię że to bez sensu, ale te kombinacje są twoje, nie wynikają z żadnej tradycji.
Wieszczbiarz ma rację że to eklektyzm, ale eklektyzm nie jest z definicji zły. Trzeba po prostu wiedzieć co się robi i nie twierdzić że to 'autentyczna tradycja nordycka'. Julisia jak mówi że tak u niej działa to jest fair. Gorzej kiedy ktoś zaczyna uczyć innych że astrologia i runy 'współgrają' jak coś oczywistego.
