Hej, chciałam poruszyć temat który mnie ostatnio mocno nurtuje. Zaczęłam pracę z runami jakiś czas temu i przy okazji zmieniłam całkowicie dietę - przeszłam na wegetarianizm. I teraz zastanawiam się czy te dwie rzeczy mogą się jakoś łączyć. Czy runy mogą wspierać taką zmianę żywieniową? Pytam bo czytałam gdzieś że pewne runy wpływają na to jak pobieramy energię z otoczenia i z pożywienia. Czy ktoś miał podobne doświadczenia albo wie coś więcej na ten temat?
Ojej, to ciekawe pytanie! Ja tez ostatnio myślę o zmianie diety i nie wpadłam na to żeby łączyć to z runami. A jakie konkretnie runy czytałaś o tym pobieraniu energii? Bo chętnie bym się douczyła 🙂
No to akurat bardzo ważne połączenie! Fehu na przykład odpowiada za przepływ energii i zasobów, więc spokojnie można jej używać przy intencji związanej z odżywianiem. Sama stosuję afirmacje przy posiłkach i jak dorzucić do tego runę to efekt jest podwójny. Energetycznie oczywiście.
Zanim pójdziemy za daleko - warto rozróżnić dwie rzeczy. Runy jako praktyka wróżebna i medytacyjna to jedno, a twierdzenie że konkretna runa 'podwoi efekt' afirmacji żywieniowej to drugie. Fehu rzeczywiście wiąże się z przepływem i zasobami, ale to bardzo ogólna symbolika. Pytanie do autorki tematu - co rozumiesz przez 'pobieranie energii z pożywienia'? Czy chodzi o energię w sensie metafizycznym, czy raczej o świadomość tego co jesz?
Czytałem ze starożytni Germanie wierzyli ze ciało i duch to jedno i dieta miała wymiar rytualny. Nie pamietam skad dokkladnie ale gdzies bylo o poswieceniu posiłku bogom. Nie wiem czy to ma zwiazek z runami bezposrednio ale moze ktos to rozwijnie?
No właśnie, i tu jest clue tej rozmowy. Bo jedno to historyczny kontekst, a drugie to to co dzisiaj robimy z runami. Dawni użytkownicy run nie 'pracowali z nimi' tak jak my rozumiemy tę pracę dziś. To były znaki, inskrypcje, czasem zaklęcia, ale nie było czegoś takiego jak medytowanie nad pojedynczą runą i czekanie aż zmieni dietę 🙂 Piszę to bez złośliwości, po prostu warto wiedzieć skąd co pochodzi.
Gabrysieńka ma rację co do historii ale to nie znaczy ze wspolczesna praca z runami jest bez sensu. Magia ewoluuje, narzędzia sie adaptuja. Pytanie jest inne - czy ktos faktycznie uzywał run przy zmianie diety i co z tego wyszło, bo mnie to bardziej interesuje niz teoria.
Wrócę do wątku o pobieraniu energii bo to jest właściwie osobny temat i myślę że warto go rozwinąć. W kontekście ezoterycznym mówi się czasem o tym że człowiek może pobierać energię na różne sposoby, nie tylko przez jedzenie. Zmiana diety, zwłaszcza na wegetariańską albo wegańską, bywa opisywana jako 'odcięcie się' od pewnego rodzaju energii która pochodzi od zwierząt. To niekoniecznie dobrze albo źle, ale warto wiedzieć że to konkretna koncepcja, nie oczywisty fakt. Jak Ty to czujesz u siebie?
O, to ciekawe bo ja akurat tarot znam lepiej niż runy, ale u mnie była podobna historia - zaczęłam medytować regularnie i nagle miałam wielką ochotę na zupełnie inne jedzenie, jakby ciało samo wiedziało czego potrzebuje. Ciekawe czy praca z runami robi coś podobnego? Ktoś z doświadczeniem może powiedzieć?
Zatrzymajmy się chwilę przy tym 'pobieraniu energii' bo to hasło które pojawia się w różnych kontekstach i bywa używane bardzo różnie. Jest koncepcja że pobieramy energię z pokarmu w sensie dosłownym i metafizycznym jednocześnie, są teorie o energii pranowej, są podejścia bioenergoterapeutyczne. To nie to samo. Zanim ktoś zacznie przykładać runy do diety, warto wiedzieć w jakiej tradycji tak naprawdę chce pracować, bo runy to tradycja nordycka i nie bardzo pasuje do koncepcji prany czy czakr.
Ale czy naprawdę trzeba to tak sztywno dzielić? Ja pracuję z czakrami i jednocześnie mam kilka kamieni, jeden z runami wyrytymi, i jakoś mi to nie przeszkadza. Może intencja jest ważniejsza niż tradycja z której pochodzi dany znak?
Hmm, mi się wydaje że w tym wątku trochę za szybko skoczyliśmy do meritum. Autorka pytała o wsparcie nowej diety runami, a jeszcze nie wiemy czegoś podstawowego - czy chodzi o wróżenie runami żeby sprawdzić czy dieta jest dla niej dobra, czy o jakieś rytuały, czy może medytację z konkretnymi runami? To są trzy dość różne rzeczy.
