Ale zaraz, to trochę tak jakby powiedzieć że nie warto badać się na chorobę zanim mamy objawy. Może właśnie profilaktycznie? Niektóre osoby po prostu mają lękowy styl przywiązania i regularnie sprawdzają 'temperaturę' relacji różnymi metodami. Czy to od razu znaczy że coś jest nie tak?
To jest naprawdę ciekawe pytanie i nie jestem pewna czy mam na nie odpowiedź. Wydaje mi się że nastawienie pytającego wpływa na to jak ciągnie runy - dosłownie, fizycznie, jakie wyciąga. Ale czy wpływa na to co runy 'chcą' powiedzieć? Nie wiem. Ktoś ma inną intuicję w tej sprawie?
Ja myśle że nastawienie wpływa na interpretacje bardziej niż na sam losowanie. Możesz wyciągnąć te same runy i odczytać je zupełnie inaczej zależnie od tego co czujesz. To nie jest wada, to po prostu jak to działa. Tylko że przy takim pytaniu jak zdrada, interpretacja jest zawsze zabarwiona.
Nie podważa systemu, tylko pokazuje że runy nie działają jak kalkulator. Jeśli ktoś oczekuje że wyciągnie jedną runę i dostanie jednoznaczną odpowiedź tak/nie na pytanie o zdradę - to nie o to w tym chodzi. To jest metoda do pracy z tym co jest wewnątrz, nie do zbierania dowodów.
Mam takie wrażenie że kręcimy się w kółko i chyba celowo omijamy jedną rzecz. Czy w ogóle wierzymy że runy mają dostęp do jakiejś informacji której my nie mamy? Bo jeśli tak, to pytanie o zdradę jest uzasadnione. Jeśli nie, to runy są tylko lustrem naszej psychiki. A może są oboma naraz?
Właśnie. I wracając do sedna tego wątku - runy a wierność - myślę że błędem jest pytać 'czy mój partner zdradza'. Lepsze pytanie to 'co w tej relacji wymaga mojej uwagi'. Drugie pytanie daje ci coś do zrobienia, pierwsze tylko nakręca lęk.
Słucham tej dyskusji od początku i mam jedno pytanie które mi nie daje spokoju. Czy ktokolwiek z was po odczycie run w sprawie wierności - podjął konkretną decyzję życiową wyłącznie na podstawie tego odczytu? Pytam serio, nie złośliwie.
Ja nie podjełam decyzji wyłącznie na podstawie run, ale odczyt zmienił to jak zaczełam obserwować sytuacje. Jakby ustawił mi pewne anteny. Nie wiem czy to dobrze czy źle, ale tak było.
Słucham tej wymiany z Otylką i mam pytanie do Almandynki i Felicjana - czy kiedy ciągniecie runy w sprawie czyjeś innej osoby, np. partnera, to w ogóle etyczne? Mam wrażenie że to pytanie jeszcze nie padło, a jest ważne.
Z etyką w runach to jest tak - pytasz o relacje, a relacja dotyczy dwóch osób. Trudno ją czytać tylko z jednej strony i twierdzić że masz pełen obraz. Sama sobie zadałam to pytanie po tym jak zrobiłam odczyt dla znajomej i potem okazało się że myliłam się co do jej partnera.
A dlaczego głupio? Z tarotystami ludzie idą z takimi pytaniami i jakoś nikt się nie wstydzi. Może właśnie dlatego że runy są mniej znane, więcej jest niejasności jak do tego podejść?
Mnie raz wyszła Nauthiz kiedy pytałam o relacje w której byłam. Wtedy to odczytałam jako 'potrzeba, brak, ograniczenie'. Pomyslałam ze chodzi o moje wlasne poczucie braku czegos w srodku. Dopiero po kilku tygodniach okazało sie ze partner faktycznie był w kontakcie z kimś innym. Ale czy Nauthiz to przepowiedziała czy ja po prostu podswiadomie to czułam i runa była odbiciem mojej intuicji - do dzis nie wiem.
Wchodzę w ten wątek bo jest tu jedno pytanie które mnie zastanawia. Czy ktokolwiek próbował zweryfikować odczyt - to znaczy, zrobić go, zapisać dokładnie co wyszło, a potem po jakimś czasie sprawdzić czy cokolwiek się potwierdziło? Bez interpretowania na bieżąco, tylko zimny zapis i późniejsze porównanie?
A może nie o trafność chodzi? Serio pytam. W tradycyjnym myśleniu wróżbiarskim, przynajmniej w tym z czym ja pracuję, odczyt nie jest prognozą meteorologiczną. Jest czymś w rodzaju lustra. I lustro nie musi być 'trafne' - musi być użyteczne. Czy to nie zmienia całe pytanie z 'czy runy przewidzą zdradę' na 'czy runy pomogą mi zobaczyć coś co jest pomocne'?
Chcę się upewnić że nie gubimy wątku - bo tu jest naprawdę ciekawe napięcie. Runy jako sposób do odczytu wierności partnera, kontra runy jako sposób na dotarcie do własnej intuicji. To są dwie bardzo różne funkcje i chyba warto to powiedzieć wprost. Czy ktoś próbował robić odczyt z pierwszą intencją i skończyło na drugiej?
Mam z tym pewien problem. Bo jeśli runy zawsze odpowiadają na nas, a nie na obiektywną sytuację, to nie mogą być dowodem ani wskazówką w sprawie zachowania innej osoby. To jest spójne. Ale wtedy pytanie z tytułu wątku - czy runy mogą przewidzieć zdradę - ma odpowiedź: nie, nie w sensie dosłownym. Czy ktoś tutaj naprawdę uważa że jest inaczej?
Edek, ale to nie do końca wyczerpuje temat. Bo nawet jeśli runy 'czytają' energię pytającego - to ta energia zawiera informacje o relacji, prawda? Ty wnosisz do odczytu całą dynamikę między wami. Może runa nie mówi 'on cię zdradza' ale mówi 'w tej relacji jest ukrycie, dysonans, coś co nie jest powiedziane'. I to już jest całkiem konkretna informacja.
Ale sluchajcie, tu jest jeszcze jedna rzecz ktora pomijamy. Runy to nie tylko wrozenie, to tez praca z energia siebie. Jak pytam sie o wiernosc partnera i wychodzi mi cos niepokojaacego, to moze to nie znaczy ze on zdradza, moze znaczy ze ja potrzebuje czegos wiecej od tej relacji. I to jest rowniez informacja, bardzo uzyteczna. Czy ktos na to patrzył z tej strony?
Ale ja miałam dokładnie ten problem. Pytałam 'co mi umyka' i i tak siedziałam z odpowiedzią i nie wiedziałam czy to mówi o mnie czy o nim. Więc zmiana pytania nie rozwiązuje tego co mnie gnębiło - że po odczycie byłam w tym samym miejscu co przed.
Ale wracając do run konkretnie - bo trochę odpłynęliśmy w stronę tarota - czy ktoś ma doświadczenie z konkretnym układem który się sprawdza w pytaniach o relacje? Bo rozumiem całą tę rozmowę o pytaniu i energii pytającego, ale chciałabym wiedzieć jak to wygląda praktycznie. Trzy runy? Pięć? Czy to ma znaczenie przy tym temacie?