Runy jako wyrocznia mogą odpowiedzieć na prawie każde pytanie, jeśli pytający potrafi właściwie je sformułować i jest gotowy na szczerą odpowiedź. Ale pytanie 'jak moje ciało reaguje na dietę' to pytanie dla lekarza albo dietetyka, nie dla wyroczni. Runy mogą natomiast wskazać na głębsze procesy, na przykład czy zmiana jest trwałą przemianą czy tylko chwilową modą, czy jest zgodna z twoją głębszą naturą. To inne pytanie i moim zdaniem właściwsze dla run.
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem ale ja się dopiero uczę... Czy run w ogóle można używać do takich codziennych pytań jak dieta? Myślałam że to bardziej do ważnych życiowych spraw służy. Albo może się mylę?
No i właśnie to mnie nurtuje, czy to nie jest trochę... nie wiem, za błahe? Znaczy nie chcę nikogo urazić ale dieta to dieta, a runy to runy, jakoś ciężko mi to połączyć w głowie.
Gabrysieńka ma rację co do inskrypcji, to jest udokumentowane. Ale jest subtelna różnica między runą jako znakiem ochronnym na przedmiocie a pracą medytacyjną z runą w kontekście zmiany nawyków. To dwie różne formy praktyki. Obu nie należy ani odrzucać ani zrównywać.
To 'lustro które pokazuje co już jest' to akurat bardzo celne określenie i chyba właśnie o to mi chodziło, tylko nie umiałam tego tak nazwać. Znaczy ja nie oczekuję że Uruz magicznie przestawi mi metabolizm, bardziej chcę mieć jakieś sposób do refleksji nad tym co się dzieje z moim ciałem i energią. Czy to w ogóle brzmi sensownie jako zastosowanie run?
Brzmi sensownie, i powiem więcej - to jest jedno z bardziej dojrzałych podejść jakie tu widziałam w tym temacie. Runy w aspekcie medytacyjnym i introspekcyjnym mają dobrze udokumentowaną, choć nieantyczną tradycję. Gunnarsson, Thorsson i inni autorzy nowszej tradycji runologicznej pisali wprost o galdr i runostawy jako praktyce wewnętrznej. Czy to 'oryginalne'? Nie. Czy ma wartość? To zależy od tego co chcesz osiągnąć.
O, Celeste rzadko tak konkretnie poleca, to chyba znak 🙂 A powiedz, bo jestem ciekawa - te runostawy o których mówisz, to składanie kilku run razem tak? Coś o tym słyszałam ale nie wiem jak to się robi przy takiej intencji jak Reny.
Właśnie chciałam wrócić do tego co Rena napisała wcześniej o pobieraniu energii i zmianie po odstawieniu mięsa. Bo to jest wątek który mnie tu najbardziej interesuje. W niektórych tradycjach mówi się wprost że pokarm niesie ze sobą pewien rodzaj prany czy inaczej siły życiowej - i że jakość tej energii różni się w zależności od źródła. Runy nie są bezpośrednio powiązane z tą koncepcją, ale Ingwaz na przykład, runa nasienia i potencjału, bywa łączona z energią wegetatywną, roślinną. Czy to jest anachronizm? Pewnie tak. Ale jako symbol do medytacji może działać.
O Ingwaz to ciekawe, ja zawsze kojarzyłam ją głównie z wewnętrznym rozwojem i jakby inkubacją czegoś. A że jest powiązana z roślinami to ma sens przy diecie roślinnej! Rena, może warto by ją wciągnąć do tego zestawu razem z jakąś runą uziemienia?
Mam wrażenie że ta dyskusja co chwilę kręci się wokół tego samego sporu - tradycja versus własna praktyka, autentyczność versus efektywność. I ciągle nie docieramy do sedna. Rena, powiedz mi konkretnie: jak długo jesteś na tej diecie i co dokładnie czujesz że się zmieniło energetycznie? Bo bez tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy runy mają tu w ogóle co robić.
Czekaj, ale 'mniej zaszumione' po zmianie diety to chyba po prostu efekt lepszego trawienia, nie? Znaczy jak nie jesz ciężkostrawnych rzeczy to masz więcej energii i jasność umysłu, to nie jest żadna magia, to jest biologia.
Strzaska.ka ma rację co do biologii ale myślę że to nie musi być 'albo-albo'. Można jednocześnie mieć efekt fizjologiczny i efekt energetyczny jako dwa poziomy tej samej zmiany. To nie są wykluczające się wyjaśnienia.
Bo runy to nie jest wyjaśnienie przyczyny, tylko ewentualnie wsparcie procesu albo medium do refleksji nad nim. Nikt tu chyba nie twierdzi że runa spowodowała że Rena czuje się lżej po obiadu. To jest inny poziom rozmowy i myślę że Strzaska.ka trochę upraszcza.
mnie też ciekawi to pobieranie energii z pokarmu o którym Lila pisała wcześniej. Bo słyszałem o czymś takim ale nie wiem czy to jest koncepcja typowo ajurwedyjska czy jest to gdzieś w tradycji nordyckiej też. ktos wie?
to ciekawe co Lila mówi o megin, bo to pojęcie które rzadko się tu pojawia. Ale mam wrażenie że samo pytanie Reny od początku nie dotyczy konkretnie systemu nordyckiego tylko w ogóle - czy praca z symbolem może pomagać w świadomej zmianie nawyków żywieniowych. I to jest chyba szersze pytanie niż 'czy runy nordyckie mają odpowiednik prany'.
